poniedziałek, 18 marca 2019

Z KAŻDYM ODDECHEM - NICHOLAS SPARKS

Wydawnictwo: ALBATROS
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

W ostatnim poście pisałam o zabawie u Anji z naćpana książkami. Teraz mogę już przedstawić Wam jej efekt:) Poniżej pytania jakie zostały postawione i odpowiedzi samej Gospodyni i moje. A na całość naszej dyskusji z głosami innych uczestników zapraszam już na bloga Anji naćpana książkami.


1. Czy jest to Twoje pierwsze spotkanie z twórczością autora ?



Nie. To już moja 4 pozycja od autora. Do tej pory zdążyłam przeczytać "Ostatnia piosenka", "List w butelce", "We dwoje".



Tak, to moje pierwsze spotkanie z tym Autorem i zaliczam je zdecydowanie do udanych. Do tej pory oglądałam jedynie ekranizacje na podstawie jego powieści, jak chociażby "Szczęściarz" czy "List w butelce".

2. Jak podchodziłaś do tej książki?




Z chęcią sięgam po książki pana Sparksa i tym bardziej ucieszyłam się, że wraz z Rosemaryczyta wybraliśmy akurat tą pozycję. Tym bardziej, że niektórzy uczestnicy nie mieli styczności  z twórczością pisarza.

A jak Ty podchodziłaś do tego ?



Ja ostatnimi czasy ciągle poznaje nowych Autorów, więc i tu ucieszyłam się, że przy okazji (jakże ciekawej :) ) będę mieć możliwość poznania nowego.

3. Co myślisz o fabule ?





Fabuła według mnie to najważniejszy aspekt w książce. Początkowo wydawało mi się, że będzie to typowa historia romantyczna, która nie wprowadzi w mojej dotychczasowe życie niczego nowego. Jednakże pan Sparks prawił, że urzekł mnie tą opowieścią i chętnie zaczytywałam w się w nią coraz głębiej i głębiej.  Nie mniej jednak czegoś mi w niej zabrakło. Czytając czułam się tak jakby autor nie wiedział jak dokończyć niektóre wątki, które zaczął.

A co Ty o tym myślisz ?


Autor: Księgozbiór Kasiny
Mi fabuła nawet przypadła do gustu. Spodziewałam się romantycznej opowieści i taką otrzymałam. Jedyne co mnie troszkę irytowało, to zbyt dużo zbiegów okoliczności. A to sprawiło, że do końca nie mogłam zapomnieć, że czytam książkę... Być może to specjalny zabieg Autora, żeby skupić uwagę czytelnika na przekazywanej myśli…

 
4. Czy według Ciebie akcja w książce rozgrywa się szybko ?





No cóż. Co do akcji w tej lekturze mogę śmiało napisać, że według mojej oceny toczy się ona powoli, ale za to miarowo. Idealnie dopasowywuję się do danej sytuacji. Jest to niebywała zaleta, ponieważ w miarę czytania autor stara się nas jeszcze bardziej wtajemniczyć w tą historię.Czy Ty też tak uważasz ?

Autor: Księgozbiór Kasiny
Zdecydowanie akcja tutaj nie pędzi, toczy się w swoim wyznaczonym rytmie, Ale przy tego typu opowieści, wydaje mi się, że pośpiech nie jest wskazany. Fajnie jak czasem podczas czytania czytelnik ma chwilę na zastanowienie i refleksje o danym temacie. Ja podczas lektury często miałam "mętlik" myśli i zaczęłam zastanawiać się nad wieloma rzeczami…

5. Jak według Ciebie autor poradził sobie z wykreowaniem bohaterów ?





Dobrze wykreowani bohaterzy to połowa sukcesu. Pan Sparks według mnie bardzo dobrze poradził sobie z tym. Uważam, że stworzył postacie idealnie odzwierciedlających ludzi w świecie rzeczywistym. Chociaż są to postacie fikcyjne. Pisarz nie wyidealizował postaci przedstawionych w tej lekturze, gdzie często zdarza mi się spotykać to u innych autorów. Jednak dzięki temu mogłam zagłębić się w te czytadło bez problemu.

Czy popierasz moją myśl?


Autor: Księgozbiór Kasiny
Tak, w całej rozciągłości popieram Twoje zdanie! I co najważniejsze polubiłam tych bohaterów i dlatego tym bardziej miło spędziłam z nimi ten czas. A do tego każde z nich nie jest pozbawione wad. Każde z nich ma swoje wewnętrzne rozterki, a przez to nie są właśnie tacy "papierowi". Zwłaszcza Hope.

6. A co uważasz na temat stylu pisania ?





Styl jak zawsze u pana Sparksa jest lekki i bardzo zrozumiały. Przez to książkę czyta się szybko i swobodnie. Nie znalazłam w niej niepotrzebnych opisów, a wręcz przeciwnie. Wiele ciekawych informacji mogłam się dowiedzieć na temat życia w buszu. Tym bardziej, iż sam autor przyznał się, że niektóre wstawki do tej lektury są prawdziwe.

A jak Ty uważasz?

Autor: Księgozbiór Kasiny
Tak, rzeczywiście jest to bardzo lekki i przyjemny styl. A to sprawia, że książkę czyta się w tempie ekspresowym:)


7. Jak uważasz do jakiej grupy czytelników jest kierowana ta pozycja ?





Hmm... uważam, że książka przede wszystkim jest kierowana do czytelników, którzy zaczytują się w romansidłach. Jednakże uważam, że również każdy młody dorosły powinien przeczytać ten utwór. Jest to naprawdę dobra pozycja, która pokazuje nam jaka miłość potrafi przetrwać wszystko.

A co Ty na ten myślisz?


Autor: Księgozbiór Kasiny
hmmm, ja na pewno tą książkę poleciłabym kobietą, które lubią romantyczne opowieści...


8. Czy zauważyłaś w tej lekturze jakieś wady ? A może ma same zalety ?





Jedyną wadą jaką zauważyłam jest ta o jakiej wspominałam już wcześniej. Czyli wydawało mi się, że w pewnym momencie pisarz nie wiedział jak zakończyć dany wątek. No i może to, że trochę inaczej widziałam zakończenie tej lektury. Niemniej jednak uważam, że pomimo tych małych wad, książka jest bardzo interesująca. I ma więcej zalet.

Czy Ty też tak uważasz ?


Autor: Księgozbiór Kasiny
Dla mnie główną wadą były owe zbiegi okoliczności, co podważało uwiarygodnienie tej historii. A co do zakończenia, o którym piszesz - też liczyłam na inne, ale racjonalnie rzecz biorąc to jakie jest, jest bardziej przemawiające i podkreślające myśl jaką chciał przekazać Autor.


9. Czy lektura jest godna polecenia ?





Tak. Jak najbardziej gorąco zachęca do przeczytania tej pozycji. Mimo, że historie romantyczne w każdej książce są podobne to w tej jednak coś sprawiło, że poczułam taki powiew świeżości. Być może dlatego, że pan Sparks sprawił, że w trakcie tej lektury uroniłam kilka łez. A uwierzcie mi nie jestem typem płaczących przy książkach. Dzieło te sprawiło, że inaczej patrzę na niektóre sprawy.

A czy Ty ją polecisz ?


Autor: Księgozbiór Kasiny
hmm i tu mam dylemat. Bo mi osobiście książka się spodobała. Na pewno zapamiętam ją i przesłanie jakie z niej wyniosłam. A z drugiej strony ja takie książki lubię czytać, ale tylko od czasu do czasu. A czy polecę? Tak, ale na pewno nie każdemu. To zdecydowane musi być "dusza romantyczna":)


10. Sięgniesz po kolejne pozycje autora ?





Jak najbardziej dalej będę zaczytywać się w twórczości pisarza. Pomimo, że czytałam lepsze powieści wydane z pod jego pióra to w dalszej mierze nie zmienia to faktu, że tak jak wspominałam wyżej jest to mój jeden z ulubieńców.

A Ty ? Sięgniesz po kolejne książki ?



Autor: Księgozbiór Kasiny
Tak, ta książka podobała mi się. I mam nadzieję, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z tym Autorem!


Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała możliwość wzięcia udziału w tego typu zabawie, bo to naprawdę fajne doświadczenie i wreszcie dyskusja z prawdziwego zdarzenia. Poza tym teraz lektura "Z każdym oddechem" będzie mi się wyjątkowo ciepło wspominała:) Anja - świetny pomysł:)


poniedziałek, 18 lutego 2019

WSPÓLNE CZYTANIE


Swojego bloga założyłam głównie z potrzeby rozmowy o  przeczytanych książkach, wymiany zdań, spostrzeżeń po lekturze i szeroko rozumianej dyskusji na temat lektur. Anja z naćpana książkami z okazji urodzin swojego bloga wpadła na świetny pomysł właśnie takiej wspólnej dyskusji i recenzowania książki. Została wybrana książka pt. "Z każdym oddechem" Nicholasa Sparksa. Każdego, kto chciałby się przyłączyć zapraszam TUTAJ, gdzie znajdziecie wszystkie potrzebne informacje. Na zgłoszenia czekamy do 24-02-2019! Zapraszam w imieniu organizatorki, bo im nas więcej, tym będzie ciekawiej:)

niedziela, 17 lutego 2019

KOGUT DOMOWY - NATASZA SOCHA

Wydawnictwo: PASCAL
Data wydania: kwiecień 2018
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

„Kogut domowy” to historia, która pokazuje nam jak bardzo myślimy stereotypami, jak bardzo burzy nam ustalony od dawna obraz zamiana ról.

Jakub i Berenika tworzą typową rodzinę: on ma dobrze płatną pracę w banku, ona zajmuje się domem i trójką dzieci. Pewnego dnia jednak Jakub traci pracę, a Berenika musi wrócić do pracy. Tak dochodzi do zamiany ról w domu. Początkowo nikt nie wierzy, że taki układ w ogóle ma racje bytu i przetrwa. Życie jednak pokazało, że nawet nie jest tak źle jak wszyscy myśleli na początku. Nie obejdzie się także bez problemów, bo Jakub musi zapanować nad początkowym chaosem wokół siebie, odkryć tajemnice psychiki dzieci, spojrzeć na nowo na swoją atrakcyjną żonę. A Berenika musi poradzić sobie w pracy z Makarym, a z drugiej strony zauważa jak wiele zmienił w domu Jakub (i to są zmiany naprawdę na dobre!). Berenika musi wybrać czego pragnie bardziej: czy chwilowego zauroczenia i uniesienia jakie oferuje jej Makary, czy emocjonalnej stabilności i pewności, że może na niego liczyć jakie oferuje Kuba.

To lekka i przyjemna lektura. Strony przewracają się wręcz same. Ale z drugiej strony książka zwraca nam uwagę na wiele aspektów naszej codzienności, na które wcześniej nie zwracaliśmy nawet uwagi! Zresztą sam Jakub łapie się na tym, że zauważa rzeczy, których dotąd nie widział. Na nowo wręcz odkrywa swoje dzieci, swój dom, swoja żonę. Sam przechodzi też wewnętrzną zmianę, bo na początku, po utracie pracy czuje się zdołowany i przygnębiony. Z czasem okazuje się, że zaczyna traktować zajmowanie się domem jak swego rodzaju zadanie, pracę do wykonania. A takie zadaniowe podejście sprawia, że zaczyna odczuwać satysfakcję z tego co robi i nie ma poczucia bezczynności czy nic nie robienia. Autorka wprawdzie pokazuje nam kilka problemów w zaburzonym funkcjonowaniu rodziny, ale robi to z wielką dozą poczucia humoru i żartu. Pokazuje początkową nieporadność Jakuba, chęć bycia kobiecą Bereniki i przede wszystkim „przebiegłość” i spryt dzieciaczków.

Pani Natasza Socha ujęła mnie przede wszystkim ogromną spostrzegawczością rzeczywistości wokół nas. Wiele rzeczy, na które zwróciła uwagę, faktycznie ma miejsce i nie jest to wcale podkoloryzowane na potrzeby książki. Ja osobiście uważam, że wielu mężczyzn naprawdę dobrze zajmuje się swoimi dziećmi, tylko często to kobiety im nie dają rozwinąć skrzydeł. Czasem naprawdę warto przymknąć oko na ten bałagan w domu, a zauważyć, że przecież oni świetnie się bawili i całkiem nieźle zjedli😊

A po przeczytaniu „Koguta domowego” zdecydowanie mam ochotę poznać pozostałe książki Autorki i na pewno wcześniej czy później muszę nadrobić zaległości w ich czytaniu.

Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

wtorek, 5 lutego 2019

RANDKA POD JEMIOŁĄ - AGNIESZKA OLEJNIK

Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 391
Moja bardzo subiektywna ocena: 6/10

***

Moje kolejne, pierwsze spotkanie z polską Autorką, tym razem z Panią Agnieszką Olejnik. „Randka pod jemiołą” skusiła mnie przede wszystkim piękną świąteczną okładką. I od razu muszę uprzedzić, że jeśli ktoś spodziewa się świątecznej atmosfery i zapachu bożonarodzeniowych wypieków, to nie tym razem. Czy mi to przeszkadzało? Nie raczej nie, choć okładka i tytuł zresztą też, lekko wprowadzają w błąd.

Joasia to trzydziestoparoletnia kobieta, która niespodziewanie po prawie dziesięcioletnim małżeństwie dowiaduje się, że jej mąż ją zdradza. Szybko okazuje się, że ona była tylko „pomyłką” i nigdy jej tak naprawdę nie kochał. Joanna za to była bardzo wzorową panią domu, gotowała, prała, sprzątała, a przy tym jej zazdrosny mąż nie tolerował dużych dekoltów czy krótkich włosów u kobiet. Ona mimowolnie się temu poddała, nie widząc w tym nic złego. Dopiero teraz w obliczu zdrady, gdy każde ma iść w swoją stronę dziewczyna zaczyna sobie uświadamiać, że przecież ona nie ma swoich własnych marzeń, pragnień, swojego własnego zdania.

Przyznam się szczerze, że troszkę denerwowała mnie główna bohaterka. Jej niezdecydowanie, chęć powrotu do męża. Ja rozumiem, że o związek trzeba walczyć, ale to obydwie strony muszą chcieć! A do tego jeszcze zmiana pracy – tu też rozumiem, że może praca denerwować, można być sflustrowanym, ale moim zdaniem nie rzuca się pracy od tak, pod wpływem impulsu. A do tego tym bardziej nie rozumiałam jak można myśleć o dodatkowych kilogramach i odchudzaniu, gdy ma się przed sobą perspektywę bezrobocia… I to właściwie moje jedyne zarzuty w stronę tej bohaterki. Poza tym Autorka pokazała całą jej przemianę, proces uświadomienia sobie swoich błędów i chęć zmian.

Fabuła książki jest dość przewidywalna. Zresztą temat zdrady czy „wypalenia w pracy” nie jest niczym nowym. Jednak mi nie przeszkadzał ten brak zaskoczenia. Książka spełniła swoją rolę jako miły czasoumilacz, dała ciepło i odprężenie po ciężkim tygodniu pracy.

„Randka pod jemiołą” to lekka i przyjemna lektura, którą czyta się naprawdę szybko. Można jednak po jej przeczytaniu zastanowić się nad kilkoma kwestiami, które może i nas dotyczą?! Morał z tej bajki też jest. A może nawet i dwa😊 Po pierwsze małżeństwo powinno opierać się na partnerstwie. A po drugie nie powinniśmy patrzeć w przeszłość, tylko w przyszłość i cieszyć się tym co jest tu i teraz. Bo szkoda czasu na szukanie parasola podczas burzy – powinniśmy raczej nauczyć się tańczyć w deszczu… Historia ta daje nadzieję na lepsze jutro, pobudza do działania, szukania własnego „ja”. Ale to także taka szybka lekcja „dobrego egoizmu” – nakłania, aby od czasu do czasu rozpieścić siebie samego aromatyczną kąpielą, poleżeniem dłużej w łóżku, poleniuchowaniem zamiast sprzątaniem…

***

Wybrane cytaty: 

(...) w życiu nie chodzi o to, aby schronić się przed burzą, ale żeby nauczyć się tańczyć w deszczu.

Gdy człowiek jest zajęty i tak zmęczony, że wieczorem jedynie bierze kąpiel i od razu zasypia - nie ma czasu na smutki.

Z tego składa się wspólne życie, nie wiesz? Nie ze strojenia się, udawania kogoś, kim się nie jest, nie z seksu, smacznych obiadków albo bukietów kwiatów. Wspólne życie to codzienne wstawanie z zapuchniętymi oczami, sraczki i zaparcia, grypy i bóle głowy, obolałe stopy i zepsute drzwiczki od szafki kuchennej.

Nie daj sobie wmówić, że aby odzyskać mężczyznę, powinnaś chodzić na szczudłach, powiększyć usta i piersi albo zacząć domalowywać sobie drugą twarz. Wszystko to są bzdury. Nie kocha się piersi ani ust. Kocha się człowieka. A jeśli rzeczywiście chcesz coś zmienić, zmień to, z czym naprawdę czujesz się źle.

Spróbuj zrobić czasem dokładnie to, na co masz ochotę, nie zważając na to, co powiedzą inni. Każdego dnia sprawiaj sobie drobną radość. Doceniaj siebie i odrobinę rozpieszczaj. Choćby tym, że zamiast posprzątać, poleżysz dłużej w łóżku. Zamiast poprasować pościel, pójdziesz na komedię, jeśli akurat lubisz komedię, albo na horror, jeżeli wolisz się bać. Przygotujesz sobie aromatyczną kąpiel, deser z truskawek, posłuchasz pięknej muzyki.   

Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

wtorek, 22 stycznia 2019

APARTAMENT W PARYŻU - GUILLAUME MUSSO

Madeline Guillaume Musso
Telefon od anioła || Apartament w Paryżu

Wydawnictwo: ALBATROS
Data wydania: sierpień 2018
Liczba stron: 400
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Musso to kolejny pisarz, którego wcześniej nie znałam, a wiele słyszałam o jego książkach. Stąd i u mnie chęć poznania jego twórczości bliżej. Na pierwszy ogień poszła najnowsza jego powieść "Apartament w Paryżu". Książka na pewno przykuwa wzrok swoim wydaniem i przepiękną, urokliwą okładką. Do tego ja zawsze chciałam i chce nadal odwiedzić Paryż. Może kiedyś mi się to uda:) Nie zrażają mnie nawet takie opisy jakie przedstawił tutaj Autor o tym mieście, bowiem i tego się spodziewam... Ale do rzeczy!

W książce mamy dwóch bohaterów: Gaspard - ekscentryczny samotnik, stroniący od elektroniki i wszelkiego rodzaju nowinek technologicznych, pisarz dramaturg, który przybywa do Paryża, aby napisać swoją kolejną sztukę oraz Madeline - kobieta po przejściach, zraniona przez los, była policjantkę, która szuka tutaj chwili samotności i odpoczynku. Tych dwoje spotyka się przypadkiem, gdy okazuje się, że w wyniku pomyłki wynajęli jednocześnie ten sam apartament. Oboje są jednak nim bardzo zauroczeni i z wyjątkową ciekawością poznają losy tego miejsca, a dokładniej jego nieżyjącego już właściciela - malarza Seana Lorenza. Stanowią oni swoje przeciwieństwa i z jednej strony denerwują się na siebie, ale z drugiej panuje między nimi swego rodzaju nić przyciągania, może tęsknoty za czymś… Ta dwójka jest w świetny sposób wykreowana, mają swoje zalety, ale i wady, a każde z nich poszukuje drogi do samego siebie. Pierwsza myśl jak tych dwoje się spotyka? Oj będzie romans…. Ale jednak nie tak do końca. Autor postawił bardziej na przedstawienie poszukiwania przez nich właściwej, życiowej drogi i własnego ja.

Początek fabuły wydaje się właściwie banalny: pomyłka, przypadkowe spotkanie, wspólne rozwiązywanie zagadki... Jednak sposób opowiedzenia tej historii, wielość w niej wątków zasługuje na uwagę. Musso na pewno zainteresował mnie i zaintrygował. Madeline i Gaspard zaczynają na własną rękę szukać informacji o słynnym malarzu i wciągają się w odnalezienie trzech zaginionych obrazów, które artysta namalował tuż przed śmiercią. Guillaume Musso miał świetny pomysł na przedstawienie takiego śledztwa, bowiem kolejne rozdziały na przemian dotyczą postępów w śledztwie prowadzonym przez Madeline i Gasparda. Podstawą jest tu historia malarza, a poznajemy ją poprzez naprzemienne działania tej dwójki bohaterów. Na pewno takie przedstawienie fabuły bardzo przypadło mi do gustu i ewidentnie przykuło moją uwagę.

Na początku fabuła rozwija się powoli, aby nabrać rozpędu. A im bliżej końca tym ciekawiej. Bardzo spodobał mi się sposób prowadzenia fabuły przez Autora. Czytanie bowiem rozpoczęłam z nastawieniem, że szukamy obrazów i to jest cel! Oj bardzo się zdziwiłam jak okazało się, że obrazy zostały znalezione już w połowie książki! A ich odnalezienie, to właściwie początek całej góry lodowej wydarzeń jakie nastąpiły po tym. I tak było kilka razy, kiedy już myślałam, że to koniec, nagle okazywało się, że to tylko zwrot w fabule i początek kolejnego wątku… A całość stanowi misternie utkaną historię, która przedstawiona jest w oryginalny, logiczny sposób. A historia ta jest naprawdę przerażająca… I mamy tu naprawdę niezły kawałek literatury sensacyjnej.

To moja pierwsza przeczytana książka tego Autora, dlatego nie wyszczególnię typowych dla niego elementów. Całość oceniam jednak bardzo wysoko. Z pewnością będę chciała poznać wcześniejsze powieści Musso. I muszę powoli nadrobić te zaległości, bo widzę, że dużo mnie ominęło! Przede wszystkim intrygują mnie te elementy fantastyczne w jego książkach, których tak wiele czytelników wspomina…

Niesamowita jest także cała atmosfera książki. Klimat jest przesycony wręcz sztuką i światem kultury. Sama zaczęłam zastanawiać się jak Autor to zrobił, że nie stosując żmudnych i nużących opisów odmalował klimat Paryża. Za pomocą słowa oddał istotę obrazów, ich nietuzinkowych barw czy gry świateł – tak przecież ważnych w malarstwie. Zwrócił też uwagę czytelnika na muzykę czy zapach. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że sztuka, a głównie malarstwo grają tu jedną z pierwszoplanowych postaci. A cała książka przesycona jest klimatem melancholii i zadumy...

***

Wybrane cytaty:

Nie ma gorszego głuchego niż ten, który nie chce słuchać...

- A jaka jest różnica między farbami syntetycznymi a pigmentami naturalnymi? - odważyła się spytać Madeline.
Fayol znów spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Taka jak pomiędzy "pieprzyć się" i "kochać", jak między dźwiękiem z empetrójki a płytą winylową, między winem kalifornijskim a burgundem...


(...) Pojawienie się dziecka wymazuje wszelkie mroki poprzedniego życia. Absurdalność świata, jego brzydotę, straszliwą głupotę ponad połowy mieszkańców planety, a także tchórzostwo wszystkich tych, którzy polują w stadzie. Kiedy masz dziecko, w jednej chwili gwiazdy porządkują się na niebie! Twoje błędy, pomyłki i grzechy odkupione zostają jednym spojrzeniem twojego dziecka.

Sztuka jest jak pożar, powstaje z tych, których spaliła.
(...) szczęście jest super w życiu, ale nie nadaje się do tworzenia. Czy znasz jakichś szczęśliwych artystów?



czwartek, 17 stycznia 2019

MAŁA KSIĘGARNIA SAMOTNYCH SERC - ANNIE DARLING

Księgarnia samotnych serc
Mała księgarnia samotnych serc || ...

Wydawnictwo: CZARNA OWCA
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 387
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Uwielbiam książki o książkach. A idealnym przykładem takiej lektury jest „Mała księgarnia samotnych serc”. Tytuł być może jest mało zachęcający, ale opis mnie skusił, z czego ogromnie się cieszę😊

Lavinia, to ekscentryczna starsza pani, która jest właścicielką księgarni. Po swojej śmierci zostawia testament, a w nim przekazuje ową księgarnię Posy Morland – 28 – letniej dziewczynie, która pracowała w księgarni i po śmierci rodziców musiała zaopiekować się swoim nastoletnim bratem. Zaznaczyła jednak, że gdyby w przeciągu dwóch lat księgarnia nie przynosiła zysków, ma przejść w ręce wnuczka Lavinii – Sebastiana. Sebastian i Posy znają się od dzieciństwa, zawsze sobie dogryzali, on jak byli dzieckiem zamknął ją w schowku na węgiel, a ona zawsze gdzieś w głębi serca podkochiwała się w nim. Poznajemy Posy właśnie w tym krytycznym dla niej momencie, gdy otrzymuje spadek i jednocześnie musi tu i teraz zacząć myśleć o innych (swoim bracie i zapewnieniu mu środków do życia, swoich pracownikach, za których teraz czuje się odpowiedzialna). Dziewczyna zetknęła się więc z realnym życiem, daleko odbiegającym od tego przedstawionego w jej ukochanych powieściach romantycznych. Postanawia jednak dokonać transformacji lokalu, a jej pomysłem jest stworzenie księgarni wyspecjalizowanej w sprzedaży powieści romantycznych. Sama bohaterka także pisze swoją powieść, którą chowa jedynie „do szuflady” i pisze ją głównie w celu ujścia dla swoich uczuć złości i możliwości „wyżycia się” przynajmniej w taki sposób na Sebastianie!

Na uwagę zasługują przede wszystkim nietuzinkowo wykreowani bohaterowie. Posy jest ciepłą, spontaniczną „dziewczyną z sąsiedztwa”, która niekoniecznie zwraca uwagę na porządek w swoim mieszkaniu i nie ma figury modelki. Sebastian natomiast jest zgryźliwy, opryskliwy, zawsze ubrany w perfekcyjnie skrojony garnitur i pasujące do niego ekstrawaganckie dodatki. Oboje niestety mają całkiem inną wizję ratowania literackiego miejsca jakie odziedziczyła Posy. Mi najbardziej do gustu przypadły ich wspólne dialogi. Uśmiech zawsze pojawiał się na ojej twarzy, gdy czytałam o ich wzajemnym przekomarzaniu się, bo przecież wiadomo, że „kto się czubi, ten się lubi”😊

Książka jest bardzo pozytywna, optymistyczna i pełna humoru. Niejednokrotnie podczas lektury uśmiałam się, choć bohaterom nie zawsze było wesoło😊 Poza tym ja zdecydowanie dałam ponieść się klimatowi tej książki, rozmarzyłam się o takim ciepłym wnętrzu księgarni, którą sama z wielką przyjemnością chciałabym odziedziczyć. Czytając już czułam zapach tych wszystkich książek, aromat świec czy chociażby ciast, wypieków i kawy z kawiarenki powstałej przy księgarni. Nie pozostaje zatem nic innego jak usiąść w wygodnym fotelu z kawałkiem gorącej szarlotki i kieliszkiem aromatycznego wina.

Ja już wypatruje tomu drugiego i nie mogę się go doczekać! Na bank będę na niego polować! Bo już jestem ciekawa, co nowego u naszych bohaterów… Ach, tylko ile jeszcze mamy na nią czekać?!

***

Wybrane cytaty: 

(...) nie ma czegoś takiego, jak za dużo książek.

 Jeśli chce się osiągnąć coś wielkiego, trzeba przestać prosić o pozwolenie.

Jak powiedział Walt Disney: "Aby zacząć, trzeba przestać mówić i przystąpić do działania". 



Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

piątek, 28 grudnia 2018

HOTEL POD JEMIOŁĄ - RICHARD PAUL EVANS

Kolekcja pod Jemiołą
Obietnica pod Jemiołą || Hotel pod Jemiołą || Tajemnica pod Jemiołą

Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 288
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Kolekcję pod Jemiołą wyjątkowo czytam od końca. A ponieważ wszystkie książki są w klimacie świątecznym, więc z wielką ochotą zabrałam się za część drugą. Co bardzo ważne - nie trzeba ich czytać w kolejności, bo każda z nich jest osobną, niepowiązaną ze sobą historią.

Bohaterką "Hotelu pod Jemiołą" jest młoda dziewczyna Kim, która pomimo swojego młodego wieku została już niejednokrotnie skrzywdzona przez los... Nie tylko wiązała się do tej pory z niewłaściwymi mężczyznami, ale także przeżyła w dzieciństwie kilka prób samobójczych oraz śmierć swojej mamy. Teraz też nie ma łatwiej, bo jest świeżo po rozwodzie i dowiaduje się, że jej ukochany tata jest poważnie chory i może go stracić. W tym momencie swojego życia ma okazję wyjechać na konferencje dla początkujących pisarzy romansów. Postanawia więc z niej skorzystać....

Richard Paul Evans bardzo fajnie tworzy bohaterów, nie są oni papierowi czy wyidealizowani. Mają swoje zalety, ale i wady, tak jak każdy inny człowiek. Mają rozterki, wątpliwości, czasami nie wiedzą co mają zrobić. Ja od razu polubiłam Kim, jej tatę, Zeke'a czy Samanthę... Aż sama chciałabym ich poznać!

To nie jest książka, w której akcja pędzi na łeb na szyję. Chodzi tu raczej o to jak Kim zmienia swój sposób myślenia. Tata Kim wreszcie uświadamia jej, że Mama bardzo ją kochała i za nic na świecie nie zmieniłaby swoich decyzji związanych z dzieckiem. A Zeke pokazał jej, że jest warta przyjaźni i miłości... Wydarzenia są tutaj przewidywalne, czytelnik raczej nie będzie zaskoczony zakończeniem. Ale mi w ogóle to nie przeszkadzało. W tego typu książkach totalnie mi to nie przeszkadza:)

"Hotel pod Jemiołą" to także książka wyjątkowo świąteczna i klimatyczna. Aż czuje się w powietrzu zapach choinki, śnieg czy ma się chęć spróbować świątecznych potraw. Evans jest czarodziejem pod tym względem. Atmosfera książki genialnie odzwierciedla ten specjalny czas w roku, na który większość z nas przecież czeka z utęsknieniem.

To moja druga przeczytana książka tego Autora i zdecydowanie uważam, że jest lepsza niż poprzednia! Być może jest ona o wiele bardziej nostalgiczna, dająca do myślenia i zastanowienia się nad niektórymi rzeczami, które są ważne w życiu... Przez to jest nieco smutniejsza, ale przecież nie zawsze chodzi tylko zabawę, prawda? A czasem potrzeba i takiej chwili zadumy...

***
Wybrane cytaty: 

Chwile, które najbardziej chcemy zapomnieć, z reguły są tymi, których nigdy nie zapomnimy.

Jak to się dzieje, że bardzo często ci, którzy mają najmniej, najchętniej dzielą się z innymi?

Miłość jest jak nauka tańca. Gdy dwoje ludzi słyszy pierwsze takty muzyki, ogarnia ich pasja i mają gdzieś, czy ktoś na nich patrzy, bo pragną tylko szaleć. Tańczą niezdarnie, źle stawiają kroki i upadają, a czasami nawet tańczą do innej melodii, ale tego nie zauważają, bo tak bardzo porywa ich muzyka. Ale potem muzyka cichnie i zaczynają deptać sobie po palcach. Niektórzy myślą, że tak wygląda prawda o związku, i uciekają. Prawda jednak jest taka, że dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa miłość. Dopiero wtedy dwoje ludzi zaczyna się uczyć swoich rytmów i tego, jak się zgrać. I jeśli wytrwają wystarczająco długo, może nawet nauczą się tańczyć z gracją.

Poczucia własnej wartości nie mogą nam zapewnić inni ludzie. Albo się w siebie wierzy, albo nie.

Prawdziwa miłość nie polega na pożądaniu osoby, ale pragnieniu jej szczęścia – czasami nawet kosztem własnego. Prawdziwa miłość to nadzwyczajna wyrozumiałość i troska, to czynne dążenie do dobrostanu ukochanej osoby. Wszystko inne to po prostu maskowanie własnych egoistycznych pragnień.

Zbyt często przegrywamy dzisiejsze bitwy, ponieważ nadal toczymy wczorajsze walki.

Książki to dużo więcej niż tylko papier, klej i farba drukarska. To coś więcej niż cyfrowe wydruki. To iskry. Iskry, które wzniecają pożary. Iskry, które wzniecają rewolucje. Każda ważna rewolucja zaczęła się od książki. Każda wielka rewolucja religijna zaczęła się od książki. Miliardy ludzi wybierały określoną drogę życiową z powodu książki. Każda rewolucja polityczna zaczęła się od książki. Każda rewolucja kulturalna i społeczna zaczęła się od książki.

Tylko wybitny naukowiec potrafi wytłumaczyć laikowi skomplikowane teorie. Przystępność to prawdziwy geniusz.

Wyzwanie: 2 w 1








Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ