Pokazywanie postów oznaczonych etykietą * dla najmłodszych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą * dla najmłodszych. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lipca 2019

WODNIK - KAROL GMYREK

Wydawnictwo: TRIGLAV
Data wydania: 2019
Liczba stron: 66
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Obecnie na rynku czytelniczym pojawia się coraz więcej literatury dotyczącej mitologii słowiańskiej czy wierzeń ludowych. „Wodnik” jest tego przykład. Wyróżnia się jednak tym, że jest kierowany do młodego czytelnika. Ja przeczytałam tą książkę z moją 8-letnią córka i bardzo cieszę się, że wspólnie mogłyśmy zapoznać się z ta historią.

Wodnik to główny bohater książeczki. To postać zamieszkująca różne zbiorniki wodne. Pewnego dnia spotyka psa Szczerbatka, a ten zaprowadza go do domu Miłoszów. Tam spotykają także syna Miłoszów – Kazia, z którym Wodnik szybko się zaprzyjaźnia. Od tego momentu razem przeżywają różne przygody.

Książka wydana jest w formacie A4, w środku ma piękne ilustracje, które nawiązują do treści. Dużym plusem jest duża czcionka, bowiem takie 8-letnie dziecko może spokojnie poradzić sobie z jej przeczytaniem samemu. Całość książki podzielona jest na rozdziały, a każdy z nich idealnie nadaje się do przeczytania na raz😊

Pierwsze pytanie jakie zadało moje dziecko po usłyszeniu o czym będziemy czytać, to: „a co to jest Wodnik?”. Dzięki ilustracjom i po pierwszych rozdziałach poznałyśmy bliżej owego Wodnika. I co najważniejsze okazało się, że to przesympatyczny chłopiec. Od razu wywołał na naszych twarzach uśmiech😊 I co bardzo istotne w książce dla dzieci – on też jest małym dzieckiem. To sprawia, że takiemu młodemu czytelnikowi łatwiej się z nim utożsamić i odnieść do jego problemów czy sposobu myślenia.

W świat mitologii słowiańskiej Autor wprowadza nas poprzez imiona bohaterów, mamy bowiem Miłoszów! Ale pojawiają się też inne stworki, potworki, takie jak: Rusałka, Licho, Popiołki, Baba Jaga… Mamy tu wiele opowieści czy legend, jak chociażby o bogu Perunie i jego żonie… A wszystko przekazane jest w bardzo przystępnej formie, zwłaszcza patrząc pod kątem młodego czytelnika. Autor bardzo „zgrabnie” pisze te opowieści, używając specyficznego języka i stylu, ale nie jest on na tyle wyszukany, że dziecko nie potrafiłoby go nie zrozumieć. A dzięki takiej wyjątkowej stylistyce tworzy piękny, baśniowy klimat. My czytałyśmy książeczkę głównie wieczorami, przed snem gdy było już ciszej i ciemniej, a to dodawało jeszcze większego uroku (i może nawet magii) naszej lekturze. Bardzo cieszę się, że miałam okazję poznać Wodnika i razem z Córą zapoznać się z jego przygodami. Wdzięczna jestem, że za jego pomocą mogłam pokazać dziecku zalążek tego mitologicznego świata i być może zainteresować im na trochę dłużej.




A za egzemplarz książki wraz  z piękną dedykacją bardzo dziękuję Autorowi:)

wtorek, 28 sierpnia 2018

DACHOŁAZY - KATHERINE RUNDELL

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 264
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Po lekturze "Odkrywcy" oraz po wielu waszych pozytywnych recenzjach postanowiłam i ja sięgnąć po "Dachołazy" - wcześniejszą powieść Katherine Rundell. I właściwie już od pierwszych stron książka wciągnęła mnie w swój wyjątkowy świat. A jest on pełen magii, tajemniczości i ciepła. Wspaniale było mi w nim, przynajmniej przez tą chwilkę podczas czytania!

"Dachołazy" rozpoczyna się znalezieniem porzuconego niemowlęcia. Jest nim dziewczynka Sophia, która została znaleziona w futerale na wiolonczelę. Dziecko znalazł Charles - ekscentryczny naukowiec i od razu stał się jej tymczasowym opiekunem. Oboje bardzo się polubili i zaprzyjaźnili. Pewnego dnia jednak okazuje się, że opieka społeczna postanawia odebrać dziewczynkę i umieścić ją w sierocińcu. Dla Charlesa i Sophie to szok, oboje nie mogą się z tym pogodzić i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Podejmują więc odważną decyzję o podróży do Francji, do Paryża w poszukiwaniu matki dziewczynki. Inspiracją do tej szalonej wyprawy staje się mosiężna tabliczka znaleziona pod suknem futerału na wiolonczelę. We Francji od razu pierwsze kroki kierują do człowieka, którego adres widniał tabliczce. Okazało się, że to człowiek, który wykonał instrument i dokładnie pamiętał imię i nazwisko zamawiającej instrument kobiety. Z tymi danymi Charles i Sophia udają się na policję, jednak tam nie zostają przyjęci dość entuzjastycznie... Wszyscy mówią, że matka Sophie nie żyje, że zginęła w katastrofie statku. Jednak dziewczynka ma przeczucie jakby ją pamiętała, jakby znała już wcześniej Paryż i sama nie potrafi tego przeczucia wytłumaczyć… Czy uda im się odnaleźć matkę dziewczynki? Czy nie zostaną złapani na gorącym uczynku? Jakie przygody przeżyją i kogo spotkają na swojej drodze? Jeśli jesteście ciekawi, przeczytajcie sami!

"Dachołazy" to przepiękna, baśniowa opowieść, pełna magii, niejako spowita takim bajkowym pyłem, który wszędzie się czuje... Przede wszystkim każe nam wierzyć, że nigdy nie należy się poddawać, zawsze trzeba walczyć o swoje, bo mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe... Życie jest bowiem pełne niespotykanych wydarzeń, niekoniecznie nam sprzyjających. Dlatego trzeba być odważnym, zawsze dążyć do wyznaczonego sobie celu, aby przezwyciężać przeciwności jakie rzuca nam pod nogi los.

Książka wprawdzie przeznaczona jest dla starszych dzieci i młodzieży, ale wydaje mi się, że i dorosły czytelnik będzie nią oczarowany. Ja jestem:) Autorka wciągnęła mnie w wykreowany przez siebie świat. Przygody Sophie, Charlesa i pewnego spotkanego przez nich chłopca porwały mnie i zainteresowały. Od razu polubiłam naszych bohaterów i kibicowałam im z całego serca. Książka przepełniona jest ich wzajemnymi rozmowami, które są humorystyczne, żartobliwe, nietuzinkowe, z wielką dawką złotych myśli i rad.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 


piątek, 27 lipca 2018

ODKRYWCA - KATHERINE RUNDELL

Wydawnictwo: PORADNIA K
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 372
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Książka należy do kategorii literatury dla dzieci, ale raczej dla tych starszych, niż dla samych maluchów. Zaczynając ją czytać sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ponieważ jeszcze nie miałam przyjemności poznać wcześniejszej książki tej Autorki "Dachołazów".

Głównymi bohaterami jest czwórka dzieci: Fred, Lili, Con i najmłodszy z nich pięciolatek Maks, brat Lili. Poznajemy ich, gdy nagle na skutek wypadku samolotowego lądują w dżungli amazońskiej. Ich głównym celem staje się przede wszystkim przeżycie, są głodni, wyczerpani, bezradni i niestety daleko od domu. Z dnia na dzień zaczynają sobie jednak coraz lepiej radzić: zdobywają pożywienie, rozpalają ognisko, budują tratwę. W końcu trafiają nawet do dawnego, zaginionego miasta. Zdobywają też nowego współtowarzysza – leniwca! Będąc sami w puszczy skazani są tylko na siebie, na swoje umiejętności i wiedzę. Aby przeżyć, muszą ze sobą współpracować i sobie zaufać, a co za tym idzie muszą pozbyć się swojego egoizmu i pozbyć lęku czy strachu. Czasem muszą pokonać wstręt, jak chociażby jedząc robaki, larwy lub wkładając ręce do mrowiska. Muszą pomagać sobie, gdy jedno tonie lub wymaga innej opieki. Każde z dzieci jest inne i ma inną sytuację rodzinną: Fred to chłopak, którym ojciec, ciągle zajęty pracą, mało się interesował, a który pasjonuje się odkryciami i zdobywaniem wiedzy o otaczającym go świecie; Con to ciągle narzekająca dziewczynka, którą wychowuje ciotka na zmianę z zakonnicami; Lili, której rodzice to naukowcy, a ona sama wykazuje się wyjątkową opiekuńczością w stosunku do malutkiego i niesfornego brata Maksa.

To książka idealna dla starszych dzieci, typowa przygodowa lektura, która wciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych! Rozdziały są w miarę krótkie, więc w sam raz do przeczytania z dzieckiem przed snem. Ale wydanie jest też dobre dla dzieci, które próbują same zaczynać czytać, ponieważ litery są raczej większe. Początek każdego rozdziału opatrzony jest czarno-białą ilustracją, adekwatną do tematyki rozdziału. Lektura wciąga, jesteśmy ciekawi co stanie się za chwilę i czy naszym bohaterom uda się przeżyć te wszystkie przygody i wyjść z nich obronną ręką. Dzieci mogą się też dowiedzieć różnych ciekawostek z tego dzikiego świata jakim jest dżungla amazońska. Zresztą ja też nie wiedziałam wielu z nich, jak na przykład to, że małpy najpierw wkładały łapy do mrowiska, aby przeszedł je zapach mrówek, a dopiero później mogły iść do pszczół i podbierać im miód, bo dopiero wtedy pszczoły ich nie gryzły czując ten zapach. Albo na przykład, że leniwiec załatwia się raz na tydzień pozbywając się koło połowy swojej wagi…

Mnie książka wciągnęła, chociaż na początku ciężko było mi zacząć czytać, ponieważ język i styl tej opowieści nie należy do tych najłatwiejszych. Nie jest to oczywiście minus książki, wręcz przeciwnie. Chociaż przyznam się szczerze, że czytanie na głos nie należało do najłatwiejszych😊 Czytanie tej książki przypomniało mi jak kiedyś w dzieciństwie zaczytywaliśmy się z Bratem w książkach Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim. Wy też czytaliście jego przygody? My mieliśmy niektóre z tych książek jeszcze z biblioteczki naszego Taty:)

Jest to także książka z przesłaniem. Uzmysławia nam jak cenne są jeszcze te nieodkryte tereny naszej planety i powinniśmy o nie za wszelką cenę walczyć. Pokazuje nam, że przez ekspansję ludzi z innych stron świata, tamten kawałek świata powoli zostaje wyniszczany: przez choroby czy zniszczenia mechaniczne. I czasem lepiej pozostawić je bez ingerencji człowieka, ingerencji z zewnątrz. Dbajmy o naszą planetę!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PORADNIA K :) 

 

wtorek, 19 czerwca 2018

OPOWIADANIA Z PIASKOWNICY - RENATA PIĄTKOWSKA

Wydawnictwo: BIS
Data wydania: 2007
Liczba stron: 120
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Kolejna książeczka przeczytana z dzieckiem, którą mogę spokojnie polecić. "Opowiadania z piaskownicy" to króciutkie historyjki o Tomku i jego przygodach. O książeczce tej dowiedzieliśmy się od Pań z przedszkola i po prostu musieliśmy mieć swoją "własną" książeczkę w domu! My mamy je w formie książkowej i w formie audiobooka. Do obydwu wersji zachęcam:) Wersję książkową czytaliśmy głównie przed snem, a audiobook idealnie sprawdził się podczas podróży samochodem.

To opowiadania przedstawione oczami Tomka i z jego perspektywy. Dlatego czasem potrafią wywołać nie jeden uśmiech! Nam najbardziej spodobała się historia o koszuli takiej samej jak ma Dziadek i o wyjściu do kina, w którym nie wiadomo czemu tak bardzo podoba się ludziom... Ciekawe, sympatyczne i z poczuciem humoru opowiastki na pewno spodobają się dzieciom. Więc jeśli ktoś ma w domu przedszkolaka lub szuka pomysłu na prezent, to będzie to idealna propozycja. Poza tym dodatkowym autem jest świetna interpretacja w wykonaniu Artura Barcisia:)

 

Wyzwanie: 2 w 1






czwartek, 7 czerwca 2018

NOWE PRZYGODY MIKOŁAJKA. TOM 2 - JEAN JACQUES SEMPE, RENE GOSCINNY

Przygody Mikołajka

Wydawnictwo: ZNAK
Data wydania: listopad 2009
Liczba stron: 376
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Tym razem postanowiłam sięgnąć po przygody Mikołajka. Ale to moja wspólna lektura z Córą, której chciałam pokazać moją lekturę z dzieciństwa. Dla mnie to przede wszystkim był czas wspomnień. Z nostalgią i uśmiechem na twarzy przypomniało mi się jak zaczytywaliśmy się z bratem w tych krótkich opowiadaniach. Wtedy, jako dzieci, chodziliśmy po takie małe książeczki do biblioteki. Teraz opowiadania Mikołajka zostały wydane zbiorczo, po kilka opowiadań w jednym tomie.

Większość z Was pewnie zna Mikołajka i jego przyjaciół Rosoła, Kleofasa, Alcesta, Gotfryda, Rufusa i Ananiasz. Każdy z nich ma oczywiście przypisane swoje, typowe dla siebie cechy, po których możemy ich rozpoznać, zresztą jak to w życiu bywa. Jeden nosi okulary (dlatego nie można go bić), drugi ma bogatego ojca, trzeci jest ich opiekunem... Nam czytało się świetnie o ich kolejnych przygodach, które zostały przedstawione oczami dziecka i z ich perspektywy. Wszystko zostało okraszone humorem, który sprawia, że lektura jest równie ciekawa dla dzieci, jak i dorosłych (choć zdecydowanie to dorośli docenią ironię, kpinę i sarkazm zawarty w tych opisach i dialogach). Mikołajek opowiada o swoich perypetiach, często o swoich problemach i kłopotach, ale także o ich rozwiązywaniu. Czytamy o świecie tych młodych chłopców w kontraście ze światem dorosłych. Z punktu widzenia tych dziesięciolatków patrzymy na różne relacje społeczne i rodzinne. Ale uśmiechamy się podczas czytania, bo albo widzimy w tych sytuacjach samych siebie, albo przypominamy sobie jak my widzieliśmy te zdarzenia będąc jeszcze dzieckiem.

Na szczególną uwagę zasługują także ilustracje, pomimo, że tylko czarno-białe, ale oddające cały urok opisanych opowieści. Są cudne i na pewno spodobają dzieciom. Poza tym są na prawie każdej stronie, więc jak rodzic czyta, dziecko może zawsze spoglądać na aktualny rysunek.

Dla mnie książka jest genialna i ponadczasowa. Bo przecież Mikołajek bawił mnie w dzieciństwie, a i teraz już jako osoba dorosła z wielką przyjemnością do niego wróciłam. Dużo zasługi ma tu lekki styl Autora, który w wyjątkowo naturalny sposób przedstawia nam Mikołajkowy świat. To była dla mnie wspaniała, sentymentalna podróż i bardzo cieszę się, że książka znalazła u nas swój nowy dom:)



Wyzwanie: 2 w 1



czwartek, 14 września 2017

PAX - SARA PENNYPACKER

Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 296
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Pax to lisek, Peter to chłopiec. Oboje stanowią nierozłączną parę. Pewnego dnia jednak okazuje się, że ojciec chłopca zostaje powołany do wojska, gdyż istnieje zagrożenie wojną. Chłopiec musi zatem przeprowadzić się do dziadka, który mieszka spory kawałek od nich. Lisek natomiast, pomimo protestów Petera zostaje wypuszczony do lasu i pozostawiony tam sam. Dla obojga z nich jest to szok, oboje nie potrafią się w tym odnaleźć. Chłopiec ma wyrzuty sumienia, że nie potrafił zaopiekować się swoim liskiem, za którego czuje się odpowiedzialny. Lisek natomiast jest strasznie zagubiony w lesie, nie wie co się z nim dzieje, próbuje odnaleźć się w brutalnej codzienności. Musi na nowo nauczyć się żyć i walczyć o przeżycie. Lisek w lesie poznaje inne lisy, z którymi się zaprzyjaźnia. Jest Nastroszona, która nie ufa Paxowi, bo ten śmierdzi ludźmi, jest jej młodszy brat Chuderlak, który uwielbia się bawić z Paxem, ale i w trudnej sytuacji przynosi Paxowi kilka przepiórczych jajek do zjedzenia, jest Szary, stary lis, który podejmuje z Paxem wędrówkę. Peter natomiast musi nauczyć się wielu nowych rzeczy. Gdy zostaje skaleczony w nogę, trafia do starego domku na odludziu, gdzie poznaje Violę, inwalidkę wojenną. Oboje zawierają ze sobą umowę i przez to pomagają sobie nawzajem.

Narratorami na przemian jest chłopiec i lisek. Więc równocześnie możemy śledzić losy i jednego i drugiego. To bardzo pomysłowy zabieg, szczególnie z perspektywy liska. Możemy bowiem dowiedzieć się co lisek myśli i jak się czuje. Tylko ostatnia scena książki, gdzie (troszkę zdradzę) chłopiec spotyka się z liskiem jest przedstawiona jedynie z poziomu chłopca. A szkoda, bo właśnie tutaj ciekawiło mnie też jak to lisek odebrał:) 

Ta książeczka kierowana jest do dzieci. Zanim ją kupiłam, słyszałam, że jest o przyjaźni i wolności, że jest wzruszająca i chwytająca za serce. Dlatego zamówiłam, chciałam ją przeczytać ze swoją Córą. Po przeczytaniu jednak uważam, że książeczka (moim zdaniem) skierowana jest bardziej do tych starszych dzieci. Przede wszystkim dlatego, że jest w niej dużo opisów, mniej dialogów i młodsze pociechy mogą się najzwyczajniej nudzić. Poza tym tematyka tej książeczki jest bardzo poważna. To przede wszystkim pozostawienie liska samego w lesie i rozstanie przyjaciół jest bardzo emocjonalne i smutne. Chłopiec płacze, lisek nie wie co się dzieje, młodsze dziecko może po prostu tego nie rozumieć. Do tego dochodzi temat wojny, do której szykują się ludzie. Wybuchy bomb, przewody elektryczne w lesie, obozowisko żołnierzy to też tematy trudne do poruszenia z przedszkolakiem. Ale starszym dzieciom lub dorosłemu czytelnikowi jak najbardziej książeczkę polecam. Widzimy przede wszystkim jak zwierzątka muszą sobie radzić na wolności. Widzimy jak zwierzątko, które było dotychczas udomowione jest bezradne w dzikim lesie. Gdyby nie pomoc Nastroszonej, Chuderlaka i Szarego nasz lisek zdechłby z głodu, nie umiał polować, nie wiedział gdzie szukać i jak szukać pożywienia i kryjówek. Widzimy też jak zwierzątka nawzajem bronią się i dbają o siebie. Mają swój kodeks honorowy i zawsze postępują według jego reguł. Do tego zwierzęta mają proste zasady, nie kombinują jak ludzie, nie są podstępni i przebiegli. To rzeczywiście piękna i wzruszająca opowieść. Smutna, ale dająca dużo do myślenia. Ucząca odpowiedzialności: jeśli bowiem bierzemy do domu zwierzątko, to musimy się nim do końca opiekować, to nasz obowiązek i nie ma odstępstw. Bo to wtedy my jesteśmy dla tego zwierzątka całym światem!



Wyzwanie: GRA W KOLORY 









Wyzwanie: CZTERY PORY ROKU
 

czwartek, 27 lipca 2017

LATO NA ULICY CZEREŚNIOWEJ - ROTRAUT SUSANNE BERNER

 
Tym razem książka dla najmłodszych. "Lato na ulicy Czereśniowej" jest idealne dla dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać. To wyjątkowa książka, która nie wymaga czytania. Są w niej bowiem jedynie obrazki. Mnie urzekła od pierwszego spojrzenia. Ponieważ mamy lato, prezentuję Wam lato na ulicy Czereśniowej. W domu posiadamy jednak wszystkie pięć części, czyli każdą porę roku i noc na ulicy Czereśniowej!

Książka jest bardzo pomysłowo skonstruowana. Każda jej kartka to obraz co się dzieje na tytułowej ulicy. Możemy zatem śledzić poszczególne osoby lub zwierzątka i opowiadać o nich. A po prześledzeniu wszystkich kartek powstaje nam mała historia każdego z bohaterów.



Książeczką tą możemy bawić się już naprawdę z najmłodszym dzieckiem. Moje 7-miesięczne już coś tam pokazuje, my możemy mu opowiadać, sami pokazywać. A z czasem jak dziecko będzie dorastało, to ono przejmie kontrolę nad tą zabawą. Starsza córa, która ma już 6 lat woli bawić się w zgadywanki i na zmianę szukamy różnych szczególików. Lub też opowiadamy całą przygodę jednego z bohaterów.

Książka ma też bardzo ładną szatę graficzną, rysunki wszystkim nam w domu przypadły do gustu, postacie są sympatyczne, a autor obrazków wykazał się dużym poczuciem humoru:) rysunki bawią zatem i dzieci i rodziców!