środa, 23 czerwca 2021

SIŁA PRZETRWANIA - LINDA SZAŃSKA

Siła honoru
Siła honoru || Siła przetrwania || Siła miłości

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: kwiecień 2021
Liczba stron: 450
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

"Siła przetrwania" to drugi tom serii Siła honoru napisany przez Lindę Szańską. Pod tym pseudonimem kryją się dwie polskie Autorki: Agnieszka Lingas-Łoniewska oraz Anna Szafrańska. Podczas pisania tej serii Panie współpracowały z pewną tajemnicza osobą, która była źródłem informacji o świecie mafii i syndykacie jaki tam istnieje.

Głównym bohaterem drugiego tomu jest Diabeł - Daniel Rokita. To mężczyzna bezwzględny, nie znający kompromisu i kierujący się zasadą oko za oko, ząb za ząb. Zdecydowanie zasłużył na swój pseudonim. Jest prawą ręką Anioła, szefa poznańskiej mafii. Jego droga do tego miejsca niestety nie była łatwa i spowodowała, że nauczył się żyć chowając swoje uczucia głęboko, tak jakby ich w ogóle nie miał. Gdy Diabeł spotyka Ewę, prostą dziewczynę, która wychowała się w domu dziecka, a teraz rozpoczęła studia na AWFie, coś zaczyna się zmieniać. Oboje mają za sobą trudną przeszłość i wydarzenia, które odcisnęły na nich ogromne piętno. Dlatego też trudno im się ze sobą porozumieć, a przede wszystkim zaufać sobie nawzajem... Poza tym Daniel doskonale zdaje sobie sprawę, że posiadanie bliskiej sobie osoby może być niebezpieczne właśnie dla niej. Bo przecież najłatwiej zemścić się na kimś kto jest nam bliski... Dlatego czasem lepiej nie darzyć nikogo uczuciem...

Ta część zdecydowanie bardziej podobała mi się, niż pierwsza. Akcja jest tu szybka i sprawnie prowadzona, fabuła wciągająca, a bohaterowie zdecydowanie z ikrą:) Dzięki fajnym dialogom okraszonym super poczuciem humoru książkę czytało się rewelacyjnie szybko. Wciągnął mnie także ten mafijny świat i zaciekawiły wszelkie wzmianki o zasadach w nim panującym. Zarówno historia Ewy, jak i Daniela spodobały mi się, nie były przekoloryzowane i czytałam z zapartym tchem, aby poznać je do końca.

Podobnie jak w przypadku pierwszej części nie podobały mi się wszelkie zdrobnienia imion. Poznanie rozterek bohaterów było super, ale odjęłabym im nieco słodkości i tkliwości. Poza tym trochę denerwowały mnie sceny przygotowań do ślubu Anioła i Kariny. Wiem, że to były sceny wprowadzone, aby nieco rozluźnić atmosferę i wprowadzić nieco humoru, ale moim zdaniem to nie było potrzebne i spowodowało, że historia została pokierowana w stronę komedii, a nie sensacji...

"Siła przetrwania" to naprawdę świetna kontynuacja serii. Ja ją przeczytałam rewelacyjnie szybko, spędzając z nią bardzo miło czas. I z niecierpliwością czekam na tom trzeci!  

wtorek, 22 czerwca 2021

SIŁA HONORU - LINDA SZAŃSKA

Siła honoru
Siła honoru || Siła przetrwania || Siła miłości

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: wrzesień 2020
Liczba stron: 464
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

"Siła honoru" to pierwszy tom cyklu napisanego przez Lindę Szańską. Jednak jak się okazało to tylko pseudonim kryjących się pod tym nazwiskiem Autorek: Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz Anny Szafrańskiej. Dowiedziałam się także, że obie Autorki podczas pracy nad tą książką współpracowały z pewną chcącą zachować anonimowość osobą, która opowiedziała im jak wyglądał i funkcjonował świat mafii w latach 90' w Polsce. I to chyba najbardziej skusiło mnie do sięgnięcia po tą powieść.

Gabriel Kreis vel Anioł to groźny, samotny i bezwzględny szef przestępczego syndykatu. Od dziecka był przygotowywany do roli przywódcy grupy mafijnej, na której czele od lat 90' stał jego ojciec Gwidon Kreis i jego wuj Marcel Kreis. Gabriel od malutkiego dziecka żył w tym świecie i zdawał sobie sprawę, że najlepszym wyborem jest bycie w nim samemu, nie ufanie nikomu, ani tym bardziej nie kochanie nikogo. Bo miłość oznacza słabość, a jeśli ktoś chciałby się na nim zemścić albo go zniszczyć, to najlepiej uderzyć w jego bliskich. Musiał jednak przewartościować swoje poglądy w momencie, gdy spotkał piękną Kalinę. Kalina to młoda dziewczyna, rozpoczynająca dopiero studia na AWFie i trenująca pole dance. Jednak Kalina to także córka znanego polityka Boraczyńskiego, który znany jest z układów z mafiosami i zrobi wszystko, aby wspiąć się wyżej w hierarchii politycznej. Do tego celu wykorzystuje swoją córkę Marię robiąc z niej "zabawkę" dla swoich "kolegów". Dziewczyna jednak tego nie wytrzymuje i popełnia samobójstwo. Wtedy Boraczyńskiemu potrzebna jest druga córka Kalina. Ta jednak od razu stawia mu kontrę. Czy zatem znajomość Kaliny i Gabriela ma rację bytu? 

Twórczości Anny Szafrańskiej nie znam, jednak znam książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, dlatego mniej więcej podejrzewałam czego mogę się spodziewać. I dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam. Były emocje, była wartka, wciągająca akcja, ciekawi i intrygujący bohaterowie, powoli odkrywane tajemnice z przeszłości. Poza tym z wielką ciekawością czytałam fragmenty dotyczące świata mafijnego, układów, hierarchii i zasad rządzących tym specyficznym, niebezpiecznym środowiskiem. Z jednej strony poznajemy funkcjonowanie struktur mafijnych z pozycji Anioła i czasów współczesnych, a z drugiej dzięki wspomnieniom Gabriela przenosimy się w czasie do lat 90'.

Podobało mi się też pokazanie roli kobiety w tym męskim i niebezpiecznym świecie. Bo tu także panuje hierarchia. Kobieta mafiosa też musi postępować wedle określonych zasad, a każdy jej ruch, gest czy wypowiedziane słowo może być istotne.

Co mi się nie podobało? Dla mnie było tu zbyt wiele słodkości, tkliwości, przez co książka traciła na realności. A zdrobnienia imion zdecydowanie do mnie nie przemawiały. Autorki wplotły wiele przemyśleń bohaterów, ich dylematów moralnych, co było naprawdę super pomysłem. Ale z drugiej strony te wewnętrzne rozważania bohaterów zostały zdominowane przez zbyt tkliwe rozterki miłosne, co niestety tu mi nie pasowało.

"Siła honoru" to świetna lektura, której w tym momencie było mi trzeba. Książkę przeczytałam jednych tchem i naprawdę świetnie się przy niej bawiłam. Jest idealną lekturą do odpoczynku i relaksu. A teraz zabieram się za tom drugi, a jestem go bardzo ciekawa, bo głównym bohaterem jest mój ulubieniec: Diabeł, czyli Daniel Rokita - prawa ręka Anioła:)

niedziela, 20 czerwca 2021

KURIER Z TOLEDO - WOJCIECH DUTKA

Antoni Mokrzycki
Kurier z Toledo || Kurier z Teheranu || Kurier z Tivoli

Wydawnictwo: Lira
Data wydania: wrzesień 2019
Liczba stron: 352
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Jest rok 1936, Warszawa. Poznajemy hrabiego Antoniego Mokrzyckiego, polskiego dyplomatę, który zostaje wysłany do Hiszpanii, gdzie wybucha wojna domowa. W Polsce zostawia swoją narzeczoną, z którą jest tylko "z rozsądku" oraz kochankę, która jako jedyna go rozumie. W Hiszpanii za to poznaje Teo - młodego chłopaka, a ten jest jest kurierem anarchistów. Relacja Teo i Mokrzyckiego zaczyna przybierać na sile, a z czasem stawia przed nimi konieczność podjęcia tych najważniejszych decyzji.

"Kurier z Toledo" to przede wszystkim książka o konflikcie w Hiszpanii. Autor Wojciech Dutka to historyk i dzięki temu bardzo przyjemny i dostępny sposób przybliżył czytelnikowi wydarzenia tamtego okresu. Dla mnie to była najciekawsza część tej historii i na pewno dużo z tych wiadomości zapamiętam na dużej. Lubię takie zbeletryzowane powieści oparte w czasach prawdziwej historii, w której osadzeni są bohaterowie. Mokrzycki spotka na przykład wielkie postacie historyczne: Ernesta Hemingwaya, Federico Garcię Lorkę, Simone Weil czy Pablo Nerudę. Dzięki temu w przystępny sposób poznajemy nieco historii, a to zawsze niesie za sobą wartość dodaną:)

Natomiast duże wątpliwości mam do głównego bohatera Antoniego Mokrzyckiego. Jak on mnie denerwował! Przede wszystkim nie rozumiałam jego wyborów i motywów działania. To co myślał irytowało mnie do granic możliwości i trudno mi było z tego powodu zrozumieć kolejne kroki jego postępowania. Ach, dawno żaden bohater tak na mnie nie zadziałał.

"Kurier z Toledo" to pierwszy tom serii. Ja niestety mam dylemat z jej oceną, bo z jednej strony bardzo podobała mi się strona dotyczą wydarzeń historycznych, na tle których oparta była fabuła, ale z drugiej strony Antoni Mokrzycki nie został moim ulubieńcem:P I pewnie sięgnę po drugi tom, bo jestem ciekawa co stanie się dalej z hrabią Mokrzyckim, a ciekawość u mnie najczęściej wygrywa:)

sobota, 8 maja 2021

CIEŃ I KOŚĆ - LEIGH BARDUGO

Grisza
Cień i kość || Oblężenie i nawałnica || Zniszczenie i odnowa

Wydawnictwo: Mag
Data wydania: lipiec 2019
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Leigh Bardugo znam już z cyklu o Szóstce wron. Obydwie części bardzo, bardzo mi się podobały i przeczytałam je jednym tchem. Teraz jak tylko dowiedziałam się, że będzie serial na podstawie trylogii o Griszach od razu zabrałam się za lekturę.

Anita Starkov jest żólnierką, kartografką. Wraz ze swoim przyjacielem z dzieciństwa Malem wychowała się w domu dla sierot. Teraz razem ze swoim pułkiem trafiają na wyprawę przez Fałdę Cienia - nienaturalną połać, pełną mroku i atakujących, niebezpiecznych potworów - wilkrów. Ich statek zostaje zaatakowany, a Alina podczas walki ujawnia swoją niesamowitą moc przywołując światło. Jest to wielkim zaskoczeniem dla wszystkich, włącznie z dziewczyną, która nie miała pojęcia o swoim darze. Po tym wydarzeniu zostaje przewieziona do Małego Pałacu Griszów, gdzie uczy się okiełznać swoją moc i ją kontrolować. Pomaga jej w tym Baghra. Alina uczy się także sztuk walki i poznaje wystawny świat griszów. Cały czas jest także pod opieką ich dowódcy - Darkling i powoli ulega jego urokowi. Próbuje ją także przekonać, że oboje, gdy połączą swoje moce mogą zniszczyć zagrażająca Ravce Fałdę.

Leigh Bardugo stworzyła bardzo ciekawy, interesujący świat Griszów. Nie był on dla mnie zbyt wielkim zaskoczeniem, ponieważ już wcześniej przeczytałam Szóstkę wron. Niemniej jednak z wielką przyjemnością powróciłam do niego kolejny raz. I przepadłam. Książkę czyta się naprawdę sprawnie i z wielkim zainteresowaniem. Gdzieś w połowie książki nastąpił zwrot akcji, który niewątpliwie mnie zaskoczył i tym bardziej przykuł moją uwagę. Od tego momentu byłam bardzo zaintrygowana jak zakończy się ta opowieść. Samo zakończenie było emocjonujące i fantastycznie trzymające w napięciu. Ale pozostawia też furtkę do dalszej części.

Gdy Alina była na szkoleniu w Małym Pałacu, miałam troszkę skojarzeń do "Gilgii magów" Trudi Canavan - trylogii gdzie młoda dziewczyna idzie do szkoły magów. A takie opowieści bardzo mi się podobają, poznajemy bowiem w nich bohatera, który najpierw odkrywa w sobie moc, a później doskonali ją i poznaje krok po kroku jej tajniki.

Bardzo podobał mi się klimat tej książki. Widać fascynację Autorki kulturą rosyjską, która ewidentnie tu dominuje. Szczególnie jest to widoczne w języku, gdzie wplecione mamy rosyjsko brzmiące nazwy czy imiona i nazwiska postaci.    

Największy problem miałam z bohaterami. Mal, Zmrocz, Genia czy Baghra byli tak przedstawieni, że nie do końca wiedziałam co o nich sądzić, tak jakby cały czas coś ukrywali, a ja nie byłam ich pewna. Alina natomiast była pełna wewnętrznych rozterek, ciągle toczyła walkę sama ze sobą. Wiem, że było to potrzebne, aby pokazać dokładnie tą postać i przebytą przez nią drogę. Jednak do końca nie mogłam się do niej przekonać i tak całkowicie jej polubić.

Po pierwszym tomie jestem zdecydowanie na tak! Na pewno przeczytam kolejne dwa tomy,bo jestem niezmiernie ciekawa kolejnych losów bohaterów!

***

Wybrane cytaty:

Problem z pragnieniem polega na tym, że przez nie jesteśmy słabi.

Mam nadzieję, że nie spodziewasz się po mnie sprawiedliwości, Alino. Nie jest to dziedzina, w której byłbym biegły. 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

KSIĘGA WYZWAŃ DASHA I LILY - RACHEL COHN, DAVID LEVITHAN

Dash i Lily
Księga wyzwań Dasha i Lily || 12 dni świąt Dasha i Lily

Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: listopad 2015
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

W przypadku tej książki złamałam swoją zasadę i najpierw obejrzałam serial,a dopiero później przeczytałam książkę. Serial obejrzałam z Córą i co ważne zainteresował i mnie i moje dziecko 😊 A po obejrzeniu postanowiłam przeczytać.

Wszystko zaczęło się od czerwonego notatnika. Całą zabawę rozpoczęła Lily, szesnastoletnia dziewczyna, która zostawia tajemniczy notes na jednej z półek wielkiej księgarni. W notesie zapisała zagadki do rozwiązania. Szczęśliwy traf chciał, że czerwony notatnik znalazł Dash, który zaintrygowany podejmuję grę:) A gra polega na wymyślaniu sobie nawzajem wyzwań, a przy okazji na dzieleniu się swoimi przemyśleniami i poglądami. Wszystko to dzieje w okolicy świąt Bożego Narodzenia, a trzeba tu podkreślić, że Lily jest wielką ich miłośniczką, w przeciwieństwie do Dasha. Podczas tych kolejnych etapów zabawy powoli zaczynają poznawać siebie i pojawia się chęć spotkania się. Jednak pozostaje niepewność czy to uczucie jakie pomiędzy nimi powstało przetrwa w realnym świecie?! 

Historia Dasha i Lily to świetna romantyczna opowieść. Dominuje tu klimat świąt i oczywiście książek. Całość jest ciepła, napisana lekkim piórem, a momentami troszkę i melancholijna.

Dash i Lily są bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami. Ona ma duszę romantyczki,czasem troszkę naiwnej i nieznającej życia, ale pełnej wiary w drugiego człowieka. Jest osobą bardzo kreatywną,pełna pomysłów, sama siebie traktuje jako dziwaczkę, choć ja określiłabym ją jako osobliwą, co szczególnie odzwierciedlał jej strój. Dash z kolei to chłopak ze świetnym poczuciem humoru, pełnym ironii i sarkazmu, uwielbiającym grę słów. Inni odbierali go głównie jako marudera i gdura, choć w rzeczywistości nie do końca taki był,a sprawiał tylko takie wrażenie. Dzięki tym swoim odmiennościom okazało się, że stali się dla siebie bratnimi duszami. 

Jest to fantastyczna opowieść o dorastającej młodzieży wchodzącej w dorosłe życie. Poruszony jest także temat LBTG, a wszystko przedstawione jest w sposób bardzo naturalny i bez zbędnego skrępowania, jak gdyby nigdy nic.

***

Wybrane cytaty:

Ludzie, którzy są dla nas ważni, pozostawiają w nas ślady. Niektórzy zostają z nami na dłużej, inni przychodzą i odchodzą, ale tych śladów nie da się zatrzeć - i dobrze. To dzięki nim dojrzewamy, dochodzimy do pełni społeczeństwa. Nie można być wobec tego obojętnym.

Próbowałem pisać historię swojego życia. Zrozumiałem w końcu, że fabuła nie jest taka ważna. Najważniejsi są bohaterowie.

Trzeba mieć otwarty umysł i przyjmować to, co życie nam podsuwa. Nie warto się załamywać, kiedy nie dostajemy tego, czego pragniemy. Dajmy się zaskoczyć; może gdzieś po drodze los przyniesie nam coś lepszego?

Kontakty z rodziną - na podobieństwo arszeniku - najlepiej stosować w małych dawkach.

- Chcesz powiedzieć, że nawet jeśli nie widać zmian...
- ... to one dzieją się cały czas, powolutku.

Nuda to jeden ze smaków życia. Dlatego koniecznie trzeba poznać inne.

 

    

środa, 21 kwietnia 2021

BECOMING. MOJA HISTORIA - MICHELLE OBAMA

Wydawnictwo: AGORA
Data wydania: luty 2019
Liczba stron: 500
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Rzadko kiedy sięgam po biografie. Tą jednak dostałam na urodziny, więc musiałam przeczytać:) 

Michelle Obamy raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest ona pierwszą w historii Pierwszą Damą Stanów Zjednoczonych, która jest Afroamerykanką. Przedstawia swoją historię odkąd była małą dziewczynką, po opis swojej edukacji, początków życia zawodowego, poznanie Baracka, po opis życia w Białym Domu przez obydwie kadencje. 

Zaczynając czytać tą książkę sama nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Wcześniej nie czytałam jej opisów, ani recenzji i bardzo się z tego cieszę, ponieważ odebrałam ją "po swojemu". Michelle Obama opisuje swoje życie w bardzo rzeczowy, konkretny sposób. Podaje nam nie tylko suche fakty, ale stara się również wrócić do emocji jakie towarzyszyły poszczególnym wydarzeniom. Emocji, ale i rozterek, które niejednokrotnie miała. Najbardziej podobały mi się fragmenty, gdzie opisuje swoje starania pogodzenia pracy zawodowej z macierzyństwem, a później odnalezienie siebie w trakcie prezydentury Baracka oraz zadbanie o prywatność swoją i swoich najbliższych w tym trudnym dla nich czasie.

Michelle Obama jest bardzo inteligentną i mądrą kobietą, a ta książka tym bardziej to udowadnia. Jej historia jest niezwykle motywująca, co ona sama zawsze starała się podkreślać podczas swoich wielokrotnych przemówień, zwłaszcza do młodych ludzi, którzy stoją dopiero na progu do swej dorosłości. Udowadnia też, że jest samodzielną, niezależną i bardzo silną kobietą, która zna swoją wartość i wie czego chce. Do tego jest ambitna i konsekwentna w realizowaniu swoich planów. 

Ta autobiografia napisana jest prosto i nieskomplikowanie. Nie ma tu pikantnych smaczków z prywatnego życia tej rodziny. Powiedziałabym, że jest ona napisana w bardzo dyplomatyczny, elegancki sposób. Poza tym jestem pod wrażeniem z jakim wyczuciem i taktem Michelle Obama przedstawiła niektóre trudne dla niej momenty w życiu. Krok po kroku powoli prowadzi nas przez swoje wspomnienia. Nie prezentuje ich jako sensacji, pokazuje raczej to wszystko co miało na nią wpływ i ją ukształtowało. Przy okazji prezentuje też swoje poglądy i przekonania na otaczające ją rzeczy.

Ja jestem jak najbardziej na tak, z wielką przyjemnością zapoznałam się z tą lekturą, zainteresowała mnie ona i zaciekawiła, dzięki czemu spędziłam z nią kilka miłych wieczorów.

***

Wybrane cytaty: 

Dziś, jako dorosła, wiem, że dzieci już w bardzo wczesnym wieku dostrzegają, kiedy dorośli ich nie doceniają i nie angażują się w ich rozwój. Gniew, który się w nich wówczas budzi, może przejawiać się jako krnąbrność. Trudno jednak je winić. To nie są „złe dzieci”. One po prostu starają się przetrwać w złej sytuacji.

Nie znaliśmy historii ich życia, a każdy człowiek na świecie dźwiga jarzmo swoich doświadczeń - należy o tym pamiętać i to uszanować.

W społeczności czarnych istnieje starodawne powiedzenie:"musisz być dwa razy lepszy, by przebyć połowę tej samej drogi".

musisz być dwa razy lepszy, by przebyć połowę tej samej drogi.

znalazła tu także potwierdzenie teza, że dzieci bardziej się starają, kiedy widzą, że ktoś w nie inwestuje. Rozumiałam, że okazanie dzieciom zainteresowania może dać im siłę.

 Moja matka miała zdolności rodzicielskie, które z perspektywy czasu uważam za genialne i wprost niemożliwe do naśladowania. Opierały się na zachowywaniu absolutnej, zenistycznej neutralności. Matki niektórych moich przyjaciółek przejmowały się ich porażkami i sukcesami, jakby przytrafiły się im samym, a z kolei innych były tak zaabsorbowane własnym życiem, że prawie w ogóle nie zwracały uwagi na dzieci. Moja mama była po prostu zrównoważona. Nie wydawała pochopnych sądów i nie angażowała się w nasze sprawy zbyt pospiesznie. Zamiast tego sprawdzała, jak się czujemy, i odgrywała rolę dobrotliwego świadka naszych zmagań i triumfów. Gdy działo się źle, nie użalała się zbytnio nad nami. Kiedy dokonaliśmy czegoś wielkiego, chwaliła nas i dzieliła naszą radość, ale nigdy przesadnie, aby walka o jej aprobatę nie stała się celem naszych wysiłków.
Rady, których nam udzielała, były konkretne i praktyczne. "Nie musisz lubić swojej nauczycielki - powiedziała mi pewnego dnia, gdy po powrocie do domu zaczęłam narzekać - ale ona zna się na matematyce, a ty musisz się jej nauczyć. Skup się na tym i nie przejmuj niczym więcej".

 Możesz dokądś dotrzeć tylko wówczas, jeśli stworzysz sobie lepszy świat, choćby początkowo tylko we własnym umyśle.

Mój ojciec Fraser nauczył mnie ciężko pracować, często się śmiać i dotrzymywać słowa. Moja matka Marian pokazała mi, jak samodzielnie myśleć i korzystać z własnego głosu. W naszym zatłoczonym mieszkanku na South Side w Chicago pokazali mi, że należy doceniać wartość historii: naszej rodziny, mojej własnej, kraju. Nawet jeśli bywa brzydka lub niedoskonała. Nawet jeśli odcisnęła głębsze piętno, niżbyśmy chcieli. Twojej historii nikt ci nie odbierze. Należy do ciebie.

Nauczyliśmy się, że nad tym, co od nas w życiu zależy, warto panować.

Niektóre urodziły się biedne lub wiodły życie, jakie wielu z nas uznałoby za pełne niesprawiedliwych przeciwności losu, a jednak działały tak skutecznie, jakby świat im we wszystkim sprzyjał. Oto, czego się dowiedziałam: każda z tych osób napotkała na swojej drodze kogoś, kto w nią wątpił. Niektórym wciąż towarzyszą ogromne rzesze krytyków i pesymistów krzyczących "a nie mówiłem!" przy każdej ich najmniejszej pomyłce czy błędnym kroku. Ten hałas nigdy nie milknie. Znani mi ludzie, którzy odnieśli największy sukces, nauczyli się to ignorować. Opierając się na osobach, które w nich wierzą, i po prostu idą naprzód.

 Wychowałam się przy niepełnosprawnym ojcu w zbyt małym domu, bez większych pieniędzy, w dzielnicy, która zaczynała podupadać. A jednocześnie wychowałam się otoczona miłością i muzyką w różnorodnym mieście, w kraju, gdzie wykształcenie może dać ci przyszłość. Nic nie miałam - a może miałam wszystko? Zależy od tego, w jaki sposób opowie się moją historię.

 


czwartek, 25 marca 2021

DO OSTATNIEJ KROPLI KRWI - MONIKA JOANNA CIELUCH

Wydawnictwo: AMARE
Data wydania: luty 2021
Liczba stron: 360
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

To pierwsza książki Moniki Cieluch jaką miałam przyjemność przeczytać. I co bardzo ciekawe: po zobaczeniu okładki i przeczytaniu opisu już wiedziałam, że koniecznie muszę przeczytać tą książkę! I trudno mi powiedzieć co tak naprawdę mnie ciągnęło do tej historii, ale teraz po jej lekturze wiem, że muszę ufać swojej intuicji:)

Leo to chłopak, który wychował się w patologicznej rodzinie i aby przeżyć musiał nauczyć się walczyć. Swojego młodszego brata był w stanie ochronić, matki niestety już nie... Leo uwielbia walczyć, poza tym nielegalne, podziemne walki są idealnym, szybkim zarobkiem. Wikła się też niestety w porachunki gangsterskie i świat przestępczy. Poznajemy go, gdy opuszcza więzienie po odbyciu 18-miesięcznego wyroku. Pierwsze co musi zrobić, to znaleźć szybko jakąś pracę. W oczy od razu rzuca mu się ogłoszenie w gazecie, że potrzebny jest model do projektu artystycznego. Nastka to z kolei dziewczyna, która ma swój zakład fotograficzny, za wszelką cenę stara się być samodzielna i nie korzystać z pomocy ojca i brata. I to ona właśnie poszukuje modela, aby móc wziąć udział w konkursie fotograficznym. I tak właśnie ta dwójka się poznaje. Tylko czy uda mi się ze sobą porozumieć? Pochodzą bowiem z dwóch różnych światów. Nie ułatwia im także przeszłość, która zawsze upomina się o swoje, a także skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.

W tej książce naprawdę dużo się dzieje. Akcja pędzi, wydarzenia następują jedno po drugim, przez co czyta się błyskawicznie, wręcz ekspresowo. Ja pochłonęłam ją w dwa wieczory! Do tego historia ta tak wciąga, że naprawdę trudno się od niej oderwać.

Ale to nie akcja jest tu najważniejsza. Jak dla mnie podstawową bazę stanowią tu nasi główni bohaterowie. Monika Cieluch fantastycznie ich wykreowała i przedstawiła. Rewelacyjnie pokazała przemianę jaką oboje muszą przejść, aby móc być ze sobą. Chociaż niewątpliwie to Leo musi bardziej przewartościować swoje życie, zmienić się i swoje nastawienie. Chęci ku temu ma, jednak realne życie wyjątkowo mu to utrudnia. Historia Leo i Nasturcji daje nadzieję, że miłość daje człowiekowi siłę i chęć zmiany na lepsze. I dzięki temu można zacząć budować spokojną i bezpieczną przyszłość. Ale warunek jest taki, że musi być to miłość szczera, bez tajemnic i skrywania przed sobą czegokolwiek. Jeśli dwoje ludzi chce być ze sobą i tworzyć udany związek, musi on się opierać na wzajemnym zaufaniu i braku niedomówień. Autorka stworzyła też bohaterów z krwi i kości. Są oni bardzo realistyczni, mają wady i przeżywają słabości. Jesteśmy świadkami ich wewnętrznych rozterek, a dzięki temu lepiej rozumiemy motywy ich działania. Może dzieli ich dużo, ale łączy świadomość, że rodzina jest najważniejsza i podstawowym celem jest zapewnienie jej bezpieczeństwa.

"Do ostatniej kropli krwi" to fantastyczne połączenie sensacji z romansem. Sceny erotyczne są naprawdę fajnie wplecione w fabułę, ale jej nie dominują. Poza tym są przedstawione odważnie, choć ze smakiem i gustem. Sensacji dostarczają nam głównie walki Leo, bez żadnych zasad i do upadłego.

Książka ta zostawiła mnie z tzw kacem książkowym, przeczytałam ją już kilka dni temu, a nadal we mnie siedzi. To moja pierwsza przeczytana książka tej Autorki, a po przeczytaniu jej pierwsze co zrobiłam, to sprawdziłam jakie jeszcze książki mam do nadrobienia. Bo bezapelacyjnie muszę po nie sięgnąć!

***

Wybrane cytaty:

Nigdy nie można w siebie wątpić, szczypiorku. Takie zachowanie zabija w nas wszystko to, co mamy najlepsze.

Bo prawdziwa miłość zawsze zwycięża, czasami tylko potrzebuje odrobiny cierpliwości, by móc urosnąć w siłę. Siłę, które nic nie jest w stanie pokonać.