środa, 28 sierpnia 2019

BYŁ SOBIE PIES 2 - W. BRUCE CAMERON

Był sobie pies
Był sobie pies || Był sobie pies 2

Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
Data wydania: wrzesień 2019
Liczba stron: 405
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Bardzo lubię oglądać takie rodzinne filmy, w których bohaterem jest zwierzak. Zawsze też zastanawiało mnie jak czyta się taką książkę. „Był sobie pies 2” to moja druga przeczytana książka tego Autora i mniej więcej wiedziała czego mogę się spodziewać, chciałam jednak się przekonać czy i tym razem mi się spodoba. Nie czytałam jednak części pierwszej, troszkę więc obawiałam się czy uda mi się odnaleźć w tomie drugim. Ale jak się okazało bez problemów udało mi się wejść w ten pieski świat. Teraz tylko planuję wrócić do części pierwszej i nadrobić moje czytelnicze zaległości.

Bohaterem jest psiak Bailey, który odradza się w kolejnym wcieleniu. Dowiadujemy się, że już kilka ma ich za sobą, a teraz jest Koleżką. Okazuje się również, że misją każdego psa jest pomoc ludziom i opiekowanie się nimi. Tym razem Koleżka odradza się w "skórze" suczki Molly, a jego celem jest chronienie na początku małej dziewczynki Clarity, wnuczki jego ukochanego Ethana, która później dorasta. Clarity jest wychowywana przez swoją matkę Glorię, która niestety nie za bardzo spełnia się w roli matki, jest wielką egoistką i (co nieco komplikuje sprawę) nie lubi psów... Jest także przyjaciel dziewczyny Trent. A to dopiero początek tej historii... Czy nasz piesek ustrzeże Clarity przed kolejnymi przeciwnościami losu? Czy spełni się w roli jej Anioła Stróża? A może odkryje jeszcze inną misję dla siebie?

W. Bruce Cameron w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób pokazuje czytelnikowi meandry sposobu myślenia naszych czworonogów. Robi to na tyle umiejętnie i plastycznie, że czytając mamy wrażenie jakbyśmy wręcz oglądali film. A w tego typu książkach jest to niezwykle ważne i daje ten oczekiwany efekt. Autor świetnie gra na naszych emocjach, potrafi trzymać czytelnika w napięciu, a książkę czytamy ze ściśniętym gardłem lub chusteczką przy oczach…

Bardzo podobał mi się zabieg, że narratorem jest pies. Pozwala to na przedstawienie nam jedynie konkretnych faktów, pozbawionych jakichkolwiek komentarzy. Jest zatem obiektywnie. A dzięki takiemu typowi narracji możemy zobaczyć nas ludzi z boku i nabrać do pewnych zdarzeń dystansu. Możemy zobaczyć nas oczami zwierzaka, który nie wszystko rozumie, który próbuje sobie wytłumaczyć różne zachowania człowieka na swój sposób… Mnie osobiście ujęło to jak bezbronne są te nasze futrzaki, jaką nadzieję w nas pokładają i jak bardzo są prostolinijne, ale i szczere przez to.

To nie tylko opowieść o tych merdających ogonami. Mamy tutaj jeszcze inne treści i „głębsze dno”, bowiem Autor porusza tematy problemu bulimii u nastolatków czy tak ciężkiej choroby jaką jest nowotwór.

Jest to bardzo wzruszająca i chwytająca za serce opowieść. A nas ludzi uwrażliwia na to, że zwierzęta (nie tylko przecież psy) wokół nas też czują, myślą na swój sposób, może czasem zbyt naiwnie, czasem nie rozumiejąc wielu rzeczy, ale przez to tym bardziej powinny być kochane i chronione przez nas - ludzi. W. Bruce Cameron udowadnia, że psy potrafią być wiernymi i oddanymi przyjaciółmi człowieka, a za otrzymaną dobroć odwzajemnią się po stokroć. Każdy pies powinien odnaleźć swojego człowieka, a każdy człowiek odnaleźć swojego psa…

A teraz nie pozostaje nic innego jak wybrać się niebawem do kina! A jestem bardzo, bardzo ciekawa tej ekranizacji. Poza tym uwielbiam najpierw przeczytać książkę, a później porównywać ją do filmu! Choć przyznam się, że u mnie w większości przypadku zawsze wygrywa książka😊




Za egzemplarz recenzencki dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiecemu

sobota, 24 sierpnia 2019

KOLORY PAWICH PIÓR - JOJO MOYES

Wydawnictwo: MIĘDZY SŁOWAMI
Data wydania: lipiec 2019
Liczba stron: 528
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Piękna, przyciągająca wzrok okładka to tylko początek. „Kolory pawich piór” to piękna, nietuzinkowa powieść obyczajowa. Czytanie jej było dla mnie prawdziwą ucztą czytelniczą. To książka, którą czyta się niespiesznie, bo trzeba się nią delektować.

Mamy tu trzy powiązane ze sobą bohaterki. Susanna to młoda trzydziestoletnia dziewczyna, która nie może odnaleźć się ani w życiu osobistym, ani zawodowym. Poznajemy ją, gdy ubolewa nad tym, że musi (w powodów finansowych i życia ponad stan) przeprowadzić się z Londynu na wieś, do rodzinnej miejscowości. Popada w konflikt z rodzicami, nie potrafi porozumieć się z mężem, jest pogubiona i można odnieść wrażenie, że ze wszystkiego niezadowolona. Postanawia więc otworzyć swój własny sklep „Pawi Zakątek”, aby stworzyć swego rodzaju oazę i miejsce wyłącznie dla siebie. Vivi to z kolei dojrzała kobieta, która stara się jak może, aby wszyscy wokół niej byli zadowoleni. Niestety robi to kosztem swoich potrzeb i pragnień. Jest jeszcze Athene, której postawa nie współgra z wizerunkiem kobiety w czasach w jakiej przyszło jej żyć. Losy tych kobiet są ze sobą połączone i mają wpływ na życie jakie się toczy tu i teraz.

Jojo Moyes stworzyła powieść wielowątkową. Z wyjątkową dbałością dopracowała wszystkie szczegóły fabuły. Zrobiła to z zegarmistrzowską precyzją,, tak aby powoli wprowadzić czytelnika we wszystkie tajemnice, ale jednocześnie nie zdradzić wszystkich od razu. Autorka przeplata wydarzenia z 1963 roku z wydarzeniami z 2001. Osobiście bardzo lubię taki zabieg, pozwala nam on zauważyć jak przeszłość wpływa na teraźniejszość. Czytając poznajemy całą historię powoli, niespiesznie. Wszelkie fakty są wręcz dawkowane małymi porcjami, co powoduje, że mamy na nie jeszcze większy apetyt. Tu nie ma pędzącej „na łeb na szyję” akcji. Autorka skupiła się bardziej na wewnętrznych rozterkach naszych bohaterek. Z wszystkimi książkami Jojo Moyes mam podobnie – początek książki jest dla mnie strasznie nudny i trudny do przeczytania, nie potrafię spamiętać bohaterów. W pewnym momencie następuje przełom, gdy już wiem kto jest kim i jakie są powiązania pomiędzy bohaterami, książka mnie wtedy wręcz pochłania.

Powieści Jojo Moyes mnie oczarowują. Sama nie wiem co jest tego przyczyną, że przyciągają mnie tak mocno?! Na pewno na uznanie należy piękny język i styl pisania Autorki. Bogate słownictwo, rozbudowane zdania, piękne opisy sprawiają, że lektury nie czyta się szybko i w pośpiechu. Najlepiej rozsiąść się z nią wygodnie i zatopić w świat bohaterów. Oj można zapomnieć wtedy o otaczającym świecie…

Niesamowite jest też to, że Susanna właściwie przez większość książki mnie irytowała, sama nie rozumiałam dokładnie o co tej dziewczynie w życiu chodzi… Z jednej strony miała bowiem wszystko, wspaniałą rodzinę, kochającego męża. Z drugiej zaś była strasznie zagubiona, niepewna, niezdecydowana, jakby coś jej ciążyło, ale sama nie wie do końca co. A może to piętno przodków potajemnie odcisnęło na niej swój wpływ?! Tutaj naszła mnie nawet refleksja – ja przez pewien czas w życiu czułam się podobnie jak ona, sama nie wiedziałam dlaczego, w pewnym momencie dowiedziałam się o kulki faktach z mojego dzieciństwa i pamiętam taki moment, gdzie dzięki tej wiedzy wszystko weszło we właściwe tryby. Być może tak ważne dla nas jest poznanie swojej historii, a może dzięki poznaniu całości historii, może zostawić ją, zamknąć pewien rozdział i rozpocząć nowy?! Niedostępność Susanny spotkała się w końcu z otwartym sercem Jessie. Może właśnie ze względu na tak wielką różnicę pomiędzy nimi, dziewczyny mogły zaprzyjaźnić się ze sobą?! Ale mimo tego, że nie do końca polubiłam główną bohaterkę i tak jakaś magnetyczna siła mnie ciągnęła do czytania… Autorka bardzo umiejętnie odmalowała klimatyczny świat „Pawiego Zakątku”, czytając aż wchłaniamy aromat zaparzanej kawy, słyszymy pełne ciepła rozmowy, możemy oczami wyobraźni podziwiać urokliwe przedmioty, które Susanna zgromadziła w swoim sklepie.

Po przeczytaniu „Kolorów pawich piór” jestem pewna, że muszę nadrobić jeszcze inne książki Jojo Moyes. Jej książki mają w sobie magię i urok. Poza tym kolejny raz przekonałam się jak pięknie i umiejętnie potrafi ona przelać na karty powieści trudne i skomplikowane tematy. Zdecydowanie jest to moja ulubiona Autorka powieści obyczajowych!


***

Wybrane cytaty: 

Krótka pamięć i poczucie humoru – to był zdaniem jej babci klucz do udanego małżeństwa.


Za dużo czasu na myślenie, to zawsze przepis na katastrofę.

Problem ze starzeniem się nie był taki, że człowiek utykał w przeszłości (...), lecz taki, że tej przeszłości było aż tyle, by się w niej zagubić.

Dobrzy ludzie zawsze myślą, że w jakiś sposób muszą być odpowiedzialni.

Nie ma czegoś takiego jak szczęście, pomyślała, jeśli jedno z Twoich dzieci jest nieszczęśliwe.  


Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

niedziela, 11 sierpnia 2019

JESZCZE JEDEN UŚMIECH - MAGDALENA MAJCHER

Wydawnictwo: PASCAL
Data wydania: styczeń 2019
Liczba stron: 400
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Magdalena Majcher porusza w swoich książkach raczej „trudne” tematy, a ich lektura jest punktem wyjścia do dalszych rozmyślań i analizy. I tak też jest w tym przypadku. Tym razem na tapecie mamy szeroko rozumiany temat młodych matek. Ja, póki sama nie zostałam mamą, nie miałam pojęcia o wielu z tych zagadnień. Teraz już jestem ich świadoma, mam pewne zdanie na każdą z tych kwestii, wiem jak ja postąpiłam w danej sytuacji. Ale uważam też, że każdy ma prawo do swojego wyboru i nie do mnie należy jego kwestionowanie. Bo czy to ważne czy był to poród naturalny czy cesarskie cięcie? Czy kobieta karmiła piersią czy podała mleko z butelki? Jak długo karmiła piersią? Czy oddała dziecko do żłobka albo opiekunki i wróciła do pracy, a może całkowicie poświęciła się opiece nad maluchem i została w domu dłużej? Czy to ważne czy nosimy dziecko w chuście czy w wózku? Na takie właśnie tematy toczą się rozmowy w kafejce założonej przez jedną z bohaterek.

Monika to typowa kobieta businessu, piękna, nowoczesna, dla której praca jest ważnym elementem w życiu. To właśnie ona wpada na pomysł założenia kafejki, która byłaby miejscem przyjaznym dla młodych mam. Sama jest w ciąży i pracuje do samego końca, a po porodzie bardzo szybko wraca do swoich zawodowych obowiązków, a syna zostawia pod opieką opiekunki. Jej przyjaciółka to Karolina. Ona z kolei jest eko-mamą. Została w domu, wychowuje dwójkę dzieci i nie wyobraża sobie jakby mogła oddać swoje maleństwa komuś innemu. Olga to kobieta, która jest już w czwartej ciąży, a jej mąż nie wyobraża sobie jak można stosować antykoncepcję. Ona jednak coraz trudniej radzi sobie z opieką nad dotychczasową gromadką. I wreszcie Agnieszka – prowadzi spokojne, przeciętne życie z kochającym mężem. Ma jednak samotną matkę, która ciągle się im narzuca i jest wręcz nachalna. Wszystkie te kobiety dyskutują ze sobą, próbują się przekonać każda do swojej racji. Jednak wszystko przestaje być ważne, gdy jedno z dzieci zapada na ciężką chorobę. Wtedy wszystkie się jednoczą i próbują walczyć o jeszcze jeden uśmiech dla dziecka!

Książka ta jest dość specyficzna i nietypowa. Ja odebrałam ją jak swego rodzaju rozprawkę nad poruszonymi w niej tematami. A jest tu naprawdę sporo. Może czasem aż za dużo?! Lektura porusza do dyskusji i refleksji. I ja podświadomie sama zastanawiałam się po której stronie ja bym stanęła. Sama też z własnego doświadczenia wiem jak takie dyskusje są denerwujące i czasem wydaje mi się, że nawet krzywdzące. Bo często oceniamy, a nie znamy całości faktów. Na przykład jak kobieta nie karmi piersią, to pewnie dlatego, że nie chce, a może po prostu nie może?! Miała cesarkę, bo jest wygodna, a może po prostu miała wskazanie?! Wraca szybko do pracy, bo kariera jest dla niej najważniejsza, a może musi ze względów finansowych, albo czuje się wtedy bardziej spełniona?! Na większość z tych pytań ja odpowiedziałabym w prosty sposób: róbmy tak, aby nam było dobrze, bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. Poza tym odkąd sama zaczęłam odkrywać tematy związane z macierzyństwem, jestem zaskoczona jak bardzo zacięte potrafią być takie dyskusje. Ja sama zostałam pewnego razu skrytykowana za jedzenie np. czosnku czy bigosu, bo przecież karmię?! Albo za oddanie dziecka do żłobka państwowego, gdzie przecież jest mu tak bardzo źle… Do tego nie starajmy się też być idealni, bo nigdy na pewno tacy nie będziemy, a dziecko nie kocha nas za perfekcjonizm...

Książkę na pewno polecam, szczególnie dla młodych mam, które z pewnością znajdą tu wiele tematów do przemyśleń i określenia swojego stanowiska. Lektura przedstawia bowiem naprawdę życiowe problemy i pokazuje, że macierzyństwo nie zawsze jest takie cukierkowe i różowe jakie często prezentowane jest w mediach. A ja z wielką przyjemnością chętnie poznam kolejne książki Autorki, bo tych nieprzeczytanych mam jeszcze sporo! 

***

Wybrane cytaty: 

Na pewno mogłam postąpić inaczej, ale to nie byłoby moje życie. Każdy z nas przeżywa wewnętrzne rozterki i zastanawia się, co by było, gdyby w przeszłości podjął inną decyzję. Cóż, podejrzewam, że wówczas nie byłoby nas tutaj. Kształtują nas doświadczenia, a także ludzie, z którymi przeszliśmy przez życie.

Nikt nie zadba o ciebie lepiej niż ty sama.

(...) w życiu każdego człowieka przychodzi moment, kiedy trzeba zweryfikować ideały młodości i dopasować je do zmieniających się potrzeb, by nie za tracić w tym wszystkim siebie.
 



Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ
 

środa, 31 lipca 2019

RANDKA Z HUGO BOSYM - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Wydawnictwo: BURDA KSIĄŻKI
Data wydania: 2019
Liczba stron: 280
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Do tej pory miałam przyjemność przeczytać prawie wszystkie książki Pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Dlatego i bez mrugnięcia okiem sięgnęłam po „Randkę z Hugo Bosym”. Zaczęłam rano, a że była sobota, to skończyłam wieczorem… Dawno nie zdarzyło mi się przeczytać książki w jeden dzień! A co to oznacza? Po pierwsze książka mnie wciągnęła, a po drugie była zdecydowanie za krótka! Spokojnie wiele scen rozbudowałabym bardziej, bo pomysł jak najbardziej przypadł mi do gustu.

„Randka z Hugo Bosym” to komedia romantyczna, z przymrużeniem oka. Jagoda Borówko jedzie na ślub swojej koleżanki nad morze. Tam, najpierw przypadkiem podczas wsiadania do taksówki, później na samym weselu spotyka przystojniaka jak z bajki – Hugo Bosego! Spotkanie nad morzem po weselu zapowiada, że mają się ku sobie, i to bardzo… Jednak… Nie, więcej nie mogę napisać – przeczytajcie sami!

Bardzo lubię jak Pani Agnieszka kreuje swoich bohaterów. Właściwie nie ma tu osoby, której bym nie polubiła. A polubienie dla mnie bohaterów, to dla mnie jedna z najważniejszych w książce kwestii... Jagoda Borówko nie jest kobietą idealną, ma swoje wady, nie ma figury modelki, ma pecha lub szczęście do znajdywania się w przedziwnych sytuacjach i przede wszystkim ma duże poczucie humoru i duży dystans do swojej osoby. Hugo Bosy też jest niczego sobie – to taki typ przystojnego, romantycznego zawadiaki😊 Poza tym Jagoda ma też paczkę znajomych, z którymi spotyka się często „na mieście” i niczym „W seksie w wielkim mieście” dwie przyjaciółki i przyjaciel gej doradzają jej czy chodzą razem na zakupy.

Książka swoim kształtem przypominała mi inną książkę Pani Agnieszki „Wszystko wina kota”. To dokładnie ten sam gatunek. Mamy tu komedię ze śmiesznymi sytuacjami i dialogami pełnymi humoru oraz typową historię miłosną. Czyta się rewelacyjnie szybko, może troszkę za szybko. Fabuła wciąga nas i naprawdę trudno oderwać się nawet na chwilkę. Narracja prowadzona jest z dwóch punktów widzenia: Jagody i Hugo. To coraz częstszy typ narracji w książkach jakie czytam, ale nie narzekam – bardzo mi się on podoba😊 Możemy dzięki niej zobaczyć co myślą i jak widzą dane zdarzenia obydwie strony. A jak wiemy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…

Ja nie zawiodła się i tym razem. Dostałam bowiem to czego oczekiwałam, a więc pełną humoru, żartów i gagów sytuacyjnych opowieść o miłości, troszkę bajkowa i z przymrużeniem oka. Książka jest idealna na wakacyjny odpoczynek. To lekka i poprawiająca humor historia😊



Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

środa, 24 lipca 2019

WODNIK - KAROL GMYREK

Wydawnictwo: TRIGLAV
Data wydania: 2019
Liczba stron: 66
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Obecnie na rynku czytelniczym pojawia się coraz więcej literatury dotyczącej mitologii słowiańskiej czy wierzeń ludowych. „Wodnik” jest tego przykład. Wyróżnia się jednak tym, że jest kierowany do młodego czytelnika. Ja przeczytałam tą książkę z moją 8-letnią córka i bardzo cieszę się, że wspólnie mogłyśmy zapoznać się z ta historią.

Wodnik to główny bohater książeczki. To postać zamieszkująca różne zbiorniki wodne. Pewnego dnia spotyka psa Szczerbatka, a ten zaprowadza go do domu Miłoszów. Tam spotykają także syna Miłoszów – Kazia, z którym Wodnik szybko się zaprzyjaźnia. Od tego momentu razem przeżywają różne przygody.

Książka wydana jest w formacie A4, w środku ma piękne ilustracje, które nawiązują do treści. Dużym plusem jest duża czcionka, bowiem takie 8-letnie dziecko może spokojnie poradzić sobie z jej przeczytaniem samemu. Całość książki podzielona jest na rozdziały, a każdy z nich idealnie nadaje się do przeczytania na raz😊

Pierwsze pytanie jakie zadało moje dziecko po usłyszeniu o czym będziemy czytać, to: „a co to jest Wodnik?”. Dzięki ilustracjom i po pierwszych rozdziałach poznałyśmy bliżej owego Wodnika. I co najważniejsze okazało się, że to przesympatyczny chłopiec. Od razu wywołał na naszych twarzach uśmiech😊 I co bardzo istotne w książce dla dzieci – on też jest małym dzieckiem. To sprawia, że takiemu młodemu czytelnikowi łatwiej się z nim utożsamić i odnieść do jego problemów czy sposobu myślenia.

W świat mitologii słowiańskiej Autor wprowadza nas poprzez imiona bohaterów, mamy bowiem Miłoszów! Ale pojawiają się też inne stworki, potworki, takie jak: Rusałka, Licho, Popiołki, Baba Jaga… Mamy tu wiele opowieści czy legend, jak chociażby o bogu Perunie i jego żonie… A wszystko przekazane jest w bardzo przystępnej formie, zwłaszcza patrząc pod kątem młodego czytelnika. Autor bardzo „zgrabnie” pisze te opowieści, używając specyficznego języka i stylu, ale nie jest on na tyle wyszukany, że dziecko nie potrafiłoby go nie zrozumieć. A dzięki takiej wyjątkowej stylistyce tworzy piękny, baśniowy klimat. My czytałyśmy książeczkę głównie wieczorami, przed snem gdy było już ciszej i ciemniej, a to dodawało jeszcze większego uroku (i może nawet magii) naszej lekturze. Bardzo cieszę się, że miałam okazję poznać Wodnika i razem z Córą zapoznać się z jego przygodami. Wdzięczna jestem, że za jego pomocą mogłam pokazać dziecku zalążek tego mitologicznego świata i być może zainteresować im na trochę dłużej.




A za egzemplarz książki wraz  z piękną dedykacją bardzo dziękuję Autorowi:)

sobota, 20 lipca 2019

URODZINY


23 czerwca 2017 roku pojawił się pierwszy post na tym blogu. Może to nie jest zbyt długi staż, ale ja się z niego ogromnie cieszę. Dwa lata temu nie przypuszczałam nawet, że dotrwam do tego momentu. A tu proszę:)

Kolejne urodziny Księgozbioru Kasiny. Ja sami widzicie, niestety z lekkim opóźnieniem, ale jak zwykle jestem w totalnym niedoczasie. W tym roku czerwiec był dla mnie całkowicie zakręcony i pełen zajęć (urodziny mojego dziecka, pierwsze zakończenie roku szkolnego, planowanie wakacji, bo niestety nikt z nas nie może pozwolić sobie na dwumiesięczny urlop...). I niestety na tym cierpi moje blogowanie. W miarę możliwości oczywiście staram się nadrabiać, ale różnie to wychodzi. Czasem jednak niektórych rzeczy nie przeskoczę. A nie ukrywam, że często mnie korci:)

Księgozbiór Kasiny nadal pełni swoją główną funkcję, a mianowicie jest zbiorem moich przemyśleń na temat przeczytanych przeze mnie książek. To tu mogę pozachwycać się ile się da nad dziełem, które mnie zauroczyło lub pożalić się nad powieścią, która nie spełniła moich oczekiwań. To mój mały, prywatny notatnik:)

Tworząc Księgozbiór Kasiny miałam także nadzieję na możliwość dyskusji o książkach czy wymianę zdań na temat przeczytanych książek. I także to zostało spełnione - dziękuję zatem Wam wszystkim za odwiedziny tutaj - bez Was to miejsce było o wiele smutniejsze! Dziękuję, że ja mogę Was odwiedzać, podpatrywać co czytacie i zainspirować się do lektury...A czasem powalczyć we wspólnym wyzwaniu lub wspólnie poczytać:)

piątek, 12 lipca 2019

CO JESZCZE MOGĘ DLA CIEBIE ZROBIĆ? - NATALIA SOŃSKA

Jagodowa miłość
Cała przyjemność po mojej stronie || Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić? || Zacznijmy jeszcze raz


Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data wydania: luty 2019
Liczba stron: 344
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Wielkim szczęściem dla czytelnika jest możliwość przeczytania drugiej części zaraz po pierwszej. I ja jestem właśnie takim szczęśliwym czytelnikiem:) Bo druga część Jagodowej miłości już czekała na mnie. Niestety nie poszczęściło mi się z częścią trzecią, na którą będę musiała poczekać. A nie ukrywam, że "Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić?" zakończyło się na tyle intrygująco, że jestem ciekawa co będzie dalej!

Ten tom dotyczy przede wszystkim sprawy rozwodowej Jagody. Oprócz jednak problemów z jeszcze obecnym mężem, który zbiera dowody na winę żony, dziewczyna boryka się problemami w cukierni. Okazuje się bowiem, że po niespodziewanej awarii pieca jej właściciel znika i zostawia lokal sam, a jedyną osobą, która próbuje ogarnąć chaos okazuje się Jagoda. Poza tym jesteśmy świadkami jak Jagoda coraz bardziej i w coraz bardziej prywatnych sytuacjach poznaje swojego adwokata, a z drugiej strony jak Tomasz wikła się w znajomość z Pauliną. Kolejne sceny doprowadzają do coraz to dalszych nieporozumień pomiędzy Tomaszem a Jagodą. Czy uda im się w końcu wyjaśnić te niedomówienia? Czy powiedzą w końcu szczerze o swoich uczuciach?

Ta część niestety podobała mi się mniej niż pierwsza. Pomimo, że dużo więcej się w niej dzieje. Niestety denerwowało mnie postępowanie Tomasza, który był zazdrosny i zły na Jagodę o jej kontakty z Teodorem, a sam nie widział co robił z Pauliną... Całość książki była dla mnie bardziej smutna i przygnębiająca. I strasznie, ale to strasznie irytowały mnie ciągłe niedomówienia pomiędzy tą dwójką. I większość ich problemów upatruję właśnie w braku konkretnej, rzeczowej rozmowy. Więc czytałam głównie z ciekawości jakie będzie zakończenie tej historii.

A zakończenie, jak i poprzednio, jest otwarte i daje nam nadzieję na potoczenie się losów bohaterów według naszych przewidywań. W trzecim tomie zobaczymy czy nasza intuicja była dobra czy Autorka miała całkiem inny plan co do Jagody i Tomasza...

Ja na pewno będę wypatrywać kolejnej części "Jagodowej miłości", bo jestem bardzo ciekawa co ta dwójka nam jeszcze pokaże. I szkoda, że będę musiała czekać, aż do września! A właśnie przed chwilą zobaczyłam okładkę trzeciego tomu i powiem wprost "normalnie mnie rozbroiła".... Do tych książek nie można zasiadać bez kawałka sernika lub innego pysznego ciacha:)

 ***

Wybrane cytaty:

Cóż, takie jest życie. Nieprzewidywalne. Jednego dnia wydaje nam się, że mamy wszystko, że lepiej żyć nie może, kładziemy się spać ze spokojnym sercem, a drugiego może nas obudzić kubeł zimnej wody. I wtedy zaczynasz wątpić w sens tego wszystkiego, na co pracowałeś całe życie.

Czy ta kłótnia warta jest aż takiej goryczy, że milczycie od przeszło tygodnia? Czy powód, przez który się poróżniliście, wart jest tego, byście się rozstali?