niedziela, 7 lipca 2024

ULOTNY ZAPACH CZEREŚNI - MAGDALENA WITKIEWICZ

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Czereśnie zawsze muszą być dwie || Ulotny zapach czereśni

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: kwiecień 2024
Liczba stron: 300
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Magdalena Witkiewicz jest mistrzynią w snuciu pięknych, przejmujących opowieści. Mamy tu dwie linie czasowe. W czasach współczesnych poznajemy Mariannę i Michała. Marianna to siostra Jacka, przyjaciela Szymona z "Czereśni...". Marianna zaczyna wspominać i opowiada swoją historię, to jak zakochała się w Michale, jak jej mama i babcia były przeciwne temu związkowi. Dowiadujemy się jak tak opowieść się potoczyła i jakie ma konsekwencje teraz. Marianna poznaje także historię swojej rodziny i to co wydarzyło się przed wojną i w jej trakcie. Poznaje losy swojej prababci Elsy Zellmer i jej męża Maksymiliana Brzozowskiego...

Książka wciągnęła mnie do reszty, naprawdę ciężko się od niej oderwać. I za to właśnie uwielbiam Magdalenę Witkiewicz. Tu przeszłość przeplata się z teraźniejszością. I pomimo, że czasy się zmieniły, niektóre problemy pozostały takie same.

Mnie chyba najbardziej spodobało się kilka słów od Autorki, z których dowiadujemy się jak tworzyła ona tą powieść i skąd czerpała inspirację do stworzenia fabuły. I tak okazało się, że Elsa i Maksymilian istnieli naprawdę, oczywiście pod innymi imionami, ale oni i ich historia wydarzyła się naprawdę. Była Eugenie oraz Stanisław Sitek pracujący w urzędzie. Ale nie tylko postacie z wątku z przeszłości zostały zaczerpnięte z prawdziwego życia. Była także Marianna, która uwielbiała żeglować i wyjeżdzała do Biskupic... I to właśnie sprawia, że cała ta opowieść nabiera całkiem innego wymiaru!

Poza tym dla mnie to będzie także bardzo sentymentalna książka. Bowiem obydwie części czytałam zaraz po powrocie z wycieczki do Gdańska i Gdyni, a właśnie w Gdańsku mieszka Zosia i później Marianna!

***

Wybrane cytaty:

(…) bo przecież życie zaczyna się właśnie teraz. Nieważne, ile masz lat i w jakim momencie się właśnie znajdujesz. Teraz. 

Marzenia uskrzydlają. I jeżeli masz obok kogoś, kto dmucha w twoje żagle, to naprawdę możesz popłynąć daleko.

- Kobieta musi być niezależna – przekonywała mnie. – Na tym polega miłość. Do partnera i samej siebie.
- Na niezależności? – dziwiłam się.
- Tak, na tym, że z kimś chcesz być, Anie że musisz, bo jesteś od niego zależna. Nieważne czy finansowo, czy w jakikolwiek inny sposób. Musisz zdobyć zawód, iść do pracy. Musisz mieć świadomość, że w razie czego jesteś w stanie dać sobie radę. Utrzymać siebie i dzieci.  

niedziela, 30 czerwca 2024

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE - MAGDALENA WITKIEWICZ

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Czereśnie zawsze muszą być dwie || Ulotny zapach czereśni

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 496
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Bardzo rzadko czytam drugi raz książki. Wynika to przede wszystkim z faktu, że jest tak bardzo dużo nowych, super ciekawych książek, a ja mam tak mało czasu... Do tej książki wróciłam, bo czytałam ją dawno temu, teraz pojawiła się jej kontynuacja, więc postanowiłam przypomnieć sobie cześć pierwszą!


W tej książce pierwsze skrzypce grają emocje. I to dzięki nim nie możemy oderwać się od czytania. A emocji mamy tutaj pełen wachlarz: od szczęścia i miłości, przez smutek, do melancholii i zadumy. Ale emocje nie gnają tu na łeb na szyję, ale powolutku nas pochłaniają. Nawet nie wiemy kiedy złapaliśmy haczyk,a już jesteśmy emocjonalnie związani z naszymi bohaterami.

Autorka wiele kart książki poświęciła zdarzeniom z przeszłości. Zrobiła to poprzez osobę Pana Andrzeja, który przez wiele wieczorów snuje swoją opowieść, przekazuje Zosi i Szymonowi historię nieszczęśliwej miłości przodków, Stefanii oraz historię willi, którą odziedziczyła Zosia. Autorka przenosi nas zatem do lat trzydziestych, a robi to na tyle umiejętnie i plastycznie, że naprawdę mamy wrażenie jakbyśmy oglądali film. Nasza wyobraźnia szaleje, widzimy piękny dworek, starą maszynę do szycia i Annę szyjąca na niej suknie ślubne, firany, pościele, widzimy piękny sad czereśniowy, starą ławeczkę w ogrodzie. Niewiele potrzeba, aby wyobrazić sobie i poczuć zapach ciasta lub aromat rosołu, które pomogły wyzdrowieć Henrykowi. Czujemy też świeżość wysprzątanego przez Annę domu, w którym dziewczyna znalazła schronienie i miłość.

Główną bohaterkę Zosie poznajemy już w szkole podstawowej, a właściwie pod sam jej koniec. Jest sumienną, piątkowa uczennicą, która pierwszy raz w życiu decyduje się na wagary. Robi to przede wszystkim pod presją grupy, bardzo chce być zaakceptowana przez rówieśników.  Zostaje jednak przez nich wyśmiana. W domu wcale też nie jest lepiej - ojciec jest małomówny, matka ciągle chwali się przed przyjaciółkami, a oboje tylko wymagają od Zosi samych piątek i ćwiczenia gam na pianinie. Karą za wagary okazuje się pomoc Pani Stefani, staruszce, która niby wymaga pomocy, ale nie jest to tak do końca jej potrzebne. Pani Stefania okazuje się prawdziwym skarbem dla Zosi, jest jedyną osobą, która zwraca na nią uwagę, słucha jej i nie ocenia. Jednak Pani Stefania pewnego dnia zaczyna się źle czuć i niestety pobyt w szpitalu kończy się jej śmiercią. W spadku po sobie zostawia Zosi mieszkanie w Gdańsku i willę w Rudzie Pabianickiej niedaleko Łodzi. Zosia zaczyna wtedy swoje prawdziwe dorosłe życie. Boryka się z wieloma problemami, próbuje znaleźć swoje miejsce na świecie i stworzyć swój dom. Szuka miejsca gdzie będzie czuła się przede wszystkim bezpiecznie i gdzie będzie zawsze chciała wracać. Takim właśnie miejscem okazuje się willa w Rudzie Pabianickiej. Zosia odkrywa na strychu wiele pamiątek pozostawionych przez poprzednich właścicieli, m. in. skrzyneczkę z wycinkami z gazet z lat trzydziestych, ze wzorami szydełkowych cudów, kawałkiem włóczki koloru morskiego, czy kolczykami, które idealnie pasują do naszyjnika od Pani Stefani. Zosia odkrywa też krzyż w lesie, który najprawdopodobniej jest miejscem pochówku Anny. Pan Andrzej opowiada im także historię tego miejsca. Wiec wszystkie te elementy powoli zaczynają łączyć się w całość i tworzą obraz dziejów ludzi tu żyjących, ich miłości, namiętności, ale też odkryte zostają tajemnice skrywane dotąd przez tyle lat.

W naszej codzienności nie zwracamy również uwagi na to gdzie żyjemy, jaka jest historia naszego domu, parku koło nas, który codziennie odwiedzamy. Książka jednak jest impulsem do takich właśnie rozmyślań: kto przed nami mieszkał w naszym domu? jakie miał losy? co czuł wyglądając przez okno czy siedząc w fotelu, w którym teraz właśnie my pijemy herbatę. Myślimy czy ludzie tu mieszkający byli szczęśliwi, kochali się, co lubili, a czego unikali. Ja np dowiedziałam się też niedawno, że na terenie parku, do którego chodzimy teraz z dziećmi, był kiedyś cmentarz. Podczas jednego z takich spacerów znaleźliśmy nawet starą płytę nagrobkowa!

Pani Witkiewicz z wielkim wyczuciem i talentem wprowadza elementy magii i tajemniczości, które pojawiają się dyskretnie, z ogromnym taktem, tak że czytelnik tego nie widzi, ale czuje doskonale. To wprowadza nas w niesamowity nastrój melancholii i magii. Duch Anny ma naprawdę ogromną moc, siłę i prowadzi Zosie do określonego celu.

Powieść pokazuje nam tu dokładnie, że wszystko co robimy w życiu, każde zdarzenie, podjęta decyzja jest ważna i jest po coś. Nie ma tu miejsca na przypadek. Każde zdarzenie nas gdzieś prowadzi, czegoś uczy, lub po prostu musi się zdarzyć, aby było początkiem kolejnego zdarzenia. Czasem nawet nie zwracamy na to uwagi, żyjemy i najzwyczajniej w świecie się nad tym nie zastanawiamy. A każdy, nawet najmniejszy szczegół jest ważny. Nawet jeśli wydarzy się coś złego, to może to być konieczne, aby potem mogło przyjść dobro. Np Zosia musiała iść na wagary i dostać karę, aby poznała Panią Stefanie. Albo np Kuba Rzepecki musiał gonić Annę, aby ta mogła uciekać i aby znalazła bezpieczne schronienie w domu Henryka.

Książka, jeśli mogę tak powiedzieć, czyta się sama. Po przeczytaniu jej już wiem, że to była moja pierwsza przygoda z Panią Witkiewicz, ale na pewno nie ostatnia. I teraz wiem, że z ogromną przyjemnością poznam wcześniejsze powieści Autorki. Bo chce więcej i więcej takich powieści i opowieści, chce więcej takiej pozytywnej energii jaka płynie z tych kart, dzięki której my czujemy się bardziej uskrzydleni i mamy więcej energii do działania. To bardzo mądra książka, którą na pewno warto przeczytać!

I jeszcze jedno ważne przesłanie książki jest takie, żeby każdego dnia zrobić wszystko, by żyć pięknie, tak żeby wieczorem kładąc się spać niczego nie żałować.

***

Wybrane cytaty:

Człowiek nie powinien być sam na tym świecie. Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha-rozkwita. 

Dom to nie tylko mury i szczelne okna. Dom to przede wszystkim ludzie. Śmiech, oddechy, głośne rozmowy i szepty. Tylko noc musi minąć. Za dnia częściej jesteśmy optymistami. I wszystko wydaje się łatwiejsze.  

Czas i tak upłynie. Czy tego chcesz, czy nie chcesz. Od nas zależy, jak go wykorzystamy. Tylko i wyłącznie od nas. 

Chodzi o to, by pięknie przeżyć każdy dzień, By zasypiać z myślą, że zrobiło się wszystko. By tak żyć, że wieczorem, gdy kładziesz się spać, niczego nie żałować.  

Życie chyba tak wygląda, że czasem musi być bardzo, bardzo źle, właśnie po to, by zaczęło być dobrze. Pokręcone te ludzkie losy. 

Wiem, że ludzie w naszym życiu pojawiają się po coś. Przychodzą, czasem zostają z nami na dłużej, a czasem odchodzą. Ważne, byśmy zrozumieli, po co los postawił ich na naszej drodze.  

Czasem marzenia spełniają się w nieco inny sposób, niż tego oczekujemy. 

W tych czasach trzeba być pewnym siebie. Kto ma być ciebie pewnym, jeżeli nie ty sam?  

Zawsze uważałem, że gdy coś złego dzieje się w naszym życiu, to tylko po to, by za jakiś czas zdarzyło się coś dobrego. 

Życie to przede wszystkim relacje między ludźmi. I nasza przyszłość zależy od tego, obok kogo właśnie stoimy.  

Najbardziej cieszy oczekiwanie. Nie to, że już zanurzasz usta w tym drogim napoju. Najpiękniejszy moment to ten tuż przed. Tuż przed tym, jak zdecydujesz się po niego sięgnąć. Tak jest ze wszystkim. Najpiękniejszy jest moment czekania na coś cudownego. Nie należy tego odwlekać, ale należy się zastanowić, czy czasem nie wydłużyć sobie tego cudnego momentu. Byle nie za długo! 

Jakie to cudowne, gdy masz w życiu kogoś, na kogo zawsze możesz liczyć. Gdy masz rodzinę, przyjaciół, których drzwi są zawsze dla ciebie otwarte. Gdy znasz taki numer, pod który zadzwonisz w środku nocy i ktoś odbierze.  

Kiedy mamy dużo energii, nie mamy rozumu, który by nam podpowiadał, jak tę energię spożytkować. Gdy jesteśmy już starzy i rozum funkcjonuje dobrze, kompletnie nie starcza nam na nic siły. 

I nie ufaj tym, którym kiedyś przestałaś ufać.  

Wszyscy chodzimy w labiryncie poplątanych życiowych dróg. W zależności od tego, w którą ścieżkę skręcimy, nasza droga zakończy się w tym lub innym miejscu. Niezależnie od tego, czy wybór drogi życiowej będzie naszą decyzją, czy podejmiemy ją pod wpływem wiatru napędzanego przez los. 

Czasem tak w życiu bywa. Że coś lub ktoś, kto wydawał nam się fascynujący, nagle jest rozczarowaniem.  

sobota, 22 czerwca 2024

PIORUN - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Hot Fire

Tajfun || Piorun || Błysk

Wydawnictwo: JakBook
Data wydania: czerwiec 2024
Liczba stron: 300
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

"Piorun" - druga część serii o nielegalnych wyścigach samochodowych. Tutaj bohaterami są Paweł Kossak ps Piorun i Tatiana. Paweł prowadzi sklep z telefonami komórkowymi, a poza pracą ściga się samochodami. Kiedyś pięknie malował, miał nawet wystawę swoich prac, jednak rodzice naciskali na niego, aby skończył medycynę. Ani z jednego, ani z drugiego pomysłu nic nie powstało. A chłopak ciągle zmaga się z uczuciem, że nie spełnił oczekiwań rodziców... Tatiana z kolei to Ukrainka, która aby zdobyć jakiekolwiek pieniądze pracuje jako sprzątaczka. Tak właśnie zatrudniają ją rodzice Pawła. Okazuje się, że oboje spotkali się kiedyś na wystawie prac chłopaka... Teraz spotykają się ponownie i pytanie czy siebie jeszcze pamiętają?!

Niby jest to lekka, prosta historia miłosna... Niby... Autorka stara się w swoje historie wpleść także dodatkowe zagadnienia, tematy, które czasem dają do myślenia... Tutaj mamy problem niespełnionych oczekiwań rodziców. Oni wymarzyli sobie, aby ich dziecko było lekarzem i nie wyobrażali sobie innej dla niego drogi. Poza tym w niektórych sytuacjach bardziej wierzyli innym ludziom (których podziwiali) niż własnemu synowi. To wszystko wpłynęło na ich życie i na życie Pawła. I miało swoje konsekwencje... 

piątek, 21 czerwca 2024

DOTYK SŁOŃCA - KAROLINA WILCZYŃSKA

Rok na Kwiatowej
Wędrowne ptaki || Zamarznięte serca || Dotyk słońca || Owoce miłości || Zapach bzu || Kwitnące lilie || W kolorze wrzosu || Grudniowe kwiaty
 

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 304
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

Czyta: Róża Cieślińska-Dziekiewicz

*** 

Tom trzeci serii "Rok na Kwiatowej". I kolejne spotkanie z czterema przyjaciółkami - sąsiadkami! Ten tom poświęcony jest w największej części Róży, która ponownie w swoim życiu spotyka swojego narzeczonego. Nie umie mu się oprzeć i wierzy, że tym razem im się uda... Dziewczyny sugerują jej ostrożność, jednak Róża tak bardzo pragnie czyjegoś uczucia, że odrzuca ich wskazówki...

Kolejna część serii utrzymana jest w tym samym klimacie co poprzednie. Dla mnie to taka bardzo komfortowa historia, która po prostu czyta się/słucha się sama. Ja potrzebowałam w tym momencie takiej lekkiej, odprężającej lektury. I taką też dostałam. Poza tym historia mnie mocno wciągnęła i jestem bardzo ciekawa jak dalej będą sobie radzić dziewczyny! 

***

Wybrane cytaty:

Jak ktoś chce, to znajdzie sposób, a jak nie chce, to znajdzie powód.  

Nie zmienimy przeszłości. Szkoda tracić na to czas, bo mogą umknąć nam najcenniejsze chwile - te które właśnie trwają. Bo tylko one naprawdę są i tylko je naprawdę czujemy.

sobota, 15 czerwca 2024

AGLA. AURORA - RADEK RAK

Agla
Agla. Alef || Agla. Aurora
 

Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: październik 2023
Liczba stron: 784
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

Czyta: Wojciech Chorąży

*** 

To druga część cyklu. Sofja trafia na Daleką Północ, gdzie każdy dzień to prawdziwa, brutalna walka o przetrwanie. Dowiaduje się o dramatycznych losach ekspedycji swojego ojca oraz poznaje tajemnicę o swojej matce. Jest to dla niej także czas próby człowieczeństwa, ponieważ niejednokrotnie staje na rozstaju i musi zadecydować jak postąpić, np czy ratować siebie samą, czy może pomóc kompanowi niedoli... Tymian z kolei za wszelką cenę stara się udowodnić, że nie jest tchórzem. Na przestrzeni dwóch tomów widzimy ja ta dwójka się zmienia. Jak to w jakich sytuacjach się znaleźli wpływa na nich i na to jacy się stają...

W tym tomie jest więcej akcji i jest ona bardziej dynamiczna. Chociaż jest to opowieść przejmująco smutna, mówiąca o niezwykle trudnych, brutalnych tematach...

***

Wybrane cytaty:

Zło za­wsze ma to do sie­bie, że łatwo się do niego przy­zwy­cza­ić, a każdy z nim kon­takt, nawet naj­mniej­szy, bru­dzi czło­wie­ka i czyni go złym. Dla­te­go jest ono cho­ro­bą za­kaź­ną i na­le­ży się trzy­mać od niego z da­le­ka. Nie wcho­dzi się ze złem w dys­ku­sje ani w szem­ra­ne so­ju­sze. Ale w ła­grze od zła można uciec je­dy­nie w śmierć. A Sofja bar­dzo chcia­ła żyć. Trzy­ma­ła się życia zę­ba­mi i pa­zu­ra­mi. I ro­bi­ła w ła­grze rze­czy, o któ­rych nie chcia­ła roz­my­ślać, bo po­żar­ło­by ją su­mie­nie. Za­my­ka­ła oczy i uszy, za­my­ka­ła serce. Tego każdy może się bar­dzo szyb­ko na­uczyć.


ZAPOMNIANE NIEDZIELE - VALERIE PERRIN

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: luty 2024
Liczba stron: 384
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10 


***

"Zapomniane niedziele" to trzecia książka Valerie Perrin jaką miałam przyjemność przeczytać. To niesamowita opowieść, przy której czytaniu musimy zwolnić, nabrać oddechu, odetchnąć. To prawdziwa uczta literacka, pełna melancholii, refleksji, nostalgii. Zwraca uwagę na to co warto w życiu doceniać i co pielęgnować.

Justine mieszka z dziadkami, a pracuje w domu opieki dla seniorów. Z czasem zaczyna poznawać historię jednej z pensjonariuszek Helene Hel. Jest nią na tyle oczarowana, że zaczyna spisywać w zeszycie, to co opowiada jej starsza kobieta. I tak powstaje piękna opowieść o miłości i o tym jak czasem losy człowieka potrafią być pokrzyżowane... Równocześnie Justine zgłębia historię swojej rodziny, tragicznej śmierci swoich rodziców i odkrywa dlaczego ta historia tak bardzo jest ukrywana w ich rodzinie.

"Zapomniane niedziele" to wspaniała, nostalgiczna opowieść o tym jak bardzo słodko-gorzkie potrafią być losy człowieka. Jak czasem na wiele rzeczy nie mamy wpływu, a los decyduje za nas.  

Justine miała wspaniały pomysł spisania historii Helene Hel. Mnie osobiście on po prostu urzekł i uważam, że jest bardzo, ale bardzo inspirujący! Bo czasem to co słyszymy jest tak bardzo ulotne, ale też i my zapominamy z czasem. A przecież starsi od nas są prawdziwą skarbnicą opowieści i historii. Każdy z nas niesie w sobie taką historię albo i nawet więcej...

Ja jestem urzeczona i z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Autorki! 

*** 

Wybrane cytaty:

Są dwie rzeczy, których nauczyłam się od starych pensjonariuszy z Hortensji. Słyszę je co roku w każdym pokoju na każdym oddziale:
Korzystaj z życia, bo szybko mija.
Nigdy nie zdradzaj tajemnic. Nie zwierzaj się ze swoich sekretów ani bratu, ani dziecku, ani ojcu, ani najlepszej przyjaciółce, ani nawet nieznajomemu. Nigdy. 

...kiedy stary człowiek umiera, jest tak, jakby spaliła się cała biblioteka, robię co mogę, żeby ocalić coś z popiołu. 

sobota, 11 maja 2024

DZIEWCZYNA OD TRAWNIKA - DOROTA PASEK

Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Data wydania: lipiec 2019
Liczba stron: 384
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

Czyta: Joanna Domańska

***

Rzadko czytam tą samą książkę dwa razy. Jest tak dużo książek, które chciałabym poznać, a tak mało czasu... Tym razem jednak zrobiłam wyjątek. A skusiłam się na nią, bo odkryłam, że jest audiobook. Czasem zastanawiam się też jak daną historię odbierzemy po latach. Ja "Dziewczynę od trawnika" i tym razem odebrałam podobnie (poniżej moje wrażenia sprzed 4 lat), a słuchało mi się jej naprawdę wyśmienicie:)

Są książki, które przyciągają mnie jak tylko zobaczę okładkę i przeczytam tytuł. Ta jest jedną z nich. Z niewiadomych powodów mam ochotę od razu je przeczytać. Lubię ufać temu magnetyzmowi, bo rzadko mnie zawodził. I nie inaczej było w tym przypadku. Zresztą książkę przeczytałam w niecałe dwa dni, a to coś oznacza.

Marysia Tamulska jest tytułową dziewczyną od trawnika. Z wykształcenia jest architektem krajobrazu, a obecnie zajmuje się ogrodem przy pewnym domu zwanym we wsi rezydencją Różowej. Pewnego dnia na ganku spotyka Adama Antoniego Kochańskiego. Ten okazuje się biznesmenem, który żyje w ciągłych rozjazdach i nie ma czasu na zajmowaniem się ani domem, ani ogrodem. Tym bardziej, że się totalnie na tym nie zna. Już od pierwszej ich rozmowy widać, że coś między nimi iskrzy. Jednak wraz z upływem kolejnych kart powieści dowiadujemy się o przeszłości naszych bohaterów, która nie jest niestety taka różowa. Każde z nich walczy w sobie z demonami i toczy wewnętrzną walkę. Pytanie tylko czy gdy oboje zdobędą się na odwagę, aby opowiedzieć drugiemu o tej przeszłości, a jeśli tak się stanie czy to drugie będzie w stanie ją zaakceptować?!

W tej książce nie ma za dużo bohaterów. Ale ci, którzy się tu pojawiają są świetnie wykreowani. Ja od pierwszej strony polubiłam Marysię i Adama. I z naprawdę nieukrywaną radością czytałam dialogi pomiędzy nimi. Bardzo mi się podobało, że oboje postawili na otwartość i zawsze starali się ze sobą rozmawiać na te poważne tematy. Z drugiej strony ich pozostałe rozmowy to istne gierki słowne poprowadzone na wysokim poziomie.

Marysia urodziła się i wychowała na wsi. Przez pewien okres swojego życia zamieszkała w mieście. Jednak pewne wydarzenia jakie miały miejsce spowodowały, że ponownie wróciła na wieś, aby tu odnaleźć ukojenie duszy. Namiastkę spokoju próbuje odnaleźć mieszkając u brata i pracując w ogrodzie. Adam z kolei jest typowym człowiekiem z miasta. Marysia zastanawia się przede wszystkim dlaczego taki człowiek jak on kupił dom na wsi i prawie w ogóle w nim nie mieszka?!

Na początku myślałam, że będzie to książka należąca do tych lekkich i przyjemnych. Jednak Autorka pokazuje nam też, że aby stworzyć ze sobą związek zawsze należy być ze sobą szczerym i trzeba ze sobą rozmawiać. Nie jesteśmy bowiem w stanie zrozumieć drugiego człowieka, nie rozmawiając z nim. Ale aby rozpocząć też coś nowego, trzeba pozamykać wszystkie stare rozdziały w życiu i wszystko wyjaśnić, pozamykać otwarte drzwi i pożegnać tych, których powinniśmy pożegnać.

Ale pomimo tych wszystkich trudnych tematów jakie są tutaj poruszane, książka absolutnie nie przytłacza. Jest tu i wiele pozytywnych momentów i chwil szczęścia i uniesień. Zdecydowanie lektura ta daje nadzieję na lepsze jutro.