
Lato w pionierskiej chuście
Lato w pionierskiej chuście || Co przemilczała Jaskółka
Wydawnictwo: StoryLight
Data wydania: luty 2026
Liczba stron: 516
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10
***
"Co przemilczała Jaskółka" to druga część "Lata w pionierskiej chuście". "Lato..." opowiadała Jura, to z jego perspektywy widzimy te wydarzenia, druga część przedstawiona nam jest oczami Wołodii... Historia ta zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, przede wszystkim ze względu na dojrzałość z jaką została opowiedziana. Naszych bohaterów poznajemy, gdy mają naście lat, są młodzi, odkrywają siebie, swoje uczucia, ale żyją w takim, a nie innym świecie, który często dyktuje, a nawet narzuca pewne wzorce. Te wzorce społeczne są bardzo silne, trudno im się przeciwstawić i iść "pod prąd", ale zgodnie ze sobą. Często taka decyzja łączy się nierozerwalnie z ogromną samotnością.
Autorki pokazują ten temat z naprawdę wielu perspektyw: Jura w pewnym momencie życia wyjeżdża z ZSRR na zachód. Tam okazuje się, że świat jest nieco inny, niektóre rzeczy tak bardzo nie szokują.
Na mnie ogromne wrażenie zrobiły również sceny pokazujące relacje z rodzicami i znajomymi. To niezwykle trudne doświadczenia i bolesne, gdy nie mamy zrozumienia wśród najbliższych. Albo wręcz zostajemy odrzuceni...
I w końcu dostajemy też wspaniały obraz procesu akceptacji siebie... Do mnie niezwykle przemówiła rozmowa Wołodii z samym sobą: dorosły Wołodia rozmawia z sobą jako nastoletnim chłopcem. Opowiada mu z perspektywy czasu o tych problemach: czy będzie szczęśliwy, samotny, zrozumiany, jak ułożą się jego relację z ojcem, a jak z matką...
Niezwykłe wrażliwa, emocjonująca i mądra historia, która zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo...
***
Cytaty:
- (...) Nikt z twoich znajomych nie zna prawdy o tobie. Sam się schowałeś w szafie, z której nie możesz się wydostać. Prawda?
Wołodia zamyślił się na chwilę, a potem kiwnął głową.
- Ale ja nie mam wyboru, Jura.
- Nie umiałbym tak żyć. Namęczyłem się z tą skrytością jeszcze w
"Jaskółce", a po przeprowadzce tutaj zobaczyłem, że świat może być inny.
A teraz zdałem sobie sprawę, że ty wciąż jeszcze nie umiesz
zaakceptować samego siebie.
(...)
- Dla mnie coś takiego to śmierć społeczna.
- A dla mnie zbyt ważne jest, by nie kłamać, kim naprawdę jestem.
Tak bardzo boisz się samego siebie", powiedział czternastoletniemu
dziecku z poparzonymi dłońmi, "ale teraz już wiem - wszystko z tobą w
porządku".
"Tak bardzo nienawidzisz samego siebie", powiedział złamanemu
osiemnastoletniemu chłopakowi, "ale teraz ja kocham cię bez względu na
wszystko".
"Tak naprawdę zawsze potrzebowałeś akceptacji ze strony tylko jednego
człowieka", powiedział dorosłemu sobie. "I ja cię akceptuję".