poniedziałek, 14 sierpnia 2017

DZIEWCZYNA Z POCIĄGU - PAULA HAWKINS


Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: październik 2015
Liczba stron: 328
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Książka ma bardzo ciekawą konstrukcję – rozdziały dotyczą kolejnych bohaterek: Rachel, Megan i Anny.

Rachel to bezrobotna, bezpłodna kobieta po trzydziestce, po rozwodzie, po którym nie może dojść do siebie, telefonami zadręcza swojego byłego męża, nachodzi w domu jego żonę i dziecko, dlatego też coraz więcej zaczyna pić alkoholu, pogrąża się w nałogu, przez co ma przerwy w pamięci, a czasem nawet jakieś urazy fizyczne: siniaki czy skaleczenia.
 Megan to dziewczyna z pozoru szczęśliwa, mieszka z mężem w domu niedaleko torów kolejowych, mąż ją kocha i dba o nią. Jednak dowiadujemy się z czasem, że Megan chodzi na terapię psychologiczną, próbuje znaleźć sobie jakiekolwiek zajęcie: przez chwilę opiekuje się dzieckiem Anny, sąsiadki, prowadzi małą galerię sztuki...
 Anna, to z kolei druga żona Toma, pierwszą była Rachel. Anna ma malutką córeczkę, jest w szczęśliwym związku, tylko czasem niestety w to spokojne życie wkracza Rachel z jej obsesją. Rachel popada w depresje, ponieważ nie może zajść w ciążę. To z kolei przyczynia się do jej dołka psychicznego, początku alkoholizmu, a w konsekwencji do rozpadu jej małżeństwa. Rachel codziennie jeździ pociągiem, zna trasę na pamięć – każdy dom, każdy ogródek, rozpoznaje nawet konkretnych ludzi. Tak właśnie „poznaje” pewną parę. Pewnego dnia Rachel w gazecie czyta artykuł i dowiaduje się, że zaginęła pewna dziewczyna Megan. Czytając gazety i śledząc wiadomości szybko okazuje się, że to ta dziewczyna, obok domu której Rachel codziennie przejeżdża pociągiem. Gdy tylko mijała ich dom wszystko wygląda jak z obrazka – kochający mąż, piękna żona. Tylko pewnego dnia Rachel widzi także innego obcego mężczyznę, który czule całuje dziewczynę. Gdy dziewczyna ginie, Rachel zaczyna myśleć i kombinować, co się stało w rzeczywistości. Czy to mąż, czy ów tajemniczy kochanek? Zaczyna sama prowadzić swoje prywatne śledztwo. Idzie nawet z tym na policję, jednak tam nie jest wiarygodnym świadkiem, ponieważ szybko wychodzi na jaw prawda o jej alkoholizmie, brakach w pamięci czy uporczywym nękaniu byłego męża i jego obecnej żony.

Książka jest bardzo ciekawie skonstruowana, na pewno czytelnik nie nudzi się, gdy na tą samą sytuację patrzy z trzech punktów widzenia: Rachel, Megan albo Anny. Na pewno bardzo wnikliwie autorka przedstawia bohaterki i ich sposób myślenia. Dokładnie wiemy co która myśli.

Jednak jedną z wad jest to, że dość szybko udało mi się domyśleć winowajcy. Nie do końca byłam w stanie przewidzieć motyw zbrodni i konkretne elementy, ale sprawca wyłonił się dość szybko! To niestety wpłynęło na mniejszą zabawę podczas czytania.

Dodatkowo klimat książki jest stosunkowo smutny i przygnębiajacy. Depresja Rachel oraz jej skłonności alkoholowe w pewnym momencie przytłaczaja i zaczynają oddychać. Chociaż z całego serca chcemy być po jej stronie i chcemy jej wierzyć, po jakimś czasie zaczynamy wątpić w jej wiarygodność. I pojawia się pytanie: a co jeśli zwątpimy, bo ona jednak była pijana, a okaże się, że miała rację!?

Czy polecam? Raczej tak, chociaż dla mnie to była raczej lektura jednorazowa, no może  kiedyś jeszcze do przeczytania raz. Ale uważam, że szum medialny jaki wokół niej powstał, był nieproporcjonalnie duży. To po prostu dobrze napisany triller. A teraz czeka mnie seans filmowy powstały na jego podstawie:)

środa, 9 sierpnia 2017

BEHAWIORYSTA - REMIGIUSZ MRÓZ

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 496
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Wszędzie można przeczytać o książkach Remigiusza Mroza. Opinie są przeróżne: od tych niezadowolonych, po wychwalające. Nie pozostało zatem nic innego jak samemu zweryfikować prozę Mroza i zobaczyć co w trawie piszczy! Na pierwszy ogień poszedł "Behawiorysta".

Głównym bohaterem jest Gerard Edling były prokurator,  który został wydalony dyscyplinarnie ze środowiska prokuratorskiego i prawniczego. Ale nie tylko ludzie zajmujący się prawem patrzyli na niego krzywo.  Także służby policyjne unikały z nim kontaktu. Gerard zawodowo zajmuje się zagadnieniami kinezyki  i behawioryzmem. Stąd sam tytuł powieści. Naszego bohatera poznajemy,  gdy jest bezrobotny, ciąży mu, że musi pozostać na utrzymaniu żony,  z którą niestety nie ma teraz najlepszych kontaktów. Gerard jest postacią bardzo specyficzną i charakterystyczną: nosi jasne garnitury, ma siwe włosy, nienaganne maniery, jest dżentelmenem w każdym calu, ma ogromną wiedzę z wielu dziedzin, jest wyjątkowo upierdliwy co do poprawności językowej i ma bardzo, bardzo mocny charakter. Ale ja go polubiłam, bardzo spodobało mi się jego poczucie humoru: sarkastyczne i ironiczne, czasem sprawiał wrażenie jakby to robił od "niechcenia".

Jest też Kompozytor - zamachowiec, który porywa ludzi, a następnie udostępnia w internecie nagrania, na których nakłania widzów do głosowania kogo tym razem ma zabić. To teoria wagonika lub dylematu zwrotnicy (jak określił to Kompozytor). Widzowie mając strzępki informacji o danych osobach oceniają kto ma przeżyć, a kto nie. Czytając tą powieść człowiek zaczyna zastanawiać się jak bardzo łatwo jest nam osądzać innych po zdawkowych tylko informacjach. A to na szali życia zaważyła choroba (którą przecież można zwalczyć), a to narodowość (która nie czyni z człowieka kogoś wyjątkowego), a to kryminalna przeszłość (która z góry jest potępiana, ale przecież więźniowie są resocjalizowani, więc też należałoby dać im szansę). Mamy więc tutaj wiele ciekawych informacji z zakresu psychologii, socjologii, behawiorystyki, parę faktów dotyczących różnych zamachowców z całego świata i ich metod działania lub celu jaki chcą osiągnąć. Dlatego lektura jest tym bardziej ciekawa i wciągająca.

Książka rzeczywiście trzyma w napięciu cały czas, nie można się od niej oderwać, choć czasem miałam ochotę zamknąć oczy, żeby nie widzieć co się dzieje. Mam dość słabe nerwy, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci, które tutaj często pojawiają się w postaci zakładników. Tempo akcji jest szybkie, czytelnik nie ma czasu się nudzić, główkuje cały czas z Gerardem i Beatą Drejer, panią prokurator, byłą podwładną Gerarda.Cały czas tropimy z bohaterami Kompozytora i szukamy wskazówek jak go złapać i zaskoczyć, jaki jest jego główny motyw działania. Lubię właśnie takie książki, które pozwalają nam na samodzielne myślenie i tropienie wraz z bohaterem. To dodatkowa zabawa, która nadaje smaczku, nie pozwala się czytelnikowi nudzić, a jeśli uda nam się odgadnąć jakiś szczegół - mamy radochę. Mnie książka zaskoczyła w kilku miejscach, nie była taka oczywista. Nie chce zdradzać za dużo, bo jeśli ktoś jeszcze nie czytał, nie będzie miał zabawy, ale chciałabym tylko wspomnieć o zakończeniu. Raz: troszkę mnie zaskoczyło, bo spodziewałam się lekko innego obrotu sprawy, dwa: niestety nie lubię takich zakończeń, do których istnieje choćby cień wątpliwości co było dalej, a tutaj właśnie takie mamy, spodziewamy się jaka będzie przyszłość, ale niestety w 100% tego nie wiemy. I to jedynie mi się w książce nie podobało.

Klimat książki jest natomiast bardzo smutny i przygnębiający. Ale powodują to oczywiście w większości opisywanie w niej wydarzenia. Co jest zrozumiałe i oczywiste.

Koniecznie też muszę zwrócić uwagę na piękne wydanie! Jestem wprost oczarowana oprawą graficzną książek wydawnictwa FILIA. I nie tylko okładka jest idealna,  ale także środek: czcionka, marginesy, odstępy między wierszami itd itp. Naprawdę z wielką chęcią bierze się do ręki takie książki. I co najważniejsze - bardzo dobrze je się czyta. Do tego muszę podkreślić, że język i styl w jakim jest napisana jest jej dużym atutem. Mamy tutaj kawałek dobrej, polskiej lektury!

Książka na pewno jest warta przeczytania, na pewno możemy się z niej dowiedzieć kilku ciekawych informacji, na pewno trzyma w napięciu i ma wartką i nie ciągnącą się akcję. I na pewno to nie będzie moja ostatnia przeczytana książka Pana Mroza.


sobota, 5 sierpnia 2017

ZIELARNIA NAD SEKWANĄ - LILIANA FABISIŃSKA

Jak pies z kotem
Sanatarium pod zegarem || Weranda na Czarcim Cyplu || Zielarnia nad Sekwaną

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 460
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Każdy mol książkowy przyzna mi rację, że niebywałe szczęście to przeczytać od razu drugi tom po pierwszym, a trzeci po drugim itd itp. I ja takie szczęście przyniosłam z biblioteki! Trzeci i już niestety ostatni tom przygód Natalii i Niny, dwóch przyjaciółek, które różnią się jak przysłowiowy pies z kotem. Te dwie kobiety to wyjątkowy duet, na pozór całkowite przeciwieństwa, dwie skrajności, które jednak w krańcowych sytuacjach sobie pomagają i się wspierają. Dawno nie czytałam tak świetnych książek, które sprawiły mi wyjątkowo wiele przyjemności i radości. Dawno nie czytałam książki tak szybko i z rumieńcami na policzkach, a jednocześnie już z tęsknotą, że nieuchronnie widzimy koniec. Pani Liliano proszę o więcej tego typu opowieści! Rewelacyjna lektura i na letni, upalny dzień na plaży i na zimowy, mroźny wieczór pod kocem i z kubkiem parującej herbaty z cynamonem. Natalia i Nina są wyjątkowymi kompankami o każdej porze roku! I co najważniejsze zawsze czytając o ich przygodach na twarzy czytelnika pojawi się uśmiech. Dodatkowo chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na bardzo ciekawe i interesujące okładki wszystkich trzech części. Ale po przeczytaniu wszystkich trzech części okazało się, że to nie tylko lekkie czytadełko, ot zabawny kryminał, ale także książka o miłości, ale o miłości na wielu etapach naszego życia, to książka także o wyborach jakich musimy dokonywać podczas tego naszego życia i tak jak w życiu i tutaj rozwiązanie nie jest czarno-białe i czasem aż łezka kręci się w oku...

Natalię niespodziewanie odwiedza Stefan – jej dawna miłość, niedoszły narzeczony, teraz noblista. Przyjechał, żeby prosić Natalię, aby to właśnie ona pojechała z nim na uroczystość odebrania nagrody Nobla. Wprowadza tym zaproszeniem wiele zamieszania w życiu Natalii i Wiktora, jej obecnego „chłopaka”. Natalia czuje, że jest w impasie, pomiędzy tym co czuje i czego bardzo pragnie, a tym co rozsądne. Z jednej strony Stefan to jej wielka niespełniona miłość, przez niedomówienia i wiele niekorzystnych zdarzeń w ich życiu nie mieli oni możliwości prawdziwego, normalnego i wspólnego życia. Wiktor natomiast to obecna miłość Natalii, może nie tak wielka jak ta pierwsza stefanowa, ale też ważna, też wiele jej dająca i zaspokajająca jej tęsknoty, samotność, potrzebę uczucia i bliskości. Natalia odrzuca jednak propozycję wycieczki do Sztokholmu, gdzie miałaby towarzyszyć Stefanowi podczas uroczystości. Stefan jednak o niej nie zapomina i podczas swojego przemówienia po odebraniu nagrody wyjątkowo wylewnie dziękuje Natalii i wielokrotnie podkreśla, że bez niej on nie osiągnąłby tak wiele i ta nagroda jest przede wszystkim jej udziałem, jej kreatywnością i nowatorskim podejściem w dziedzinie botaniki.
Nina natomiast wyjeżdża do Paryża wraz z siostrami. Jest to prośba jej siostry Kostki, która do tej pory nie zajmowała się sprawami firmy, ale teraz postanowiła znaleźć fabrykę do kupienia. Na miejscu dochodzi jednak do pewnych niespodziewanych zdarzeń: w ścianę hotelowego pokoju Niny ktoś oddaje dwa strzały, ktoś kradnie jej torebkę na ulicy, a do tego pojawia się policja i powiadamia ją, że Maks, dawny narzeczony Niny nie żyje, został zamordowany. Policja dysponuje także zdjęciami, na których widać Ninę z Maksem, ale dziewczyna w ogóle nie ma pojęcia o ich spotkaniu. W Paryżu pojawia się także Hamish, milioner z Kanady, najważniejszy współpracownik firmy SIS-4 i on również dysponuje zdjęciami, na których widać Ninę, ale tym razem z innym mężczyzną, który jest businessowym konkurentem Hamisha. Zdesperowana Nina zostaje wypuszczona z aresztu, jednak ma zakaz opuszczania Paryża. Zostaje w nim sama, ponieważ jej siostry wracają do kraju. Osamotniona dziewczyna dzwoni na pomoc do Natalii, być może z nadzieją, że to ona – rezolutna staruszka – pomoże rozwiązać tajemniczą zagadkę, a tym samym uchroni Ninę przed dożywotnim więzieniem.
Jak to wszystko się rozwiązało? Przeczytajcie sami! A uważam, że jeśli ktoś przeczytał pierwszy i drugi tom, to do trzeciego już nie trzeba go zachęcać:)


Wyzwanie: GRA W KOLORY 
 

środa, 2 sierpnia 2017

CHATA - WM. PAUL YOUNG

Wydawnictwo: NOWA PROZA
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 304
Moja bardzo subiektywna ocena: 2/10

***

Przeczytałam. I właściwie tyle mogę napisać. Ale nie porwała mnie ta książka. Zaczęłam zastanawiać się dlaczego? Może dlatego, że okrzyknięto ją jako niesamowitą, magiczną, odpowiadającą na nasze trudne pytania. Być może dlatego, że po tych wszystkich wychwalających ją głosach, najzwyczajniej człowiek spodziewał się czegoś niesamowitego. Przeczytałam tą książkę nie spiesząc się, czasem wracając co do trudniejszych fragmentów, byłam otwarta na specyficzną w niej symbolikę czy chociażby sposób przedstawienia Trójcy Świętej. Ale trudno mi powiedzieć, że w książce znalazłam odpowiedzi na moje pytania, ja raczej nie zrozumiałam tych odpowiedzi jakie zostały tam przedstawione. Nie przemówiły one do mnie, wielokrotnie były mało zrozumiałe i zagmatwane. Mówiąc potocznie takie "masło maślane".

Mackenzie to ojciec kilkorga dzieci i mąż Nan. Podczas jednego z biwaków jedno z jego dzieci ginie i niestety nie zostaje odnalezione. Po kilku latach Mack znajduje w skrzynce na listy list od ... Boga. Jedzie na umówione spotkanie do tytułowej chaty, a tam zastaje Trójce Świętą w trzech osobach:   I właśnie tutaj dochodzi do meritum i do wielu rozmów na temat wiary i Boga. Ja niestety nie zrozumiałam tych rozmów. Chciałam zrozumieć przesłanie, ale niestety mi się nie udało. Do tego miałam wiele pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi. I wielokrotnie uważałam, że Mack za szybko wszystko, całe wytłumaczenie problemu przyjmuje do swojej wiadomości. Dla mnie nie było to wszystko tak klarowne. Myślałam też , że będzie to lektura, do której będę mogła wracać co jakiś czas i za każdym razem będzie można odkryć coś nowego. Teraz po przeczytaniu jej uważam, że niestety to dla mnie tylko jednorazowa lektura.

Dlatego też dla tej lektury nie mówię ani tak, ani nie. Niech każdy sam spróbuje jeśli ma ochotę i sam zadecyduje czy te rozwiązania są dla niego satysfakcjonujące. 


Wyzwanie: GRA W KOLORY 
 

niedziela, 30 lipca 2017

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE - MAGDALENA WITKIEWICZ


Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 496
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Od dawna słyszałam o Magdalenie Witkiewicz wiele dobrych i pozytywnych opinii. Postanowiłam więc sama przekonać się czy i mnie porwie jej proza. Wybrałam najnowszą powieść,  która przykuła moją uwagę przede wszystkim piękną okładką. W ogóle muszę przyznać, że wydawnictwo FILIA wypuszcza na rynek przepiękne książki:) Większość ma cudowne okładki, a i w środku również są dopieszczone w każdym calu.

W tej książce pierwsze skrzypce grają emocje. I to dzięki nim nie możemy oderwać się od czytania. A emocji mamy tutaj pełen wachlarz: od szczęścia i miłości, przez smutek, do melancholii i zadumy. Ale emocje nie gnają tu na łeb na szyję, ale powolutku nas pochłaniają. Nawet nie wiemy kiedy złapaliśmy haczyk,a już jesteśmy emocjonalnie związani z naszymi bohaterami.

Autorka wiele kart książki poświęciła zdarzeniom z przeszłości. Zrobiła to poprzez osobę Pana Andrzeja, który przez wiele wieczorów snuje swoją opowieść, przekazuje Zosi i Szymonowi historię nieszczęśliwej miłości przodków, Stefanii oraz historię willi, którą odziedziczyła Zosia. Autorka przenosi nas zatem do lat trzydziestych, a robi to na tyle umiejętnie i plastycznie, że naprawdę mamy wrażenie jakbyśmy oglądali film. Nasza wyobraźnia szaleje, widzimy piękny dworek, starą maszynę do szycia i Annę szyjąca na niej suknie ślubne, firany, pościele, widzimy piękny sad czereśniowy, starą ławeczkę w ogrodzie. Niewiele potrzeba, aby wyobrazić sobie i poczuć zapach ciasta lub aromat rosołu, które pomogły wyzdrowieć Henrykowi. Czujemy też świeżość wysprzątanego przez Annę domu, w którym dziewczyna znalazła schronienie i miłość.

Główną bohaterkę Zosie poznajemy już w szkole podstawowej, a właściwie pod sam jej koniec. Jest sumienną, piątkowa uczennicą, która pierwszy raz w życiu decyduje się na wagary. Robi to przede wszystkim pod presją grupy, bardzo chce być zaakceptowana przez rówieśników.  Zostaje jednak przez nich wyśmiana. W domu wcale też nie jest lepiej - ojciec jest małomówny, matka ciągle chwali się przed przyjaciółkami, a oboje tylko wymagają od Zosi samych piątek i ćwiczenia gam na pianinie. Karą za wagary okazuje się pomoc Pani Stefani, staruszce, która niby wymaga pomocy, ale nie jest to tak do końca jej potrzebne. Pani Stefania okazuje się prawdziwym skarbem dla Zosi, jest jedyną osobą, która zwraca na nią uwagę, słucha jej i nie ocenia. Jednak Pani Stefania pewnego dnia zaczyna się źle czuć i niestety pobyt w szpitalu kończy się jej śmiercią. W spadku po sobie zostawia Zosi mieszkanie w Gdańsku i willę w Rudzie Pabianickiej niedaleko Łodzi. Zosia zaczyna wtedy swoje prawdziwe dorosłe życie. Boryka się z wieloma problemami, próbuje znaleźć swoje miejsce na świecie i stworzyć swój dom. Szuka miejsca gdzie będzie czuła się przede wszystkim bezpiecznie i gdzie będzie zawsze chciała wracać. Takim właśnie miejscem okazuje się willa w Rudzie Pabianickiej. Zosia odkrywa na strychu wiele pamiątek pozostawionych przez poprzednich właścicieli, m. in. skrzyneczkę z wycinkami z gazet z lat trzydziestych, ze wzorami szydełkowych cudów, kawałkiem włóczki koloru morskiego, czy kolczykami, które idealnie pasują do naszyjnika od Pani Stefani. Zosia odkrywa też krzyż w lesie, który najprawdopodobniej jest miejscem pochówku Anny. Pan Andrzej opowiada im także historię tego miejsca. Wiec wszystkie te elementy powoli zaczynają łączyć się w całość i tworzą obraz dziejów ludzi tu żyjących, ich miłości, namiętności, ale też odkryte zostają tajemnice skrywane dotąd przez tyle lat.

W naszej codzienności nie zwracamy również uwagi na to gdzie żyjemy, jaka jest historia naszego domu, parku koło nas, który codziennie odwiedzamy. Książka jednak jest impulsem do takich właśnie rozmyślań: kto przed nami mieszkał w naszym domu? jakie miał losy? co czuł wyglądając przez okno czy siedząc w fotelu, w którym teraz właśnie my pijemy herbatę. Myślimy czy ludzie tu mieszkający byli szczęśliwi, kochali się, co lubili, a czego unikali. Ja np dowiedziałam się też niedawno, że na terenie parku, do którego chodzimy teraz z dziećmi, był kiedyś cmentarz. Podczas jednego z takich spacerów znaleźliśmy nawet starą płytę nagrobkowa!

Pani Witkiewicz z wielkim wyczuciem i talentem wprowadza elementy magii i tajemniczości, które pojawiają się dyskretnie, z ogromnym taktem, tak że czytelnik tego nie widzi, ale czuje doskonale. To wprowadza nas w niesamowity nastrój melancholii i magii. Duch Anny ma naprawdę ogromną moc, siłę i prowadzi Zosie do określonego celu.

Powieść pokazuje nam tu dokładnie, że wszystko co robimy w życiu, każde zdarzenie, podjęta decyzja jest ważna i jest po coś. Nie ma tu miejsca na przypadek. Każde zdarzenie nas gdzieś prowadzi, czegoś uczy, lub po prostu musi się zdarzyć, aby było początkiem kolejnego zdarzenia. Czasem nawet nie zwracamy na to uwagi, żyjemy i najzwyczajniej w świecie się nad tym nie zastanawiamy. A każdy, nawet najmniejszy szczegół jest ważny. Nawet jeśli wydarzy się coś złego, to może to być konieczne, aby potem mogło przyjść dobro. Np Zosia musiała iść na wagary i dostać karę, aby poznała Panią Stefanie. Albo np Kuba Rzepecki musiał gonić Annę, aby ta mogła uciekać i aby znalazła bezpieczne schronienie w domu Henryka.

Książka, jeśli mogę tak powiedzieć, czyta się sama. Po przeczytaniu jej już wiem, że to była moja pierwsza przygoda z Panią Witkiewicz, ale na pewno nie ostatnia. I teraz wiem, że z ogromną przyjemnością poznam wcześniejsze powieści Autorki. Bo chce więcej i więcej takich powieści i opowieści, chce więcej takiej pozytywnej energii jaka płynie z tych kart, dzięki której my czujemy się bardziej uskrzydleni i mamy więcej energii do działania. To bardzo mądra książka, którą na pewno warto przeczytać!

I jeszcze jedno ważne przesłanie książki jest takie, żeby każdego dnia zrobić wszystko, by żyć pięknie, tak żeby wieczorem kładąc się spać niczego nie żałować.
 

czwartek, 27 lipca 2017

LATO NA ULICY CZEREŚNIOWEJ - ROTRAUT SUSANNE BERNER

 
Tym razem książka dla najmłodszych. "Lato na ulicy Czereśniowej" jest idealne dla dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać. To wyjątkowa książka, która nie wymaga czytania. Są w niej bowiem jedynie obrazki. Mnie urzekła od pierwszego spojrzenia. Ponieważ mamy lato, prezentuję Wam lato na ulicy Czereśniowej. W domu posiadamy jednak wszystkie pięć części, czyli każdą porę roku i noc na ulicy Czereśniowej!

Książka jest bardzo pomysłowo skonstruowana. Każda jej kartka to obraz co się dzieje na tytułowej ulicy. Możemy zatem śledzić poszczególne osoby lub zwierzątka i opowiadać o nich. A po prześledzeniu wszystkich kartek powstaje nam mała historia każdego z bohaterów.



Książeczką tą możemy bawić się już naprawdę z najmłodszym dzieckiem. Moje 7-miesięczne już coś tam pokazuje, my możemy mu opowiadać, sami pokazywać. A z czasem jak dziecko będzie dorastało, to ono przejmie kontrolę nad tą zabawą. Starsza córa, która ma już 6 lat woli bawić się w zgadywanki i na zmianę szukamy różnych szczególików. Lub też opowiadamy całą przygodę jednego z bohaterów.

Książka ma też bardzo ładną szatę graficzną, rysunki wszystkim nam w domu przypadły do gustu, postacie są sympatyczne, a autor obrazków wykazał się dużym poczuciem humoru:) rysunki bawią zatem i dzieci i rodziców!


sobota, 22 lipca 2017

WERANDA NA CZARCIM CYPLU - LILIANA FABISIŃSKA

Jak pies z kotem
Sanatarium pod zegarem || Weranda na Czarcim Cyplu || Zielarnia nad Sekwaną

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba stron: 460
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Wreszcie udało mi się zdobyć drugi tom! Hurra! Pierwszy „Sanatorium pod zegarem” był rewelacyjny: przezabawny, przeuroczy, a pod koniec troszeczkę nostalgiczny... Dawno nie miałam przyjemności czytać takiej książki, która z jednej strony byłaby czystą rozrywką pełną humoru, a z drugiej zwracała nam uwagę na ważne w naszym życiu rzeczy. Te książki powodują w czytelniku pewnego rodzaju rozdwojenie: z jednej strony chciałoby się je przeczytać jak najszybciej, żeby dowiedzieć się co tym razem przydarzy się naszym bohaterkom, a z drugiej strony chciałoby się je czytać ciągle i ciągle i ciągle, aby ta przyjemność trwała i trwała... A po przeczytaniu całej książki chcielibyśmy zadać pytanie: to tak szybko? już koniec? Nie do wiary! Ja chce więcej! Niesamowite jest też to, że Pani Autorce udało się przebić przez wszechobecny w dzisiejszych czasach kult młodości, bo to właśnie Natalia gra tutaj pierwsze skrzypce, a czytelnik od pierwszych stron ma do niej sentyment i wielką sympatię.

Nina nadal jest tutaj zasadnicza, konkretna, bezkonkurencyjna, liczy się dla niej przede wszystkim praca w SIS-4, czyli ich rodzinnej firmie założonej przez 4 siostry przy butelce wina. Po powrocie z sanatorium ta młoda dziewczyna rzuca się w wir pracy, nie liczy się dla niej nic innego. Dlatego w firmie spędza nie tylko długie popołudnia, ale też czasem noce i weekendy. Próbuje też sprzedać swoją suknię ślubną, w której jednak nie udało jej się pójść do ślubu, bo ten ze względu na wypadek podczas sesji fotograficznej nie mógł się odbyć. Później też się nie odbył, bo pan młody zdezerterował ze swoim przyjacielem. Z drugiej strony zaś mamy Natalię, która po powrocie z sanatorium zamieszkała z Wiktorem, żeglarzem, którego poznała w Ciechocinku. Oboje przeżywają swoją drugą młodość i wcale nie do rzadkości należą sceny ich łóżkowych zbliżeń. Na Helu aż huczy od plotek, że starsza pani znalazła sobie kochanka i żyją w nieformalnym związku. Wszyscy sąsiedzi są oburzeni postawą Natalii. Nawet ksiądz proboszcz sugeruje, że powinni wziąć ślub, tylko ze względu na „ich sytuację” powinna to być cisza i skromna uroczystość. Natalia przez to traci zamówienia na fotografowanie jak dotychczas ślubów, komunii, uroczystości zakończenia roku szkolnego, ludzie przestają przychodzić do jej zakładu fotograficznego. Ale nie mogło się tu również nic odbyć bez nowej intrygi kryminalnej, w którą jak zwykle została uwikłana Natalia. Otóż kiedy dostała pocztą artykuł, który napisała Dorota - jej przyjaciółka sprzed lat, z czasów gdzie siedziały jeszcze w jednej ławce w szkole, żona Stefana, Natalia znalazła wiele błędów i spisała je wszystkie na kartce. Kiedy dowiedziała się, że w Warszawie ma odbyć się wernisaż, na którym Dorota ma odczytać ów artykuł, Natalia postanawia najpierw ją zawiadomić, a gdy ta nie odpowiada, to pojechać do stolicy i zapobiec katastrofie. Na wernisażu Dorota się jednak nie pojawia, a o wygłoszenie mowy proszą Natalię jako specjalistkę od roślin na średniowiecznych obrazach. Zaraz po odczycie zjawia się policja i zatrzymują Natalię do wyjaśnienia – przyczyną niepojawienia się Doroty jest jej zamordowanie, a dokładnie rzecz biorąc otrucie jakąś dziwną substancją! Natalia spędza noc w areszcie i jest wielokrotnie przesłuchiwana. Chcąc jej pomóc Nina też jedzie na komisariat i ona też zostaje niesłusznie posądzona o współudział. Na miejsce zostaje wezwany też komisarz Szprot jako policjant znający obie panie. Obie zostają jednak wypuszczone, ale muszą pozostać do dyspozycji „władzy”. W tym czasie w firmie Niny pojawia się bardzo wpływowy inwestor, który chce rozpocząć nowy projekt, ale warunki są dwa: ma to być ściśle tajne i całą dokumentację ma przygotować osobiście Nina. Tu jest jednak kłopot, bo Nina z tęsknoty za sprytnym i kochanym Maksem, pieskiem, którego znalazły w Ciechocinku, sama bierze do domu malutkiego szczeniaczka Pompona. Pompon jednak nie jest takim kochanym, słodziutkim szczeniaczkiem, a rozbrykanym, wszystko niszczącym małym potworkiem. Gdy Nina jest już u kresu wytrzymałości, dzwoni do niej Natalia, że oto ma propozycję: wynajęła dla dziewczyny domek z dala od zgiełku, na dość dziwnym odludnym osiedlu trzech wolnostojących domków, gdzie Nina będzie mogła spokojnie popracować. Nina szybko decyduje się i przyjeżdża na Hel. A będąc na miejscu odbiera nagraną na automatyczną sekretarkę wiadomość od byłego narzeczonego, że oto on ją bardzo kocha, a za jego odejście odpowiedzialne są siostry Niny, które wręcz zapłaciły mu za to. Nina wpada w rozpacz, a ratuje ją jak zwykle opanowana jak zawsze Natalia. Poza tym Natalia jest bardzo, bardzo uparta i na własną rękę próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci Doroty. Sama przez to próbuje się oczyścić z zarzutów. W powieści mamy także bohaterów czworonożnych: Pompona – małego szczeniaczka, który sprawia Ninie mnóstwo problemów, ale który jest wyjątkowo grzeczny przy swoim starszym koledze Maksie oraz Adelę – papugę, która mówi ludzkim głosem, domaga się towarzystwa i świeżych ciasteczek!


Wyzwanie: CZTERY PORY ROKU