wtorek, 4 grudnia 2018

TAJEMNICA POD JEMIOŁĄ - RICHARD PAUL EVANS

Kolekcja pod Jemiołą
Obietnica pod Jemiołą || Hotel pod Jemiołą || Tajemnica pod Jemiołą

Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
Data wydania: listopad 2018
Liczba stron: 304
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Ostatnio moje notatki tutaj zaczynają się od słów: „to moje pierwsze spotkanie z tym Autorem/Autorką…”. I tym razem nie jest inaczej! „Tajemnica pod Jemiołą” to wprawdzie trzecia książka jaka ukazała się w cyklu „Kolekcja pod Jemiołą”, ale moja pierwsza przeczytana książka tego Autora. Książek nie trzeba czytać w kolejności, gdyż każda z nich tworzy odrębną historię. Mnie zachęciła przede wszystkim klimatyczną, zimową okładką! W końcu sezon na czytanie świątecznych opowieści został już otwarty, prawda?:)

Alex to chłopak, który próbuje pozbierać się po rozwodzie, do jakiego doszło z powodu zdrady żony. Doskwiera mu ogromna samotność, nie umie znaleźć sobie miejsca, więc często ucieka w pracę. Tu przynajmniej może się realizować. Jednak w perspektywie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia coraz bardziej dokucza mu brak bliskiej osoby. Jego najlepsi przyjaciele podsuwają mu pomysł, aby poszukał sympatii na portalach randkowych w sieci… Alex postanawia spróbować tego sposobu. A podczas tych poszukiwań natrafia przez przypadek na pewien ciekawy dla niego blog. Posty na nim pisze prawie anonimowa kobieta. Anonimowa, ponieważ podpisuje się jedynie LBH. Czytając jej wpisy Alex zaczyna powoli się w niej zakochiwać, a początkowo tłumaczy sobie to podobną wrażliwością, otwartością i przede wszystkim podobnymi odczuciami odnośnie samotności. Gdy pewnego dnia czyta, że to ostatni wpis i kobieta postanawia zniknąć, Alex wyrusza w podróż na poszukiwanie tajemniczej nieznajomej! Na miejscu poznaje jednak Arię. I tu zaczynają się dla niego schody. Chłopak sam nie wie, co ma zrobić: z jednej strony ciągnie go do Arii, ale z drugiej ciągle chce odszukać LBH… A jeszcze bardziej sytuacja się komplikuje, gdy ją odnajduje!

Richard Paul Evans przede wszystkim pięknie odmalowuje świąteczno-zimowy klimat. Większość akcji toczy się w małej mieścinie, gdzie każdy każdego zna, a każdy mieszkaniec jest na swój sposób wyjątkowy. A Alex, jako „turysta” od razu jest tutaj zauważony. Atmosfera jaka panuje w miasteczku jest bardzo rodzinna i przyjacielska, aż chce się tam przenieść! Zresztą wszyscy tam przygotowują się do świąt. Pada śnieg, jest mroźno. Alex ścina swoją pierwszą w życiu choinkę! Kąpie się cieplicach!

Cała powieść utrzymana jest w nastrojowej, ciepłej nucie. Idealna na zimowy wieczór pod kocykiem i z kubkiem gorącego kakao lub aromatycznej herbaty. Piszę wieczór, bo dzięki piórowi Autora książkę czyta się naprawdę w ekspresowym tempie. Ja bardzo szybko domyśliłam się zakończenia, ale w ogóle (naprawdę w ogóle) mi to nie przeszkadzało. To taka historia „ku pokrzepieniu serc”, pełna nadziei, romantyzmu, marzeń. Od czasu do czasu lubię sięgać po tego typu opowieści i dlatego na pewno zapamiętam sobie nazwisko Autora, który troszkę skojarzył mi się z Peterem Pezzelli. Richard Paul Evans pisze bowiem w sposób bardzo lekki i przystępny, można nawet powiedzieć, że historia wydaje się na wskroś prosta i banalna. Jednak jeśli dobrze się przyjrzymy, to dostrzeżemy morał, że zawsze warto zawalczyć o swoje szczęście, że trzeba mieć odwagę, aby zrobić krok i „skoczyć”.

***
Wybrane cytaty: 

Boimy się skoczyć, ponieważ boimy się upaść. Boimy się bólu. Mimo to musimy skakać, bo tylko wtedy możemy mieć nadzieję, że ktoś nas złapie.

Do zarządzania gospodą potrzeba bardziej serca niż rozumu. To zasada wzajemności. Ugość innych tak, jak sam chciałbyś być ugoszczony.

...oto fakt, który dotyczy Ciebie, Drogi Czytelniku. Wiedziałeś, że ilość czasu, który spędzasz w internecie, jest odwrotnie proporcjonalny do Twojego ogólnego szczęścia i więzi z innymi ludźmi? Mówiąc inaczej, im więcej czasu spędzasz w internecie, tym bardziej jesteś nieszczęśliwy i wyizolowany.

Przeszłość jest lekcją, nie wyrokiem. Odetnij się od niej.

Tak już jest, że nigdzie nie czujemy się tak samotni jak w tłumie ludzi, z którymi nic nas nie łączy.

  
Wyzwanie: 2 w 1








Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ








środa, 28 listopada 2018

DOŻYWOCIE - MARTA KISIEL

Dożywocie
Dożywocie || Siła niższa || Szaławiła || Oczy urocze


Wydawnictwo: UROBOROS
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 376
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Ostatnio niestety mam bardzo mało czasu na czytanie... Codzienne życie domowe, praca pochłaniają większość mojego czasu. Chwilę wytchnienia mam jedynie wieczorem, gdzie na spokojnie mogę zatopić się w lekturze. Tym razem przyszła pora na "Dożywocie". Już wcześniej, zanim zaczęłam czytać tą książkę, sporo się o niej naczytałam. Od razu wiedziałam, że lektura mi się wyjątkowo spodoba. I wiecie co? Nie zawiodłam się! Ta książka to wyjątkowo dowcipna, błyskotliwa, genialna forma rozrywki na najwyższym poziomie!

Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Oto Konrad Romańczuk, trzydziestoparoletni mieszczuch dostaje spadek od nieznajomego krewnego. Jest mu to wyjątkowo na rękę, ponieważ szuka odskoczni i zmiany - właśnie skończył bowiem burzliwy związek z niejaką Majką i potrzebuje czasu i spokojnego miejsca na "zagojenie ran". Z wielką nadzieją jedzie więc do Lichotki, bo tak nazywa się owa odziedziczona nieruchomość. Na miejscu okazuje się, że jest to wyjątkowo cudaczna budowla: cała z cegły, z wieżyczką, w klimacie stylowego gotyku, wybudowana własnoręcznie przez praprapraprzodka jakieś dwieście lat temu. Konrad szybko poznaje także tamtejszych stałych lokatorów: Licho - anioła stróża uczulonego na własne pierze, Utopce – wodne stwory, Krakersa - potwora z mackami, ale świetnie gotującego czy widmo panicza Szczęsnego - lubującego haft krzyżykowy oraz wyjątkowo nieszczęśliwie zakochanego poetę, który już dwukrotnie popełnił samobójstwo.

Bohaterowie są wprost genialni. Przede wszystkich to istoty nadprzyrodzone! Wyjątkowe, niespotykane, a ja jako czytelnik od razu ich polubiłam i chciałabym więcej i więcej ich przygód! Bo czy ktoś kiedyś spotkał anioła stróża uczulonego na własne pierze?! Ciągle chodzącego zakatarzonym, w bamboszach i w koszulkach z postaciami z bajek?! Albo czy ktoś spotkał blednące widmo poety, który uwielbia wyszywać?! A może pradawnego stwora odstraszającego swoimi mackami, ale wyjątkowo utalentowanego mistrza kucharskiego?! Do grona dołącza także królik Rudolf Valentino, na początku biały, ale z czasem przefarbowany na różowo! Może to i jest jakiś pomysł?! Z pozoru w takim oddalonym „zameczku” nic nie powinno się szczególnego dziać, prawda? A jednak! Pojawiają się obrońcy aniołów! Pojawia się żądna krwi agentka Konrada, która postanawia sama przypilnować, aby ten napisał kolejną powieść! Licho z Paniczem upijają się, Konrad potyka się na schodach o tego słodkiego króliczka, co powoduje jego ogromną kontuzję… Mieszkańcy tego przedziwnego domu strasznie denerwują Konrada, ale tylko do czasu. Momentem przełomowym staje się chwila, gdzie nasz bohater zdaje sobie sprawę, że może ich stracić oraz gdzie uświadamia sobie jak bardzo czuje się za nich odpowiedzialny. Niefortunny wypadek Anioła dość dotkliwie mu to uświadamia…

Książka wprost idealnie wpasowała się w moje poczucie humoru. Uśmiałam się do łez. Czytając tą książkę w miejscach publicznych trzeba uważać, żeby nie wybuchać co rusz śmiechem:) Zabawa przy niej gwarantowana. Marta Kisiel posługuje się bowiem pięknym literackim językiem. Ja osobiście uwielbiam takie gierki słowne, dlatego każda strona była niesamowitą ucztą czytelniczą. Dowcip tutaj jest lekko ironiczny, czasem sarkastyczny, a przy tym inteligentny i błyskotliwy. Jest to rewelacyjna lektura na odpoczynek po ciężkim dniu pracy, ale także na gorszy dzień, gdy dopada człowieka smutek... Po kilku stronach człowiek zapomina o całym świecie i już kibicuje naszym przedziwnym bohaterom w ich przygodach!

Mnie Marta Kisiel kupiła od razu, właściwie po pierwszych kilku stronach wiedziałam, że jestem stracona! Cały dzień nie mogłam się doczekać tej chwili, gdzie będę mogła wieczorem usiąść pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty i odwiedzić Lichotkę, a w niej Licha, Szczęsnego, Konrada i innych. Aż czasem żałowałam, że trzeba już pójść spać, bo rozsądek i zmęczone po całym dniu oczy mówiły „trzeba się wyspać, bo jutro do pracy”… Cóż można więcej powiedzieć? Pozostaje jedynie Alleluja i do przodu!

***
Wybrane cytaty: 

Zupa, jak to miała w zwyczaju, milczała niczym zaklęta, aczkolwiek w tym milczeniu dało się wyczuć wyraźne potępienie.

Jestem oazą spokoju, usilnie wmawiał sobie Konrad, oazą spokoju na burzliwym morzu agresji i desperacji.

 Blond loki, zwykle opadające swobodnie na ramiona, panicz zebrał w klasyczną cebulę i związał wściekle błękitną frotką z koronkowym kwiatkiem. Efekt był wstrząsający.
- Przeszkadzały, gdym haftował na tamborku, więc je okiełznałem. - Nie wydawał się zbyt przejęty tym, że wygląda jak Fragles na sterydach.


Mikołajkowe prezenty zdążyły się już znudzić, po słodyczach zostały tylko stosy sreberek i papierków, nowe komórki tłuszczowe oraz radosne zaczątki próchnicy, zaś pora na rozplątywanie światełek i ubieranie choinki jeszcze nie nadeszła. Takie grudniowe ni wpiął, ni wypiął, kiedy nie za bardzo wiadomo, co ze sobą począć.

Myślałem o tym całą noc. Wiem, że chcesz mnie za wszelką cenę ściągnąć z powrotem do miasta, choćby w dybach ponownego związku. Parę osób pewnie by się z tego ucieszyło. Ty, Majka... troje znajomych oszołomów... Ale jest też ktoś, kto zasmarkałby się na śmierć, rwąc sobie włosy z głowy i pióra ze skrzydełek. I kto nie oczekuje ode mnie, że się zmienię i zacznę spełniać jego oczekiwania, tylko akceptuje z całym dobrodziejstwem inwentarza. Ten ktoś właśnie śpi w moim łóżku z gołym pupskiem i wrednym różowym królikiem pod pachą. Nie mówiąc już o obecnym tu nieszczęsnym paniczu, któremu znowu skończyłyby się palce, zanim zdążyłby popełnić tak pożądane przez ciebie dzieło swego życia po życiu. I tak sobie myślę... że oni są jednak dla mnie ważniejsi niż Twoje widzimisię. Dla Majki z czystej przekory nie chciałem się zmienić za nic na świecie, a dla nich... jakoś samo wychodzi.  




Wyzwanie: 2 w 1








Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ









środa, 21 listopada 2018

HARRY POTTER I KAMIEŃ FILOZOFICZNY - J.K.ROWLING

Harry Potter
Harry Potter i Kamień Filozoficzny || Harry Potter i Komnata Tajemnic || Harry Potter i Więzień Azkabanu || Harry Potter i Czara Ognia || Harry Potter i Zakon Feniksa || Harry Potter i Książę Półkrwi || Harry Potter i Insignia Śmierci || Harry Potter i Przeklęte Dziecko

Wydawnictwo: MEDIA RODZINA
Data wydania: lipiec 2016
Liczba stron: 328
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Cykl o Harrym Potterze, to mój wielki czytelniczy wyrzut sumienia. Aż trudno uwierzyć, że jakoś się uchowałam i do tej pory go jeszcze nie przeczytałam (rychło w czas – 20 lat po premierze). W tym roku miałam jedno postanowienie noworoczne – przeczytać Harrego! Cóż, jak widać i tym razem mi zeszło… Sama nie wiem czemu. Ale postanowienie, to postanowienie, prawda? Trzeba było zatem zabrać się za klasykę… Zresztą gdzieś podskórnie czułam, że jak zacznę czytać, to wciągnie mnie ta seria do reszty! 

Harrego nie trzeba nikomu przedstawiać, każdy zna mniej lub bardziej małego czarodzieja. Ja od razu go polubiłam. Jego i jego przyjaciół: Rona, przesympatycznego rudzielca i Hermionę, zwariowana na punkcie nauki magii dziewczynkę. W pierwszym tomie możemy obserwować jak tych troje się zaprzyjaźnia i poznaje, ale także jak się jednoczą przeciwko wspólnym wrogom. Harry to chłopiec, który miał trudne dzieciństwo, bo mieszkając u wujostwa zawsze był traktowany jak piąte koło u wozu, przynieś, podaj, pozamiataj. Pewnego dnia dostaje list (a właściwie lity) z wiadomością, że został przyjęty do szkoły magii w Hogwarcie. Wtedy jego życie całkowicie się zmienia. Szybko się okazuje, że Harry już na samym wstępie jest sławny! Poznaje także wiele tajemnic, które przed nim były ukrywane: jak zginęli jego rodzice, skąd tajemnicza blizna na czole, a w końcu czemu w sytuacjach kiedy się denerwował, bał się czegoś lub złościł przytrafiały mu się dziwne i niewytłumaczalne rzeczy. Harry wraz z przyjaciółmi poznaje szkołę, jej zwyczaje, nauczycieli i pozostałych uczniów.

Zarys fabuły wydaje się prosty i właściwie bardzo „oklepany”, prawda? Ale już samo wykonanie, moim zdaniem zasługuje już na uznanie. Rowling stworzyła bohatera i świat wokół niego w tak magiczny sposób, że był on w stanie przykuć uwagę wielu czytelników. I to nie tylko moli książkowych, ale przede wszystkim tych, którzy czytają mniej lub wcale. A to już wielka sztuka. Wprawdzie książka opowiada o przygodach młodych czarodziejów, ale dzięki nim Autorka przypomina nam o tych najważniejszych wartościach jak przyjaźń, bezinteresowność, umiejętność myślenia samemu i samemu oceniania czy ktoś jest dobry czy zły. 

Rowling bardzo dokładnie stworzyła ten magiczny świat. Zadbała o detale, szczegóły i szczególiki. Z tego co słyszałam, to już w pierwszych tomach znajdują się wzmianki i sygnały zdarzeń, które pojawią się w kolejnych tomach. Jestem więc tym bardziej ciekawa, co wydarzy się dalej.

Sama nie wiem czemu tak długo odkładałam czytanie tej serii! W końcu bardzo lubię takie magiczne światy, czary i baśnie. Ciekawa jestem kolejnych przygód małego czarodzieja😊 Mam nadzieję, że tym razem już nie będę odkładała ich na później i uda mi się przeczytać je szybciej. Poza tym chciałam przy okazji kupić mojemu dziecku audiobooka, a tu okazało się, że moja pociecha już zna Harrego! Moje zaskoczenie było tym większe jak usłyszałam: „a to ten z blizną na czole?!”. No cóż… kurtyna…

niedziela, 4 listopada 2018

ENOLA HOLMES. SPRAWA ZAGINIONEGO MARKIZA - NANCY SPRINGER

Enola Holmes
Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza. || ...


Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: listopad 2018
Liczba stron: 240
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Do tej pory nie znałam autorki Nancy Springer. Dopóki od wydawnictwa Poradnia K nie otrzymałam egzemplarza recenzenckiego pierwszego tomu o Enoli Holmes "Sprawa zaginionego markiza". A ponieważ uwielbiam wszelakie kryminały i Sherlocka Holmesa w szczególności z ogromną ciekawością zaczęłam czytać....

Akcja powieści rozgrywa się w 1888 roku. Enola Holmes to dużo młodsza siostra słynnego detektywa Sherlocka i już mniej znanego Mycrofta. Podczas jej czternastych urodzin okazuje się, że jej matka zaginęła. Dziewczyna sama rozpoczyna jej poszukiwania, ale także powiadamia o tym fakcie swoich braci, którzy mieszkają w Londynie. Sherlock i Mycroft bardzo szybko przybywają do domu rodzinnego i są oburzeni tym co zastali. Przede wszystkim postanawiają wysłać swoją młodszą siostrę na stację, aby zapewnić jej „odpowiednie” wychowanie dla młodej damy. Enola jest jednak przerażona tym faktem i decyduje się na odważny krok – ucieka do Londynu w poszukiwaniu matki. Tam trafia przez przypadek na trop innej zagadki do rozwiązania, a nieodparta pokusa i wrodzona ciekawość nie pozwoli jej przejść obojętnie wobec tytułowej sprawy zaginionego markiza. Czy uda się Enoli rozwiązać te dwie zagadki? Jak sobie poradzi sama w wielkim mieście? Czy młoda dziewczyna sprawdzi się w roli detektywa? Czy dowie się jak naprawdę wygląda życie samotnej, młodej kobiety?

Enola to prawdziwa buntowniczka, dziewczyna pełna pomysłów, odważna, inteligentna, pomysłowa, z ogromnym poczuciem humoru. Właśnie dzięki temu wyjątkowemu poczuciu humoru tak bardzo ją polubiłam. Przemyca w nim bowiem wiele ironii, sarkazmu, a wszystko to w dobrym tonie i z dystyngowaniem godnym prawdziwej, młodej damy. W swoim postępowaniu nikogo nie traktuje z uprzedzeniem (jak czynią to jej bracia). Jest otwarta i życzliwa, a wszystko czego oczekuje, to miłość i ciepło bliskiej osoby. Dziewczyna szybko też odkrywa, że chciałaby zostać perdytorystką – kobietą detektywem i tak jak jej starszy brat rozwiązywać zagadki kryminalne. Jest to o tyle trudne zadanie, że w czasach w jakich przyszło jej żyć rola kobiety jest mocno ograniczona i w dużej mierze uzależniona od mężczyzny.

Na szczególną uwagę zasługuje także język i styl książki. Autorka naprawdę postarała się, aby i on pomógł nam w przeniesieniu się w tamte dawne czasy, które jedynie znamy z książek i filmów. Nancy Springer zrobiła to z wielką klasą, bogactwem słownictwa, czaruje wprost opisami głównie strojów, zwyczajów czy sposobu życia bohaterów. Jest przy tym dowcipna, ironiczna, aż człowiekowi od razu pojawia się uśmiech na twarzy. Książka teoretycznie przeznaczona jest dla młodzieży. Ale moim zdaniem każdy: i młody, i dorosły czytelnik spędzi przy niej wspaniały czas. Mnie wciągnęła i pochłonęła na tyle, że musiałam dowiedzieć się czy uda się Enoli rozwikłać zagadki tych dwóch zaginięć, zanim położyłam się spać. Książkę czyta się wyjątkowo szybko i sprawnie. Przyczynia się głównie do tego niezbyt obszerna objętość oraz w miarę duża czcionka. Ale i jest to kolejny dowód, że nie tylko opasłe tomy są godne przeczytania! A do tego spójrzcie na okładkę! Piękna, prawda? Mi bardzo wpadła w oko, przede wszystkim dzięki tym wielu szczegółom na niej:) 

Ogromnie ciekawa jestem filmu jaki ma się pojawić. W roli Enoli Holmes wystąpi Millie Bobby Brown. Ale z wielką niecierpliwością wyczekiwać będę także kolejnych tomów o Enoli! Na pewno po nie sięgnę z nieukrywaną przyjemnością:)

***
Wybrane cytaty: 

Już dawno temu odkryłam, że jazda na rowerze umożliwia człowiekowi myślenie bez obawy, że ktoś będzie się przypatrywał wyrazowi jego twarzy.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 

czwartek, 25 października 2018

KOLEKCJA NIETYPOWYCH ZDARZEŃ - TOM HANKS

Wydawnictwo: WIELKA LITERA
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 400
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Uwielbiam Toma Hanksa, wiele filmów z jego udziałem obejrzałam wielokrotnie, dla mnie jest genialnym aktorem. Dlatego jak tylko zobaczyłam tą książkę, miałam ochotę ją przeczytać. Poza tym polecał mi ją też mój brat (na początku mojej przygody z książkami, to właśnie brat wskazał mi wiele ciekawych książek, a chyba najdłużej walczył, żebym przeczytała Wiedźmina:)), więc tym z większą chęcią po nią sięgnęłam.

"Kolekcja nietypowych zdarzeń" to zbiór opowiadań. Każde z nich jest inne, nietypowe, dotyczące innej tematyki. Elementem łączącym je wszystkie jest maszyna do pisania, która gdzieś zawsze, nienachalnie się pojawia w każdym z nich.

Przyznam się szczerze, że niespecjalnie przepadam za opowiadaniami. Wolę jednak bardziej rozbudowaną fabułę. Dlatego i te opowiadania mnie nie zafascynowały i nie porwały. Całość mi się jednak podobała na tyle, że jestem bardzo ciekawa powieści Toma Hanksa. I na pewno, jeśli taka się pojawi, to postaram się po nią sięgnąć. Opowiadania te są króciutkie, ale do przeczytania powoli, niekoniecznie wszystkie jednego wieczoru.

Tom Hanks pokazał tutaj, że jest nie tylko genialnym aktorem, ale potrafi też odnaleźć się w literaturze. Pokazał, że jest wszechstronnym i inteligentnym artystą. Ja czekam zatem na dłuższą formę spod jego pióra!

Wyzwanie: 2 w 1







wtorek, 25 września 2018

ZADZWOŃ, KOCHAM CIĘ - ANNA ZGIERUN-ŁACINA

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 320
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Ta książka odleżała jakiś czas na półce czekając na swoją kolej. Ale i na nią w końcu przyszła pora. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Anny Łaciny, więc nie za bardzo wiedziałam czego mogę się spodziewać. A jedyne co wiedziałam, to to, że czeka mnie opowieść o miłości…

Weronika i Wawrzyniec spotykają się podczas burzy, gdy próbują pomóc starszemu mężczyźnie dotrzeć do jego domu. Szybko okazuje się, że znają się, a poznali się już w przedszkolu. Jednak teraz mając po 18 – 20 lat zaczynają nieco inaczej patrzeć na siebie. Ich uczucie szybko przeradza się w silną więź, a każde rozstanie wiąże się z uczuciem tęsknoty. Na początku spędzają kilka wspólnych dni u wujostwa Weroniki w Gdyni. Później on zaczyna pracę i nie ma dla niej czasu, a ona wyjeżdża z mamą i bratem do Nicei na wakacje.

Autorka akcję powieści umieściła w centrum rzeczywistych wydarzeń z lipca 2016 roku, a więc zamachów terrorystycznych w Niemczech czy we Francji oraz Światowych Dni Młodzieży. Nasi bohaterowie przeżywają te wydarzenia na swój sposób, w zależności od tego, gdzie akurat się znaleźli. Mamy tu więc spojrzenie na te wydarzenia z pozycji bezpośredniego uczestnika, jak i osoby, której najbliższe osoby są zagrożone. Z jednej strony opisane są tu takie czucia takie jak strach, rozpacz, przerażenie, obawa o siebie czy o najbliższych. Książka pokazuje jak bardzo ważne w takich momentach naszego życia jest wsparcie rodziny i bliskich nam osób. Pokazuje także, że miłość to nie zawsze piękne, romantyczne chwile, że nie zawsze jest kolorowo. Miłość to też troska o drugiego człowieka, strach czy niepewność, gdy nie wiemy co się z nim dzieje. Rogaliki z konfiturą, które pewnego razu zrobiła Weronika (a zamiast cukru dodała sól) są pięknym symbolem tego właśnie jaka jest miłość, bo nie zawsze są one słodkie, czasem mają słodko-słony smak. Samo ciasto jest może słone, ale w środku jest konfitura, która jest słodka i ona sama jest wspomnieniem pięknych chwil i podkreśleniem uczucia między dwojgiem ludzi.

Ogromnym plusem książki jest to, że bardzo polubiłam naszych bohaterów, ich wzajemne rozmowy, wymiany smsów zawsze wywoływały u mnie uśmiech na twarzy. To sprawiło, że z wielką ochotą siadałam do książki, aby poznać dalsze ich perypetie. Dla mnie to bardzo ważne, ponieważ wręcz nienawidzę, gdy nie polubię bohaterów. Każdy z bohaterów jest wyjątkowy, ma swój sposób patrzenia na świat, swoje problemy czy tajemnice.

Mamy tutaj także wątek problemów w związku. Szczególnie istotna jest rozmowa mamy Weroniki z ciotką Danką, podczas której pada wiele różnych mądrych rad. Ciotka Danka bowiem z własnego doświadczenia wie niektóre rzeczy i przestrzega przez popełnieniem błędów swoją siostrę. Później widzimy jak Weronika analizuje te rady i sama zastanawia się nad wcieleniem ich w życie w swoim przypadku. Zastanawia się jaki jest jej język miłości, a jaki Wawrzyńca?! czy powiedziała mu ostatnio coś miłego?! czemu się na niego złościła jak wrócił radosny do domu, a ona miała wtedy zły humor?!

Książkę czyta się niespiesznie, ma swój, dość specyficzny styl. Od czytelnika wymaga troszkę skupienia, zwłaszcza na samym początku, gdy zapoznajemy się dopiero z bohaterami. Ale to też nie jest coś, to przeszkadzało mi w jej odbiorze, czy powodowało moje mniejsze zainteresowanie. Nie, po prostu lektura ta ma swoją "melodię", swój rytm... Poza tym Autorka dość nieznacznie i delikatnie zahacza o temat wiary, Boga i religii - Wawrzyniec uczestniczy w Światowych Dniach Młodzieży i gości u siebie Filipińczyków. To pozwala jej na wytłumaczenie niektórych kwestii poprzez pryzmat religii. Moim zdaniem zrobiła to w bardzo nienachalny, acz klarowny sposób. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ jakiś czas temu przeczytałam "Chatę" W.P.Young, która w całości poświęcona była kwestiom religijnym i Bogu. Jednak niektóre kwestie Pani Łacina przedstawiła krócej, prościej i logiczniej niż Autor "Chaty". Że tak powiem: "o niebo lepiej":)

"Zadzwoń, kocham Cię" to bardzo mądra książka, pobudzająca do myślenia i zastanowienia się nad byciem z kimś związku i miłością między dwojgiem ludzi. Z wielką przyjemnością sięgnę zatem po inne książki Pani Łaciny i poznam jej pozostałą twórczość😊




Wyzwanie: 2 w 1








Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ








wtorek, 11 września 2018

CIEŃ BURZOWYCH CHMUR - EDYTA ŚWIĘTEK

Spacer Aleją Róż
Cień burzowych chmur || Łąki kwitnące purpurą || Drzewa szumiące nadzieją || Szarość miejskich mgieł || Powiew ciepłego wiatru

Wydawnictwo: REPLIKA
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 352
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Ostatnimi czasy poznałam wielu nowych i do tego naszych polskich, rodzimych Autorów. Cieszę się tym bardziej, bo mamy się czym pochwalić! "Cień burzowych chmur" to zatem moja pierwsza przeczytana książka Pani Edyty Świętek, pierwszy tom serii "Spacer Aleją Róż". I powiem tak: historia zauroczyła mnie już od pierwszych stron! Właściwie pierwszy raz miałam okazję czytać tego typu książkę - tak mocno osadzoną w danym czasie i przedstawiającą tak mocno realia wtedy panujące jakimi są zmiany ustrojowe i społeczne po II wojnie światowej.

Mamy rok 1949. Tuż po wojnie. Rodzina Szymczaków to matka, ojciec, który zginął na wojnie i sześcioro rodzeństwa: Bronek (najstarszy z rodzeństwa, który teraz dba i chroni pozostałych jak głowa rodziny), Leszek (opuścił dom rodziny, ponieważ wyjechał do wojska), Jędrek (najmłodszy z braci), Dorotka (to ona z rodzeństwa odniosła najgorsze rany podczas wojny, została wielokrotnie zgwałcona, skatowana, okaleczona nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, stąd teraz jest wycofana i skryta), Krystyna (swoje szczęście upatruje w zamążpójściu, najlepiej za bogatego i wpływowego kandydata) oraz Julka (tej z kolei wcale nie spieszy się do zamążpójścia, marzy o opuszczeniu wsi i poznaniu większego świata). Gdy po wojnie Szymczakowie cieszą się, że udało im się przetrwać wojnę, nie tylko w większości przeżyli, ale jeszcze uratowali ojcowiznę, okazuje się, że zaczyna się proces wywłaszczania chłopów. Ich ziemia zostaje im zabrana na rzecz państwowych spółdzielni i wspólnego dobra. Wówczas Bronek nie mający perspektyw na wsi, wyrusza w podróż do Nowej Huty, gdzie zaczyna pracę przy budowie nowego miasta. Tam z kolei jest świadkiem propagandy jaka jest szerzona wśród robotników, poznaje najsłynniejszego przodownika pracy, bierze udział w wyrabianiu normy.

Narracja jest wyjątkowa. Wynika to przede wszystkim z tego, że idealnie odzwierciedla czasy jakich dotyczy. Przede wszystkim język jakim posługiwali się ówcześni ludzie i sposób ich myślenia. Ten oryginalny sposób snucia tej opowieści ułatwia nam przeniesienie się w tamten odległy czas, którego my nie znamy. To pozwala nam poczuć wręcz tamten klimat, atmosferę panującą najpierw na wsi, w domu rodzinnym Szymczaków, a później w Nowej Hucie, gdzie ludzie żyją w wielkim skupisku, w barakach i często we wspólnych izbach.

Muszę zwrócić uwagę, że Autorka wykonała sporo pracy, aby zebrać odpowiedni materiał do tej książki. Przez wiele lat mieszkała w Nowej Hucie, co ułatwiło jej tylko gromadzenie materiałów. Mamy tu bardzo rzetelnie i drobiazgowo przedstawioną historię. Pani Świętek drobiazgowo zadbała o szczegóły, które pojedynczo może nie są tak istotne, ale w całości tworzą spójną i harmonijną kompozycję. I ten ogrom włożonej tu pracy od razu widać. Moim zdaniem trzeba to docenić. Poza tym to sprawia, że książka staje się czymś więcej niż tylko fikcją literacką. Za jakiś czas po jej przeczytaniu oczywiście zapomnimy dokładne losy bohaterów, ale ogólny klimat i całokształt na pewno zapadną nam na dłużej w pamięci. Zawsze będziemy wspominać czar i urok książki. To także świetny sposób na poznanie historii naszego kraju, bo taką zbeletryzowaną opowieść o wiele lepiej zapamiętamy, niż suche fakty jakich uczono nas w szkole. A Autorka idealnie wplotła losy bohaterów w rzeczywiste wydarzenia jakie kiedyś miały miejsce. Oprócz tego książka stała się dla mnie impulsem, sama zaciekawiłam się losem swojej rodziny: jak moja Prababcia i Babcia z Dziadkiem przeżyli ten ciężki czas… I z wielkim zaciekawieniem wysłuchałam tych wspomnień.

Książka pokazuje nam także jak ważna jest w życiu rodzina i jedność w niej. Jak wielokrotnie bowiem potrzebujemy jej wsparcia i pomocy. Dla mnie tutaj taką opoką rodziny był wprawdzie Bronek, który dbał o wszystkich i niejako bronił ich „na zewnątrz”, ale także Dorotka, która zawsze służyła dobrym słowem, pocieszeniem, zrozumieniem, radą, była dobrym duchem tego domu. Edyta Świętek zwraca nam też uwagę jak ważne jest rozmawianie, nie bazowanie na domysłach, bo one czasem są bardzo mylne. Czasem nawet to co zobaczymy może być złudne, dopowiemy sobie coś, dobudujemy swoją wersję wydarzeń, więc nie powinniśmy na bazie tego podejmować decyzji. Zawsze trzeba się upewnić, porozmawiać, dowiedzieć. Przykładem tutaj może być chociażby relacja Bronka z Bogusią (gdzie takie niedopowiedzenia miały miejsce kilka razy) i nastawienie Krystyny do Julki.

"Cień burzowych chmur" jest wyjątkową książką, oryginalną, bogatą, ciekawą. To prawdziwa lekcja historii! Wprawdzie czytało mi się ją niespiesznie (sama nie wiem czemu, może przez początek roku szkolnego, w który tym razem wkraczamy z naszą Córą?! może przez to, że czas na czytanie mam dopiero bardzo późnym wieczorem, a rano 5.30 trzeba wstawać?! ), ale od razu mnie zaciekawiła, wciągnęła w swój świat, jednym słowem zaczarowała. Idealnie będzie nadawała się na nadchodzące jesienne wieczory. Nie zastanawiajcie się zbyt długo, tylko dorwijcie swój ulubiony kocyk, zróbcie gorące kakao lub zaparzcie aromatycznej herbaty, bo zaczytacie się na pewno! Ja już nie mogę doczekać się tomu drugiego, bo zdecydowanie mam na niego ochotę. Niestety kolejka w bibliotece jest, a to też o czymś świadczy, prawda?:) W końcu muszę dowiedzieć jak dalej radzili sobie Szymczakowie, a szczególnie będę kibicować Bronkowi, Julce i Dorotce😊





Wyzwanie: 2 w 1