Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moyes jojo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moyes jojo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 sierpnia 2025

MIĘDZY KOŃCEM A POCZĄTKIEM - JOJO MOYES

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
Data wydania: czerwiec 2025
Liczba stron: 512
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10  


***

Uwielbiam książki Jojo Moyes, a w przypadku "Między końcem a początkiem" mogę z całą pewnością powiedzieć, że będzie to moja jedna z bardziej ulubionych powieści... Totalnie tutaj przepadłam i nie mogłam oderwać się od czytania! Do tego to jest tak kojąca, ciepła lektura. Komfortowa i otulająca jak "przysłowiowy kocyk".

Lila to 42-letnia kobieta, która właśnie napisała bestsellerowy poradnik o związkach, a dwa tygodnie po jego premierze dowiedziała się, że jej mąż ją zdradza z inną kobietą! Załamana popada w rozpacz. Do tego wydawca domaga się kolejnej genialnej książki, tym razem o wspaniałym i ekscytującym życiu singielki, a dwie córki wkraczają w okres buntu. Pojawia się także dwójka starszych panów: Bill ojczym Lilii, a mąż jej mamy oraz Gene biologiczny jej ojciec i były mąż jej mamy. Ale bardzo ważny wpływ na jej życia ma jeszcze dwójka mężczyzn: Gabriel jeden z ojców ze szkoły i Jensen ogrodnik.

Co mnie najbardziej urzekło w tej książce? Że to historia zwykłej kobiety i jej prozy życia. Kłopoty piętrzą się, każdego dnia jest ich więcej, a ona biedna zaczyna się miotać, sama nie wie jak ma wybrnąć z obsesji, a do tego zaczyna czuć, że przestała panować nad swoim życiem, a nawet nad swoim domem.  

***

Dedykacja:

Dla Saskii, która już teraz rozumie ludzką naturę w takim stopniu, w jakim mnie nigdy się to nie uda. 

***

Cytaty: 

- Bo tylko skrzywdzeni ludzie krzywdzą innych. - A gdy Celie wpatruje się w niego zdziwiona, wyjaśnia: - Kochanie, popatrz na ludzi, którzy są szczęśliwi: bawią się i korzystają z życia. Nie są podli dla innych. Kierują energię na inne rzeczy. Nawet nie przychodzi im do głowy, by kogoś skrzywdzić albo podkopywać czyjąś samoocenę. Szczęśliwi ludzie raczej dodają innym skrzydeł.  

 

niedziela, 14 kwietnia 2024

KIEDY WESZŁAM W TWOJE ŻYCIE - JOJO MOYES

Wydawnictwo: ZNAK
Data wydania: październik 2023
Liczba stron: 512
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10


***

Dwie kobiety. Całkiem od siebie różne. Pewnego dni ich losy zostają złączone i całkowicie zmienią ich dotychczasowe życie.

Sam jest w jednym z najtrudniejszych dla siebie momentów w życiu. Próbuje utrzymać pracę, w której szef ciągle ma do niej jakieś pretensje. W domu próbuje walczyć z całych sił, aby pomóc mężowi w walce z depresją, a z czasem walczy też o utrzymanie swojego małżeństwa. 

Nisha z kolei jest kobietą z klasą, jest żoną bogatego męża, który nagle ją porzuca. A Nisha odcięta od wszelkich środków do życia wpada w kłopoty.

Pewnego dnia kobiety idą na siłownie, a tam dochodzi do pomyłki i zamieniają się torbami. Okazuje się, że w torbie Nishy były szałowe, obłędnie seksowne, czerwone szpilki Christiana Louboutina. I teraz pytanie zasadnicze: jak takie buty są w stanie wpłynąć na życie dwóch kobiet?

Bardzo intrygujący pomysł na książkę. Ja do samego końca czytałam z wielkim zaciekawieniem i naprawdę czasem żałowałam, że nie mam więcej czasu na czytanie.

Książka napisana jest w typowym dla Jojo Moyes stylu, więc dla mnie to były wyjątkowo komfortowe chwile i po prostu uczta czytelnicza, którą chciałoby się przedłużać i przedłużać, aby móc się nią jak najdłużej delektować.

To powieść o sile kobiet, które potrafią walczyć o swoje. 

O przyjaźni, która pojawia się niespotykanie w chwili, w której byśmy się totalnie jej nie spodziewali. Pokazuje nam jak bardzo ważni w naszym życiu są przyjaciele! I to, że czasem warto poprosić ich o pomoc...

Ale to także książka o tym, że wiele trudności można pokonać, daje nadzieję i siłę, aby walczyć. Walczyć przede wszystkim o siebie!

***

Wybrane cytaty:

Marina chwyta Sam za dłoń i nagle znajdują się w tłumie, podnoszą ręce, klaszczą w takt muzyki i tańczą jak to ludzie w średnim wieku - może i bez wyczucia, ale za to ze swobodą wynikającą z faktu, że już się tym nie przejmują, a taniec, wrzucenie na luz w otoczeniu innych, podczas, gdy muzyka tętni w żyłach, jest dla nich aktem buntu przeciwko szarości, przeciwko trudnościom, którym już jutro trzeba będzie stawić czoła. 

 Przypomina jej się, jak kiedyś nauczyciel filozofii zapytał jej klasę: ile z decyzji, które podejmujecie każdego dnia, wynika z tego, że naprawdę chcecie coś zrobić, ale ile z tego, że nie chcecie uniknąć konsekwencji niezrobienia czegoś? 

 - Może powinnaś pomyśleć o wszystkich tych rzeczach ze swojego dawnego życia, których nie lubiłaś, i powiedzieć sobie: "Oto jest szansa, żeby zacząć od nowa. Totalna wolność. Nic mnie już nie więzi. Może to piękny sen, a nie koszmar". Możliwe, że pewnego dnia będziesz szczęśliwsza, niż byłaś.
- Bez pieniędzy, domu i wszelkich moich rzeczy? (...)
- Możliwe. Ale jeśli nie jesteś w stanie zmienić sytuacji, to nie masz wyjścia. Możesz jedynie zmienić sposób jej postrzegania. 

 Wiesz, mówię to na wypadek, gdybyś miała to dopiero przed sobą, ale w menopauzie najlepsze jest to, że przestajesz się przejmować takimi dupkami jak on. I oni o tym wiedzą. A kiedy dociera do nich, że nie są w stanie cię zastraszyć, tracą całą swoją moc. 

Potrzebujesz czegoś, co przykuje uwagę. Konwencjonalna góra pokazuje, że stawiasz przede wszystkim na profesjonalizm. A buty sugerują bardziej intrygujące wnętrze. Emanują pewnością siebie. Sam, no co ty, otwórz się na coś nowego! Ci ludzie będą cię oceniać od momentu, gdy wejdziesz do sali. To twoja zbroja, twoja wizytówka. Musisz im narzucić, co mają o tobie myśleć. 

 - Dlaczego potrzebujesz faceta, by mówił ci, kim jesteś?
- Słucham?
(...)
- Dlaczego potrzebujesz uznania od kogoś innego? Tata ma depresję, owszem, ale to nie oznacza, że musi to wpływać na ciebie. Wciąż jesteś sobą. Ja nie pozwoliłabym, żeby jakiś facet decydował o tym, jak mam się czuć sama ze sobą. 

Ile z decyzji, które podejmujecie każdego dnia, wynika z tego, że naprawdę chcecie coś zrobić, a ile z tego, że chcecie uniknąć konsekwencji niezrobienia czegoś? 

sobota, 23 kwietnia 2022

ŚWIATŁO W ŚRODKU NOCY - JOJO MOYES

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: styczeń 2020
Liczba stron: 544
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10


***

Książki Jojo Moyes są wyjątkowe. Ta jest 7 jaką przeczytałam, ale jeszcze dużo przede mną. Jednak sięgam po nie od czasu do czasu. muszą mieć swoje miejsce i swój czas. Są to bowiem książki, przy których trzeba nieco zwolnić, czytać je spokojnie delektują się każdym słowem.

"Światło w środku nocy" to opowieść o kobietach, które w latach 30-tych w Kentucky w Ameryce zakładają bibliotekę konną. Rozpowszechniają czytanie literatury rozwożąc książki po domach ludzi. Alice to Angielka, która po ślubie z przystojnym Amerykaninem szybko odkrywa, że jej mąż jest całkowicie podporządkowany swojemu ojcu, a ten swoje zyski czerpie z kopalni, gdzie wykorzystuje ludzi i zatruwa środowisko naturalne. Margery, to kobieta, która z kolei pochodzi z biednej i patologicznej rodziny gdzie każdy dzień był nieustanną walką o przetrwanie. Dlatego Margery to prawdziwa wojowniczka, a walczy przede wszystkim o rozpowszechnianie literatury, ale i o uświadamianie kobiet! Jej ogromnym przeciwnikiem jest teść Alice. Obie kobiety bardzo się różnią, właściwie w każdym aspekcie. Ale z czasem zaczyna pojawiać się między nimi nić sympatii, a nawet i przyjaźni.

"Światło w środku nocy" ma większość cech jakie mają inne, pozostałe książki Jojo Moyes. Autorka porusza jak zwykle trudne tematy, ale robi to w sposób spokojny, niespieszny, ale i wyjątkowo prosty. Tym razem pokazuje, że zawsze warto walczyć o siebie, być takim jakim chce się być i nie patrzeć przy tym na innych. Nie warto przejmować się tym "co ludzie powiedzą", ani nie wolno dać się zastraszyć. Przedstawia także sytuację kobiet, które były zależne od swoich mężów, ojców, nie mogły mieć własnego zdania i w pełni o sobie decydować. Dzięki Sophii pokazuje nam jak traktowani byli ciemnoskórzy, jaka była ich pozycja społeczna i jak byli zsuwani na margines.

Większość książek Jojo Moyes ma taką dziwną zasadę, że zaczynało mnie wciągać dopiero po jakiś 100 stronach. Tu jednak było inaczej. Już od samego początku byłam zainteresowana i wciągnięta w tą historią. A z każdą kolejną stroną było jeszcze lepiej. A sama końcówka była naprawdę emocjonująca. Całość napisana jest jak zwykle pięknym, malowniczym językiem. Czytanie zatem jest prawdziwą ucztą literacką. Tej opowieści nie czyta się szybko, dlatego można delektować się każdym zdaniem, opisami przyrody i pracy bibliotekarek, ich rozmyśleniami. Jojo Moyes czaruje bowiem słowem.  

Bardzo podobało mi ukazanie Alice i jej zmiany sposobu myślenia. Gdy przybyła do Ameryki miała ustalone wzorce, była przekonana, że powinna postępować tak, a nie inaczej. Dzięki kobietom z konnej biblioteki, a przede wszystkim dzięki Margery zaczęła zauważać niektóre zależności. Na początku nieco nie rozumiała tej kobiety, dziwiła się czemu tak się zachowuje. I być może to dzięki tej niezależnej kobiecie zmieniła siebie i zdała sobie sprawę czym jest prawdziwa przyjaźń. Zrozumiała też czym jest prawdziwa miłość i jaka może być, a to co do tej pory uważała za nią okazało się jedynie mrzonką.  

***

Wybrane cytaty:

Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. Bywa brzydkie. Może wywołać wrażenie, że ziemia osuwa ci się spod nóg. Ale każde kłopoty można przezwyciężyć.  

Poszukiwanie wiedzy to poszerzanie swojego wszechświata. 

- Dotarło to do mnie, kiedy tu siedziałem. Może właśnie to powinniśmy zrozumieć, Alice. Że pewne rzeczy są darem, nawet jeśli nie można ich zatrzymać. - Zamilkł i dokończył dopiero po chwili. - Może sama świadomość, że coś tak pięknego istnieje, jest wszystkim, na co tak naprawdę możemy liczyć. 

- Zdaje się, że całkiem dobrze radzisz sobie beze mnie.
- Obydwoje wiemy, że potrafię sobie bez ciebie radzić. Rzecz w tym, że nie chcę.  

Życie jest skomplikowane. I dlatego trzeba korzystać z odrobiny rozrywki, jeśli jest okazja. 

- Nie wydaje ci się, że świadomość, że jestem tu wyłącznie dlatego, że chcę, a nie dlatego, że tak mi nakazuje jakaś obrączka, to wspanialszy rodzaj miłości?  

poniedziałek, 25 października 2021

OSTATNI LIST OD KOCHANKA - JOJO MOYES

 Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: kwiecień 2021
Liczba stron: 304
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Po książki Jojo Moyes sięgam od czasu do czasu. Bardzo mi się one zawsze podobają,  jeszcze na żadnej się nie zawiodłam. Jednak są to książki, które są na swój sposób wyjątkowe i skłaniają do refleksji. Dlatego też dawkuję je sobie. I wiele z nich mam jeszcze do nadrobienia. Tym razem mój wybór padł na "Ostatni list od kochanka"

Ellie Haworth to dziennikarka, która szuka chwytliwego tematu. Jest to jej potrzebne, ponieważ od jakiegoś czasu jakość jej pracy nieco spadła i teraz sukces przyszłego artykułu oznacza jej być albo nie być w redakcji. Ellie popadła w te kłopoty, bo życie prywatne za mocno pochłonęło jej uwagę, a dokładniej romans z żonatym mężczyzną. Dziewczyna, aby poszukać jakiś ciekawych informacji idzie do starego, przez nikogo nieodwiedzanego archiwum. Poznaje pracującego tam Rory'ego. Razem odnajdują tytułowy list pochodzący z lat '60 i zaczynają poszukiwania owego kochanka i kobiety, do której pisał te piękne i przejmujące słowa.

Z drugiej strony poznajemy historię Jennifer i Anthony’ego. To oni są bohaterami z lat '60. Ona jest piękną i elegancką kobietą, żoną bogatego męża, którego niestety nie kocha i nie jest z nim szczęśliwa. pewnego dnia ulega wypadkowi i traci pamięć. Po wypadku zaczyna poznawać siebie na nowo, ale odkrywa także, że miała kochanka... On z kolei to dziennikarz, który relacjonował wydarzenia m.in. z Konga, gdzie toczyły się walki, powstania i było wyjątkowo niebezpiecznie. W życiu prywatnym także nie miał łatwo, powoli tracił kontakt z synem i byłą żoną. To wszystko spowodowało, że zaczął pić. Pewnego razu dostaje za zadanie przeprowadzenia wywiadu z pewnym bisnessmenem, czyli mężem Jennifer...

Powieść ta składa się z wydarzeń z przeszłości, poprzeplatanymi wydarzeniami z teraźniejszości. To powoduje, że dość długo nie znamy pewnych szczegółów i cały czas główkujemy, cały czas jesteśmy w niepewności i czytamy dalej, bo chcemy się dowiedzieć wszystkich szczegółów.

Podstawowym tematem jaki jest tu poruszany to oczywiście miłość. Ale jest ona ukazana w kontekście zdrady. A zdrada niesie za sobą pewne konsekwencje, jak chociażby unieszczęśliwienie osób, które są zdradzane. Do tego jeszcze dochodzi odpowiedzialność za losy dzieci, które kochankowie mają z tych poprzednich związków, a także postrzeganie zdrady przez otoczenie, które nie zawsze stoi po stronie tej prawdziwej miłości. A przecież czemu dochodzi do zdrady? Bardzo często dlatego, że związek, w którym nie daje nam tego czego potrzebujemy, jak chociażby zrozumienia, docenienia, uznania (jak w przypadku Jennifer).

Ale najciekawsze w tej historii jest to, że losy bohaterki z przeszłości dają wiele do myślenia bohaterce z teraźniejszości. To dzięki tym miłosnym listom Ellie odkrywa co tak naprawdę jest ważne w miłości i wyciąga z tego lekcję dla siebie.

Jojo Moyes potrafi pięknie opisywać emocje i uczucia. Czytając jej powieści zawsze podziwiam w jak prosty i subtelny sposób przedstawia czytelnikowi trudne tematy. I robi to tak płynnie, że nie wiadomo jak i kiedy książka czyta się sama. Zadaje także pytania, które nie zawsze są powiedziane wprost i czasem ukryte. Czy kobiety mają prawo do romansu? Czy jeśli decydują się na romans to mają prawo do szczęścia? Co jesteśmy w stanie poświęcić, aby być szczęśliwym albo uszczęśliwić drugą osobę?

***

Wybrane cytaty:


Wiesz, nie da się kogoś zmusić, żeby znowu cię pokochał. Bez względu na to, jak bardzo tego pragniesz. Czasami niestety po prostu… kończy się czas.

Chciałabym mieć pewność, że postępuję właściwie. Że to będzie warte całego cierpienia, które spowoduję.

Powiadają, że namiętność zawsze wybucha z ważnego powodu, jeśli zaś chodzi o romanse, cierpią nie tylko ich bohaterowie.

Ale nie miej do mnie pretensji o jedzenie. Moja żona zna sto jeden sposobów na spalanie krowy i o ile zauważyłem, nadal eksperymentuje.

Rory, nie ma czegoś takiego jak życie bez komplikacji. W końcu wszyscy musimy iść na kompromisy.

Zagaił niezobowiązującą rozmowę - spytał kierowcę o okolicę, o to, kogo jeszcze wozi, jak wygląda życie zwykłego człowieka w tej części kraju. Nie mógł się powstrzymać: wiedza jest wszystkim. Czasami najlepsze tropy pochodzą od szoferów i innych osób służącym ludziom władzy. 

 

 

niedziela, 1 marca 2020

MOJE SERCE W DWÓCH ŚWIATACH - JOJO MOYES

Zanim się pojawiłeś
Zanim się pojawiłeś || Kiedy odszedłeś || Moje serce w dwóch światach

Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
Data wydania: czerwiec 2018
Liczba stron: 512
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Na książki Jojo Moyes czekam z wielkim utęsknieniem. Przeczytałam ich już 5 i żadna mnie jeszcze nie zawiodła. Dlatego z wielką nadzieją sięgnęłam i po tą, która stanowi trzecią część cyklu o Lou Clark. Tym, którzy nie czytali poprzednich części proponuję jednak czytać je po kolei, w tym przypadku poznanie tej historii od samego początku jest kluczowe.

Lou Clark tym razem otrzymuje posadę w Nowym Jorku jako asystentka Agnes, żony miliardera. Lou na początku jest bardzo zadowolona z pracy, wszystko wokół jest bowiem nowe i fascynujące, a sama Agnes wydaje się jej przyjaciółką. Z czasem jednak nasza bohaterka nieco weryfikuje swoje zdanie i o swoim pracodawcy i o wielkim mieście. Poznaje tą wielkomiejską rzeczywistość i z drugiej strony, tej mniej kolorowej. Lou ma niesamowity dar zjednywania sobie ludzi, skąd bardzo szybko pojawiają się wokół niej życzliwi jej przyjaciele. Wielkim wydarzeniem w tym tomie jest poznanie Josha - chłopaka, który jest wierną kopią Willa! Lou bardzo trudno jest oprzeć się mu. Ale czy podobieństwo dotyczy tylko wyglądu czy także charakteru? Jednak problemy pojawiają się nie tylko w pracy, ale i w życiu osobistym. Wyjazd z daleka od domu i ukochanego Sama staje się wyzwaniem dla ich relacji. Ale i dzięki temu mają okazję poznać się niejako na nowo, w bardziej intymny sposób, który wymaga większego zaufania, ale i buduje większą i głębszą relację.

Jojo Moyes pokazuje nam tu bardzo dokładnie jak ludzie, których spotykamy wpływają na nas i na nasze życie. Lou próbuje bowiem podążać za słowami Willa niczym za drogowskazem. Ta powieść to przedstawienie metamorfozy dziewczyny, która próbuje odnaleźć siebie, dowiedzieć się co tak naprawdę chce robić w życiu i znaleźć swoje miejsce w świecie. Lou walczy ze sobą, bo sama nie jest do końca przekonana gdzie jest jej prawdziwy dom i co powinna zacząć robić. Szuka kierując się wskazówkami Willa (pomagają jej w tym listy jakie mama chłopaka jej pożyczyła). Przez te wszystkie trzy zauważamy jak bardzo się zmieniła i przede wszystkim jak bardzo wydoroślała i dojrzała. A decyzje jakie w końcu podjęła są w pełni świadome i dokładnie przemyślane. I co najważniejsze płyną z głębi serca, a co za tym idzie dadzą jej spełnienie i szczęście. Troszkę obawiałam się kontynuacji kultowego "Zanim się pojawiłeś". Teraz, po lekturze wszystkich trzech części, wiem, że niepotrzebnie. Wszystkie trzy stanowią dla mnie całkiem spójną całość. Jest to bowiem piękna historia dziewczyny, która się zmienia, a my możemy być świadkiem tej zmiany. Same tytuły wszystkich części są idealnie dopasowane, zwłaszcza te oryginalne: "Me before You" (Ja przed Tobą), After You (Po Tobie), Still Me (Nadal Ja).

Dla mnie książki Jojo Moyes są niesamowite, ciepłe, pełne nadziei i wbrew pozorom optymizmu. Autorka porusza w nich w wyjątkowy sposób ważne i trudne sprawy. A robi to niespiesznie, taktownie, z wyjątkowym wyczuciem, ale i w prosty, zrozumiały sposób. Mamy tu szereg tematów: od miłosnych rozterek i wątpliwości, przez problemy zawodowe i samospełnienie w wykonywaniu obowiązków, do refleksji na temat choroby i śmierci.

Choć to przede wszystkim historia Lou, to możemy także poznać tu innych ciekawych i wartych uwagi bohaterów. Jojo Moyes pokazuje nam głównie postacie kobiece, które w różnych sytuacjach życiowych podejmują różne ważne dla siebie decyzje. Jest mama Lou, która od zawsze zajmowała się chorym dziadkiem, a po jego śmierci poczuła, że już nie jest nikomu do niczego potrzebna. Jest Agnes, która chcąc zapewnić odpowiedni byt dziecku, zrezygnowała z niego. Jest Treena -siostra Lou, która odnalazła w końcu swoją drugą połówkę, a co za tym idzie - i siebie, ale swoim wyborem zaskoczyła wszystkich wokół. I jest w końcu starsza kobieta - Pani De Witt (moja ulubienica), która w młodości podjęła decyzję, która zaważyła na całym jej życiu. Teraz jednak będąc staruszką nie zawahała się ani przez chwilkę, zostawiła całe swoje dotychczasowe życie, aby tamtą decyzję naprawić.

Bardzo lubię pióro Autorki, jej barwny i bogaty język literacki. Czytanie tych książek, to naprawdę ogromna frajda, a człowiek próbuje chłonąć każde słowo i każde zdanie. Fantastyczne są tu też dialogi, pełne humoru, inteligentne, błyskotliwe.

Te wszystkie książki Jojo Moyes jakie do tej pory miałam przyjemność przeczytać mają ten sam schemat: na początku bardzo trudno mi w nie "wejść", poczuć ich melodię, często na początku gubię się nieco w bohaterach. Jednak z czasem akcja zaczyna mnie coraz bardziej wciągać, a wszystkie elementy znajdują właściwe sobie miejsce. I tu nie było inaczej. Długo zastanawiałam się, kto, co i po co?! Teraz, po poznaniu całości wiem, że to piękna i mądra opowieść, do której wrócę jeszcze nie jeden raz.

***

Wybrane cytaty: 

Niebo jest to samo. (...) O tym musimy pamiętać. Wciąż mieszkamy pod tym samym niebem.

Dla mnie bieganie było jak jarmuż - jedna z tych rzeczy, o których wiesz, że istnieją i pewnie są dla ciebie dobre, ale w sumie życie jest za krótkie, żeby którejś z nich spróbować.

Myślałam o tym, jak bardzo kształtują nas ludzie, którzy nas otaczają, i jak z tego powodu bardzo trzeba uważać, wybierając ich, a potem przyszło mi do głowy, że mimo wszystko może się okazać, że trzeba ich utracić, żeby tak naprawdę odnaleźć siebie.

Najważniejsze, żeby nikt, kto ci towarzyszy, nie decydował, kim masz być, i nie przyszpilał cię jak motyla w gablotce. Najważniejsze to wiedzieć, że zawsze możesz znaleźć sposób, by wymyślić się na nowo.

Myśłałam o tym, co mówił Will - żebym nie żyła cudzymi pomysłami na to, jak wygląda pełnia życia, tylko realizowała własne marzenia. Problem polegał na tym, że włąściwie niegdy nie udało mi się dojśc jakie te marzenia są.

Gdy ludzie, których kochamy, umierają młodo, to jest jak szturchaniec przypominający nam, że nie powinniśmy spoczywać na laurach, że naszym obowiązkiem jest w pełni wykorzystać to, co mamy.

Och, Lousio, można przez źle pojętą dumę kurczowo trzymać się urazy albo po prostu puścić ją w niepamięć i cieszyć się tym bezcennym czasem, który jeszcze nam został.

(...) można przez źle pojętą dumę kurczowo trzymać się urazy albo po prostu puścić ją w niepamięć i cieszyć się tym bezcennym czasem, który jeszcze nam został.

Czy ci ludzie są naprawdę tak głupi, że nie potrafią sobie poradzić z tym, że ktoś ubiera się trochę inaczej niż oni? Dlaczego musisz udawać kogoś, kim w ogóle nie jesteś? Czy chcesz być jedną z tych kobiet?

Każda społeczność musi mieć swoje miejsce (...). Miejsce, w którym ludzie mogą się spotkać, porozmawiać, wymienić się pomysłami i nie skupiać się tylko na pieniądzach, wiesz? Książki uczą życia. Książki uczą empatii. Ale nie kupisz sobie książki, jeśli ledwie stać cię na czynsz!".

Mamo, zawsze będziemy cię potrzebować. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby cię nie było. Jesteś jak fundament budynku. Nawet jeśli cię nie widzę, wiem, że jesteś. I mnie wspierasz. I nas wszystkich.
Mężczyzna, który ma to szczęście, że się z tobą spotyka, powinien mieć gdzieś to, co masz na sobie, nawet jeśli to będzie worek na śmieci i kalosze.

Powiedziałam twojemu tacie, a on mi zarzucił, że brak mi romantyzmu! Mnie brak romantyzmu! Odparłam, że tylko ktoś, kto naprawdę wierzy w romantyzm, pozostałby jego żoną po trzydziestu latach prania jego gaci.
Wiedziałam, że czasami każdy potrzebuje się posmucić.


- Dobry wieczór. Jak się pani dziś miewa?
- Nadal tu jestem. I to wszystko, co powinieneś wiedzieć.
- Wygląda pani wspaniale.
- A ty gadasz bzdury.


 
Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

sobota, 24 sierpnia 2019

KOLORY PAWICH PIÓR - JOJO MOYES

Wydawnictwo: MIĘDZY SŁOWAMI
Data wydania: lipiec 2019
Liczba stron: 528
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Piękna, przyciągająca wzrok okładka to tylko początek. „Kolory pawich piór” to piękna, nietuzinkowa powieść obyczajowa. Czytanie jej było dla mnie prawdziwą ucztą czytelniczą. To książka, którą czyta się niespiesznie, bo trzeba się nią delektować.

Mamy tu trzy powiązane ze sobą bohaterki. Susanna to młoda trzydziestoletnia dziewczyna, która nie może odnaleźć się ani w życiu osobistym, ani zawodowym. Poznajemy ją, gdy ubolewa nad tym, że musi (w powodów finansowych i życia ponad stan) przeprowadzić się z Londynu na wieś, do rodzinnej miejscowości. Popada w konflikt z rodzicami, nie potrafi porozumieć się z mężem, jest pogubiona i można odnieść wrażenie, że ze wszystkiego niezadowolona. Postanawia więc otworzyć swój własny sklep „Pawi Zakątek”, aby stworzyć swego rodzaju oazę i miejsce wyłącznie dla siebie. Vivi to z kolei dojrzała kobieta, która stara się jak może, aby wszyscy wokół niej byli zadowoleni. Niestety robi to kosztem swoich potrzeb i pragnień. Jest jeszcze Athene, której postawa nie współgra z wizerunkiem kobiety w czasach w jakiej przyszło jej żyć. Losy tych kobiet są ze sobą połączone i mają wpływ na życie jakie się toczy tu i teraz.

Jojo Moyes stworzyła powieść wielowątkową. Z wyjątkową dbałością dopracowała wszystkie szczegóły fabuły. Zrobiła to z zegarmistrzowską precyzją,, tak aby powoli wprowadzić czytelnika we wszystkie tajemnice, ale jednocześnie nie zdradzić wszystkich od razu. Autorka przeplata wydarzenia z 1963 roku z wydarzeniami z 2001. Osobiście bardzo lubię taki zabieg, pozwala nam on zauważyć jak przeszłość wpływa na teraźniejszość. Czytając poznajemy całą historię powoli, niespiesznie. Wszelkie fakty są wręcz dawkowane małymi porcjami, co powoduje, że mamy na nie jeszcze większy apetyt. Tu nie ma pędzącej „na łeb na szyję” akcji. Autorka skupiła się bardziej na wewnętrznych rozterkach naszych bohaterek. Z wszystkimi książkami Jojo Moyes mam podobnie – początek książki jest dla mnie strasznie nudny i trudny do przeczytania, nie potrafię spamiętać bohaterów. W pewnym momencie następuje przełom, gdy już wiem kto jest kim i jakie są powiązania pomiędzy bohaterami, książka mnie wtedy wręcz pochłania.

Powieści Jojo Moyes mnie oczarowują. Sama nie wiem co jest tego przyczyną, że przyciągają mnie tak mocno?! Na pewno na uznanie należy piękny język i styl pisania Autorki. Bogate słownictwo, rozbudowane zdania, piękne opisy sprawiają, że lektury nie czyta się szybko i w pośpiechu. Najlepiej rozsiąść się z nią wygodnie i zatopić w świat bohaterów. Oj można zapomnieć wtedy o otaczającym świecie…

Niesamowite jest też to, że Susanna właściwie przez większość książki mnie irytowała, sama nie rozumiałam dokładnie o co tej dziewczynie w życiu chodzi… Z jednej strony miała bowiem wszystko, wspaniałą rodzinę, kochającego męża. Z drugiej zaś była strasznie zagubiona, niepewna, niezdecydowana, jakby coś jej ciążyło, ale sama nie wie do końca co. A może to piętno przodków potajemnie odcisnęło na niej swój wpływ?! Tutaj naszła mnie nawet refleksja – ja przez pewien czas w życiu czułam się podobnie jak ona, sama nie wiedziałam dlaczego, w pewnym momencie dowiedziałam się o kulki faktach z mojego dzieciństwa i pamiętam taki moment, gdzie dzięki tej wiedzy wszystko weszło we właściwe tryby. Być może tak ważne dla nas jest poznanie swojej historii, a może dzięki poznaniu całości historii, może zostawić ją, zamknąć pewien rozdział i rozpocząć nowy?! Niedostępność Susanny spotkała się w końcu z otwartym sercem Jessie. Może właśnie ze względu na tak wielką różnicę pomiędzy nimi, dziewczyny mogły zaprzyjaźnić się ze sobą?! Ale mimo tego, że nie do końca polubiłam główną bohaterkę i tak jakaś magnetyczna siła mnie ciągnęła do czytania… Autorka bardzo umiejętnie odmalowała klimatyczny świat „Pawiego Zakątku”, czytając aż wchłaniamy aromat zaparzanej kawy, słyszymy pełne ciepła rozmowy, możemy oczami wyobraźni podziwiać urokliwe przedmioty, które Susanna zgromadziła w swoim sklepie.

Po przeczytaniu „Kolorów pawich piór” jestem pewna, że muszę nadrobić jeszcze inne książki Jojo Moyes. Jej książki mają w sobie magię i urok. Poza tym kolejny raz przekonałam się jak pięknie i umiejętnie potrafi ona przelać na karty powieści trudne i skomplikowane tematy. Zdecydowanie jest to moja ulubiona Autorka powieści obyczajowych!


***

Wybrane cytaty: 

Krótka pamięć i poczucie humoru – to był zdaniem jej babci klucz do udanego małżeństwa.


Za dużo czasu na myślenie, to zawsze przepis na katastrofę.

Problem ze starzeniem się nie był taki, że człowiek utykał w przeszłości (...), lecz taki, że tej przeszłości było aż tyle, by się w niej zagubić.

Dobrzy ludzie zawsze myślą, że w jakiś sposób muszą być odpowiedzialni.

Nie ma czegoś takiego jak szczęście, pomyślała, jeśli jedno z Twoich dzieci jest nieszczęśliwe.  


Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ

sobota, 11 listopada 2017

WE WSPÓLNYM RYTMIE - JOJO MOYES

Wydawnictwo: MIĘDZY SŁOWAMI
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 528
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Jojo Moyes znałam na razie tylko z dwóch powieści "Zanim się pojawiłeś" i "Kiedy odszedłeś". I one na tyle mi się spodobały, że postanowiłam poznać tą autorkę bliżej. Wybór tym razem padł na najnowszą powieść "We wspólnym rytmie". Czy mi się podobało? Bardzo:) Poza tym książka spowodowała, że podczas czytania sama zastanawiałabym się jak ja bym postąpiła na miejscu Natashy, ale i na miejscu Sarah. Ale zacznijmy od początku...

Mamy dwie główne bohaterki. Sarah to czternastoletnia dziewczyna, którą wychowuje dziadek - papa. Sarah pod jego czujnym okiem uczy się jazdy konnej. Ale nie jest to tylko zwykła jazda na koniu, to prawdziwa sztuka, to pasja i całe ich życie. Konia bowiem trzeba tak przygotować, aby nie traktował tego zajęcia jak pracę, którą musi wykonać, ale jak zadanie, na które sam ma chęć. Sarah jest inna niż dzieciaki w jej wieku - jest cicha, spokojna, skupiona na sobie i swoim koniu Boo. Codziennie oprócz szkoły i nauki ma dodatkowe obowiązki w postaci opieki nad koniem i ćwiczeniami z nim. To przede wszystkim nauczyło ja odpowiedzialności za zwierzę. Poza tym Boo również możemy uznać za jednego z głównych bohaterów książki:) Dla Sarah jedyną rodziną jest właśnie dziadek, który pewnego dnia dostaje wylewu i trafia do szpitala. A jego pobyt tam coraz bardziej się przedłuża. Sarah na początku mieszka sama. Ale pewnego przez przypadek na swojej drodze spotyka Natashę...

Natasha to z kolei trzydziestoparoletnia kobieta, prawniczka, która swojej pracy poświęca całe swoje życie. Wraz z upływem kart powieści zaczynamy dowiadywać się o niej kolejnych rzeczy. Właśnie rozwodzi się z mężem Makiem, który nie mając gdzie mieszkać, na nowo wprowadza się do ich domu. Ciągle się kłócą i nie mogą znieść swojej obecności. Gdy oboje są już u kresu sił, postanawiają, że na czas gdy szukają kupca na dom, mogą przyjąć pod swój dach Sarah. Teoretycznie z jednej strony pomogą dziewczynie, a z drugiej jej obecność poniekąd rozładuje emocje pomiędzy tą dwójką. Ale to tylko teoretycznie. Bo opieka nad nastolatką wcale nie jest łatwa, wymaga wysiłku, wymaga poświęcenia ze strony opiekunów, zainteresowania i przede wszystkim otwarcia się i słuchania co dziecko ma do powiedzenia. Na początku Natasha wydaje nam się zimną, nieczułą kobietą, która skupia się jedynie na pracy. Wykonywany przez nią zawód prawniczki jeszcze tym bardziej pogłębia to wrażenie. Sprawia wrażenie kobiety cynicznej, wyrachowanej, takiej starej, rozpieszczonej panny... Ale to tylko pozory. Ja zauważyłam coś więcej dopiero jak Natasha porozmawiała ze swoją siostrą, która sama miała gromadkę dzieci w domu i była zaniedbana i zmęczona opieką nad nimi. Wtedy dopiero uzmysłowiłam sobie, że Natasha jest bardzo nieszczęśliwa, bo to nie ona sama wybrała sobie jakie życie, ona bardzo chciała mieć dzieci, ale coś spowodowało, że nie mogła. Po trzech poronieniach nie miała już siły z tym walczyć, a jedyne co jej zostało, to praca. Bo jeśli nie może poświęcić się dzieciom, to przynajmniej poświęci się swojej karierze. Tylko, że patrząc z boku .... widzimy tylko karierę... Na pierwszy rzut oka nie widać czemu ta kobieta wybrała właśnie pracę, prawda? Ale od samego początku widać, że Natasha nie jest taką zimną i nowoczesną kobietą: notatki nadal sporządza ręcznie czy wynajmuje domek na wsi, urządza go i zakłada ogródek wokół niego.

Bardzo byłam ciekawa tej książki, bo pierwszy raz miałam przyjemność czytać książkę gdzie bohaterem jest też koń. Może nie wszystkie opisy tutaj były dla mnie zrozumiałe, bo nie znam tych wszystkich figur i elementów, które konie wykonują. Ale zaciekawiły mnie te fragmenty mówiące o koniach jako o zwierzętach. Konia bowiem bardzo łatwo zrazić do siebie, wystarczy tylko raz go oszukać, a on to zapamięta na całe życie. Zawsze konie kojarzyły mi się z silnymi zwierzętami, a tutaj Autorka pokazała je jako bardzo delikatne i wrażliwe. Przypomniało mi się jak jako mała dziewczynka na wakacjach u cioci wchodziłam do stacji, zaczynałam coś mówić i koń do mnie zaczynał się śmiać! Niesamowite uczucie... Więc tym bardziej rozumiem Sarah.

Jednym z tematów poruszanych w powieści jest opieka nad dziećmi, słuchanie ich i dostrzeganie ich potrzeb. Niestety my jako dorośli często nie traktujemy ich poważnie lub nie słuchamy co mają do powiedzenia. Czasem nie zwracamy na nie uwagi. A przecież one tak samo myślą i czują jak my. Być może mają swoje kłopoty i problemy. A my jesteśmy właśnie po to, aby pomóc im z tymi problemami walczyć! Dziecko, które zaczyna milknąć, cierpi... A dzieci z różnych względów nie chcą nam powiedzieć o swoich problemach, czasem widzą, że my mamy swoje, czasem boją się, że zostaną skrzyczane i wywołają gniew opiekuna... Ale niestety takie nie mówienie i tłamszenie w sobie nie jest dobre i może doprowadzić do tragicznych w skutkach zdarzeń. Kluczowa jest tu także historia pewnego chłopca, z którym Natasha spotkała się w swojej pracy i go broniła. Przez cały czas czuła, że chłopiec ją jednak oszukiwał, bo nie był w stanie przebyć, tak jak mówił bardzo długiego dystansu w tak krótkim czasie. Jednak z czasem okazało się, że to Natasha zwątpiła w niego i nie słuchała go uważnie, a on jej nigdy nie okłamał, bo przebył taką odległość w tym czasie, ale nie zawsze szedł pieszo, czasem jechał na ośle, czasem jakimś innym transportem... 

To powieść także o uczuciach jakie mogą do siebie żywić ludzie, którzy się zagubili w swoich problemach. Bo uważam, że Natasha i Mac cały czas bardzo się kochali, jednak przez problemy z utrzymaniem ciąży przez Natashę, oddalili się od siebie i przestali starać się siebie nawzajem zrozumieć. Może brakło tutaj prawdziwych, szczerych rozmów, wypłakania przed sobą swoich żali i smutków?! A każde z nich poniekąd poszło w świat swojej pracy... A przecież oboje mieli wspólny cel, oboje pragnęli tego samego, oboje się bardzo kochali i mimo wszystko czuć było tą chemię między nimi:)

Na uwagę zasługują także pozostałe postacie występujące w książce, choć moim faworytem został zdecydowanie Kowboj John, który ubawił mnie podczas jazdy samochodem z Natashą i Makiem:)

"We wspólnym rytmie" to powieść o pasji i związanych z nią wyrzeczeniach, to powieść o trudach rodzicielstwa, to w końcu powieść o miłości i przyjaźni. Bardzo miłe i ciepłe wspomnienie zostawi w moim serduchu. I tym razem nie zawiodłam się na pisarstwie Jojo Moyes i z wielką przyjemnością będę czekała na następne jej książki.


czwartek, 29 czerwca 2017

KIEDY ODSZEDŁEŚ - JOJO MOYES

Zanim się pojawiłeś
Zanim się pojawiłeś || Kiedy odszedłeś

Wydawnictwo:MIĘDZY SŁOWAMI
Data wydania: czerwiec 2016
Liczba stron: 496
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Najlepszą recenzją dla książki jest jej tempo przeczytania i nieumiejętność jej odłożenia, jeśli nie przeczytamy słowa „koniec”. Ale jest jeszcze jeden wskaźnik: chęć przeczytania pozostałych książek tego autora. I tak jest właśnie w przypadku Jojo Moyes. To druga przeczytana przeze mnie jej książka i mam ochotę na więcej. Autorka ma niezwykły dar opowiadania o naprawdę trudnych uczuciach i problemach w sposób prosty, przystępny, ciepły. Właśnie przede wszystkim z tych książek bije ciepło, spokój, ukojenie, pomimo, że dotyczą tak trudnych zdarzeń i relacji. Mi osobiście i ta książka przypadła do gustu, a pomimo wielu trudnych problemów, bije z niej pozytywna energia, ciepło i spokój.

Louisa Clark to skromna, prosta dziewczyna, która teraz próbuje poukładać swoje życie od nowa, po śmierci Willa. Za pieniądze, które dostała w spadku po Willu, kupuje mieszkanie w Londynie. Jednak dziewczyna nie potrafi sprawić, aby to mieszkanie stało się przytulnym kątem, ubrania trzyma nadal w pudłach zamiast w szafie, na ścianie nie wisi żaden obrazek, w lodówka świeci pustkami. Podczas jednej z wizyt na swoim „balkonie” Lou spada i łamie sobie biodro. W rekonwalescencji pomaga jej cała rodzina. Pojawia się także ratownik Sam, który się w niej zakochuje, do końca walczy o ich związek i pomaga Lou odciąć się wreszcie od Willa i jego ducha. Niespodziewanie zjawia się także córka Willa – Lilly, o której nikt do tej pory nie wiedział. Dziewczyna jest niesamowicie zagubiona i przede wszystkim pragnie miłości i akceptacji ze strony rodziny. I to właśnie Lou jako jedyna zaczyna w nią wierzyć, jako jedyna poświęca całą siebie, aby pomóc młodej dziewczynie się odnaleźć. W bardzo ciekawy sposób autorka pokazuje nam jak wygląda opuszczenie domu przez nasze dzieci. Lou właśnie tak się poczuła, jak Lilly zaczęła jeździć do babci Camilii, matki Willa. Wówczas Lou jest rozczarowana, tęskni, do tego poczuła się lekko oszukana i już nie potrzebna. Wtedy Lilly dała jej znak, że to właśnie Lou jej pomogła, to ona w nią uwierzyła w tym najtrudniejszym momencie, gdy wszyscy dziewczynę opuścili i zostawili samą sobie. To Lou znalazła w sobie siłę, aby szukać nastolatki, gdy ta zaginęła, pomogła jej także w rozwiązaniu problemów z szantażem, gdzie kartą przetargową było kompromitujące zdjęcie. Ale Lou także otrzymała coś od Lilly, to właściwie dzięki tej dziewczynie zaczęła zmieniać swoje życie, pomalowała mieszkanie, dodała w nim kilka ozdób, aby było bardziej domowo i przytulnie, wreszcie wróciła do swoich dawnych, ekstrawaganckich ubrań, poszły nawet razem do klubu potańczyć!


Wyzwanie: GRA W KOLORY 

 

poniedziałek, 26 czerwca 2017

ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ - JOJO MOYES

Zanim się pojawiłeś
Zanim się pojawiłeś || Kiedy odszedłeś

Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Data wydania: wrzesień 2013
Liczba stron:384
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

To wyjątkowa książka. Wyjątkowa poprzez temat, którego dotyczy. A mianowicie temat choroby, eutanazji, chęci do życia i miłości. Pomimo tak trudnych zagadnień, książka napisana jest fantastycznie, tak, że nie sposób się od niej oderwać. A to właśnie świadczy o jej jakości! To pięknie napisana opowieść, bardzo wzruszająca i mądra. W tym przypadku najpierw miałam możliwość obejrzenia filmu, a potem przeczytania książki, ale nie wpłynęło to na mój odbiór książki. Zarówno film jak i książka są świetne. Warto poświęcić im czas i uwagę. Historia ta pokazuje nam najpierw przepiękną przyjaźń, a później i miłość dwojga ludzi, którzy być może nawet nie zauważyliby siebie, gdyby spotkali się w „normalnych” okolicznościach. Na weselu, gdy tańczą, Will stwierdza, że Lou nigdy by nie pozwoliła mu mieć twarzy tak blisko swoich piersi, gdyby nie był na wózku, na co ona odpowiada mu, że on, gdyby nie był na wózku, nigdy by na nią nie spojrzał. I tu niestety Will przyznaje racje. Ci dwoje spotykają się w swoim życiu przypadkiem, najpierw się nie lubią, potem zaczynają przyjaźnić, aż w końcu zakochują się w sobie. Jednak to nie tylko historia o miłości. Każde z nich przechodzi pewnego rodzaju przemianę wewnętrzną, poznaje coś innego i pod wpływem tej drugiej osoby się zmienia. Will z pełnego buty i arogancji gościa zmienia się w czułego i mądrego chłopaka, Lou natomiast nabiera pewności siebie i poznaje jak wiele ma przed sobą możliwości. Każde z nich wyznacza sobie także swego rodzaju misję do spełnienia: ona robi wszystko, aby odwieźć go od decyzji o śmierci, on próbuje wzbudzić w niej ambicję dążenia dalej, jeszcze, więcej, próbowania w życiu czego tylko się da. Lou rzeczywiście jest w bardzo trudnej sytuacji, jednak ja podziwiam Willa, za jego opanowanie, za wielką odwagę i determinację. Ta historia musiała się tak właśnie skończyć, pomimo wszystkich dalszych konsekwencji.

Lou to 26-letnia dziewczyna, która od sześciu lat pracuje w malutkiej, pobliskiej kawiarni. Pewnego dnia dowiaduje się, że kawiarnia zostaje zamknięta, a ona traci pracę. To stawia ją w okropnej sytuacji, ponieważ jej pensja stanowi istotny wpływ na budżet ich rodziny: dziadka, ojca z matką oraz siostry z małym dzieckiem. Lou zaczyna więc poszukiwania pracy poprzez biuro pośrednictwa. Szybko okazuje się, że nie ma za dużych kwalifikacji. Pojawia się wtedy oferta opieki nad człowiekiem prawie całkowicie sparaliżowanym. A ponieważ jest to dobrze płatna propozycja dziewczyna idzie na rozmowę kwalifikacyjną namawiana przez całą rodzinę. Na miejscu okazało się, że ma opiekować się młodym chłopakiem Willem, który uległ wypadkowi. Will jednak od pierwszego momentu jest dla niej niemiły, sarkastyczny i złośliwy. Lou próbuje wytrwać w tej pracy przede wszystkim ze względu na aspekt finansowy. Z czasem jednak powoli zaczynają się ze sobą zaprzyjaźniać. Kluczową rolę odgrywa fakt, że Lou czasem pozwala sobie na odpyskowanie Willowi, czasem jest dla niego złośliwa, tak jak on dla niej. Z czasem przestaje też go traktować jak przysłowiowe jajko. Will zmienia się pod wpływem Lou – szokiem dla jego rodziny jest chociażby fakt, że pozwala jej się ostrzyc i ogolić. Pewnego dnia dziewczyna podsłuchuje rozmowę matki Willa i jego siostry. Dowiaduje się z niej, że chłopak chce pojechać do Szwajcarii, aby zakończyć tam swoje życie. Lou jest zdruzgotana i chce rzucić tą pracę, nie chce mieć nic wspólnego z tego typu wydarzeniami. Zostaje jednak przekonana przez matkę Willa. Postanawia także spróbować zaszczepić w chłopaku chęć życia. Dlatego też postanawia wyciągnąć go z domu. Pierwszym wyjściem mają być wyścigi konne! Niestety totalnie nie trafione. Później przyszedł czas na wyjście na koncert muzyki poważnej, gdzie Lou nie krępując się odgryza metkę z koszuli Willa:) Kluczowy jest także wyjazd na wesele byłej Willa, gdzie i Will i Lou świetnie się bawią. W końcu Lou organizuje wyjazd do pięknego hotelu w ciepłych krajach, gdzie całe dnie spędzają nad morzem, na plaży, w wodzie...gdzie w końcu wyznają sobie te najskrytsze uczucia.


Wyzwanie: GRA W KOLORY