niedziela, 6 września 2020

WŁAM SIĘ DO MÓZGU - RADEK KOTARSKI

Wydawnictwo: ALTENBERG
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 300
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Nauka zawsze mnie ciekawiła. Bardzo chętnie chodziłam i do szkoły i na studia. I nie jest tajemnicą, że musimy uczyć się przez całe życie, a nie tylko w szkole. Postęp technologiczny jest tak szybki, że swoją wiedzę musimy uaktualniać cały czas. Do tego zmiany wszelkich przepisów w naszym świecie wymuszają na nas zaznajamianie się z nimi, jeśli chcemy nadal pracować (a właściwie w każdym zawodzie zmiany następują wyjątkowo szybko). 

Ta książka to nie beletrystyka, a swego rodzaju poradnik o nauce. A dokładnie o tym jak się uczyć! Szkoda, że nie miałam możliwości przeczytania tej książki w szkole średniej! Choć powiem szczerze, że wiele z tych metod stosowałam, nawet o nich nie wiedząc... W książce są one zebrane, uszeregowane i odpowiednio nazwane. 

Każdy rozdział dotyczy innej z metod. Dla mnie są one opisane bardzo ciekawie i plastycznie poprzez wiele ciekawych przykładów, dzięki którym łatwiej je zapamiętać i później skojarzyć. Poza tym każdy z rozdziałów kończy się podsumowaniem najważniejszych założeń, które warto zapamiętać, aby stosować daną metodę.

Książka zawiera wiele dygresji związanych z prywatnym życiem Radka Kotarskiego. To być może nie spodoba się części osób. Mi raczej nie przeszkadzało. Poza tym na swoim przykładzie Autor opisuje zastosowanie danych metod. Co moim zdaniem ułatwia zobrazowanie sobie danego zagadnienia.

Ciekawa, interesująca książka. Ja jej już w większym zakresie nie zastosuję, bo jestem po studiach (chociaż nigdy nie wiadomo - człowiek uczy się przez całe życie)... Aczkolwiek na początku września, wraz z pierwszym dzwonkiem w szkole będę w stanie podpowiedzieć niektóre najciekawsze pomysły mojemu dziecku:) Bo doskonale zdaję sobie sprawę, że uczyć też trzeba się nauczyć!

czwartek, 27 sierpnia 2020

KOCHANIE, WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE - NATALIA SOŃSKA

 Jagodowa miłość
Cała przyjemność po mojej stronie || Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić? || Zacznijmy jeszcze raz || Zawsze możesz na mnie liczyć || Kochanie, wszystko będzie dobrze

Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data wydania: lipiec 2020
Liczba stron: 328
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

To już piąta i ostatnia część jagodowej serii. I moim zdaniem jest to najlepsza część z tej serii!

Jagoda zaczyna wreszcie prowadzić "Słodką" na własny rachunek. Nie zapomina oczywiście o udoskonalaniu oferty ciast i ciasteczek. Jak tylko może stara się eksperymentować w kuchni i wymyślać coraz to nowe wypieki. Pomysł z rozbudową wnętrza cukierni też nabiera coraz realniejszych kształtów.  Za to w życiu prywatnym Jagody dzieje się znacznie więcej. Wreszcie pogodzili się z Tomaszem (trochę drażniła mnie ta forma imienia, czemu nie zwyczajnie Tomek?!), wyjaśnili sobie wszystkie nieporozumienia związane z niemówieniem sobie prawdy i obiecali, że od teraz będą ze sobą szczerzy. Bo tajemnice i niedomówienia nie sprzyjają tworzeniu poważnego związku. Jednak ciągle koło nich pojawiają się inne, nieułatwiające niczego osoby jak Paulina, Teodor czy były mąż Jagody... Jagoda także próbuje rozwikłać zagadkę swoich rodziców i swojego pochodzenia.

 Według mnie, ta część była najlepszą ze wszystkich. Dlaczego? Najbardziej dynamiczna, najwięcej się tu działo i co ważne - wszystkie wątki zostały wyjaśnione i zakończone. Pani Natalia Sońska bardzo subtelnie i z wyczuciem przedstawia nam tą historię. Dlatego jest to świetna książka na lekkie, odprężające popołudnie lub wieczór. Jest to opowieść dająca ciepło i pozwalająca odzyskać wewnętrzny spokój. 

 Ta część porusza jeszcze kwestię uczuć jakie czujemy do naszych rodziców. Czy prawdziwi rodzice to ci, którzy nas wychowali czy ci, którzy są naszymi biologicznymi rodzicami? Czy ważne jest to kiedy nam powiedzą prawdę i czy w ogóle? Czy jest na to dobry czas, aby przekazać dziecku taką informację?

To wprawdzie ostatnia część tego cyklu, ale moim zdaniem, to dobrze. Nawet i tak za dużo było tych części. Takie historie lubię czytać, ale gdy nie są aż tak mocno rozciągnięte. Poza tym teraz czekam na kolejny, nowy cykl:)

sobota, 22 sierpnia 2020

KRÓLESTWO KANCIARZY - LEIGH BARDUGO

Szóstka wron

Szóstka wron || Królestwo kanciarzy


Wydawnictwo: MAG
Data wydania: wrzesień 2016
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Jak to dobrze, że po przeczytaniu pierwszego tomu, miałam już pod ręką przygotowany drugi tom! Pierwszy tom bowiem zakończył się w taki sposób, że nie było innej opcji, jak od razu zacząć czytać drugi!

Kaz Brekker z ekipą właśnie przeprowadzili skok nie do wykonania i udało im się przy tym ujść z życiem. Jednak zostali wystawieni do wiatru i nie otrzymali zapłaty za wykonane zadanie, a wręcz zostali jeszcze osłabieni. Teraz muszą odzyskać i odbudować swój skład oraz odzyskać swoją zapłatę.

Druga część tego cyklu jest poprowadzona w tym samym klimacie co pierwsza. Znów gościmy w światku łotrzyków, złodziejaszków i rabusiów. Jesteśmy światkami kolejnych przygód naszych bohaterów, trzymamy za nich kciuki, gdy muszą wykonać swoje kolejne zadania i kibicujemy im z całego serca, aby włos im z głowy nie spadł. Niestety czasem dochodzi do krwawych i brutalnych potyczek. Intrygi, włamania czy inne konszachty są na porządku dziennym. Wykazują się przy tym niesamowitym sprytem, chytrością i przebiegłością. A wszystko to opisane jest wyjątkowo plastycznie, mamy wrażenie jakbyśmy oglądali całkiem niezły film sensacyjny! Akcja jest szybka i wartka, nie ma czasu na wzięcie głębokiego oddechu. Każdy rozdział dotyczy kolejnego z bohaterów i z jego pozycji są przedstawiane kolejne wydarzenia. Jednak rozdziały kończą się w na tyle kluczowych momentach, że trudno nam przerwać czytanie, bo chcemy dowiedzieć się co dalej...

"Szóstka wron" i "Królestwo kanciarzy" to fantastyczna przygoda literacka. Ja zaczytałam się całkowicie. Pochłonął mnie ten świat, a naszych wszystkich bohaterów polubiłam bez reszty. Każdy z nich bowiem jest tak bardzo różny od innych i przez to wyjątkowy i niesamowity. Być może właśnie w tej indywidualności tkwi sukces tej ekipy. Dla mnie to właśnie kreacja bohaterów jest największym atutem książki. Niesamowite jest to jak będąc w konflikcie z prawem, są wierni kodeksowi przestępczemu i lojalni wobec siebie nawzajem. W tej części widzimy dokładniej, że zawiązują się pomiędzy nimi przyjaźnie i miłości, i jak wielką siłę mają. Każdy z nich jednak ma swoją historię, przeszłość, z którą toczy wewnętrzną walkę.

"Królestwo kanciarzy" to drugi tom, który nie tylko dorównał pierwszej części, ale moim zdaniem nawet ją przewyższył! Ja przeżyłam niesamowitą przygodę czytelniczą, którą będę na pewno wspominać długo i z rozrzewnieniem. A zakończenie? Zostawiło mnie z wielkim książkowym kacem! Co to była za książka?!

***

Wybrane cytaty:

Jeśli nie możesz wygrać, zmień zasady gry.
 
W Ketterdamie nie ma dobrych ludzi – odparł Kaz. – Klimat im nie służy.
 
- Powiem ci coś w tajemnicy, Hanno: te najstraszniejsze potwory nigdy nie wyglądają jak potwory.
 
I to właśnie ostatecznie niszczy każdego z nas, pomyślał Kaz. Tęsknota za czymś, czego nigdy nie mogliśmy mieć.
 
- To nie są negocjacje.
- Z tobą każda rozmowa to negocjacje, Brekker; zaczynam podejrzewać, że nawet jak się rodziłeś, wynegocjowałeś swoje przyjście na świat.
 
Wrony zapamiętują twarze. Zapamiętują ludzi, którzy je karmią i są dla nich mili, tak jak zapamiętują tych, którzy wyrządzili im krzywdę. Nigdy nie zapominają. Przekazuja sobie nawzajem, o kogo warto się zatroszczyć a kogo lepiej sie wystrzegać.
 
- Pospiesz się. - Kaz spojrzał na zegarek.
- Jeżeli choć kropka spadnie na podłogę, przeżre się przez nią na wylot i skapnie na siedzących przy stole gości ojca.
- Nie spiesz się.
 
Jeśli chcesz wygrać, musisz prowadzić więcej niż jedną rozgrywkę jednocześnie.   
 
- Zrozum, Inej: zabić syna Pekki mógłbym tylko raz. - Kaz pchnięciem laski otworzył drzwi. - A zmusić go do wyobrażania sobie śmierci chłopaka mogę tysiące razy.
 
- Mówi, że jesteś okrutny.
- Jestem pragmatyczny. Gdybym był okrutny, wygłosiłbym mowę pogrzebową nad jego grobem, zamiast wdawać się w tę rozmowę. Dlatego, Kuweiu, popłyniesz do Południowych Kolonii, a gdy sytuacja się uspokoi, popłyniesz sobie do Ravki, do domu babki Matthiasa albo gdziekolwiek zechcesz.
- Mojej babki w to nie mieszaj - odezwał się Matthias.
 
- Nie mów tak o niej, Alys jest niewiele starsza ode mnie. A na moje nazwisko ojciec na pewno by nic nie kupił.
- Zdziwiłbyś się, do czego ludzie są zdolni, żeby tylko nie płacić podatków.
 
Twoją słabością nie jest nieumiejętność czytania, tylko lęk przed tym, że ludzie się o niej dowiedzą. Wstyd określa to, kim jesteś, a ty mu na to pozwalasz. [...] Człowiek zniesie każdy rodzaj bólu, ale wstyd... Wstyd potrafi pożreć go w całości.     
 
Życie w Baryłce nauczyło mnie tego: ufaj, ale sprawdzaj.
 
Nigdy nie wiemy, co wydarzy się za chwilę. Mamy tylko to, co jest tu i teraz.
 
- Kupcy to idealni frajerzy do oskubania - powiedział Kaz. - Bogaci i sprytni. Dlatego łatwo ich wykiwać.
- Jak to? - zdziwił się Wylan.
- Zamożni ludzie lubią sobie wyobrażać, że zasłużyli na każde posiadanie kruge, przez co są skłonni lekceważyć wpływ przypadku. A spryciarze zawsze i wszędzie szukają furtek i luk, wyczekują okazji, żeby oszukać system.
- Kogo w takim razie najtrudniej jest okantować? - zainteresowała się Nina.
- Ludzi uczciwych - odparł Kaz. - Których, na szczęście, nie ma zbyt wielu.

wtorek, 4 sierpnia 2020

SZÓSTKA WRON - LEIGH BARDUGO

Szóstka wron
Szóstka wron || Królestwo kanciarzy

Wydawnictwo: MAG
Data wydania: wrzesień 2016
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Od dawien dawna zabierałam się za tą książkę skuszona licznymi bardzo pozytywnymi o niej opiniami. Teraz po przeczytaniu i ja mogę dołączyć do grona tych opinii. Powiem też, że od razu należy przygotować sobie tom drugi, bo po przeczytaniu pierwszego będziemy chcieli dowiedzieć się co dalej...

Głównym bohaterem jest Kaz Brekker, który otrzymuje propozycję zarobienia ogromnej ilości pieniędzy. Jednak zadanie jakie musi wykonać jest praktycznie niemożliwe. Trzeba bowiem dostać się do Lodowego Ogrodu, czyli pilnie strzeżonej, wojskowej twierdzy oraz odbić stamtąd naukowca - autora tajemnej receptury na niesamowicie silny narkotyk, dzięki któremu można praktycznie wszystko. Kaz oczywiście podejmuje się tej roboty, ale wie, że nie jest w stanie dokonać tego sam. Kompletuje więc zespół szóstki wron - ludzi na tyle zdesperowanych, aby mogli i byli w stanie podjąć się tego wyzwania. I tak w drużynie znajduje się Kaz, Inej Ghafa, Nina Zenik, Jespera Fahey, Wylan Van Eck, Matthias Helvar.

Dla mnie największym atutem tej książki są jej bohaterowie. Ich kreacja to prawdziwy majstersztyk. Każdy z tej szóstki jest wyjątkowy, ma inne zdolności i specjalizuje się w czymś innym. Dlatego razem tworzą idealny zespół, drużynę, która jest w stanie dokonać niemożliwego. Ich umiejętności to jednak jedno. Drugie to motywacja do wzięcia udziału w tym karkołomnym przedsięwzięciu. Bowiem ryzyko jest ogromne i wręcz niewyobrażalne. Każdy rozdział poświęcony jest jednemu z pięciu naszych bohaterów i wtedy wydarzenia możemy poznać z jego perspektywy. To bardzo ciekawy zabieg. Fabuła toczy się nieprzerwanie, a my możemy poznać kolejne postacie. Przy okazji też mamy zgrabnie wplecione ich historie i istotne wydarzenia z przeszłości, które miały wpływ na ich obecne decyzje i ukształtowały poniekąd ich charakter. I co najciekawsze i najbardziej intrygujące - oni nie muszą się lubić, oni mają ze sobą współpracować, aby wykonać określone zadanie. To powoduje, że są do siebie czasem oschli, czasem złośliwi, przekomarzają się non stop. Ale te ich docinki są na tyle zawadiackie i z pazurem, że czytelnik tylko uśmiecha się pod nosem:)

Akcja powieści jest szybka i wartka. Tu nie ma czasu się nudzić. A im bliżej końca, tym więcej się dzieje. I bardziej dynamicznie. Za to zakończenie pierwszej części nie pozwala zakończyć tej przygody tylko na niej. Konieczne jest przeczytanie części drugiej!

"Szóstka wron" jest zaklasyfikowana do lektury młodzieżowej. Choć ja zdecydowanie rozszerzyłabym ten zasięg i na nieco starszych czytelników. Ja jako dorosły czytelnik dałam się wciągnąć całkowicie i im bliżej końca, tym trudniej mi było odłożyć książkę.

To naprawdę fascynująca opowieść o pogoni za bogactwem, chęci zemsty i brutalności świata. Ale także o braterstwie i wspieraniu siebie nawzajem, gdy jesteśmy członkami jakiegoś zespołu. Od naszych bowiem działań, zależą losy i niekiedy nawet życie pozostałych. Podejmując się więc określonego zadania i tworząc grupę bierzemy również odpowiedzialność za naszych współpracowników. Autorka wprowadziła nas do tego świata pełnego brutalności i okropieństwa, ale przy okazji dała nam bohaterów silnych, odważnych i bezwzględnych, którzy pozwolą nam przetrwać w tym świecie. Ale są oni także pełni różnorodnych uczuć, a czasem nawet się o nie nie podejrzewają i silnie je próbują skrywać w swoim wnętrzu. To sprawia, że książka ma swój niepowtarzalny klimat i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych.

Autorka stworzyła niesamowity świat, w który na początku ciężko mi było wejść. Podczas czytania pierwszych stron byłam więc lekko zdezorientowana. Jednak z czasem wszystko zaczyna powoli się krystalizować i nabierać odpowiedniego znaczenia. Wkraczamy więc do świata złodziei, szulerów, hazardzistów i skazańców. I musimy nieustannie uważać, bo na każdym kroku czai się tu niebezpieczeństwo i nie tylko ryzyko niepowodzenia akcji, ale przede wszystkim utraty życia.

Sama nie wiem czemu ja tak długo zwlekałam z jej przeczytaniem. Dobrze, że mam pod ręką drugi tom! "Szóstka wron" to naprawdę niebanalna historia przedstawiona na najwyższym poziomie. Może i nie jestem fachowcem w dziedzinie fantastyki, ale dla mnie wszystko tu było perfekcyjne: stworzony świat, dynamiczna, trzymająca w napięciu akcja i bohaterowie (dla takich bohaterów naprawdę warto przeczytać tą książkę)!

***

Wybrane cytaty:

- To niezgodne z naturą, żeby kobiety walczyły.
- To niezgodne z naturą, żeby człowiek był równie głupi, jak wysoki, a jednak proszę, stoisz tutaj.
 

Żadnych żałobników. Żadnych pogrzebów.

-W jaki sposób najłatwiej ukraść człowiekowi portfel?
-Przyłożyć mu nóż do gardła? - zapytała Inej.
-Pistolet do głowy? - powiedział Jesper.
-Wrzucić mu truciznę do kubka? - zaproponowała Nina.
-Wszyscy jesteście okropni - obruszył się Matthias.
Kaz przewrócił oczami.
-Najłatwiej ukraść człowiekowi portfel, mówiąc mu, że zamierzacie ukraść mu zegarek.

Inej zaproponowała mu kiedyś, że nauczy go jak upadać.
-Sztuka polega na tym, żeby nie upaść - odpowiedział jej wtedy ze śmiechem.
-Nie, Kaz. Sztuka polega na tym, żeby znowu się podnieść.

Wielu chłopców będzie przynosić ci kwiaty, ale pewnego dnia spotkasz tego, który pozna twój ulubiony kwiat, twoją ulubioną piosenkę, twóje ulubione słodycze. Nawet jeśli będzie za biedny, żeby dać ci któreś z nich, to nie będzie miało znaczenia, bo poświęci czas, żeby poznać cię jak nikt inny. Tylko ten chłopiec zasłuży na twoje serce.

Sekret to nie to samo co pieniądz. Wydany nie zachowuje wartości.

-Jestem biznesmenem - powiedział jej. - Ni mniej, ni więcej.
-Jesteś złodziejem, Kaz.
-Czyż nie to właśnie powiedziałem?

Ludzie kpią z bogów, dopóki ich nie potrzebują.

Nie jestem przestępcą - zaprotestował Wylan.
Kaz rzucił mu niemalże współczujące spojrzenie.
- Nie, jesteś flecistą, który wpadł w złe towarzystwo.

- A dlaczego właściwie wyniosłeś się z domu ojca? - zapytał Jasper.
- Nadszedł czas - odparł powściągliwie Wylan.
- Idealista? Romantyk? Rewolucjonista?
- Idiota? - zasugerowała Nina.

- (...) Za swojej kadencji podwoił pan zarobki punktu. Jest pan szantażystą...
- Posredniczę w handlu informacjami.
- ...oszustem...
- Tworzę okazję.
- ...rajtufem i mordercą...
- Nie zajmuję się dziwkami, a zabijam tylko dla sprawy.
- A jaka to sprwa?
- Taka sama jak twoja, kupcze: zyski.
- Jak zdobywa pan informacje, panie
Brekker?
- Możesz uznać, że jestem włamywaczem.
- Musi być pan nad wyraz uzdolnionym włamywaczem.
- W rzeczy samej.

- Jestem bardzo cenną inwestycją.
Nina rozdziawiła usta.
- Powiedz, że to nie są jego słowa.
- Oczywiście, że są. Z pominięciem słowa "cenna".
- Idiota.
- Jak się ma Matthias?
- Też idiota.

Właśnie udało nam się doprowadzić do tego, że zamknięto nas w najlepiej strzeżonym więzieniu na świecie. Albo jesteśmy geniuszami, albo najgłupszymi sukinsynami, jacy chodzili po ziemi.

- Powiedzmy tylko, że moja waluta ma większą siłę przebicia.
- Pieniądz to pieniądz.
- Ja handluję informacją, Geels, a rzeczy, których ludzie się dopuszczają, kiedy myślą, że nikt nie patrzy... Wstyd ma większą wartość niż jakikolwiek pieniądz.

- [...] Żaden z niego głupiec. Oczywiście za każdym razem, kiedy klepie się po tylnej kieszeni spodni albo frontowej płaszcza, co robi? Informuje dokładnie wszystkich złodziei przy Klepce, gdzie trzyma kasę.
- Na wszystkich świętych... - mruknęła Nina. - Pewnie sama tak robiłam.
- Wszyscy tak robią - wtrąciła Inej.
Jesper uniósł brew.
- Nie wszyscy.
- Bo ty masz zawsze pusty portfel - odgryzła się Nina.

- Pewnie, jestem chudy– odparł, kiedy wracali pośpiesznie
przez stajnię– ale dzięki temu mniej moknę na deszczu.
- Jak to?
- Mniej kropli we mnie trafia.

- Jesteś pewny siebie, co?
- Siebie i tylko siebie.

Na odległość cuchniesz przyzwoitym człowiekiem.

środa, 29 lipca 2020

RĘKA NA ŚCIANIE - MAUREEN JOHNSON

Truly Devious
Nieodgadniony || Znikający stopień || Ręka na ścianie

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: lipiec 2020
Liczba stron: 392
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

"Ręka na ścianie" to już trzecia i ostatnia części serii o nastoletniej Stevie. Wszystkie wątki zostają tutaj zamknięte, a sprawy wyjaśnione.

A więc po raz trzeci wracamy do Akademii Ellinghama, gdzie spotykamy Stevie, która uwielbia rozwiązywać zagadki kryminalne, i jej przyjaciół. Dziewczyna postawiła sobie za cel rozwiązanie zagadki stulecia - zaginięcia malutkiej Alice i śmierci jej matki Iris. To zbrodnie sprzed lat. Jednak i teraz dochodzi do "dziwnych" wypadków, które dla Stevie nie wydają się jedynie nieszczęśliwymi. Coraz bardziej jest zatem przekonana, że są to morderstwa i co istotne, że są one powiązane z wydarzeniami sprzed wielu lat. Niestety same przypuszczenia nie wystarczą, aby przekazać je policji, trzeba zdobyć odpowiednie dowody i argumenty, aby przekonać odpowiednie ograny ścigania.

"Ręka na ścianie", jak i cała seria "Truly Devious", utrzymana jest na podobnym poziomie i w podobnym klimacie. Ja zdecydowanie polecam czytanie tej serii w kolejności. Wszystkie bowiem części są ze sobą ściśle połączone i pełne istotnych szczegółów, które są ważne dla zrozumienia całości. A trzecia część jest niejako wisienką na torcie, gdzie wszystkie wątki zostają zakończone.

Kolejne rozdziały dotyczą na przemian teraźniejszości i przeszłości. To bardzo ciekawy zabieg, zwłaszcza jak na wydarzenia z teraźniejszości wpływają te, które zdarzyły się lata temu. Poza tym krok za krokiem możemy poznać wydarzenia oraz połączyć je w zgrabną i zaskakującą całość. Stevie prowadzi swoje śledztwo niczym Agatha Christie, czego idealnym przykładem jest scena kulminacyjna, gdzie wszyscy zostali zgromadzeni w jednym miejscu, a detektyw odkrywa wszystkie karty zagadki.

Seria ta dedykowana jest w szczególności młodzieży ze względu na nastoletnie problemy w niej poruszane, jednak wydaje mi się, że i dorośli czytelnicy mogą wybornie bawić się przy jej lekturze. W mojej ocenie jest to naprawdę ciekawy, zgrabny kryminał z ciekawie poprowadzoną zagadką, który skupia czytelnika od samego początku do samego końca.

***

Wybrane cytaty: 

Ułóż to w myślach i przelej na papier. Ogarnij. Pisz, co zapamiętałaś. Notuj wrażenia, bo pamięć je zniekształci i, nim się obejrzysz, w głowie zostanie mętlik.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :)



piątek, 10 lipca 2020

BEZ PRZEBACZENIA - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Bez przebaczenia/Bez pożegnania
Bez przebaczenia || Bez pożegnania

Wydawnictwo: BURDA PUBLISHING POLSKA 
Data wydania: lipiec 2019
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

"Bez przebaczenia" to jedna z tych książek, do których wracałam niejednokrotnie, wracam i myślę, że będę wracać.

I po "Zakrętach losu" uważam, że jest najlepsza! Teraz po ukazaniu się drugiej części tej serii, uważam, że cała seria zasługuje na uznanie. Bardzo emocjonalna, bardzo mądra, bardzo prawdziwa. Pokazuje przede wszystkim, że zawsze warto rozmawiać ze sobą, że najgorsze są niedomówienia, niewyjaśnione sytuacje, niedopowiedziane rzeczy. Pokazuje także jak trudne jest życie zawodowego żołnierza i jego rodziny, że to bardzo ryzykowny zawód i niestety najbardziej na tym cierpią rodziny. Książka jak zwykle pochłonęła mnie do reszty. Tym razem jednak łzy same się cisnęły. Piękna opowieść o miłości, wspieraniu się i o własnej wartości!

Główną bohaterką jest Paulina, która ma 18 lat, mieszka z matką, jej nowym mężczyzną i malutkim braciszkiem. Pewnego razu dziewczyna zostaje w domu, natomiast reszta udaje się na wycieczkę. Dochodzi do wypadku i wszyscy giną. Wtedy Paulina dostaje się do domu swojego ojca, którego wcześniej nie znała - zostawił ją i matkę 16 lat temu. Ojciec jest wojskowym - generałem, który w domu stosuje musztrę nawet gorszą niż na poligonie. Szczególnie nienawidzi wręcz Pauli, jej artystycznej duszy, sposobu ubierania się, słuchania muzyki czy czytania książek. Pewnego Razu Paula spotyka w bibliotece przystojnego chłopaka o zielonych oczach - Piotra. Oboje w sobie zakochują się od pierwszego wejrzenia. Szybko jednak okazuje się, że ów przystojniak, to prawa ręka ojca generała, wybitny strateg, przed którym stoi wojskowa kariera. Oboje młodzi szybko zaczynają szukać wymówek, aby ze sobą spędzać coraz więcej czasu - a to korepetycje z matematyki, a to podwiezienie na kurs rysunku....

I najbardziej niesamowite jest to, że za każdym razem jak do niej wracam, przeżywam ją na nowo, a emocje towarzyszące czytaniu nie słabną...

czwartek, 2 lipca 2020

MARS - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA

Bezlitosna siła
Kastor || Polluks || Saturn || Mars

Wydawnictwo: BURDA PUBLISHING POLSKA
Data wydania: lipiec 2020
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

To już czwarty ostatni tom serii Bezlitosna siła. I jak przystało na końcowy tom serii, "Mars" stanowi wspaniałe zakończenie całego cyklu. Z książkami Pani Agnieszki jest tak, że aby zacząć je czytać muszę mieć wolny dzień... Dlaczego? Ich się po prostu nie da odłożyć, zanim nie przeczyta się napisu "koniec"...

Darek Darylski to młodszy brat Polluksa, który tak jak i jego starszy brat zajmuje się walkami MMA. Tym razem przygotowuje się do walki z niejakim Remolem, człowiekiem jego ojca. Siłą napędową Darka jest złość i chęć zemsty za to co miało miejsce w przeszłości. Teraz przyszedł czas na wyrównanie rachunków. Mars nie umie zapomnieć bowiem tego co Remol zrobił jego siostrze... Na drodze staje mu jednak piękna pani doktor Liwia, która aktywnie działa w fundacji na rzecz maltretowanych kobiet. Ona jednak także ma swojego wroga, a jest nim mąż jej młodszej siostry. Darek i Liwia nie są sobie obojętni i jesteśmy świadkami rodzącego się między nimi uczucia. Chociaż na samym początku sami nie są pewni co czuje to drugie...

Darek i Liwia tworzą naprawdę świetny duet. On zadziorny, wyjątkowo charakterny, z błyskiem w oku i perfekcyjnie wyrzeźbionym ciele. Ona piękna, inteligentna, subtelna i przede wszystkim wrażliwa dusza o dobrym serduchu. Czy tych dwoje ma szanse być razem, zrozumieć siebie nawzajem i zaakceptować?

Akcja jest szybka, wartka, nie sposób się przy niej nudzić i odłożyć książkę nawet na chwilę! Teoretycznie to lekka i przyjemna lektura. Ale Autorka porusza też bardzo trudny temat przemocy wobec kobiet. Temat ten pojawiał się też w poprzednich tomach tej serii, jednak tutaj poznajemy ofiarę, która wraca do swojego oprawcy w nadziei, że ten się zmieni.

Autora pokazuje tu także jak ważne jest posiadanie rodziny i zaufanych przyjaciół, na których zawsze można liczyć. I dzięki którym można pokonać nawet to, co wydaje się niemożliwe. A takie wsparcie bliskich jest nam ogromnie potrzebne. Wsparcie i akceptacja.

To już koniec serii. Troszkę żal, bo polubiłam wszystkich jej bohaterów i trudno jest się z nimi rozstać. Jednak uważam, że wszystkie cztery tomy stanowią spójną, kompletną całość. A "Mars" jest fantastycznym jej zamknięciem. Cóż... teraz pozostaje czekać na kolejne książki Pani Agnieszki... ciekawa co tym razem nam wymyśli:P