piątek, 22 stycznia 2021

OBIAD Z BONDEM - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Kolacja z Tiffany'm
Kolacja z Tiffany'm || Obiad z Bondem || Śniadanie z ...

Wydawnictwo: BURDA KSIĄŻKI
Data wydania: styczeń 2021
Liczba stron: 264
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Na każdą książkę Pani Agnieszki czekam z niecierpliwością. I w tym przypadku nie było inaczej! "Obiad z Bondem" to druga część trylogii o braciach z pewnej włoskiej rodziny. 

Eliza to młoda, piękna i przede wszystkim niezależna kobieta, żyjąca głównie pracą w banku i ciesząca się dniem dzisiejszym. Jacek to komisarz policji, oddany pracy, stojący na straży prawa, ciągle w gotowości na wypadek nagłego wezwania z fabryki. Od razu zaczęło iskrzyć pomiędzy tą dwójką, jak tylko się pierwszy raz zobaczyli. Jednak nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda. Każde z nich jest bowiem bardzo niezależne i lubi decydować o sobie. Do tego dochodzi jeszcze nieumiejętność "ubrania" w słowa swoich uczuć, czasem nawet przyznanie się przed sobą samym jest trudne, a co dopiero powiedzenie tego tej drugiej osobie, na której nam zależy. Elizie nie pomaga także fakt, że już wcześniej została oszukana i skrzywdzona.

"Obiad z Bondem" to fantastyczna komedia romantyczno-kryminalna. I mamy tu wszystko co powinno się w tym gatunku znaleźć. Jest humor i dowcip. Docinki słowne pomiędzy Elizą a Jackiem są genialne i chociażby tylko dla tych dialogów warto przeczytać tą książkę! Jest oczywiście zagadka kryminalna, całkiem sympatycznie powiązana z kaktusami, na punkcie których Eliza ma fioła. Oczywiście wszystko należy potraktować z przymrużeniem oka i dać ponieść się szaleństwu jakie tu mamy. 

Druga część, podobnie jak pierwsza, wciągnęła mnie bez reszty. Cały dzień czekałam z niecierpliwością, aż wieczorem mogłam położyć się spokojnie w łóżku i zacząć czytać. Oczywiście jedyna wada jaka przyszła mi do głowy, to: czemu tak szybko się to czyta?! Serio, to już koniec?! No cóż, teraz pozostaje czekać na część trzecią... A ta wydaje mi się, że pobije na łeb, na szyję te dwie pierwsze, zwłaszcza pod względem wątku kryminalnego! 

I w przypadku tej serii uważam, że jest to świetny materiał na ekranizację:)

piątek, 15 stycznia 2021

KRAINA ZESZŁOROCZNYCH CHOINEK - JOANNA SZARAŃSKA

Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 432
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Poprzedni rok rozpoczęłam serią "Czterech płatków śniegu", które przeczytałam wprost jednym tchem. Każda z części była świetna i idealna, żeby zagłębić się w świątecznym klimacie. W tym roku nie mogło zatem zabraknąć najnowszej książki Joanny Szarańskiej. 

Józef Pawłowski to emerytowany nauczyciel historii, który przez całe życie kompletował niezwykłą kolekcję ozdób choinkowych. Pewnego dnia postanawia w starym warsztacie ojca otworzyć sklepik i sprzedawać właśnie te ozdoby. Swój sklep nazwał "Krainą zeszłorocznych choinek".  Jest ona na tyle wyjątkowa, że nie ma tu dwóch takich samych bombek, a z nich nie ma swojej ceny. I właśnie tutaj w jednym z pierwszych grudniowych dni trafia Antek, 9-letni chłopiec, który pod presją rówieśników decyduje się na dokonanie kradzieży oraz jego rodzice, którzy są tuż po rozwodzie. Jest także Helena - rezolutna starsza pani, którą opiekuje się Nina. Jest i Beata - mama Niny oraz Danuta - siostra Beaty i ciotka Niny. I wreszcie Daniel - młody kierowca samochodu dostawczego. Co łączy wszystkich tych bohaterów? Dlaczego sklep Pana Józefa nazywa się "Krainą zeszłorocznych choinek"? 

Historia ta jest przecudowna. Na początku nieco ciężko było mi zacząć, ale jak już się zaczęło, to wciągnęło mnie na maksa! Bardzo, ale to bardzo klimatyczna. Jest tu wszystko to, czego szukamy w świątecznych opowieściach. Ale chyba najbardziej urzekł mnie czar jaki stworzył się wokół tytułowej Krainy zeszłorocznych choinek. Ja oczywiście tą opowieść "sprzedałam" dalej mojemu dziecku tuż przed rozbieraniem naszej choinki:)

W książce jest dość dużo bohaterów, ale absolutnie wszystkich polubiłam. Każdy był wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju i każdemu z osobna kibicowałam. Chociaż już po przeczytaniu przyszła myśl czy czasem nie zapowiada się tu druga część?! Bo coś mi się wydaje, że niektóre wątki można jeszcze troszkę rozwinąć:) 

Jest to fantastyczna lektura na poprawę nastroju i humoru. Przy niektórych scenach nie sposób się nie śmiać, jak chociażby spotkania Beaty z panem zegarmistrzem czy podróż pani Heleny i Niny z Danielem jego samochodem dostawczym!

Wybrane cytaty: 

Wiesz, na pewne rzeczy nie mamy wpływu, nie znaczy to jednak, że powinniśmy zrezygnować z szukania ich jasnych stron.

Nikt nie jest za duży na bajki. (...) A już na pewno nie można być za dużym, by poczuć świąteczną magię!

Wy, mężczyźni, zawsze robicie wokół swoich gatek więcej zamieszania, niż jest to potrzebne! 


niedziela, 10 stycznia 2021

GODZINA ZAGUBIONYCH SŁÓW - NATASZA SOCHA


Wydawnictwo:
WYDAWNICTWO LITERACKIE
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 234
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

 "Godzina zagubionych słów" to moja druga świąteczna książka przeczytana tej zimy. I jest to naprawdę wyjątkowa książka, niezwykle wartościowa i zapadająca w pamięć. Przede wszystkim jest ona inna od tych świątecznych książek jakie miałam okazje do tej pory przeczytać. Ale zacznijmy od początku.

Książka składa się rozdziałów, a w każdym z nich poznajemy nowego bohatera: Katarzynę, Marcina, Annę, Aleksego i Fabiana oraz Borysa. Z pozoru nic ich nie łączy. Ale tylko z pozoru. Każde z nich straciło w najbliższym czasie bardzo bliską sobie osobę. Każde z nich otrzymało jednak pewną wyjątkową możliwość odbycia tej ostatniej rozmowy z ową osobą, a wszystko za pomocą obsypanej śniegiem, zapomnianej starej ławki. A dzięki tej rozmowie mają możliwość powiedzenia tego, czego nie zdążyli zanim śmierć pokrzyżowała ich plany. Powiedzieć, ale i zrozumieć drugą osobę i jej postępowanie.

"Godzina zagubionych słów" to niezwykle mądra i wartościowa książka. Bardzo często w okresie okołoświątecznym rzucamy się w wir przygotowań: sprzątamy, ozdabiamy mieszkania, skupiamy się na rzeczach wokół nas. Zapominamy jednak o tym co najważniejsze: o drugim człowieku i rozmowie z nim. W książce mamy przedstawionych 5 naprawdę życiowych sytuacji. Jednak w odróżnieniu od książki nam nie trafi się bonusowa godzina. Dlatego też nie powinniśmy z niektórymi sprawami zwlekać i jeśli mamy jakieś niewyjaśnione sprawy wyjaśnić je póki mamy taką możliwość. A jeśli czegoś nie rozumiemy w zachowaniu drugiej osoby, zawsze najlepszym rozwiązaniem będzie rozmowa. 

Natasza Socha pokazuje nam tu różne oblicza miłości: córki i matki, siostry i brata, żony i męża, dwójki przyjaciół czy dziecka do matki, której nigdy nie znało... Wydaje się, że każda z nich jest inna, ale czy rzeczywiście tak jest? Czy w rezultacie nie sprowadzają się one do jednego mianownika?!

Ta świąteczna lektura na pewno zapadnie mi na długo, długo w pamięci. I bardzo się cieszę, bo to mądra, refleksyjna książka, która przypomina nam co tak naprawdę liczy się w życiu.

 ***

Wybrane cytaty:

...smutni ludzie od razu przyciągają podobnych sobie. Szczęście przyciąga szczęście, a melancholia szybciej zauważa inną bolesną duszę...

Miłość jest elementem życia. Nie ta wielka, pompatyczna i przepełniona uniesieniem, lecz ta, na którą składają się brakujące kawałki drugiej osoby. W zasadzie nie ma ludzi kompletnych. Człowiek jest pełen dziur, niedomówień i niedokończonych fragmentów, które wypełnić może tylko odpowiedni człowiek.

Przeszłość należy zakopać gdzieś w odludnym miejscu, a z teraźniejszości wyciskać tyle, żeby przyszłość była już tylko piękna.

To jacy jesteśmy w dorosłym życiu, jest kumulacją tego, ile razy nas złamano w dzieciństwie.

(...) przeznaczenie jest w jakimś sensie powiązane ze świadomymi wyborami, że jedno wynika z drugiego.   

Człowiek ciągle na coś czeka. Skreśla dni w kalendarzu i idiotycznie cieszy się z tego, że przepadł kolejny wtorek, minęła środa i niedziela. Gdzie tak się spieszy? Na własny pogrzeb?  


 

piątek, 1 stycznia 2021

ŻYCZENIA


 Wszystkiego dobrego w nowym 2021 roku, przede wszystkim duuuużo zdrowia, szczęścia i pomyślności!

 

Rok 2020 był bardzo dziwnym rokiem, ciężkim pod wieloma względami dla każdego z nas. Mam nadzieję, że ten nowy, nadchodzący rok będzie lepszy... oby... 

Ja przede wszystkim chciałam podziewać Wam wszystkim, którzy tu do mnie zaglądają, a od czasu do czasu zostawią parę słów. Niestety moje udzielanie się na blogu i na Waszych blogach zdecydowanie spadło, ale wynika to głównie z braku czasu i możliwości. Choć nie ukrywam, że w wolnej chwili podglądam co Was słychać...  A niektórych odnalazłam też na instagramie:P

Pod względem czytelniczym ten rok był całkiem przyjemny. Kolejny raz poznałam wielu nowych autorów. I to właśnie głównie podglądaniu Waszych blogów:) Łącznie przeczytałam 34 książki. Nie jest to oszałamiająca ilość, ale niestety takie tylko są teraz moje możliwości. Ale trafiłam na książki, które w większości mi się bardzo podobały, z czego jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Zresztą dzięki blogowaniu mój wybór książek jest bardziej świadomy i mniej przypadkowy:) 

Listy najgorszych książek nie będę tworzyć, bo uważam, że jest to kwestia gustu i czasu w jakim czytamy daną lekturę. Za to do książek, które na pewno zostaną ze mną na dłużej należą tytuły poniżej. Ich kolejność jest przypadkowa.

* Trylogia Białego Miasta - Eva Garcia Saenz de Urturi

* "Zasady magii" i "Totalna magia" - Alice Hoffman

* "Listy pełne marzeń" - Magdalena Witkiewicz

* "Molly" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

* "Szóstka wron" i "Królewstwo kanciarzy" - Leigh Bardugo

* "Bez pożegnania" i "Bez przebaczenia" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

* seria Enola Holmes - Nancy Springer

* "Dziewczyna od trawnika" - Dorota Pasek

* "Moje serce w dwóch światach" - Jojo Moyes

* seria Cztery płatki śniegu - Joanna Szarańska 

A w 2021 roku życzę nam wszystkim przede wszystkim zdrowia, resztę jakoś ogarniemy... 

czwartek, 24 grudnia 2020

ŻYCZENIA

 

 
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
wszystkiego najlepszego, 
duuuuuużo zdrowia, serdeczności 
i wielu chwil spędzonych w gronie rodzinnym. 
Oraz wielu książkowych prezentów!

Kasia
Księgozbiór Kasiny

niedziela, 13 grudnia 2020

WŁADCY CZASU - EVA GARCIA SAENZ DE URTURI

Trylogia Białego Miasta
Cisza białego miasta || Rytuały wody || Władcy czasu

Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: luty 2020
Liczba stron: 512
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

"Władcy czasu" to trzecia część trylogii Białego Miasta. 

Tym razem Kraken rozwiązuje sprawę czterech zabójstw, które są łudząco podobne do opisanych w właśnie wydawanej książce "Władcy czasu". Co ciekawe Autor tej powieści jest anonimowy, a wydarzenia w niej opisane dotyczą prawdziwej histori z XII wieku. Sprawa ta jest o tyle trudna, że morderstwa są wyjątkowo okrutne (zatrucie trucizną, która wypala wnętrzności, zamurowanie żywcem czy utopienie w beczce z psem, kotem, kogutem i wężem), dotyczą też dzieci oraz osoby bliskiej Unai. Do tego kolejny raz zagrożone są osoby bliskie inspektorowi. Sprawę utrudnia fakt, że u głównego podejrzanego stwierdzono dysocjacyjne zaburzenie osobowości.

Mamy tu wpleciony bardzo ciekawy zabieg jakim jest umieszczenie jednej powieści w drugiej. Ta równoległa historia jest równie ciekawa, a dzięki niej poznajemy historię roku z jakiego wywodzi się inspektor Kraken. Hrabia Diego don Vela wraca po dwóch latach z misji i dowiaduje się, że został uznany za zmarłego, a jego narzeczona Onneca poślubia jego brata. Nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie tego co się stało, bo okazuje się, że gród zostaje oblężony przez nieprzyjaciela, a jego mieszkańcy wahają się czy mają się poddać czy bronić go za wszelką cenę i czekać na pomoc ze strony króla. 

Książka utrzymana jest w tym samym klimacie co poprzednie części. Możemy więc wprost poczuć tu zapach i atmosferę kraju basków. Autorka tak malowniczo posługuje się piórem, że naszej wyobraźni niewiele pozostaje do zrobienia, aby poczuć zapach, usłyszeć szum czy zobaczyć hiszpańską Vitorię. W fantastyczny sposób mamy wplecione elementy baskijskiej kultury, legendy oraz opisy zabytków.

Ta część to także rozterki wewnętrzne Krakena. Zauważa on bowiem, że jego praca ma ogromny wpływ nie tylko na niego, ale także na jego bliskich. Prawie każdy z jego otoczenia znalazł się już w niebezpieczeństwie i poniósł niewyobrażalną cenę za to, aby on mógł bronić miasta. Książka, i zresztą cały cykl kończy się poważną decyzją jaką podjął Unai, aby móc chronić najważniejsze dla siebie osoby.

Książka ta ma w sobie coś niesamowitego, może to coś z realizmu magicznego?! Napisana jest z wielkim rozmachem, perfekcyjnie i z dbałością o szczegóły, których jest tu naprawdę ogrom. Autorka zapoznaje nas nie tylko z historią i spuścizną kulturową tego kraju, ale także przekazuje nam ogrom wiedzy z dziedziny profilera kryminalnego czy psychiatrii. A dzięki temu lektura ciekawi i skupia uwagę. Przez cały czas analizujemy kto mógł dokonać tych zbrodni, jak i dlaczego. A jest to niewątpliwie atutem dobrze napisanej powieści kryminalnej.

 ***

Wybrane cytaty:

Neurolodzy twierdzą, że kiedy rozwiążesz jakąś zagadkę, w twoim mózgu wydziela się duża ilość dopaminy, która poprawia ci humor. Ja byłem uzależniony od tych momentów olśnienia.

Bądź osobą, którą tylko ty możesz być.

Nie unikał placu zabaw, na którym Tasio go pobił i porwał moją córkę. Jego filozofia normalności, w której wychował mnie i Germana, a teraz wychowywał Debę, zakładała, że żadnych przeciwności losu nie powinno się zmieniać w traumę. 

piątek, 4 grudnia 2020

LISTY PEŁNE MARZEŃ - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Odkąd mam swojego osobistego bloga, zaczęłam czytać książki świąteczne. Tm samym wkroczyłam w magiczny i bajkowy świat. W tym roku na pierwszy ogień poszła książka Magdaleny Witkiewicz. Dlaczego? Bo jeszcze nigdy nie zawiodłam się na jej książce, a ta świąteczna z tamtego roku "Uwierz w Mikołaja" była naprawdę super:)

Maryla Jędrzejewska ma już siedemdziesiąt lat. Ale dopiero teraz tak naprawdę zaczęła żyć. Przede wszystkim dlatego, że żyje tak jak chce i robi w tym życiu to co chce. A głównym zajęciem Maryli jest przechwytywanie listów do Świętego Mikołaja i pomaganie w przeróżny sposób ich nadawcom. W całym przedsięwzięciu kobiecie pomagają dwaj listonosze: Marcin, któremu Maryla kiedyś również pomogła oraz Janusz, który od lat młodości kocha się w niej, a ona w nim...Pomagają jej również wszyscy ci, którym ona kiedyś też spełniła choć jedno marzenie. Pewnego dnia jednak sytuacja nieco się komplikuje, kiedy Maryla otrzymuje list do siebie z ... prokuratury!

Książkę czyta się bardzo szybko i sprawnie przede wszystkim dzięki krótkim rozdziałom. Każdy z nich dotyczy jednak innych osób w różnym czasie. To taka opowieść poprzeplatana retrospekcjami. I oczywiście listami do Świętego Mikołaja! Strony przewracają się więc same.

To bardzo ciepła i pogodna opowieść o tym, że każdy z nas może czynić dobro. Maryla jest bowiem przykładem osoby, która nie posiada swojej rodziny i swoich dzieci, ale pomaga innym dzieciom. I ta pomoc nie sprowadza się tylko do kupienia prezentów wymienionych w listach. To przede wszystkim próba dostrzeżenia czego dane dziecko potrzebuje,aby móc się dalej rozwijać. Z jednej strony może to być pianino, które pozwoli na rozwijanie talentu muzycznego, a z drugiej może to być możliwość zarobienia pieniędzy na korepetycje z chemii, aby dostać się na medycynę i zostać lekarzem. A na przykład w przypadku Marcina jest to spędzenie "normalnej" wigilii i wpłynięcie na ojca, aby i on się zmienił... Bardzo ciekawym zabiegiem było pokazanie tutaj historii tych dzieci od momentu napisania przez nich listu, spełnienia się danego marzenia oraz ich obecnego życia. Przez to dowiadujemy się jak bardzo działalność Maryli miała wpływ na los tych dzieciaczków. I jak bardzo małe i drobne rzeczy dla nas, mogą mieć ogromny wpływ na kogoś.

Mi bardzo podobała się także historia Maryli i Janusza, która z kolei pokazuje, że nigdy na nic nie jest za późno. I najważniejsze to cieszyć się dniem dzisiejszym i być z tą ukochaną osobą. Ale z drugiej strony niektórych rzeczy nie należy odkładać. I czasem trzeba dać troszkę szczęścia i sobie samemu!

"Listy pełne marzeń" otulają niczym ciepły kocyk, pokazują, że prezenty, choinka i świąteczna atmosfera, to tylko pretekst do czynienia dobra i do pomagania innym. Mówi się, że dobro powraca. Magdalena Witkiewicz zwraca tu uwagę, że jest to efekt niejako kuli śnieżnej: komuś pomogliśmy, a teraz ten ktoś może pomóc kolejnym osobom itd itd itd... Później możemy już być jak Maryla, tylko koordynatorem, poznającym ze sobą osoby, które mogą pomóc sobie nawzajem:) A co najważniejsze, Maryla czyni to bezinteresownie, bo ona przecież nie potrzebuje zbyt wiele... I właśnie o to w tym wszystkich chodzi!

***

Wybrane cytaty: 

 (...) nie żyj tylko dla siebie. Taki człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy. Tak więc najwyższą formą egoizmu jest ... altruizm.

Dobro zawsze wraca. Czasem nieco inaczej, krętymi drogami, naokoło, czasem od innych ludzi, ale wraca zawsze.

Masz dwa wyjścia. Albo spruć, albo zostawić. Naprawienie błędu będzie wymagało od ciebie odrobiny wysiłku. Im szybciej go naprawisz, tym będzie to łatwiejsze. A jeżeli zdecydujesz się zostawić ten błąd, będziesz zawsze żyła ze świadomością, że on jest. Z czasem się przyzwyczaisz do tej myśli, ale może cię drażnić całe życie.

Nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa. Nigdy nie jest za późno, by zaczynać cokolwiek. Nigdy nie jesteśmy za starzy na pewne działania.