poniedziałek, 13 sierpnia 2018

CHŁOPIEC W PASIASTEJ PIŻAMIE - JOHN BOYNE

Wydawnictwo: WYDAWNICTWO LITERACKIE
Data wydania: 2007
Liczba stron: 192
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Zaczynając czytać tą książkę nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. To co otrzymałam wywarło na mnie ogromne wrażenie. to jedna z najbardziej emocjonalnych książek jakie miałam możliwość w życiu przeczytać. Tym razem moja wypowiedź tutaj będzie króciutka, ale wcale to nie oznacza, że książka mi się nie podoba. Wręcz przeciwnie... I najzwyczajniej w świecie brak słów, aby to opisać...

O fabule powiem króciutko. Bohaterami książki są dwaj chłopcy, jeden to syn komendanta obozu koncentracyjnego, drugi, to wiezień tegoż obozu. Chłopcy poznają się, zaprzyjaźniają, bawią się pomimo, że dzieli ich ogrodzenie obozu.

Wojna to straszne doświadczenie. Podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy w niej walczyli. Dla mnie to wręcz niewyobrażalne jak trzeba być silnym i fizycznie i psychicznie, aby przeżyć takie piekło. Tu jednak bohaterami dzieci, które są w ogóle nie świadome tego gdzie są, co z nimi się dzieje i co je czeka... Przerażające, wzruszające, do głębi smutne...

Powstało wiele książek na temat wojny. Ta jest jednak wyjątkowa, bo pokazuje przewrotność ludzkich losów, bowiem ofiarą okazał się syn samego oprawcy.

Wiem, że na podstawie książki powstał film, jednak ja nie będę w stanie go obejrzeć... Jest to i tak książka, której długo, długo nie można zapomnieć. A najbardziej przerażające jest to, że czytając ją wiemy, że jest to fikcja literacka, ale z drugiej strony podczas wojny takich historii mogło zdarzyć się niestety mnóstwo:( A ta świadomość przytłacza jeszcze bardziej. Z całego serca polecam. Dla mnie to zdecydowanie wyjątkowa lektura, a emocje jej towarzyszące będą ze mną długie, długie lata...

Wyzwanie: 2 w 1






czwartek, 9 sierpnia 2018

TAMTE DNI, TAMTE NOCE - ANDRE ACIMAN

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 330
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Ta historia na początku zwróciła moją uwagę poprzez plakaty filmu jaki pojawił się w kinach. Dopiero później okazało się, że jest ona na podstawie książki. A w moim przypadku nie może być inaczej jak najpierw książka, a dopiero później ekranizacja…

Głównym bohaterem jest czternastolatek Elio. Jego rodzice prowadzą „dom otwarty”, gdyż ojciec to profesor uniwersytetu. Co lato goszczą więc u siebie kogoś nowego. Tym razem odwiedza ich Oliver, student z Ameryki, który pomaga ojcu Elio w dokumentacji, a sam pracuje nad swoją książką o Heraklicie. Na czas pobytu gościa w domu, Elio musi odstąpić swój pokój, więc od samego początku jest do niego troszkę wrogo nastawiony. Z czasem jednak to nastawienie się zmienia i przeradza w uczucie, które młody chłopak próbuje zdefiniować.

Szczerze się przyznam, że pierwszy raz czytałam tego typu opowieść. I wcale nie chodzi mi tutaj o miłość homoseksualną, bo to spotykamy i w literaturze i w filmie. Wyjątkowa jest natomiast ich wzajemna relacja, sam jej opis, uczucia, które są opisane jednocześnie z wyjątkową subtelnością i delikatnością, a jednocześnie wyważoną pikanterią. Z jednej strony ze smakiem, ale momentami niespotykanie odważnie. Czasem może i nawet zbyt odważnie?! Tu niech każdy z czytelników oceni sam. Nie bez kozery miejscem akcji jest dom włoskiego profesora akademickiego, ponieważ mamy tu wiele z atmosfery sztuki i kultury. Cała atmosfera jest przesycona różnego rodzaju dywagacjami na te tematy. Dominuje głównie nostalgiczny nastrój.

Ja książkę czytałam w wybitnie upalne, duszne i parne dni, co dokładnie oddawało klimat i nastrój jaki panował na jej kartach. No może brakowało mi tylko tego basenu, nad którym przesiadywali Elio z Olivierem i nazywali go „niebem”. Autor idealnie oddał relację pomiędzy bohaterami. Dzięki temu, że narratorem był Elio, możemy krok po kroku zobaczyć jego sposób rozumowania i myślenia. Poznajemy jego rozterki i wątpliwości. To sprawia, że tym łatwiej jest nam zaangażować się w tą opowieść. Choć przyznam się szczerze, że czasem nie rozumiałam naszego bohatera i jego rozterek i niezdecydowania. Może to wynikało z jego młodego wieku?!

Książkę czyta się bardzo powoli. Przyznam się, że początek czytało mi się bardzo, ale to bardzo mozolnie. Musiałam niespiesznie wnikać do tej opowieści. Na pewno nie jest to lektura do przeczytania w biegu i w tzw międzyczasie. Daje nam do myślenia i zastanowienia się nam kilkoma kwestiami. Wydaje mi się, że jest to ten rodzaj powieści, którą każdy z nas obierze w swój sposób i przez pryzmat swoich poglądów. Ja teraz czekam na możliwość obejrzenia ekranizacji!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 

Wyzwanie: 2 w 1






sobota, 4 sierpnia 2018

KIEDY WRÓCĘ - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Kiedy
Kiedy zniknę || Kiedy wrócę

Wydawnictwo: NOVAE RES
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 304
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

„Kiedy wrócę” to drugi tom dylogii. Kto przeczytał pierwszy tom, nie będzie potrzebował zachęty do tomu drugiego. A kto nie czytał tomu pierwszego, a zamierza, to ja proponuję zaopatrzyć się od razu w część drugą.

Tom pierwszy skończył się dramatycznymi wydarzeniami, które miały miejsce na szkolnym pikniku tuż przed maturą. Tom drugi zaczyna się, gdy Kosma wychodzi wreszcie ze szpitala do domu. Każde z jego rodziców poszło w swoja stronę, natomiast on sam został w tym wielkim domu. Przez to co się wydarzyło nie potrafi sobie sam poradzić i odtrąca od siebie Matyldę. Pomimo, że dziewczyna nadal go bardzo kocha. Z kolei Mateusz opuszcza Rokietnicę i wyjeżdża na Podkarpacie, gdzie rozpoczyna pracę na stacji benzynowej, w pobliskiej szkole prowadzi kółko muzyczne dla dzieci, a w wolnej chwili grają z kolegą w zespole. Poznaje także dziewczynę – Polę i powolutku poznaje tajemnicę jaką ona skrywa. A niestety i ona została skrzywdzona przez los. Lenka natomiast w wakacje jedzie do ciotki nad morze, a tam poznaje chłopaka o imieniu Iwo. I ich losy ciekawie się splotą, ale o tym przeczytajcie sami:0 Perypetie pozostałych przyjaciół, a więc Eweliny z Wojtkiem i Weroniki z Leonem przedstawione są tutaj tylko epizodycznie.

Jeśli chodzi o akcję powieści, to jak zwykle w przypadku powieści Pani Agnieszki będę się tutaj powtarzać: akcja jest bowiem wartka, cały czas idzie do przodu, oczywiście proporcjonalnie nabierając tempa. Ja ani razu się tu nie nudziłam, można nawet powiedzieć, że książkę połknęłam w całości. Wciągnęła mnie bez granic, przez co ucierpiało sobotnie sprzątanie :P ale co tam, ciekawość wzięła górę! Poza tym książkę czyta się bardzo szybko, a kartki same się przewracają.

To książka o tym, że dzieci nie powinny ponosić konsekwencji błędów jakie popełnili ich rodzice. Przeszłość zawsze do na wróci, a skrzętnie ukrywane tajemnice wcześniej czy później wyjdą na jaw.

Tym razem Pani Agnieszka postawiła na słodko-gorzkie zakończenie. Mi takie się bardzo podobało, ponieważ nie ma tu miejsca na niedomówienia. Choć przyznam się, że smutno mi się zrobiło pod koniec czytania…

Książki Pani Agnieszki mają to do siebie, że właśnie czyta się je sprawnie i na jednym wdechu, a po skończeniu pada zawsze pytanie: „to już koniec?!”. Ale z drugiej strony to całkiem fajnie, bo książka nie jest wielkim tomiskiem, a z wielką przyjemnością czeka się na kolejną! A ja na pewno będę na nią czekać z niecierpliwością😊


piątek, 27 lipca 2018

ODKRYWCA - KATHERINE RUNDELL

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 372
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Książka należy do kategorii literatury dla dzieci, ale raczej dla tych starszych, niż dla samych maluchów. Zaczynając ją czytać sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ jeszcze nie miałam przyjemności poznać wcześniejszej książki tej Autorki "Dachołazów".

Głównymi bohaterami jest czwórka dzieci: Fred, Lili, Con i najmłodszy z nich pięciolatek Maks, brat Lili. Poznajemy ich, gdy nagle na skutek wypadku samolotowego lądują w dżungli amazońskiej. Ich głównym celem staje się przede wszystkim przeżycie, są głodni, wyczerpani, bezradni i niestety daleko od domu. Z dnia na dzień zaczynają sobie jednak coraz lepiej radzić: zdobywają pożywienie, rozpalają ognisko, budują tratwę. W końcu trafiają nawet do dawnego, zaginionego miasta. Zdobywają też nowego współtowarzysza – leniwca! Będąc sami w puszczy skazani są tylko na siebie, na swoje umiejętności i wiedzę. Aby przeżyć, muszą ze sobą współpracować i sobie zaufać, a co za tym idzie muszą pozbyć się swojego egoizmu i pozbyć lęku czy strachu. Czasem muszą pokonać wstręt, jak chociażby jedząc robaki, larwy lub wkładając ręce do mrowiska. Muszą pomagać sobie, gdy jedno tonie lub wymaga innej opieki. Każde z dzieci jest inne i ma inną sytuację rodzinną: Fred to chłopak, którym ojciec, ciągle zajęty pracą, mało się interesował, a który pasjonuje się odkryciami i zdobywaniem wiedzy o otaczającym go świecie; Con to ciągle narzekająca dziewczynka, którą wychowuje ciotka na zmianę z zakonnicami; Lili, której rodzice to naukowcy, a ona sama wykazuje się wyjątkową opiekuńczością w stosunku do malutkiego i niesfornego brata Maksa.

To książka idealna dla starszych dzieci, typowa przygodowa lektura, która wciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych! Rozdziały są w miarę krótkie, więc w sam raz do przeczytania z dzieckiem przed snem. Ale wydanie jest też dobre dla dzieci, które próbują same zaczynać czytać, ponieważ litery są raczej większe. Początek każdego rozdziału opatrzony jest czarno-białą ilustracją, adekwatną do tematyki rozdziału. Lektura wciąga, jesteśmy ciekawi co stanie się za chwilę i czy naszym bohaterom uda się przeżyć te wszystkie przygody i wyjść z nich obronną ręką. Dzieci mogą się też dowiedzieć różnych ciekawostek z tego dzikiego świata jakim jest dżungla amazońska. Zresztą ja też nie wiedziałam wielu z nich, jak na przykład to, że małpy najpierw wkładały łapy do mrowiska, aby przeszedł je zapach mrówek, a dopiero później mogły iść do pszczół i podbierać im miód, bo dopiero wtedy pszczoły ich nie gryzły czując ten zapach. Albo na przykład, że leniwiec załatwia się raz na tydzień pozbywając się koło połowy swojej wagi…

Mnie książka wciągnęła, chociaż na początku ciężko było mi zacząć czytać, ponieważ język i styl tej opowieści nie należy do tych najłatwiejszych. Nie jest to oczywiście minus książki, wręcz przeciwnie. Chociaż przyznam się szczerze, że czytanie na głos nie należało do najłatwiejszych😊 Czytanie tej książki przypomniało mi jak kiedyś w dzieciństwie zaczytywaliśmy się z Bratem w książkach Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim. Wy też czytaliście jego przygody? My mieliśmy niektóre z tych książek jeszcze z biblioteczki naszego Taty:)

Jest to także książka z przesłaniem. Uzmysławia nam jak cenne są jeszcze te nieodkryte tereny naszej planety i powinniśmy o nie za wszelką cenę walczyć. Pokazuje nam, że przez ekspansję ludzi z innych stron świata, tamten kawałek świata powoli zostaje wyniszczany: przez choroby czy zniszczenia mechaniczne. I czasem lepiej pozostawić je bez ingerencji człowieka, ingerencji z zewnątrz. Dbajmy o naszą planetę!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 

 

piątek, 20 lipca 2018

ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA - LUCY MAUD MONTGOMERY

Ania z Zielonego Wzgórza
Ania z Zielonego Wzgórza || Ania z Avonlea || Ania na uniwersytecie || Ania z Szumiących Topoli || Wymarzony dom Ani || Ania ze Złotego Brzegu || Dolina Tęczy || Rilla ze Złotego Brzegu || Ania z Wyspy Księcia Edwarda || Opowieści z Avonlea || Pożegnanie z Avonlea

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Data wydania: 1980
Liczba stron: 301
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Na starość człowiek staje się chyba mocno sentymentalny… Ostatnio robiłam porządki w swojej małej, ciasnej biblioteczce domowej i natknęłam się na mocno już wysłużoną (co widać po moim egzemplarzu, bo większość kartek jest pojedynczo) powieść o pewnej niesfornej dziewczynce o imieniu Ania😊 Książka była przeczytana już wiele razy. Wiele razy obejrzałam film. Pamiętam też jak w niedzielę rano oglądaliśmy serial… I tak jakoś mnie wzięło na przeczytanie kolejny raz! Bo zawsze perypetie Ani poprawiały mi nastrój i napawały optymizmem.

Anię znamy chyba wszyscy, prawda? Nie ma to jak to rudowłose, piegowate dziewczę😊 Anię poznajemy, gdy trafia z sierocińca do Mateusza i Maryli, rodzeństwa, które mieszka wspólnie w Avonlea i żadne z nich nie założyło własnej rodziny. Ania w założeniu miała być chłopcem, który miał pomagać starszemu już Mateuszowi w gospodarstwie. Jednak na wskutek przypadku okazuje się, że na stacji czekała na Mateusza właśnie Ania. Miękkie serce Mateusza nie pozwoliło mu zostawić dziewczynki samej, a tym bardziej odesłać jej z powrotem do domu dziecka. I tak Ania trafiła na Zielone Wzgórze. Czytamy o jej przeróżnych perypetiach i nie sposób nie zrobić tego bez uśmiechu na ustach. Bo czy nie zabawne było farbowanie włosów, gdzie wyszły zielone?! Albo napojenie najbliższej koleżanki nalewką zamiast kompotem?!

W szkole Ania poznaje Gilberta, chłopaka, który strasznie jej dokucza, ciągnie ją za jej rude warkocze, wyśmiewa ją. Ania nie pozostaje mu dłużna i rozbija mu szkolną tabliczkę na głowie. W przypadku tej dwójki idealnie sprawdza się powiedzenie, że kto się czubi ten się lubi. Szybko bowiem okazuje się, że koleżeństwo zamienia się w przyjaźń, a przyjaźń w głębsze uczucie. Gilbert to pierwsza miłość Ani, ale to ta prawdziwa i właściwa miłość. Zresztą ich losy przeplatają się później cały czas.

Ania to dziewczynka przede wszystkim bardzo odważna, śmiała, energiczna, a jej znakiem rozpoznawczym jest wyjątkowo cięty język. Te wszystkie jej, niejednokrotnie ironiczne i sarkastyczne, komentarze doprowadzały do wielu kłopotów. Choćby na samym wstępnie Ania obraziła Małgorzatę Linde, przyjaciółkę i sąsiadkę Maryli, za co musiała kobietę przeprosić. U Ani problem polegał też na tym, że wielokrotnie podczas takich sytuacji mówiła wprost co myśli, a ludziom niestety nie podoba się prawda mówiona prosto w oczy… Do tego to dziewczynka obdarzona ogromną i bujną wyobraźnią. Wszystko potrafiła pięknie ubrać w słowa, opisać. Wyobrażała sobie niezwykłe historie, była w nich kimkolwiek chciała. Zwykłe rzeczy potrafiła nazwać wręcz poetycko! Pod względem charakteru Ania strasznie przypomina mi moją Córę, oj też niejednokrotnie gubiły ją jej „złotouste” wypowiedzi, a ja podobnie jak Maryla w tych sytuacjach nie wiedziałam gdzie podziać wzrok, zachować powagę i nie wybuchnąć śmiechem. Do tego ciągle trajkocze, buzia jej się nie zamyka, ma wiele do powiedzenia:)

Na uwagę zasługują także pozostali bohaterowie powieści. Idealnie wykreowani, wyraziści, z typowymi dla nich cechami. Mateusz był cichy, zamknięty w sobie, ale wyjątkowo czuły i wrażliwy. Miał dobre serce i zawsze stanowił "bratnią duszę" dla Ani! Zawsze wysłuchał Anię i zawsze stał po jej stronie. Nigdy też nie potrafił jej niczego odmówić, jak chociażby słynnej sukienki z bufiastymi rękawami na bal. Całkowitym przeciwieństwem Mateusza, jest Maryla. To kobieta bardzo rzeczowa, stanowcza, wydaje się bardzo chłodna, niepokazująca uczuć. W głębi duszy jednak w wielu momentach rozumiała Anię, jednak przeważała u niej racjonalność i zdrowy rozum. Ale Marylę również polubiłam, bo w gruncie rzeczy zawsze wydawała mi się ciepłą i dobrą osobą, która po prostu lubiła postępować wedle ustalonych zasad i reguł. A często podziwiałam jej samodyscyplinę i silną wolę.

Podczas lektury tej książki zaśmiewałam się prawie cały czas. Perypetie Ani są genialne, ponadczasowe, bawiły mnie bowiem jak była dzieckiem i teraz, gdy jestem już dorosła. W książce są oczywiście momenty zadumy i smutku, jak choćby śmierć Mateusza, albo gdy Ania ratuje przed śmiercią chore dziecko sąsiadów. Więc jak w życiu, tak i tu przeplatają się smutki i radości, zmartwienia i szczęście. To przede wszystkim powieść o dorastaniu, na naszych oczach Ania z małego podrostka przeistacza się w dojrzałą młodą kobietę. Ale mamy tu też inne wartości, jak chociażby przypomnienie, że w każdej, nawet najmniejszej rzeczy powinniśmy dostrzegać piękno, cieszyć się całym sercem, płakać całym sobą, otwarcie, a śmiać się na głos i nieskrępowanie! Ania pokazuje nam też, że warto marzyć i nigdy nie należy przestać tego robić. Dla mnie to była fantastyczna, sentymentalna podróż. Na pewno sięgnę po tą książkę jeszcze nie raz. Teraz z kolei mam w planach pozostałe tomy, które kiedyś już też czytałam - oj pamiętam jak biegałam do księgarni po każdy następny tom! A teraz na nowo miałabym ochotę odwiedzić Zielone Wzgórze i to na nieco dłużej:)

***
Wybrane cytaty: 

Czy to nie przyjemnie, że jest tak dużo rzeczy, które jeszcze poznamy? To właśnie sprawia, że ja się tak cieszę życiem... świat jest taki ciekawy... Nie byłby taki ani w połowie, gdybyśmy wszystko o nim wiedzieli, prawda?

Czy róża pachniała by tak samo wspaniale, gdyby się nazywała ostem lub kapustą?

Najgorsze jednak w wyobraźni jest to, że nadchodzi chwila, w której trzeba przerwać marzenie, a to bardzo boli.

Ach, Marylo, wszak oczekiwanie czegoś daje nam już połowę przyjemności! Może się zdarzyć, że się tego nie otrzyma wcale, ale nikt nie może zabronić cieszyć się z oczekiwania.

- Nie wiedziałam, że jest taka bogata.
- Nic dziwnego, że nie ma wyobraźni. Jedno jest pocieszające w byciu biednym - trzeba to sobie wszystko wymyślić.

    



Wyzwanie: 2 w 1








wtorek, 17 lipca 2018

KIEDY ZNIKNĘ - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Kiedy
Kiedy zniknę || Kiedy wrócę

Wydawnictwo: NOVAE RES
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 312
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Po książki Pani Agnieszki sięgam na bieżąco jak tylko się ukazują. Po pierwsze z sentymentu. Po drugie, bo czasem mam ochotę na takie miłosne historie, a Autorka ma wyjątkowy talent i pięknie umie przedstawić uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie przepadam w książkach za scenami miłosnymi bądź mocno erotycznymi, ale w wydaniu Pani Agnieszki są one przedstawione ze smakiem i dużą klasą😊 Po trzecie, bo wiem, że zawsze książka mnie wciągnie doszczętnie i przepadnę z kretesem😊 Czytając te książki najczęściej następnego dnia w pracy jestem niewyspana, bo wieczorem ciągle powtarzałam sobie: „jeszcze tylko jeden rozdział”…

Tym razem mamy grupkę młodych ludzi, którzy kończą liceum i stoją u progu dojrzałości. Mamy Mateusza, który gra w zespole na gitarze, pisze piosenki, muzyka jest dla niego wszystkim i z nią wiąże swoje dalsze życie. Chłopak ma jednak bardzo trudną sytuację życiową, jego matka jest narkomanką i związała się z dilerem narkotyków, babka z kolei jest kobietą z problemami psychicznymi. Największym marzeniem Mateusza jest wyrwanie się z domu rodzinnego, oderwanie od przeszłości i rozpoczęcie nowego życia. Czeka jednak na młodszą siostrę Matyldę, która dopiero za rok skończy szkołę. Tymczasem Mateusz zaczyna inaczej postrzegać koleżankę Matyldy Lenkę i sam sobie się dziwi, jak silne uczucie nim zawładnęło. Matylda z kolei jest adorowana przez najbliższego przyjaciela brata Kosmę. Kosma to chłopak, któremu nic nie brakuje, ma w domu wszystko, oprócz zainteresowania i miłości rodziców, którzy żyją ze sobą, ale jakby obok (ojciec to gwiazda filmowa, w ogóle nie przejmuje się rodzinom i sprowadza nowe kochanki do domu, a matka zdaje się tego nie zauważać?!). Jest jeszcze Leon, którego ojciec pije i chłopak musi pomieszkiwać w kotłowni szkoły. Leon z kolei zaczyna interesować się Weroniką, siostrą Wojtka Blachowskiego – kapitana drużyny koszykówki. Wojtek z kolei upatrzył sobie Ewelinę, pilną uczennicę, córkę bibliotekarki. Jednak rodzice Wojtka i Niki są bardzo przeciwni im nowym związkom. Nie wyjaśniają im jednak dlaczego. Młodzi domyślają się tylko, że tajemnica ta dotyczy przeszłości i pewnego wydarzenia z wycieczki nad jezioro.

To książka przede wszystkim o tym, że błędy popełnione gdzieś, kiedyś w przeszłości wcześniej czy później nas dościgną. Skrzętnie skrywane tajemnice, nie wiadomo jak bardzo głęboko ukrywane i tak kiedyś ujrzą światło dzienne. Nasza teraźniejszość jest bowiem budowana na fundamentach przeszłości i muszą być one solidne, abyśmy mieli w nich oparcie i mogli pójść na przód. Czasem za błędy rodziców muszą zapłacić dzieci…

Drugim tematem przewodnim jest tutaj podział na biednych i bogatych, tych z nizin i tych z wyżyn. Jakże często spotykamy się z takim postrzeganiem ludzi, a jakże jest ono czasem krzywdzące. Ten kto ma kasę, prestiż, stanowisko rządzi, inni to tylko „pospólstwo”, ludzie nie warci uwagi, przyjaźni i szacunku.

Emocji jest tutaj jak zwykle dużo. Pani Agnieszka nie zawiedzie swoich fanów. Mamy pierwsze miłości, fascynacje, zauroczenia. Młodzi bohaterowie sami często zastanawiali się czym jest to uczucie, które nimi owładnęło i co się z nimi teraz dzieje. Zauważają, że przecież znają się od dzieciństwa, ale dopiero teraz widzą w tych swoich drugich połówkach coś wyjątkowego. Czas zakochania się jest bardzo wyjątkowy i szczególny, człowiek fruwa wtedy nad ziemią, nie może przestać myśleć o ukochanym lub ukochanej, tęskni i nie może doczekać się kolejnego spotkania. Wszyscy nasi bohaterowie patrzą raczej z nadzieją w przyszłość, chcą wyrwać się z tej małej mieściny jaka jest Rokietnica i zacząć żyć swoim życiem. Ta chęć jest chyba właśnie domeną ludzi młodych, na progu swojego życia, gdzie ich głowy przepełnione są planami i marzeniami. A jeśli chodzi o uczucia, to są one ponad wszelkimi podziałami. Tu nie ma różnicy kto jest bogaty i jakie ma wpływy i koneksje. Tu liczy się, to co każdy z nas w serduchu! Czy młodym uda się zerwać z przeszłością i stereotypami? Czy uda się im zacząć nowe życie, po swojemu, nie płacąc za błędy rodziców?

Wielkim plusem i ciekawostką jest to, że do książki została nagrana muzyka. Autorka przekazała teksty piosenek Mateusza jednemu ze swoich czytelników, który założył swój zespół. Takie inicjatywy ja jak najbardziej popieram – trzeba wspierać młodych muzyków! Poza tym jak zwykle w książkach Autorki, każdy rozdział ma swój przewodni temat muzyczny, co daje dodatkową frajdę z czytania!

Akcja powieści jest dynamiczna i oczywiście im bliżej końca, tym przyspiesza. A to nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Zresztą jest on już na tyle wciągnięty w fabułę, że czyta automatycznie! Poza tym akcję napędza ciekawość: co będzie dalej? co to za tajemnica (tajemnice zawsze się sprawdzają w książkach)? kto z kim namieszał w przeszłości i jakie to będzie miało konsekwencje w teraźniejszości i oczywiście dla kogo? Zakończenie oczywiście jest efektowne, a Autorka chyba doskonale przemyślała, aby od razu z pierwszym tomem wydać i drugi. W końcu nie można tak maltretować psychicznie swoich czytelników i kazać im czekać na kolejną część!

Jednak podchodząc uczciwie do podsumowania książki chciałabym napisać o jednym minusie jaki mi się nasunął. Nie jest on na tyle duży, aby popsuł mi lekturę, ale był. Otóż moją uwagę zwróciło to, że tych wszystkich młodych bohaterów właściwie w jednym czasie strzeliła strzała amora. Zbyt mało realistyczne to dla mnie, chociaż może taka właśnie jest ta młodość?!

A teraz kończąc ten mój już przydługi wywód: książka mi się bardzo podobała, wciągnęła mnie i zainteresowała od początku do końca. Spędziłam przy niej naprawdę udany czas! Ja w książkach Pani Agnieszki lubię też to, że są one zgrabnie i przyjemnie poukładane: nie za długie, nie za krótkie, akcja jest dynamiczna i równomiernie rozłożona, przez co zdecydowanie szybciej czytamy, im bardziej zbliżamy się do końca….

***
Wybrane cytaty: 

"Wyrządzone zło wraca, Piotrek."






czwartek, 12 lipca 2018

UDRĘKI PEWNEJ KASJERKI - ANNA SAM

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: luty 2010
Liczba stron: 187
Moja bardzo subiektywna ocena: 6/10

***

Czasem idę do biblioteki i najzwyczajniej w świecie przeglądam sobie książki, ot tak nie szukając niczego konkretnego. Uwielbiam takie "wypady" do biblioteki, bo zawsze coś znajdę ciekawego. Tym razem znalazłam "Udręki pewnej kasjerki". Ta cieniutka książka jest do przeczytania właściwie w jeden, dwa wieczory. To zebrane zapiski z bloga, którego prowadziła sama Autorka. A dotyczą one pracy kasjerki, głównie w supermarketach. Może to nie jest literatura wysokich lotów, ale ja też nie lubię takich określeń. Ja bardziej ujęłabym to jako lekturę dość specyficzną, ale jednak wartą przynajmniej zerknięcia na nią na chwilkę. Przede wszystkim, aby spojrzeć na ten temat z innej niż dotychczas perspektywy. Zawsze bowiem idziemy do sklepu i nie zastanawiamy się kto siedzi po drugiej stronie, często nawet możemy nie zobaczyć, że to też drugi człowiek, który jest zmęczony, może źle się czuć lub chociażby nie ma przysłowiowego humoru. Wiele osób idąc na zakupy do sklepu najzwyczajniej w świecie traktuje kasjerkę jak automat. Czy nie słyszeliście chociażby raz pytania: "czy jest pani otwarta?" Totalnie bezosobowo. A niejednokrotnie ta kasjerka to wykształcona, inteligentna osoba, a teraz zmuszona do wykonywania pracy za naprawdę marne (powiedziałabym nawet żenujące) grosze. A pomimo to, że codziennie spotyka się z wieloma mało grzecznymi klientami, ona musi i ma obowiązek zawsze ładnie się uśmiechać i grzecznie odpowiadać na wszystkie, nawet najgłupsze pytania. Do tego wielu z ludzi (a spotkałam się już z tym nie raz, nawet na swojej własnej skórze) ma głupi zwyczaj klasyfikowania ludzi poprzez pryzmat wykonywanego przez nich zajęcia i wykonywanej pracy. A przecież każdy z nas jest takim samym człowiekiem, czuje i myśli niezależnie od tego gdzie pracuje. To, że wykonuje mniej intratne czy prestiżowe zajęcie niż inni, nie oznacza, że jestem gorszym człowiekiem.


Wyzwanie: 2 w 1