Truly Devious
Nieodgadniony || Znikający stopień || Ręka na ścianie
Wydawnictwo: PORADNIA K Data wydania: lipiec 2020 Liczba stron: 392 Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10
***
"Ręka na ścianie" to już trzecia i ostatnia części serii o nastoletniej Stevie. Wszystkie wątki zostają tutaj zamknięte, a sprawy wyjaśnione.
A więc po raz trzeci wracamy do Akademii Ellinghama, gdzie spotykamy Stevie, która uwielbia rozwiązywać zagadki kryminalne, i jej przyjaciół. Dziewczyna postawiła sobie za cel rozwiązanie zagadki stulecia - zaginięcia malutkiej Alice i śmierci jej matki Iris. To zbrodnie sprzed lat. Jednak i teraz dochodzi do "dziwnych" wypadków, które dla Stevie nie wydają się jedynie nieszczęśliwymi. Coraz bardziej jest zatem przekonana, że są to morderstwa i co istotne, że są one powiązane z wydarzeniami sprzed wielu lat. Niestety same przypuszczenia nie wystarczą, aby przekazać je policji, trzeba zdobyć odpowiednie dowody i argumenty, aby przekonać odpowiednie ograny ścigania.
"Ręka na ścianie", jak i cała seria "Truly Devious", utrzymana jest na podobnym poziomie i w podobnym klimacie. Ja zdecydowanie polecam czytanie tej serii w kolejności. Wszystkie bowiem części są ze sobą ściśle połączone i pełne istotnych szczegółów, które są ważne dla zrozumienia całości. A trzecia część jest niejako wisienką na torcie, gdzie wszystkie wątki zostają zakończone.
Kolejne rozdziały dotyczą na przemian teraźniejszości i przeszłości. To bardzo ciekawy zabieg, zwłaszcza jak na wydarzenia z teraźniejszości wpływają te, które zdarzyły się lata temu. Poza tym krok za krokiem możemy poznać wydarzenia oraz połączyć je w zgrabną i zaskakującą całość. Stevie prowadzi swoje śledztwo niczym Agatha Christie, czego idealnym przykładem jest scena kulminacyjna, gdzie wszyscy zostali zgromadzeni w jednym miejscu, a detektyw odkrywa wszystkie karty zagadki.
Seria ta dedykowana jest w szczególności młodzieży ze względu na nastoletnie problemy w niej poruszane, jednak wydaje mi się, że i dorośli czytelnicy mogą wybornie bawić się przy jej lekturze. W mojej ocenie jest to naprawdę ciekawy, zgrabny kryminał z ciekawie poprowadzoną zagadką, który skupia czytelnika od samego początku do samego końca.
***
Wybrane cytaty:
Ułóż to w myślach i przelej na papier.
Ogarnij. Pisz, co zapamiętałaś. Notuj wrażenia, bo pamięć je
zniekształci i, nim się obejrzysz, w głowie zostanie mętlik.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :)
Wydawnictwo: PORADNIA K Data wydania: maj 2019 Liczba stron: 400 Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10
***
Każdy mol książkowy przyzna mi chyba rację, że najcudowniejszym uczuciem
jest możliwość przeczytania drugiej części cyklu zaraz po wciągającej
pierwszej części, prawda? I ja w tym przypadku miałam właśnie takie
szczęście! Chociaż szczęście to było na początku, gdy zaczynałam czytać
drugą część. Teraz niestety muszę czekać na część trzecią, bo zakończenie "Znikającego stopnia" wskazuje, że trzecia część jest wielce prawdopodobna! I bardzo się z tego cieszę, bo polubiłam Stevie i jej przyjaciół.
Druga część skupia się głównie na śledztwie jakie próbuje prowadzić Stevie. I rzeczywiście jej się to udaje. W końcu odkrywa kolejność zdarzeń z przeszłości. Dowiadujemy się zatem kto i dlaczego porwał Iris i Alice, i oczywiście co przydarzyło się Dottie. Po rzekomym wypadku jednego z uczniów szkołu Stevie musi wrócić do domu, do rodziców. Jednak udaje jej się wrócić do szkoły dzięki pewnej pomocy, która nie jest bezinteresowna. Ale Stevie to naprawdę dzielna dziewczyna i jest w stanie poradzić sobie nawet z takim przeciwnikiem.
Bardzo wciągnęły mnie te szkolne przygody, tajemnica sprzed lat, ale także zagadki z teraźniejszości. Choć tu czekam na kolejny tom, aby dowiedzieć się dalszych losów niektórych z bohaterów. Sama zagadka z przeszłości - porwanie Iris i Alice - są całkiem zgrabnie przedstawione. Poznajemy krok po kroku wydarzenia i możemy prześledzić całość historii. I takie właśnie kompleksowe rozwiązania zagadek uwielbiam. Dlatego całkowicie satysfakcjonuje mnie zakończenie wątku przeszłości. Co innego tyczy się wydarzeń bieżących. Tu wiele wątków nie zostało zakończonych, a więc zwiastują one kolejny tom. Obyśmy nie musieli zbyt długo na niego czekać!
Bardzo ważne jest to, że od samego początku lubimy te dzieciaki. Trzymamy za nie kciuki i im kibicujemy. Z wielką chęcią sama znalazłabym się w takiej szkole dla ekscentryków:)
Chciałabym jeszcze podkreślić, że obydwie części są świetnie wydane. Oczywiście o ile okładki i szata graficzna to kwestia gustu, to wnętrze książki już mniej. Przede wszystkim nie ma tutaj literówek, ani żadnych błędów logicznych, które mnie osobiście strasznie denerwują i wprost same wpadają mi w oczy.
I jeszcze jedna rzecz, która przykuła moją uwagę to dedykacje tych książek. Dla mnie są genialne. W pierwszej części mieliśmy "Tym, którym choć raz się śniło, że znajdują zwłoki w bibliotece", a w drugiej "Zafascynowanym zbrodnią. Bądźcie sexy, nie dajcie się zamordować". Dobre, nieprawdaż?!:)
***
Wybrane cytaty:
Ekscytacja i lęk są spokrewnione, czasami
zatem można je pomylić. Łączy je wiele objawów, rozszerzenie źrenic
przyspieszony puls, pobudzenie. O ile jednak ekscytacja unosi, poprawia
nastrój, o tyle lęk ściąga w dół, przygniata, sprawia że traci się grunt
pod nogami.
Gdy w życiu się knoci, trzeba chwalić się za wszystko.
Trzeba próbować. Próba to pierwszy krok.
(...) nie wstawiaj swoich odkryć do internetu. Cokolwiek tam wstawisz, od razu traci wartość. Przestaje być twoje, pamiętaj.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :)
Wydawnictwo: PORADNIA K Data wydania: maj 2018 Liczba stron: 480 Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10
***
Kryminały uwielbiam i dlatego nie trzeba mnie było namawiać dwa razy do lektury "Nieodgadnionego". Zaraz jak tylko otrzymała książkę, zaczęłam czytać. I właściwie tylko przez chorobę, która dopadła mnie i moje dzieci, czytanie zajęło mi więcej czasu. Książka bowiem wciąga i nie sposób jej odłożyć przed końcem. Teraz po zakończeniu czytania, cieszę się, że tom drugi już czeka w pogotowiu.
Akademia Ellinghama to elitarna, prywatna szkoła. Jej założyciel Albert Ellingham postawił stworzyć ją dla wybitnych, złaknionych wiedzy młodych ludzi. Za naukę w niej nie trzeba płacić, ale przyjmowani są tu tylko ci z wyjątkowymi pasjami. Każdy uczy się indywidualnie, a akademia jest w stanie zapewnić każdy rodzaj zajęć i sprowadzić każdą książkę dla swoich podopiecznych. Akademia zajmuje pokaźne miejsce, pełne zakamarków, ścieżek, ogrodów. W 1936 dochodzi jednak do tragedii - zostaje porwana żona (Iris) i córka (Alice) właściciela oraz ginie jednak z uczennic Dottie. Sprawa nie zostaje jednak do końca rozwiązana, pomimo, że za porwanie zostaje skazany człowiek. A jedynym śladem jaki pozostaje, to list - zagadka od Nieodgadnionego. Po latach w słynnej szkole naukę rozpoczyna Stevie Bell, której pasją jest kryminalistyka, a celem staje się rozwiązanie zagadki sprzed lat.
Książka podzielona jest na dwie sfery czasowe: w 1936, gdzie śledzimy losy Alberta Ellighama tuż po porwaniu ukochanych mu osób oraz w czasach współczesnych, gdzie poznajemy Stevie, która próbuje rozwikłać zagadkę sprzed lat, a w międzyczasie zawiązuje nowe przyjaźnie i przeżywa pierwsze miłosne zauroczenie. W czasach współczesnych dochodzi także do tragedii, podczas której ginie jeden z uczniów szkoły. Stevie nie jest w stanie przejść obojętnie wobec tych wydarzeń, a jej ciekawość i chęć dowiedzenia się prawdy zwycięża.
Główną bohaterką jest tutaj Stevie, nastolatka, indywidualistka,
zafascynowana kryminałami, policyjnymi śledztwami i światem zbrodni.
Zawsze marzyła o zobaczeniu miejsca zbrodni i zamordowanego. Nie
przypuszczała jednak, że w szkole spełni się jej osobliwe marzenie. Ja
od razu bardzo polubiłam Stevie i właściwie nic mi w niej nie
przeszkadzało. To taka naprawdę zwyczajna dziewczyna, jedynie tylko z
dość niespotykanym hobby😊 Polubiłam także Davida i Nate’a. I bardzo
przypadły mi do gustu dialogi pomiędzy tymi bohaterami: inteligentne,
pełne humoru i z nutką ironii.
Akcja książki toczy się spokojnym, miarowym tempem. Ale mnie nie
znudziło. Wręcz przeciwnie – dałam się wciągnąć w ten mroczny szkolny
klimat. I czasem naprawdę ciężko było mi się oderwać od lektury.
Dużym atutem tej książki jest styl i język Autorki, która niewątpliwie
wykazała się ogromnym talentem. Jest on na tyle plastyczny, że bez
problemu pozwala nam przenieść się w te szkolne mury, czaruje nas, a
czasem i zwodzi. Maureen Johnson idealnie odmalowała za pomocą słowa
mroczny klimat tej niespotykanej szkoły. Poranek był wstrząsająco
piękny, tak jakby jesień chciała popisać się urodą, nim wszystko się
rozpadnie, drzewa stracą liście i świat odda ducha. Piękny cytat,
nieprawdaż?!:) A ja właśnie uwielbiam tego typu książki, gdzie oprócz
bohaterów, fabuły, akcji, możemy jeszcze podelektować się pięknym
słowem.
Powieść ta klasyfikowana jest w kategorii literatury młodzieżowej. Ale
uważam, że dorosły czytelnik również będzie miał nie lada gratkę w
próbie rozwikłania zagadki razem z tymi dzieciakami! Ja zdecydowanie
sięgnę po drugi tom. I bardzo, ale to bardzo cieszę się, że już czeka na
mnie na półce i nie muszę na niego czekać. Bo zakończenie niestety nie
rozwiązało nam za dużo tajemnic… Zatem ja siadam do lektury „Znikającego
stopnia”!
***
Wybrane cytaty:
Lęk jest głupi i tyle. Nie odróżnia tego, co
naprawdę straszne(jak pogrzebanie żywcem), od rzeczy, których nie ma się
co bać(jak leżenie w łóżku pod kołdrą).
Kiedy zaczniesz pracować w tym fachu, nauczysz się brać rzeczy takimi, jakie są - a nie tak, jak rzekomo powinnaś.
Nie wiadomo, co się pamięta. Człowiek nie tyle
kłamie, ile brak mu pewności, co widzi. Nie radzi sobie z określeniem
czasu, dystansu, pory zdarzeń, zwłaszcza gdy się boi albo jest napięty.
Gdy opowiada, co działo się po ciemku, to się kompletnie gubi. Najgorzej
jest, gdy świadkowie się porozumiewają. Kiedy zaczynasz z kimś
rozmawiać, wszystko, co masz w głowie, się zmienia. Nasza pamięć
aktualizuje się jak komputerowa. Zostaje to, co najświeższe. Więc gdy
zobaczy się wypadek, trzeba prędko zapisać wrażenia i nikomu nic nie
opowiadać. Tylko wtedy relacja będzie przejrzysta w stu procentach.
Nawet jeżeli coś ci umknie, unikniesz konfabulacji.
Poranek był wstrząsająco piękny, tak jakby
jesień chciała popisać się urodą, nim wszystko się rozpadnie, drzewa
stracą liście i świat odda ducha.
W dochodzeniach brakuje zwykle czasu. Z każdą
godziną traci się dowody. Miejsca zbrodni tworzą ludzie i żywioły.
Rzeczy zmieniają miejsce, przeobrażają się i zamazują. Organizmy ulegają
gniciu. Wiatr rozwiewa kurz i nieczystości. Wspomnienia przekształcają
się i nikną, Człowiek oddalając się od zdarzeń, oddala się od
rozwiązania.
(...) pierwsza zbrodnia jest najtrudniejsza,
ale gdy przekroczyć tę barierę, gdy mord uda się i to bez żadnych
konsekwencji - kolejne są coraz łatwiejsze.
(...) trzeba tylko dać mu się wygadać, a sam stopniowo ujawni, kim jest i co nim powoduje.
- Uściślasz - odparł. - Co, jak wiadomo, robią i detektywi, i księgowi...
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :)