piątek, 22 maja 2020

DZIEWCZYNA OD TRAWNIKA - DOROTA PASEK

Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Data wydania: lipiec 2019
Liczba stron: 384
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Są książki, które przyciągają mnie jak tylko zobaczę okładkę i przeczytam tytuł. Ta jest jedną z nich. Z niewiadomych powodów mam ochotę od razu je przeczytać. Lubię ufać temu magnetyzmowi, bo rzadko mnie zawodził. I nie inaczej było w tym przypadku. Zresztą książkę przeczytałam w niecałe dwa dni, a to coś oznacza.

Marysia Tamulska jest tytułową dziewczyną od trawnika. Z wykształcenia jest architektem krajobrazu, a obecnie zajmuje się ogrodem przy pewnym domu zwanym we wsi rezydencją Różowej. Pewnego dnia na ganku spotyka Adama Antoniego Kochańskiego. Ten okazuje się biznesmenem, który żyje w ciągłych rozjazdach i nie ma czasu na zajmowaniem się ani domem, ani ogrodem. Tym bardziej, że się totalnie na tym nie zna. Już od pierwszej ich rozmowy widać, że coś między nimi iskrzy. Jednak wraz z upływem kolejnych kart powieści dowiadujemy się o przeszłości naszych bohaterów, która nie jest niestety taka różowa. Każde z nich walczy w sobie z demonami i toczy wewnętrzną walkę. Pytanie tylko czy gdy oboje zdobędą się na odwagę, aby opowiedzieć drugiemu o tej przeszłości, a jeśli tak się stanie czy to drugie będzie w stanie ją zaakceptować?!

W tej książce nie ma za dużo bohaterów. Ale ci, którzy się tu pojawiają są świetnie wykreowani. Ja od pierwszej strony polubiłam Marysię i Adama. I z naprawdę nieukrywaną radością czytałam dialogi pomiędzy nimi. Bardzo mi się podobało, że oboje postawili na otwartość i zawsze starali się ze sobą rozmawiać na te poważne tematy. Z drugiej strony ich pozostałe rozmowy to istne gierki słowne poprowadzone na wysokim poziomie.

Marysia urodziła się i wychowała na wsi. Przez pewien okres swojego życia zamieszkała w mieście. Jednak pewne wydarzenia jakie miały miejsce spowodowały, że ponownie wróciła na wieś, aby tu odnaleźć ukojenie duszy. Namiastkę spokoju próbuje odnaleźć mieszkając u brata i pracując w ogrodzie. Adam z kolei jest typowym człowiekiem z miasta. Marysia zastanawia się przede wszystkim dlaczego taki człowiek jak on kupił dom na wsi i prawie w ogóle w nim nie mieszka?!

Na początku myślałam, że będzie to książka należąca do tych lekkich i przyjemnych. Jednak Autorka pokazuje nam też, że aby stworzyć ze sobą związek zawsze należy być ze sobą szczerym i trzeba ze sobą rozmawiać. Nie jesteśmy bowiem w stanie zrozumieć drugiego człowieka, nie rozmawiając z nim. Ale aby rozpocząć też coś nowego, trzeba pozamykać wszystkie stare rozdziały w życiu i wszystko wyjaśnić, pozamykać otwarte drzwi i pożegnać tych, których powinniśmy pożegnać.

Ale pomimo tych wszystkich trudnych tematów jakie są tutaj poruszane, książka absolutnie nie przytłacza. Jest tu i wiele pozytywnych momentów i chwil szczęścia i uniesień. Zdecydowanie lektura ta daje nadzieję na lepsze jutro.

niedziela, 3 maja 2020

ZBRODNIE POZAMAŁŻEŃSKIE - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA, DANIEL KOZIARSKI

Wydawnictwo: NOVAE RES
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 6/10

***


Agnieszka Lingas-Łoniewska to moja jedna z ulubionych Autorek. Po jej książki sięgam regularnie. Ostatnio jednak zauważyłam, że mam jedną zaległą lekturę. Są nią "Zbrodnie pozamałżeńskie" pisane wspólnie z Danielem Koziarskim.

Bohaterami są tu dwa sąsiadujące ze sobą małżeństwa. Marcin to znany, rozchwytywany piłkarz, przed którym stoi możliwość gry w niemieckiej kadrze. Alicja, jego żona, jest pracownikiem naukowym, pisze doktorat i książkę, której współautorem jest jej bardzo bliski przyjaciel Adam. Od samego początku widać, że małżeństwo Marcina i Alicji nie jest dobre, a podstawowym problemem jest różnica w wykształceniu tych dwojga. Alicja nie potrafi zaakceptować jego braku u Marcina cały czas mu to podkreślając. A on mając cały czas podkreślany brak studiów oraz przyglądając się przyjaźni Alicji i Adama nie może poradzić sobie z tą sytuacją i postanawia zastraszyć Adama. Jednak zdarzenia wymykają się nieco spod kontroli...  Drugie małżeństwo to Arek i Marta. On jest wziętym prawnikiem, który całkowicie podporządkował, a wręcz uprzedmiotowił, sobie ją i jej życie. Ona nie mogąc znieść tej sytuacji zaczyna interesować się młodym aplikantem z kancelarii męża. Nie jest jednak świadoma, że owym aplikantem w dziwny sposób interesuje się również jej mąż.

"Zbrodnie pozamałżeńskie" to powieść obyczajowa z elementami kryminalnymi. Jednak wątki kryminalne są jedynie punktem wyjścia do przedstawienia skomplikowanego stadium psychiki bohaterów. Autorzy skupiają się tu bowiem głównie na przemyśleniach i wewnętrznych rozterkach postaci. Narratorami poszczególnych rozdziałów są kolejni bohaterowie, przez co jako czytelnicy możemy poznać myśli, ale i motywy ich działania. Autorzy skupili się właśnie na myślach bohaterów i ich wewnętrznej walce, mamy więc tutaj mniej dialogów kosztem opisów. Więcej miejsca poświęcono na przedstawienie argumentów samych decyzji niż rzeczywistej akcji.A to wszystko sprawiło, że książkę czytało mi się niespiesznie. Sami bohaterowi niestety tym razem raczej nie wzbudzili mojej sytuacji i nie potrafiłam ich polubić...

Autorzy poruszają wiele trudnych tematów w związkach pomiędzy dwojgiem ludzi, takich jak: zależność finansowa, egoizm, zmiana orientacji seksualnej czy różnica w wykształceniu. A sposób w jaki je przedstawiają skłania do refleksji i przemyśleń.

niedziela, 19 kwietnia 2020

POWÓDŹ - PAWEŁ FLESZAR

Wydawnictwo: KSIĘŻY MŁYN DOM WYDAWNICZY
Data wydania: październik 2019
Liczba stron: 212
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Kryminał to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, dlatego nie trzeba mnie było dwa razy namawiać do lektury "Powodzi" Pawła Fleszara.

Samobójcza śmierć czterdziestoletniego Jakuba oraz tajemnice wokół niej skłaniają jego przyjaciela Krisa do rozpoczęcia śledztwa na własną rękę. Kris bowiem nie może zrozumieć dlatego jego przyjaciel z dzieciństwa popełnił taki krok. Analizuje więc list pożegnalny zostawiony przez Kubę i próbuje odnaleźć dziewczynę ze zdjęcia załączonego do listu. Szybko dołącza do niego dwoje nastolatków: Marika, dziewczyna pełna tajemnic, która chyba potrzebuje jedynie czyjegoś zainteresowania oraz Kamil, młody genialny spec informatyczny. Czy uda im się rozwikłać zagadkę śmierci Kuby? W co wplątał się przyjaciel Krisa? I jaki związek mają z tym budzące grozę i przerażenie filmy zostawione przez Kubę w skrytce, którą był w stanie odkryć tylko Kris?

Bohaterowie są tu całkiem nieźle sportretowani. Kris jest wojskowym, ale daleko mu ideału, nie ma już idealnej sylwetki, kiepsko strzela. Przy okazji opisywania Krisa Autor przemyca wiele wojskowych sytuacji czy żargonu, a to sprawia, że postać naszego bohatera jest realistyczna, a przez to wiarygodna. Ja osobiście do samego końca nie potrafiłam określić swoich uczuć do Krisa, z jednej strony mnie denerwował, a z drugiej wzbudzał sympatię. Od początku polubiłam za to Marikę i Kamila. Dodali oni tutaj troszkę humoru i świeżej młodości.

Akcja jest wartka i szybka, do końca trzyma czytelnika w napięciu. Pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, przez co czyta się sprawnie i z zainteresowaniem. Książka podzielona jest na rozdziały, które są kolejnymi kartkami z kalendarza, a na samym ich początku znajdują się wycinki z gazet czy stron internetowych. To bardzo sympatyczny zabieg który wprowadza nas w klimat i tematykę lektury.

"Powódź" to naprawdę całkiem zgrabnie napisany kryminał, który czyta się jednym tchem. Autor podjął się tu dość trudnych tematów, jak handel kobietami, darknet czy filmy stuff i poradził sobie z nimi świetnie! A wszechobecna powódź panująca w Krakowie dodaje wydarzeniom tu przedstawionym odpowiednio dramatycznego klimatu. Ja jestem zdecydowanie na tak!


***

Wybrane cytaty: 

- Używam starej, klawiszowej Nokii.
- Zastanawiam się chwilami, czy ty jesteś prawdziwy. - Marika podniosła uniosła brwi i wykrzywiła kącik ust, a Kamil patrzył na niego z rozdziawioną buzią.
- Nie będę wyrzucał porządnego, działającego telefonu, na który wydałem sporo kasy, ze względu na modę, czy możliwość sprawdzenia czegoś tam na ulicy - zirytował się Kris.
- Oddając go do Muzeum Techniki, zarobiłbyś na smartfona. - Marika była bezlitosna.

sobota, 11 kwietnia 2020

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

ZAWSZE MOŻESZ NA MNIE LICZYĆ - NATALIA SOŃSKA

Jagodowa miłość
Cała przyjemność po mojej stronie || Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić? || Zacznijmy jeszcze raz || Zawsze możesz na mnie liczyć

Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data wydania: marzec 2020
Liczba stron: 317
Moja bardzo subiektywna ocena: 6/10

***

Kolejny czwarty raz wracamy już "Słodkiej" i gościmy w cukierni u Jagody.

Jagoda powoli układa sobie życie. Przede wszystkim dużo sił skupia na pracy w cukierni. Zaczyna myśleć nawet o malutkiej jej rozbudowie. A w międzyczasie powstają nowe przepisy na kolejne pyszności. W życiu prywatnym za to ważnym krokiem naprzód jest przeprowadzka do Tomasza oraz wynajęcie swojego mieszkania. Jagoda na początku nie może odnaleźć się w domu, w którym Tomasz mieszkał z Ewą, swoją żoną... Jednak szybko okazuje się, że to jeden z jej najmniejszych problemów. Okazuje się, że jej ukochany skrywa pewną tajemnicę: jedna z jego podwładnych w pracy spodziewa się dziecka, a wskazując, że z całą pewnością Tomasz jest ojcem... Czy Jagoda dowie się o tajemnicy Tomasza? A jeśli tak, to od kogo? A może Tomasz wreszcie zdobędzie się na odwagę i przyzna, że co go dręczy?

Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się, że to będzie już koniec i wszystkie wątki zostaną wyjaśnione. Niestety... Ciąg dalszy nastąpi... A czemu tak piszę? Bo strasznie denerwował mnie Tomasz. Doskonale wiedział, że skrywanie tajemnic w związku nie jest najlepszą strategią, pokazał więc że jest tchórzem i niedojrzałym facetem. Być może samo jego tłumaczenie, że nie chce niepotrzebnie wywoływać burzy ma wiele racji, ale związek to przede wszystkim zaufanie. Jagoda z kolei wykazała się wielką dojrzałością, przemyślała temat, a w konsekwencji zadecydowała.

Książkę czyta się błyskawicznie, jest w miarę dynamiczna i kolejne wydarzenia raczej płynnie po sobie następują. Jednak dla mnie całość książki zdecydowanie zdominowało czekanie na wyniki na ojcostwo Tomasza.

Co do piątej części - pewnie po nią sięgnę jak się pojawi, choć będzie to w dużej mierze spowodowane chęcią skończenia serii...

środa, 1 kwietnia 2020

PARADOKS KŁAMCY - MICHAŁ KUZBORSKI

Wydawnictwo: BLACK TURTLE
Data wydania: grudzień 2019
Liczba stron: 319
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

"Paradoks kłamcy" to nieszablonowa lektura. Po części jest to thriller/kryminał, a po części powieść obyczajowa. Jest to debiut Autora (choć gdybym o tym nie wiedziała, to zdecydowanie nie domyśliłabym się tego!).

Głównym bohaterem jest S.,  trzydziestoletni specjalista od PR i kreowania wizerunku firm. Sam siebie nazywa "zawodowym kłamcą". Zgłaszają się do niego firmy, których dobry wizerunek jest zagrożony, a jednocześnie są w stanie zaakceptować nie do końca etyczne metody jakimi działa S. A jego zadaniem jest wyciszyć skandal. Tym razem trafiamy do Tovali - fabryki śrubek. Pierwszym problemem jest szantażysta, którego kartą przetargową jest nagranie, a na nim syn prezesa w sytuacji intymnej z nieletnią. A to dopiero początek zadań do rozwiązania. Szybko pojawiają się i inne, jak Francuzi, którzy mają chęć przejąć firmę, związki zawodowe i widmo strajku na zakładzie, a w tle gdzieś widmo debiutu giełdowego. A wszystko to toczy się o ogromną stawkę, dlatego też wszystkie chwyty dozwolone... Dlatego też w tym momencie wkraczamy i w świat gangsterki.

Na samym początku miałam dylemat, bo miałam wrażenie, że nie do końca jestem w stanie polubić naszego S. Jednak z czasem, nawet nie wiem kiedy, to się zmieniło:) Polubiłam tego młodego wilka, który na swojej robocie zna się jak nikt inny, pomimo, że nie zawsze zgadzałam się z tym co robił... Przede wszystkim jest pewny siebie i swoich decyzji, pomimo, że wewnątrz targają nim dylematy i rozterki. Potrafi jednak idealnie się kamuflować i nie pokazywać po sobie emocji. Nerwy ma ze stali, a twarz iście pokerową. Autor świetnie wykreował jego postać i pokazał czytelnikowi jej złożoność. Bo przecież nasz S. pomimo, że zna się na swojej robocie, zdaje sobie sprawę, że nie zawsze wie komu może zaufać, kto w tej grze jest tym "dobrym", a kto "złym" i kto tu właściwie rozdaje karty. W takiej sytuacji pozostaje mu jedynie wnikliwa obserwacja i późniejsza analiza. Pomocna jest także nieoceniona intuicja.

Oprócz S. mamy tutaj jeszcze inne, całkiem ciekawie skonstruowane postacie. Mecenas Żabota - doświadczony prawnik, dzięki któremu S. dostał zlecenie w fabryce śrubek. Prezes Morawski - człowiek, dla którego ta fabryka, to całe jego życie, cieszący się ogólnym szacunkiem szef. Waldi - szef ochrony, znający gangsterski półświatek (nie tylko z filmów), a hobbystycznie prenumerujący "Młodego Technika". Łukasz - brat S., który wspierał go niejednokrotnie swoim analitycznym umysłem. Wojtek - kuzyn, który wstąpił do seminarium. Piksi - była narzeczona, do której nasz bohater chciał wrócić. Beata - Kocica, corpobitch z prawdziwego zdarzenia, pani dyrektor marketingu, z którą  naszego bohatera zaczęły łączyć nie tylko relacje służbowe. I ojciec S., który z powodu pojawiającej się choroby zaczął wracać do nałogu alkoholowego.

Akcja książki jest wartka, szybka, nie sposób się przy niej nudzić. Do końca trzymała mnie w napięciu. I pomimo, że moje podejrzenia co do pewnej osoby pojawiły się już dość wcześnie, to sam sposób zdemaskowania konfidenta zdecydowanie zasługuje na oklaski:) Co do narracji, to jest ona podzielona zgodnie z rozdziałami i prowadzona przez niektórych z bohaterów, choć przeważa ta, która dotyczy S. Bardzo podobał mi się także styl i język jakim powieść jest napisana. Widać, że Autor bawił się słowem. A dzięki wulgaryzmom i soczystemu językowi udało wprowadzić się realizm opisywanych wydarzeń. Poza tym całość przekazana jest czytelnikowi z wielkim poczuciem humoru, pełnym ironii i sarkazmu!

"Paradoks kłamcy" to naprawdę świetna i unikalna lektura. To pierwsza część przygód S., w planach są kolejne dwie, więc z niecierpliwością będę ich wypatrywać. Ciekawa jest bowiem w co tym razem wpakuje się S. i czy znowu towarzyszyć mu będzie mecenas Żabota lub Waldi.


***

Wybrane cytaty: 

Jechaliśmy w ciszy, obaj wkurwieni. Śmierć to śmierć i nie należy robić sobie z tego jaj. Pozostało nam wmawiać sobie, że cel jest na tyle szczytny, że i takie środki uświęci


Jeśli na mieście i w mediach walentynki są bardziej widoczne niż Wielkanoc, to mamy do czynienia z kulturą laicką. Jeśli wciąż wygrywa Wielkanoc, to religia w narodzie wciąż się trzyma". W Polsce w 2013 roku wygrywała Wielkanoc, choć nie było to już zwycięstwo druzgocące.

Podstawą udanego kawalerskiego życia jest logistyka.

Sukcesu nikt ci nie da, musisz po niego sięgnąć. Musisz być agresywny. 


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Autorowi.

niedziela, 22 marca 2020

RYTUAŁY WODY - EVA GARCIA SAENZ DE URTURI

Trylogia Białego Miasta
Cisza białego miasta || Rytuały wody || Władcy czasu


Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: październik 2019
Liczba stron: 535
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

"Rytuały wody" to druga część trylogii Ciszy białego miasta. Moim zdaniem Eva Garcia Saens de Urturi umie pięknie i bardzo plastycznie operować literackim piórem. Mnie już po raz drugi urzekła i wciągnęła w ten niesamowity hiszpański klimat...

Inspektor Unai Lopez de Ayala po postrzale w głowę, którego doznał w części pierwszej, zmaga się z problemami z mową. Na początku w ogóle nie ma chęci na podjęcie leczenia. Dopiero dołączenie go do zespołu prowadzącego nowe śledztwo oraz motywacja w życiu osobistym zmusza go do zrobienia pierwszego kroku jakim jest wizyta u logopedy i rozpoczęcie ćwiczeń mowy. Alba spodziewa się dziecka, ale sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nie wiadomo kto jest ojcem dziecka: Unai czy seryjny morderca z pierwszego tomu... Pierwsze skrzypce gra tu oczywiście śledztwo i sprawa tajemniczych morderstw. Ktoś morduje wzorując się na celtyckim rytuale wody. Ofiary są bowiem powieszone za nogi i utopione....

Szybko okazuje się, że sprawy z teraźniejszości mają związek z pewnym archeologicznym obozem sprzed lat. Co ciekawe był na nim sam Unai oraz jego najbliżsi przyjaciele: Lutxo, J. i Asier, a także pierwsza ofiara Annabel Lee. Bardzo lubię w książkach taki zabieg przeplatania się teraźniejszości i przeszłości. Często wydarzenia, które miały kiedyś miejsce, mają duży wpływ na to co dzieje się tu i teraz. A czasem na niektóre rzeczy nie zwracamy żadnej uwagi, a później okazuje się, że miały one istotne znaczenie. Czasem ważne są nawet te niewypowiedziane słowa. Te tajemnice sprzed lat wprowadzają dodatkowe napięcie i wzbudzają ciekawość.

Akcja książki jest wartka i wciągająca. Mamy tu kilka zwrotów, mylnych tropów, które sprawiają, że sami możemy pobawić się w śledczych i pokombinować kto, co i dlaczego. A to przecież najlepsza zabawa podczas czytania takich kryminałów. Dla zmyłki Autorka wprowadza wiele pobocznych wątków i całkiem ciekawie je rozbudowuje.

A wszystko to cudownie okrasza opisami hiszpańskiej kultury i historii. Autorka przemyca w powieści wiele ciekawostek związanych kulturą, architekturą czy legendami, co dla mnie stanowi wartość dodaną książki. Poza tym robi to na sprawnie, z wyczuciem i taktem. A dodatkowo wprowadza tym niepowtarzalny, wyjątkowy klimat.

"Rytuały wody" to świetna i niebanalna kontynuacja. Ja jak najbardziej jestem zauroczona i usatysfakcjonowana lekturą. Trzecia część już czeka grzecznie w kolejce na swoją kolej! Już nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się jak Autorka zakończy losy naszych bohaterów!