Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cieluch monika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cieluch monika. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2025

CHŁOPAK, KTÓRY PRAGNĄŁ KOCHAĆ - MONIKA CIELUCH

Dziewczyna, która czuła zbyt mocno
Dziewczyna, która czuła zbyt mocno || Chłopak, który pragnął kochać
 

Wydawnictwo: Amare
Data wydania: wrzesień 2022
Liczba stron: 370
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10 

Czyta:  Adrian Rozenek, Agnieszka Postrzygacz, Tomasz Sobczak

*** 

Pewnego dnia London znajduje na lodówce nowy magnes. A to kojarzy jej się tylko z jedną osobą. Szybko okazuje się, że ich życie zostaje wywrócone do góry nogami. Już byli w momencie, gdzie sobie wszystko poukładali i mieli nadzieję na spokojne życie, gdy nagle okazało się, że są rzeczy, na które nie mają wpływu, a które mocno wpływają na nich...

To bardzo emocjonująca historia. Skłania do refleksji i rozmyślań. Słuchając zastanawiałam się jak ja postąpiłabym na miejscu każdego z bohaterów. I nie ma tu niestety żadnej dobrej odpowiedzi. Życie postawiło przed nimi wyjątkowo trudne wybory. Myślę, że zakończenie jakie tutaj mamy jest jedynym możliwym... Całość jest bardzo dojrzała i pokazuje nam co w życiu jest ważne...

***

Wybrane cytaty:

Życie w dość brutalny sposób nauczyło mnie, że ważne są tylko te chwile, które wciąż pozostają nam nieznane. Potrzebowałam czasu, by zrozumieć, że pochylanie się nad przeszłością, jej ciągłe rozdrapywanie nie ma najmniejszego sensu, ale zanim do tego doszłam, straciłam wiele lat, które okupiłam żalem i bólem. Dziś już wiedziałam, że szczęście to nic innego jak kompletna rodzina. 

(...) człowiek nie jest w stanie zaplanować przyszłości, ani tego, jak potoczą się jego losy. Czasami jedyne, co można zrobić, to popłynąć z nurtem i z pokorą obserwować, dokąd nas on zaprowadzi. 

sobota, 19 listopada 2022

DZIEWCZYNA, KTÓRA CZUŁA ZBYT MOCNO - MONIKA CIELUCH

Dziewczyna, która czuła zbyt mocno
Dziewczyna, która czuła zbyt mocno
|| Chłopak, który pragnął kochać
 

Wydawnictwo: Amare
Data wydania: lipiec 2022
Liczba stron: 488
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

*** 

Jakiś czas temu odkryłam książki Moniki Cieluch. Przeczytałam ich już kilka i żadna mnie jeszcze nie zawiodła. Sięgając po tą książkę nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Okładka zapowiada bowiem lekką, wakacyjną lekturę, ale tytuł już jest nieco niepokojący...

London to dziewczyna, która przeprowadza się do nadmorskiej miejscowości Torguay. Tam poznaje dwóch braci: Jareda i Tylera. Jared jest zawodowym żołnierzem i poza armią nie widzi świata. Tyler z kolei samotnie wychowuje malutką córeczkę i nie rozumie co tak bardzo Jareda ciągnie w stronę wojska. Nie rozumie zwłaszcza, po tym jak ich rodzina przeżyła tragedię, ich ojciec bowiem też był zawodowym wojskowym, przez wiele lat ich matka prosiła go, aby z tym z tym skończył. On jednak nie chciał. I w końcu zginął na polu walki. Serce London jest rozdarte, bowiem zakochała się w Jaredzie, ale przy Tylerze czuje się bezpiecznie. Poza tym ma też pewne swoje tajemnice.

Jest to dość nietypowa książka. Porusza dwa bardzo ważne tematy. Pierwszym pokazany jest na przykładzie życia z zawodowym żołnierzem. Tutaj London i Jared zmagają się z tym ile każde z nich jest w stanie poświęcić dla miłości. Czy jest w stanie zaakceptować tak bardzo ekstremalne konsekwencje i żyć w ten sposób... London zadaje sobie w końcu pytanie czy właśnie na tym polega miłość?! Drugim tematem jest dolegliwość na jaką cierpi dziewczyna. Więcej nie mogę napisać, żeby za dużo nie zdradzić. Ale tu dochodzimy do problemu samoakceptacji siebie i akceptacji nas przez otoczenie. Dla mnie obydwa tematy były bardzo ciekawe i bardzo fajnie przedstawione. Jednak ja chyba ujęłabym je w dwóch osobnych powieściach. No chyba, że drugi tom jeszcze to jakoś połączy.

Ta historia jest bardzo, ale to bardzo emocjonalna. Ja musiałam ją sobie czasem po prostu dawkować. Jest tu naprawdę wiele rzeczy, które skłaniają do refleksji i dalszych rozważań. Ja niejednokrotnie próbowałam myśleć co ja zrobiłabym na miejscu London albo Jareda... Monika Cieluch kolejny raz udowodniła, że potrafi pisać o emocjach i dylematach z jakimi czasem musimy się zmagać. I naprawdę świetnie opisała rozterki z jakimi zmagają się bohaterowie.

Zakończenie książki jest takie, że koniecznie trzeba mieć drugi tom pod ręką, jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się skończy. 

***

Wybrane cytaty:

Zrozumiałam, że by móc godnie dźwigać swój krzyż, najpierw trzeba siebie zaakceptować, pogodzić się z tym, co zostało nam dane. A ja wciąż byłam pełna buntu. Kłóciłam się z losem, nie mogąc zdzierżyć nie tyle swojej inności, co pogardliwych spojrzeń drugiego człowieka. 

Każdy człowiek potrzebuje kogoś, kto sprawi, że jego życie nabierze sensu.  

Ludzie do szczęścia potrzebują wyłącznie drugiego człowieka, który obdarzy ich swoim czasem, wyrozumiałością, uraczy obecnością i wspólnym milczeniem, które potrafi być bardziej wymowne niż tysiące słów. Podobno gdy się milczy w obecności drugiego człowieka, świadczy to o tym, że nie ma się przed nim tajemnic, że nie udaje się kogoś, kim się nie jest. Z reguły, gdy ludzie kłamią, używają do tego mnóstwa zbędnych słów. 

Bo ludzi kocha się za to, kim są, a nie za to, jak bardzo uda nam się ich zmienić.  

Życie weryfikuje nasze wyobrażenia o idealnym mężczyźnie. Najpierw chcesz, by był przystojny, dobry w łóżku, wysportowany, z pasją, a później marzysz już tylko o tym, by czuć się przy nim bezpiecznie.

(...) najgorsze, co można zrobić, to poddać się, zanim człowiek podejmie walkę.  

Życie jest krótkie (...) dlatego kochaj całym sercem, śmiej się pełną piersią i nigdy nie żałuj podjętych decyzji. Żałować możesz tylko niewykorzystanych szans. 

(...) w życiu nic nie dzieje się bez powodu i że czasami najlepsze, co możemy zrobić, to powierzyć swoją przyszłość losowi z nadzieją, że łagodnie się z nią obejdzie.  

I właśnie na tym postanowiłam się skupić. Na małych rzeczach, które potrafiły sprawić mi radość. Bo jeśli człowiek nie nauczy się doceniać tego, czym obdarzył go los, to już zawsze będzie zgorzkniały. 

Ciągłe zastanawianie się i doszukiwanie sensu w cudzym postępowaniu jest niebywale męczące, a przede wszystkim toksyczne.  

Mieć w dupie tych, którzy nie widzą tego, jak wyjątkową osoba jesteś. Nie warto przejmować się ludźmi, którzy oceniają nas po pozorach. Szkoda na to życia. 

 Ludzie z taką łatwością potrafią ranić drugiego człowieka, ani przez chwilę nie zastanawiając się nad tym, z czym mierzy się atakowana przez nich osoba. 

Skóra to tylko powłoka. Liczy się to, co masz wewnątrz.  

Ludzie boją się inności. 

Czyżby miłość była aż tak prosta? Czy naprawdę szczęście zależało od tak drobnych, zupełnie normalnych czynności, jak zapewnienie kogoś o tym, że świetnie gotuje? Jedno wiedziałam na pewno: kochali się miłością prawdziwą, szczerą, taką, która nie rani, lecz dba o to, by czuć się w niej bezpiecznym i docenionym.  

Nie należałam do kobiet lubiących się dzielić swoim życiem prywatnym z innymi. Wychodziłam z założenia, że to, co łączy mnie i Jareda, powinno zostać pomiędzy nami. Stanowić naszą intymną bańkę, w której możemy się skryć, gdy świat stanie się dla nas niewygodny. Nie chciałam dzielić się czymś tak wyjątkowym z kimś dla mnie tak mało istotnym. 

Ludzie do szczęścia potrzebują wyłącznie drugiego człowieka, który obdarzy ich swoim czasem, wyrozumiałością, uraczy obecnością i wspólnym milczeniem, które potrafi być bardziej wymowne niż tysiące słów. Podobno gdy się milczy w obecności drugiego człowieka, świadczy to o tym, że nie ma się przed nim tajemnic, że nie udaje się kogoś, kim się nie jest. Z reguły, gdy ludzie kłamią, używają do tego mnóstwa zbędnych słów.  

(...) szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli. 

London, najgorsza prawda jest lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo.  

sobota, 16 lipca 2022

CZEKOLADOWE ZACISZE 2 - MONIKA CIELUCH

 Czekoladowe zacisze
 
Czekoladowe zacisze || Czekoladowe zacisze 2
 

Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data wydania: maj 2022
Liczba stron: 340
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

*** 

Przyszedł czas na drugi, finałowy tom Czekoladowego zacisza. 

Amy i Jack wracają do siebie po rozstaniu. Ale powracają również wszystkie skrywane dotąd tajemnice i nierozwikłane sprawy. Muszą zmierzyć się z nimi obydwoje. Pytanie czy będą w stanie je tak do końca zaakceptować i z nimi żyć?

Druga część "Czekoladowego zacisza" ma dwa alternatywne zakończenia. Ja zdecydowałam się przeczytać to drugie i przypadło mi ono do gustu. Chociaż sam zabieg podzielenia zakończenia niekoniecznie mi się spodobał. Jednak wolę zwyczajnie toczące się opowieści...

Ten tom był nieco inny niż poprzedni. Mnie on niestety nieco mniej pochłonął. Zdecydowanie bardziej podobał mi się pierwszy, był bardziej magiczny i klimatyczny. Jednak byłam ciekawa jak zakończą się losy naszych bohaterów. I na sam koniec wszystkie wątki zostały wyjaśnione i znamy dalsze koleje losu wszystkich postaci. 

***

Wybrane cytaty:

Bo kochać, to znaczy nie ograniczać.

piątek, 29 kwietnia 2022

A NIECH TO SZLAG - MONIKA CIELUCH

Wydawnictwo: Amare
Data wydania: lipiec 2021
Liczba stron: 360
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10


***

W tamtym roku odkryłam kolejną polską Autorkę, której książki bardzo polubiłam i teraz powoli nadrabiam zaległe książki. Tym razem padło na "A niech to szlag".

Joanna Sawicka, to młoda kobieta, która właśnie straciła pracę jako menedżerka restauracji w renomowanym hotelu. Niespodziewanie jej siostra, która jest w ciąży, proponuje, aby Joanna zastąpiła ją w jej pracy podczas jej urlopu macierzyńskiego. Tą pracą okazuje się opieka nad czteroletnią Grace. Dziewczyna szybko jednak zauważa, że Grace brakuje miłości ojca, który nie może pogodzić się ze śmiercią żony, a co za tym idzie trudno mu opiekować się swoim dzieckiem i obdarzyć go taką miłością na jaką ono zasługuje. Joanna próbuje zmienić to.  Pytanie tylko, czy jest to realne i jej się uda? A jeśli tak, to jaka będzie tego cena? 

"A niech to szlag" to z pozoru bardzo lekka i przyjemna lektura. Daje nam chwilę odpoczynku, trochę śmiechu, gdy dochodzi do zabawnych sytuacji. Ale z drugiej strony porusza bardzo ważny i trudny temat żałoby i życia po śmierci ukochanej osoby. Tim nie potrafi bowiem pokochać swojej córki, tak jak ona na to zasługuje. Od samego początku kojarzy mu się ona ze zmarłą żoną. A dziecko tego nie rozumie, potrzebuje miłości, bliskości i zainteresowania ze strony drugiego rodzica. Bardzo mi się podobało jak Joanna wdraża swoje zasady do ich poukładanego już świata, jak zmienia ich, ale w bardzo fajny sposób. Bo naprawdę ciężko wpłynąć na dwoje ludzi i na ich sposób postrzegania. Poza tym to chyba była pierwsza książka jaką czytałam, gdzie osoba trzecia, z zewnątrz próbuje ingerować w relację rodzic - dziecko.

I to jest kolejna książka Autorki, która przekonała mnie do jej twórczości i wiem, że muszę nadrobić zaległości! I co ciekawe: to jest czwarta książka i każda mi się podobała, żadna nie zawiodła!

***

Wybrane cytaty:

Dni naszego życia dzielą się na wygrane oraz na te, w których nie mieliśmy siły walczyć. Zwycięzcami są ci, którzy walczą do końca, przegranymi zaś stają się ludzie bojący się zmian w swoim życiu. I nawet jeśli boisz się porażki, to musisz wiedzieć, że przybliży się do zwycięstwa, bo prawdziwą klęską jest poddanie się bez walki.  

(...) dzieci są jak echo. To, co puszczamy w świat, wraca do nas. 

Wszystko można naprawić. Wiem, brzmi to banalnie, ale tak właśnie jest. Od nas samych zależy to, jak wygląda nasze życie. 

Największe rewolucje w dziejach świata zaczynały się od chęci i wiary w to, że można ich dokonać. 

poniedziałek, 14 marca 2022

NIEPOKORNA - MONIKA CIELUCH

Wydawnictwo: Amare
Data wydania: styczeń 2022
Liczba stron: 460
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10


***

Do tej pory miałam przyjemność przeczytać dwie książki Autorki. Ale na tyle mi się one spodobały, że z chęcią sięgnęłam po kolejną, najnowszą "Niepokorną". I od samego początku wiedziałam, że ta książka przebije pozostałe dwie!

Ivy Storm poznajemy, gdy rozpacza po rozstaniu z narzeczonym. Ivy nie umie pogodzić się nie tylko ze stratą partnera, ale także z faktem, że nie ma teraz także możliwości zajścia w ciążę i posiadania dziecka. Jest to jednak na tyle silna potrzeba, że dziewczyna postanawia zawalczyć o swoje szczęście. Wpada na bardzo szalony pomysł pójścia do ekskluzywnego klubu dla swingersów! Ten jeden szalony krok spowodował, że jej życie wywróciło się do góry nogami.

Ta książka zaskoczyła mnie naprawdę kilka razy. Totalnie nie spodziewałam się tego, co tu otrzymam. Zaczęło się niewinnie, lekko zadziornie, być może z nadzieją na lekką i zabawną historię. Skończyło się poważnie, mądrze, odpowiedzialnie. Na starcie mieliśmy wiele uniesień erotycznych, które z czasem zostały zastąpione wyjątkowo wzruszającymi. 

Monika Cieluch zaskoczyła mnie przede wszystkim pomysłem na fabułę. Jest ona przewrotna, zaskakująca, ale i posiadająca drugie dno. To nie jest tylko lekka opowieść o dziewczynie, która chce mieć dziecko. Autorka chce nam przekazać znacznie więcej treści, nad którymi warto się pomylić i przemyśleć. Sama Ivy zaskoczona zostaje tym co przynosi jej los, stara się ze wszystkich sił walczyć o swoje marzenia, ale jak to w życiu bywa nie zawsze wszystko zależy od niej.

Ogromnym plusem są sami bohaterowie. Jak ja ich polubiłam. Fantastycznie czytało mi się ich dialogi, wypełnione po brzegi flirtem, przekomarzaniem się, ale i czasem też poważnymi przemyśleniami. Każde z nich ma swoje życie i swoją przeszłość, a poszczególne ich elementy są odkrywane krok po kroku. To genialnie buduje napięcie i sprawia, że czytając cały czas główkujemy co może być przyczyną takich kroków naszych bohaterów.

Pomimo grubości ja połknęłam ją w dwa dni. Jest to wyjątkowo wciągająca historia. Czytamy i ciężko nam się oderwać, bo ciągle chcemy wiedzieć co dalej, jak to się skończy, o co tu chodzi, czy uda im się? Monika Cieluch wyjątkowo dobrze wodzi czytelnika za nos, umie wywołać emocje i to naprawdę całą ich paletę. Co bardzo ciekawe i intrygujące książka nie tylko skupia się na romantycznej historii i uczuciu pomiędzy dwójką bohaterów. Porusza wiele ciekawych, ale i trudnych tematów jak chociażby brak szansy na macierzyństwo, gdy kobieta jest samotna czy niemożność posiadania dzieci z powodu różnych przyczyn (nie chcę tu za mocno zdradzać, aby nie zepsuć innym przyjemności czytania).

Jest to powieść, do której ja na pewno wrócę. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że każda kolejna książka Pani Moniki wydaje mi się lepsza od poprzedniej. Aż boję się sięgnąć po następną, bo moje oczekiwania zdecydowanie wzrastają :) I w tej chwili mogę już powiedzieć, że na bank "Niepokorna" będzie jedną z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie! 

***

Wybrane cytaty:

Marzę, by ktoś, kogo kocham, zamknął mnie w swoich ramionach i zapewnił, że jeśli jutro moje życie wywróci się do góry nogami, to pomoże mi uporać się z tym bałaganem.  

Razem jesteśmy w stanie pokonać każdą przeciwność, bo w miłości chodzi właśnie o to, by móc wesprzeć się na drugim człowieku w chwilach, w których nie można utrzymać się na nogach. 

Bo miłość w swoim założeniu jest bardzo prosta. Potrzebuje tylko zaufania, ofiarności i bycia na wyłączność dla tej drugiej osoby. 

W życiu nie warto czekać na właściwą chwilę (...) życie trzeba brać za rogi i czerpać z niego pełnymi garściami.  

(...)szczęście tkwi w małych rzeczach. Szczęście to picie kawy o poranku, boso na trawie pokrytej rosą, to także cisza, którą zakłóca jedynie śpiew okolicznej ptaszyny, to ciemne niebo nocą rozbłyskujące milionem gwiazd, a także bycie ze sobą samą i wybaczenie sobie błędów, które się popełniło. 

Nie ma miłości prostej, takiej, która nie musi się mierzyć z przeszkodami. I nie ma takiej, która nie rani i nie zawodzi. Miłość jest strachem o drugiego człowieka. Obawą o jego bezpieczeństwo. Lękiem o każdy kolejny dzień i nadzieją, że cokolwiek przyniesie przyszłość, we dwoje będziemy w stanie się z nią zmierzyć.  

Życie składa się z różnych etapów. Niektóre z nich wypełnia szczęście, inne żal, tęsknota i ból. I chociaż bywają chwile, w których człowiek ma ochotę upaść na kolana i krzyczeć z bezradności, to każde cierpienie czyni nas mocniejszym. Sprawia, że odnajdujemy w sobie siłę. Siłę do tego, by żyć dla ludzi, dla których jesteśmy całym światem. 

(...)silny człowiek to ten, który dźwiga w samotności wszystkie swoje cierpienia, zanim upadnie. I ten sam człowiek, wciąż samotny, podnosi się, by na chwiejnych nogach ponieść ten sam ciężar, który bezlitośnie go przygniótł.  

Czasami trzeba odpuścić i przyjąć to, czym chce nas obdarzyć los. 

Marzenia są po to, by je realizować, mała, a droga do ich spełnienia nie może być łatwa i oczywista, bo wówczas nie nazywałybyśmy ich marzeniami.  

Pragnąłem, by połączyło nas silne uczucie, takie, które pozwoli nam przetrwać ciężkie chwile, bo te prędzej czy później nadejdą. Zawsze nadchodziły. Żeby tak się stało, musiałem ją pokochać. Prawdziwie. Głęboko. Całym sobą. A do tego był potrzebny czas, bo nic, co piękne, nie powstaje w ułamku sekundy. 

środa, 5 stycznia 2022

CZEKOLADOWE ZACISZE - MONIKA CIELUCH

Czekoladowe zacisze
Czekoladowe zacisze || ...
 

Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data wydania: listopad 2021
Liczba stron: 477
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

*** 

"Czekoladowe zacisze" skusiło mnie przede wszystkim piękną klimatyczną okładką, intrygującym tytułem, ale i Autorką, którą na razie miałam przyjemność poznać przy okazji tylko jednej książki "Do ostatniej kropli krwi", a która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie.

Amy Smith jest młodą dziewczyną, która prowadzi swój własny business, a jest nim bardzo klimatyczna, spokojna kawiarnia, która coraz bardziej zaczyna słynąć w miasteczku Reading z wyśmienitej kawy. Zanim Amy dotarła do tego miejsca w jakim jest dzisiaj, musiała wiele przejść. Przede wszystkim to dziewczyna wychowana w domu dziecka i to piętno niejednokrotnie nie dało jej o sobie zapomnieć.

Jack Shron to z kolei prawnik, z pozoru zimny, niedostępny, nad wyraz poważny, a z drugiej strony, im bliżej go poznajemy, tym więcej zauważamy ciepła, delikatności, a nawet bezinteresowności, gdy angażuje się w pracy na rzecz pewnej fundacji. 

Jack już od pierwszego, przypadkowego spotkania Amy coś w niej dostrzega i za wszelką cenę próbuje ją poznać i dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Kokietuje, zachęca, próbuje przeróżnych sposobów, żeby zyskać choć chwilę na rozmowę z dziewczyną. Amy jest jednak bardzo ostrożna, unika wręcz możliwości, aby ta relacja się pogłębiła, a jej przeszłość skutecznie studzi jej emocje. Jednak największą przeszkodą okazują się tajemnice, które ma zarówno Jack, jak i Amy. I to one w pewnym momencie stają decydujące, bo niestety nie zawsze jesteśmy w stanie zachować je w tajemnicy.

 "Czekoladowe zacisze" to książka z fantastycznymi bohaterami. I Amy i Jack są tak fajnie wykreowani, że ja od samego początku ich polubiłam. Mają swoje "demony" przez co nie są idealni, ale dzięki temu są też bardziej wiarygodni. Dialogi z ich udziałem są ciekawe, poprowadzone z humorem tam gdzie można, a z pełną powagą, gdy wymaga tego sytuacja. A to sprawia, że ta historia nie jest ani przesłodzona, ani zbyt poważna i proporcje te są w niej idealnie wyważone.

Historia ta przesycona jest emocjami, opowiedziana raz z perspektywy Amy, raz z Jacka, fabuła jest szybka i wartka, wszystko dzieje się intensywnie. Tajemnice naszych bohaterów czy ich rozmijanie się z prawdą powoduje, że ciężko nam odłożyć książkę. Jest też przepowiednia cyganki, która z czasem powoli zaczyna mieć odzwierciedlenie w rzeczywistych wydarzeniach i dodaje małego powiewu niepewności.

Jest to pierwsza część dylogii, a drugą przyjdzie nam czekać do marca. Ja już nie mogę się doczekać, zwłaszcza po takim zakończeniu - nie mogłam uwierzyć, że przeczytałam ostatnią stronę! "Czekoladowe zacisze" to przesympatyczna opowieść o miłości i przyjaźni, o dawaniu sobie drugiej szansy, ale i przestroga, że nie warto skrywać tajemnic, bo często większość i tak ujrzy kiedyś światło dzienne i to niekoniecznie wtedy kiedy my tego chcemy.

czwartek, 25 marca 2021

DO OSTATNIEJ KROPLI KRWI - MONIKA JOANNA CIELUCH

Wydawnictwo: AMARE
Data wydania: luty 2021
Liczba stron: 360
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

To pierwsza książki Moniki Cieluch jaką miałam przyjemność przeczytać. I co bardzo ciekawe: po zobaczeniu okładki i przeczytaniu opisu już wiedziałam, że koniecznie muszę przeczytać tą książkę! I trudno mi powiedzieć co tak naprawdę mnie ciągnęło do tej historii, ale teraz po jej lekturze wiem, że muszę ufać swojej intuicji:)

Leo to chłopak, który wychował się w patologicznej rodzinie i aby przeżyć musiał nauczyć się walczyć. Swojego młodszego brata był w stanie ochronić, matki niestety już nie... Leo uwielbia walczyć, poza tym nielegalne, podziemne walki są idealnym, szybkim zarobkiem. Wikła się też niestety w porachunki gangsterskie i świat przestępczy. Poznajemy go, gdy opuszcza więzienie po odbyciu 18-miesięcznego wyroku. Pierwsze co musi zrobić, to znaleźć szybko jakąś pracę. W oczy od razu rzuca mu się ogłoszenie w gazecie, że potrzebny jest model do projektu artystycznego. Nastka to z kolei dziewczyna, która ma swój zakład fotograficzny, za wszelką cenę stara się być samodzielna i nie korzystać z pomocy ojca i brata. I to ona właśnie poszukuje modela, aby móc wziąć udział w konkursie fotograficznym. I tak właśnie ta dwójka się poznaje. Tylko czy uda mi się ze sobą porozumieć? Pochodzą bowiem z dwóch różnych światów. Nie ułatwia im także przeszłość, która zawsze upomina się o swoje, a także skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.

W tej książce naprawdę dużo się dzieje. Akcja pędzi, wydarzenia następują jedno po drugim, przez co czyta się błyskawicznie, wręcz ekspresowo. Ja pochłonęłam ją w dwa wieczory! Do tego historia ta tak wciąga, że naprawdę trudno się od niej oderwać.

Ale to nie akcja jest tu najważniejsza. Jak dla mnie podstawową bazę stanowią tu nasi główni bohaterowie. Monika Cieluch fantastycznie ich wykreowała i przedstawiła. Rewelacyjnie pokazała przemianę jaką oboje muszą przejść, aby móc być ze sobą. Chociaż niewątpliwie to Leo musi bardziej przewartościować swoje życie, zmienić się i swoje nastawienie. Chęci ku temu ma, jednak realne życie wyjątkowo mu to utrudnia. Historia Leo i Nasturcji daje nadzieję, że miłość daje człowiekowi siłę i chęć zmiany na lepsze. I dzięki temu można zacząć budować spokojną i bezpieczną przyszłość. Ale warunek jest taki, że musi być to miłość szczera, bez tajemnic i skrywania przed sobą czegokolwiek. Jeśli dwoje ludzi chce być ze sobą i tworzyć udany związek, musi on się opierać na wzajemnym zaufaniu i braku niedomówień. Autorka stworzyła też bohaterów z krwi i kości. Są oni bardzo realistyczni, mają wady i przeżywają słabości. Jesteśmy świadkami ich wewnętrznych rozterek, a dzięki temu lepiej rozumiemy motywy ich działania. Może dzieli ich dużo, ale łączy świadomość, że rodzina jest najważniejsza i podstawowym celem jest zapewnienie jej bezpieczeństwa.

"Do ostatniej kropli krwi" to fantastyczne połączenie sensacji z romansem. Sceny erotyczne są naprawdę fajnie wplecione w fabułę, ale jej nie dominują. Poza tym są przedstawione odważnie, choć ze smakiem i gustem. Sensacji dostarczają nam głównie walki Leo, bez żadnych zasad i do upadłego.

Książka ta zostawiła mnie z tzw kacem książkowym, przeczytałam ją już kilka dni temu, a nadal we mnie siedzi. To moja pierwsza przeczytana książka tej Autorki, a po przeczytaniu jej pierwsze co zrobiłam, to sprawdziłam jakie jeszcze książki mam do nadrobienia. Bo bezapelacyjnie muszę po nie sięgnąć!

***

Wybrane cytaty:

Nigdy nie można w siebie wątpić, szczypiorku. Takie zachowanie zabija w nas wszystko to, co mamy najlepsze.

Bo prawdziwa miłość zawsze zwycięża, czasami tylko potrzebuje odrobiny cierpliwości, by móc urosnąć w siłę. Siłę, które nic nie jest w stanie pokonać.