niedziela, 4 listopada 2018

ENOLA HOLMES. SPRAWA ZAGINIONEGO MARKIZA - NANCY SPRINGER

Enola Holmes
Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza. || ...


Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: listopad 2018
Liczba stron: 240
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Do tej pory nie znałam autorki Nancy Springer. Dopóki od wydawnictwa Poradnia K nie otrzymałam egzemplarza recenzenckiego pierwszego tomu o Enoli Holmes "Sprawa zaginionego markiza". A ponieważ uwielbiam wszelakie kryminały i Sherlocka Holmesa w szczególności z ogromną ciekawością zaczęłam czytać....

Akcja powieści rozgrywa się w 1888 roku. Enola Holmes to dużo młodsza siostra słynnego detektywa Sherlocka i już mniej znanego Mycrofta. Podczas jej czternastych urodzin okazuje się, że jej matka zaginęła. Dziewczyna sama rozpoczyna jej poszukiwania, ale także powiadamia o tym fakcie swoich braci, którzy mieszkają w Londynie. Sherlock i Mycroft bardzo szybko przybywają do domu rodzinnego i są oburzeni tym co zastali. Przede wszystkim postanawiają wysłać swoją młodszą siostrę na stację, aby zapewnić jej „odpowiednie” wychowanie dla młodej damy. Enola jest jednak przerażona tym faktem i decyduje się na odważny krok – ucieka do Londynu w poszukiwaniu matki. Tam trafia przez przypadek na trop innej zagadki do rozwiązania, a nieodparta pokusa i wrodzona ciekawość nie pozwoli jej przejść obojętnie wobec tytułowej sprawy zaginionego markiza. Czy uda się Enoli rozwiązać te dwie zagadki? Jak sobie poradzi sama w wielkim mieście? Czy młoda dziewczyna sprawdzi się w roli detektywa? Czy dowie się jak naprawdę wygląda życie samotnej, młodej kobiety?

Enola to prawdziwa buntowniczka, dziewczyna pełna pomysłów, odważna, inteligentna, pomysłowa, z ogromnym poczuciem humoru. Właśnie dzięki temu wyjątkowemu poczuciu humoru tak bardzo ją polubiłam. Przemyca w nim bowiem wiele ironii, sarkazmu, a wszystko to w dobrym tonie i z dystyngowaniem godnym prawdziwej, młodej damy. W swoim postępowaniu nikogo nie traktuje z uprzedzeniem (jak czynią to jej bracia). Jest otwarta i życzliwa, a wszystko czego oczekuje, to miłość i ciepło bliskiej osoby. Dziewczyna szybko też odkrywa, że chciałaby zostać perdytorystką – kobietą detektywem i tak jak jej starszy brat rozwiązywać zagadki kryminalne. Jest to o tyle trudne zadanie, że w czasach w jakich przyszło jej żyć rola kobiety jest mocno ograniczona i w dużej mierze uzależniona od mężczyzny.

Na szczególną uwagę zasługuje także język i styl książki. Autorka naprawdę postarała się, aby i on pomógł nam w przeniesieniu się w tamte dawne czasy, które jedynie znamy z książek i filmów. Nancy Springer zrobiła to z wielką klasą, bogactwem słownictwa, czaruje wprost opisami głównie strojów, zwyczajów czy sposobu życia bohaterów. Jest przy tym dowcipna, ironiczna, aż człowiekowi od razu pojawia się uśmiech na twarzy. Książka teoretycznie przeznaczona jest dla młodzieży. Ale moim zdaniem każdy: i młody, i dorosły czytelnik spędzi przy niej wspaniały czas. Mnie wciągnęła i pochłonęła na tyle, że musiałam dowiedzieć się czy uda się Enoli rozwikłać zagadki tych dwóch zaginięć, zanim położyłam się spać. Książkę czyta się wyjątkowo szybko i sprawnie. Przyczynia się głównie do tego niezbyt obszerna objętość oraz w miarę duża czcionka. Ale i jest to kolejny dowód, że nie tylko opasłe tomy są godne przeczytania! A do tego spójrzcie na okładkę! Piękna, prawda? Mi bardzo wpadła w oko, przede wszystkim dzięki tym wielu szczegółom na niej:) 

Ogromnie ciekawa jestem filmu jaki ma się pojawić. W roli Enoli Holmes wystąpi Millie Bobby Brown. Ale z wielką niecierpliwością wyczekiwać będę także kolejnych tomów o Enoli! Na pewno po nie sięgnę z nieukrywaną przyjemnością:)

***
Wybrane cytaty: 

Już dawno temu odkryłam, że jazda na rowerze umożliwia człowiekowi myślenie bez obawy, że ktoś będzie się przypatrywał wyrazowi jego twarzy.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 

czwartek, 25 października 2018

KOLEKCJA NIETYPOWYCH ZDARZEŃ - TOM HANKS

Wydawnictwo: WIELKA LITERA
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 400
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Uwielbiam Toma Hanksa, wiele filmów z jego udziałem obejrzałam wielokrotnie, dla mnie jest genialnym aktorem. Dlatego jak tylko zobaczyłam tą książkę, miałam ochotę ją przeczytać. Poza tym polecał mi ją też mój brat (na początku mojej przygody z książkami, to właśnie brat wskazał mi wiele ciekawych książek, a chyba najdłużej walczył, żebym przeczytała Wiedźmina:)), więc tym z większą chęcią po nią sięgnęłam.

"Kolekcja nietypowych zdarzeń" to zbiór opowiadań. Każde z nich jest inne, nietypowe, dotyczące innej tematyki. Elementem łączącym je wszystkie jest maszyna do pisania, która gdzieś zawsze, nienachalnie się pojawia w każdym z nich.

Przyznam się szczerze, że niespecjalnie przepadam za opowiadaniami. Wolę jednak bardziej rozbudowaną fabułę. Dlatego i te opowiadania mnie nie zafascynowały i nie porwały. Całość mi się jednak podobała na tyle, że jestem bardzo ciekawa powieści Toma Hanksa. I na pewno, jeśli taka się pojawi, to postaram się po nią sięgnąć. Opowiadania te są króciutkie, ale do przeczytania powoli, niekoniecznie wszystkie jednego wieczoru.

Tom Hanks pokazał tutaj, że jest nie tylko genialnym aktorem, ale potrafi też odnaleźć się w literaturze. Pokazał, że jest wszechstronnym i inteligentnym artystą. Ja czekam zatem na dłuższą formę spod jego pióra!

Wyzwanie: 2 w 1







wtorek, 25 września 2018

ZADZWOŃ, KOCHAM CIĘ - ANNA ZGIERUN-ŁACINA

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 320
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Ta książka odleżała jakiś czas na półce czekając na swoją kolej. Ale i na nią w końcu przyszła pora. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Anny Łaciny, więc nie za bardzo wiedziałam czego mogę się spodziewać. A jedyne co wiedziałam, to to, że czeka mnie opowieść o miłości…

Weronika i Wawrzyniec spotykają się podczas burzy, gdy próbują pomóc starszemu mężczyźnie dotrzeć do jego domu. Szybko okazuje się, że znają się, a poznali się już w przedszkolu. Jednak teraz mając po 18 – 20 lat zaczynają nieco inaczej patrzeć na siebie. Ich uczucie szybko przeradza się w silną więź, a każde rozstanie wiąże się z uczuciem tęsknoty. Na początku spędzają kilka wspólnych dni u wujostwa Weroniki w Gdyni. Później on zaczyna pracę i nie ma dla niej czasu, a ona wyjeżdża z mamą i bratem do Nicei na wakacje.

Autorka akcję powieści umieściła w centrum rzeczywistych wydarzeń z lipca 2016 roku, a więc zamachów terrorystycznych w Niemczech czy we Francji oraz Światowych Dni Młodzieży. Nasi bohaterowie przeżywają te wydarzenia na swój sposób, w zależności od tego, gdzie akurat się znaleźli. Mamy tu więc spojrzenie na te wydarzenia z pozycji bezpośredniego uczestnika, jak i osoby, której najbliższe osoby są zagrożone. Z jednej strony opisane są tu takie czucia takie jak strach, rozpacz, przerażenie, obawa o siebie czy o najbliższych. Książka pokazuje jak bardzo ważne w takich momentach naszego życia jest wsparcie rodziny i bliskich nam osób. Pokazuje także, że miłość to nie zawsze piękne, romantyczne chwile, że nie zawsze jest kolorowo. Miłość to też troska o drugiego człowieka, strach czy niepewność, gdy nie wiemy co się z nim dzieje. Rogaliki z konfiturą, które pewnego razu zrobiła Weronika (a zamiast cukru dodała sól) są pięknym symbolem tego właśnie jaka jest miłość, bo nie zawsze są one słodkie, czasem mają słodko-słony smak. Samo ciasto jest może słone, ale w środku jest konfitura, która jest słodka i ona sama jest wspomnieniem pięknych chwil i podkreśleniem uczucia między dwojgiem ludzi.

Ogromnym plusem książki jest to, że bardzo polubiłam naszych bohaterów, ich wzajemne rozmowy, wymiany smsów zawsze wywoływały u mnie uśmiech na twarzy. To sprawiło, że z wielką ochotą siadałam do książki, aby poznać dalsze ich perypetie. Dla mnie to bardzo ważne, ponieważ wręcz nienawidzę, gdy nie polubię bohaterów. Każdy z bohaterów jest wyjątkowy, ma swój sposób patrzenia na świat, swoje problemy czy tajemnice.

Mamy tutaj także wątek problemów w związku. Szczególnie istotna jest rozmowa mamy Weroniki z ciotką Danką, podczas której pada wiele różnych mądrych rad. Ciotka Danka bowiem z własnego doświadczenia wie niektóre rzeczy i przestrzega przez popełnieniem błędów swoją siostrę. Później widzimy jak Weronika analizuje te rady i sama zastanawia się nad wcieleniem ich w życie w swoim przypadku. Zastanawia się jaki jest jej język miłości, a jaki Wawrzyńca?! czy powiedziała mu ostatnio coś miłego?! czemu się na niego złościła jak wrócił radosny do domu, a ona miała wtedy zły humor?!

Książkę czyta się niespiesznie, ma swój, dość specyficzny styl. Od czytelnika wymaga troszkę skupienia, zwłaszcza na samym początku, gdy zapoznajemy się dopiero z bohaterami. Ale to też nie jest coś, to przeszkadzało mi w jej odbiorze, czy powodowało moje mniejsze zainteresowanie. Nie, po prostu lektura ta ma swoją "melodię", swój rytm... Poza tym Autorka dość nieznacznie i delikatnie zahacza o temat wiary, Boga i religii - Wawrzyniec uczestniczy w Światowych Dniach Młodzieży i gości u siebie Filipińczyków. To pozwala jej na wytłumaczenie niektórych kwestii poprzez pryzmat religii. Moim zdaniem zrobiła to w bardzo nienachalny, acz klarowny sposób. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ jakiś czas temu przeczytałam "Chatę" W.P.Young, która w całości poświęcona była kwestiom religijnym i Bogu. Jednak niektóre kwestie Pani Łacina przedstawiła krócej, prościej i logiczniej niż Autor "Chaty". Że tak powiem: "o niebo lepiej":)

"Zadzwoń, kocham Cię" to bardzo mądra książka, pobudzająca do myślenia i zastanowienia się nad byciem z kimś związku i miłością między dwojgiem ludzi. Z wielką przyjemnością sięgnę zatem po inne książki Pani Łaciny i poznam jej pozostałą twórczość😊




Wyzwanie: 2 w 1








Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ








wtorek, 11 września 2018

CIEŃ BURZOWYCH CHMUR - EDYTA ŚWIĘTEK

Spacer Aleją Róż
Cień burzowych chmur || Łąki kwitnące purpurą || Drzewa szumiące nadzieją || Szarość miejskich mgieł || Powiew ciepłego wiatru

Wydawnictwo: REPLIKA
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 352
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Ostatnimi czasy poznałam wielu nowych i do tego naszych polskich, rodzimych Autorów. Cieszę się tym bardziej, bo mamy się czym pochwalić! "Cień burzowych chmur" to zatem moja pierwsza przeczytana książka Pani Edyty Świętek, pierwszy tom serii "Spacer Aleją Róż". I powiem tak: historia zauroczyła mnie już od pierwszych stron! Właściwie pierwszy raz miałam okazję czytać tego typu książkę - tak mocno osadzoną w danym czasie i przedstawiającą tak mocno realia wtedy panujące jakimi są zmiany ustrojowe i społeczne po II wojnie światowej.

Mamy rok 1949. Tuż po wojnie. Rodzina Szymczaków to matka, ojciec, który zginął na wojnie i sześcioro rodzeństwa: Bronek (najstarszy z rodzeństwa, który teraz dba i chroni pozostałych jak głowa rodziny), Leszek (opuścił dom rodziny, ponieważ wyjechał do wojska), Jędrek (najmłodszy z braci), Dorotka (to ona z rodzeństwa odniosła najgorsze rany podczas wojny, została wielokrotnie zgwałcona, skatowana, okaleczona nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, stąd teraz jest wycofana i skryta), Krystyna (swoje szczęście upatruje w zamążpójściu, najlepiej za bogatego i wpływowego kandydata) oraz Julka (tej z kolei wcale nie spieszy się do zamążpójścia, marzy o opuszczeniu wsi i poznaniu większego świata). Gdy po wojnie Szymczakowie cieszą się, że udało im się przetrwać wojnę, nie tylko w większości przeżyli, ale jeszcze uratowali ojcowiznę, okazuje się, że zaczyna się proces wywłaszczania chłopów. Ich ziemia zostaje im zabrana na rzecz państwowych spółdzielni i wspólnego dobra. Wówczas Bronek nie mający perspektyw na wsi, wyrusza w podróż do Nowej Huty, gdzie zaczyna pracę przy budowie nowego miasta. Tam z kolei jest świadkiem propagandy jaka jest szerzona wśród robotników, poznaje najsłynniejszego przodownika pracy, bierze udział w wyrabianiu normy.

Narracja jest wyjątkowa. Wynika to przede wszystkim z tego, że idealnie odzwierciedla czasy jakich dotyczy. Przede wszystkim język jakim posługiwali się ówcześni ludzie i sposób ich myślenia. Ten oryginalny sposób snucia tej opowieści ułatwia nam przeniesienie się w tamten odległy czas, którego my nie znamy. To pozwala nam poczuć wręcz tamten klimat, atmosferę panującą najpierw na wsi, w domu rodzinnym Szymczaków, a później w Nowej Hucie, gdzie ludzie żyją w wielkim skupisku, w barakach i często we wspólnych izbach.

Muszę zwrócić uwagę, że Autorka wykonała sporo pracy, aby zebrać odpowiedni materiał do tej książki. Przez wiele lat mieszkała w Nowej Hucie, co ułatwiło jej tylko gromadzenie materiałów. Mamy tu bardzo rzetelnie i drobiazgowo przedstawioną historię. Pani Świętek drobiazgowo zadbała o szczegóły, które pojedynczo może nie są tak istotne, ale w całości tworzą spójną i harmonijną kompozycję. I ten ogrom włożonej tu pracy od razu widać. Moim zdaniem trzeba to docenić. Poza tym to sprawia, że książka staje się czymś więcej niż tylko fikcją literacką. Za jakiś czas po jej przeczytaniu oczywiście zapomnimy dokładne losy bohaterów, ale ogólny klimat i całokształt na pewno zapadną nam na dłużej w pamięci. Zawsze będziemy wspominać czar i urok książki. To także świetny sposób na poznanie historii naszego kraju, bo taką zbeletryzowaną opowieść o wiele lepiej zapamiętamy, niż suche fakty jakich uczono nas w szkole. A Autorka idealnie wplotła losy bohaterów w rzeczywiste wydarzenia jakie kiedyś miały miejsce. Oprócz tego książka stała się dla mnie impulsem, sama zaciekawiłam się losem swojej rodziny: jak moja Prababcia i Babcia z Dziadkiem przeżyli ten ciężki czas… I z wielkim zaciekawieniem wysłuchałam tych wspomnień.

Książka pokazuje nam także jak ważna jest w życiu rodzina i jedność w niej. Jak wielokrotnie bowiem potrzebujemy jej wsparcia i pomocy. Dla mnie tutaj taką opoką rodziny był wprawdzie Bronek, który dbał o wszystkich i niejako bronił ich „na zewnątrz”, ale także Dorotka, która zawsze służyła dobrym słowem, pocieszeniem, zrozumieniem, radą, była dobrym duchem tego domu. Edyta Świętek zwraca nam też uwagę jak ważne jest rozmawianie, nie bazowanie na domysłach, bo one czasem są bardzo mylne. Czasem nawet to co zobaczymy może być złudne, dopowiemy sobie coś, dobudujemy swoją wersję wydarzeń, więc nie powinniśmy na bazie tego podejmować decyzji. Zawsze trzeba się upewnić, porozmawiać, dowiedzieć. Przykładem tutaj może być chociażby relacja Bronka z Bogusią (gdzie takie niedopowiedzenia miały miejsce kilka razy) i nastawienie Krystyny do Julki.

"Cień burzowych chmur" jest wyjątkową książką, oryginalną, bogatą, ciekawą. To prawdziwa lekcja historii! Wprawdzie czytało mi się ją niespiesznie (sama nie wiem czemu, może przez początek roku szkolnego, w który tym razem wkraczamy z naszą Córą?! może przez to, że czas na czytanie mam dopiero bardzo późnym wieczorem, a rano 5.30 trzeba wstawać?! ), ale od razu mnie zaciekawiła, wciągnęła w swój świat, jednym słowem zaczarowała. Idealnie będzie nadawała się na nadchodzące jesienne wieczory. Nie zastanawiajcie się zbyt długo, tylko dorwijcie swój ulubiony kocyk, zróbcie gorące kakao lub zaparzcie aromatycznej herbaty, bo zaczytacie się na pewno! Ja już nie mogę doczekać się tomu drugiego, bo zdecydowanie mam na niego ochotę. Niestety kolejka w bibliotece jest, a to też o czymś świadczy, prawda?:) W końcu muszę dowiedzieć jak dalej radzili sobie Szymczakowie, a szczególnie będę kibicować Bronkowi, Julce i Dorotce😊





Wyzwanie: 2 w 1







wtorek, 28 sierpnia 2018

DACHOŁAZY - KATHERINE RUNDELL

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 264
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Po lekturze "Odkrywcy" oraz po wielu waszych pozytywnych recenzjach postanowiłam i ja sięgnąć po "Dachołazy" - wcześniejszą powieść Katherine Rundell. I właściwie już od pierwszych stron książka wciągnęła mnie w swój wyjątkowy świat. A jest on pełen magii, tajemniczości i ciepła. Wspaniale było mi w nim, przynajmniej przez tą chwilkę podczas czytania!

"Dachołazy" rozpoczyna się znalezieniem porzuconego niemowlęcia. Jest nim dziewczynka Sophia, która została znaleziona w futerale na wiolonczelę. Dziecko znalazł Charles - ekscentryczny naukowiec i od razu stał się jej tymczasowym opiekunem. Oboje bardzo się polubili i zaprzyjaźnili. Pewnego dnia jednak okazuje się, że opieka społeczna postanawia odebrać dziewczynkę i umieścić ją w sierocińcu. Dla Charlesa i Sophie to szok, oboje nie mogą się z tym pogodzić i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Podejmują więc odważną decyzję o podróży do Francji, do Paryża w poszukiwaniu matki dziewczynki. Inspiracją do tej szalonej wyprawy staje się mosiężna tabliczka znaleziona pod suknem futerału na wiolonczelę. We Francji od razu pierwsze kroki kierują do człowieka, którego adres widniał tabliczce. Okazało się, że to człowiek, który wykonał instrument i dokładnie pamiętał imię i nazwisko zamawiającej instrument kobiety. Z tymi danymi Charles i Sophia udają się na policję, jednak tam nie zostają przyjęci dość entuzjastycznie... Wszyscy mówią, że matka Sophie nie żyje, że zginęła w katastrofie statku. Jednak dziewczynka ma przeczucie jakby ją pamiętała, jakby znała już wcześniej Paryż i sama nie potrafi tego przeczucia wytłumaczyć… Czy uda im się odnaleźć matkę dziewczynki? Czy nie zostaną złapani na gorącym uczynku? Jakie przygody przeżyją i kogo spotkają na swojej drodze? Jeśli jesteście ciekawi, przeczytajcie sami!

"Dachołazy" to przepiękna, baśniowa opowieść, pełna magii, niejako spowita takim bajkowym pyłem, który wszędzie się czuje... Przede wszystkim każe nam wierzyć, że nigdy nie należy się poddawać, zawsze trzeba walczyć o swoje, bo mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe... Życie jest bowiem pełne niespotykanych wydarzeń, niekoniecznie nam sprzyjających. Dlatego trzeba być odważnym, zawsze dążyć do wyznaczonego sobie celu, aby przezwyciężać przeciwności jakie rzuca nam pod nogi los.

Książka wprawdzie przeznaczona jest dla starszych dzieci i młodzieży, ale wydaje mi się, że i dorosły czytelnik będzie nią oczarowany. Ja jestem:) Autorka wciągnęła mnie w wykreowany przez siebie świat. Przygody Sophie, Charlesa i pewnego spotkanego przez nich chłopca porwały mnie i zainteresowały. Od razu polubiłam naszych bohaterów i kibicowałam im z całego serca. Książka przepełniona jest ich wzajemnymi rozmowami, które są humorystyczne, żartobliwe, nietuzinkowe, z wielką dawką złotych myśli i rad.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 


niedziela, 19 sierpnia 2018

DAR MORZA - DIANE CHAMBERLAIN

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Data wydania: listopad 2015
Liczba stron: 448
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

„Dar morza” to pierwsza książka Diany Chamberlain jaką miałam okazję przeczytać. Naprawdę bardzo, bardzo długo zbierałam się do jej książek, zawsze odkładałam je na później, sama nie wiem czemu. Stało się to nawet moim wielkim czytelniczym wyrzutem sumienia, zwłaszcza jak widziałam na Waszych blogach często pojawiające się opisy wrażeń z lektury. Ale gdzieś w głębi duszy czułam też, że jak tylko zacznę czytać, to przepadnę całkowicie. I tak też się stało, bo książka wciągnęła mnie już właściwie po 20-30 stronach, czym sama byłam zaskoczona!

Daria jest 33-letnią kobietą, która mieszka ze swoimi dwoma siostrami: starszą Chloe, która jest zakonnicą oraz młodszą o jedenaście lat Shelly. Gdy Daria miała jedenaście lat znalazła na plaży dziwne zawiniątko, którym okazał się noworodek. Dzięki pomocy Darii, która odważyła się przynieść malutkie dziecko do domu, dziewczynka przeżyła, a rodzina Darii ją adoptowała i wychowała. Tą dziewczynką jest właśnie Shelly. Po 22 latach od tego wydarzenia dziewczyna chce odnaleźć swoich biologicznych rodziców, chce dowiedzieć się czegoś więcej o swojej rodzinie i korzeniach. Aby to osiągnąć pisze list do Rory’ego, który prowadzi słynny program telewizyjny „Prawdziwe historie”, a sam w dzieciństwie mieszkał w sąsiedztwie domu Darii, Chloe i Shelly. Nie daje się długo namawiać i z wielką ochotą przyjeżdża do swojego starego domu wraz z synem Zackiem. We wspólnie spędzonych wakacjach upatruje też nadziei na polepszenie stosunków ze zbuntowanym nastolatkiem.

Podczas czytania nasunęło mi się skojarzenie, że ta książka to takie rozrzucone puzzle, które czytelnik powoli składa. W miarę upływu kartek kolejne tajemnice zostają wyjaśnione, a wszystkie elementy historii trafiają na właściwe miejsce. Dla mnie to była świetna zabawa i frajda, bo podczas czytania próbowałam sama zgadnąć kim jest matka Shelly i jakie znaczenie dla całej opowieści mają poszczególne osoby. Fajnie było samemu tropić, zgadywać, układać w głowie różne scenariusze wydarzeń sprzed lat.

Książkę czyta się bardzo szybko, właściwie sama nie wiedziałam kiedy przewróciłam wszystkie kartki! Ale wydaje mi się, że trzeba to robić w skupieniu. Odniosłam bowiem wrażenie, że każde zdanie jest tu ważne. Każde spostrzeżenie jakie podsuwa nam Autorka pozwala nam dokładniej i precyzyjniej wczuć się w sytuację bohaterów. Choć czasem są nam podsuwane mylne tropy, więc trzeba uważać!

Bardzo podobali mi się bohaterowie. Od razu polubiłam Darię, Rory’ego, Shelly, a nawet i Zacka😊 Inni jak ksiądz, Grace czy Chloe wydawali mi się od początku dziwni i tajemniczy, choć z czasem i oni wzbudzili moją sympatię. A Linda lub Jackie stanowiły doskonałe tło dla tej opowieści. Pomimo tragicznych wydarzeń, czuło się ciepło i może lekką nostalgię… Poza głównym wątkiem poszukiwań matki i ojca Shelly Autorka porusza też inne wątki, jak chociażby uczucie rodzące się pomiędzy Darią i Rory’m czy rozterki Rory’ego nad zbudowaniem więzi z synem.

Lektura ta należy do gatunku lekkiej powieści obyczajowej. Jednak podczas jej czytania same nasuwają się różne pytania. Czy my nie sprzeciwialibyśmy się szukaniu rodziców przez Shelly? Czy sami, będąc na miejscu dziewczyny, chcielibyśmy poznać prawdę, nawet gdyby była ona dla nas bolesna? Na ile powinna być silna i dać drugiemu swobodę działania nasza miłość do najbliższych? Czy to co my uważamy, że jest do dobre dla naszych bliskich, rzeczywiście jest dla nich najlepsze? A może więcej czasu powinniśmy poświęcić na obserwowanie innych i być bardziej nastawieni na odbiór ich potrzeb? Czy mamy prawo zatajania niektórych istotnych faktów, aby chronić najbliższych? Czy może jednak nie lepiej dla nich byłoby znać prawdę?

Diana Chamberlain bardzo ciekawie poprowadziła akcję książki, powoli i stopniowo odkrywała nam poszczególne karty. A to z kolei pomogło rozłożyć emocje książki równomiernie, tak, że przez większość lektury czytelnik (przynajmniej ja:)) był zainteresowany. Autorka bardzo umiejętnie opowiada nam o przeżyciach bohaterów, świetnie opisuje nam ich uczucia i emocje. Często łapałam się na tym, że pomyślałam o tym jak może czuć się bohater, a za chwilkę mogłam to przeczytać. Diana Chamberlain w prostych słowach potrafiła ująć to co najważniejsze, aby odzwierciedlić to z czym borykają się stworzone przez nią postacie.

To pierwsza przeczytana przeze mnie książka Diany Chamberlain, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Jak widzę mam jeszcze dużo do nadrobienia. Cieszę się, bo wiem, że to będzie wspaniała, wciągająca przygoda. Uwielbiam bowiem tego typu książki, przy czytaniu których człowiek sam tropi i ma szansę tego poskładać swego rodzaju układankę. A ja puzzle ubóstwiam:)



Wyzwanie: 2 w 1







Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ









poniedziałek, 13 sierpnia 2018

CHŁOPIEC W PASIASTEJ PIŻAMIE - JOHN BOYNE

Wydawnictwo: WYDAWNICTWO LITERACKIE
Data wydania: 2007
Liczba stron: 192
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Zaczynając czytać tą książkę nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. To co otrzymałam wywarło na mnie ogromne wrażenie. to jedna z najbardziej emocjonalnych książek jakie miałam możliwość w życiu przeczytać. Tym razem moja wypowiedź tutaj będzie króciutka, ale wcale to nie oznacza, że książka mi się nie podoba. Wręcz przeciwnie... I najzwyczajniej w świecie brak słów, aby to opisać...

O fabule powiem króciutko. Bohaterami książki są dwaj chłopcy, jeden to syn komendanta obozu koncentracyjnego, drugi, to wiezień tegoż obozu. Chłopcy poznają się, zaprzyjaźniają, bawią się pomimo, że dzieli ich ogrodzenie obozu.

Wojna to straszne doświadczenie. Podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy w niej walczyli. Dla mnie to wręcz niewyobrażalne jak trzeba być silnym i fizycznie i psychicznie, aby przeżyć takie piekło. Tu jednak bohaterami dzieci, które są w ogóle nie świadome tego gdzie są, co z nimi się dzieje i co je czeka... Przerażające, wzruszające, do głębi smutne...

Powstało wiele książek na temat wojny. Ta jest jednak wyjątkowa, bo pokazuje przewrotność ludzkich losów, bowiem ofiarą okazał się syn samego oprawcy.

Wiem, że na podstawie książki powstał film, jednak ja nie będę w stanie go obejrzeć... Jest to i tak książka, której długo, długo nie można zapomnieć. A najbardziej przerażające jest to, że czytając ją wiemy, że jest to fikcja literacka, ale z drugiej strony podczas wojny takich historii mogło zdarzyć się niestety mnóstwo:( A ta świadomość przytłacza jeszcze bardziej. Z całego serca polecam. Dla mnie to zdecydowanie wyjątkowa lektura, a emocje jej towarzyszące będą ze mną długie, długie lata...

Wyzwanie: 2 w 1