Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witkiewicz magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witkiewicz magdalena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2025

UWIERZ W MIKOŁAJA 2. NA RATUNEK BABCI - MAGDALENA WITKIEWICZ

Uwierz w Mikołaja
Uwierz w Mikołaja || Telefon od Mikołaja || Na ratunek babci

 
Wydawnictwo: Pracownia Dobrych Myśli 
Data wydania: październik 2025
Liczba stron:
Moja bardzo subiektywna ocena: 6/10

Czyta: Anna Ryźlak

***

Aldona jedzie do Warszawy, bo jest gwiazdą reality show i jedzie po wygraną. Jednak w pewnym momencie okazuje się, że w samochodzie nie jest sama, a z pewną, małą dziewczynką, która dokładnie wie czego chce! Zosia bowiem wierzy w cuda i musi spotkać się z prawdziwym Świętym Mikołajem, aby przekazać mu pewne swoje najważniejsze marzenie!

"Na ratunek babci" to opowieść świąteczna, pełna wzruszeń i ciepła. Przypomina nam, że w życiu najważniejsze nie są wcale te materialne rzeczy, bo te przecież możemy kupić. Aby zdobyć te inne, niematerialne potrzeba prawdziwego cudu!  

***

Cytaty:

W tym życiu tak łatwo coś przegapić. Bo ciągle odkładamy to, co najważniejsze na później, jakbyśmy mieli gwarancję, że to ,,później” w ogóle nadejdzie.  

niedziela, 26 października 2025

WIATR OD MORZA. SZTIL - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wiatr od morza
Sztorm || Sztil

 
Wydawnictwo: Pracownia Dobrych Myśli 
Data wydania: sierpień 2025
Liczba stron: 320
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

Czyta: Maciej Więckowski, Anna Ryźlak, Marcin Popczyński

***

Anna wspomina ich dalsze losy, opowiada o kolejnych wydarzeniach z lat 80 i o tym jak ułożyły się ich dalsze losy. Jednak ich życie było nierozerwalnie związane z przemianami w kraju. I jak się okazuje każdy z nich ma swoje tajemnice, które dopiero teraz zaczynają wychodzić na światło dzienne... I tak dowiadujemy się, że nie wszyscy byli tacy źli za jakich ich uważaliśmy, a z kolei inni musieli ukrywać niektóre rzeczy dla dobra innych. Anna czuje się przytłoczona tym wszystkim, sama czuje się zagubiona, sama też zaczyna mieć problem i dopiero wtedy dowiaduje się kto o nią walczy, komu na niej zależy... 

To naprawdę piękna historia o dojrzewaniu w bardzo trudnym czasie, o dylematach moralnych, ale i o przebaczeniu i odnajdywaniu siebie mimo wszystko. Bardzo poruszyła mnie ta historia, wywołała wiele momentów refleksji i przemyśleń... 

***

Dedykacja:

Pawłowi Płaczkowi

Jedynej osobie na całym świecie,

która wzrusza się tak, jak ja.

Pawełku, jak dobrze, że jesteś!

I jak cudownie, że zawsze mogę

na Ciebie liczyć.

Ty na mnie też. Zawsze!

LOVE 

***

Cytaty:

,Jestem przekonana, że nie da się naprawdę zrozumieć drugiego człowieka, patrząc na niego tylko ze swojej perspektywy. Trzeba przejść choć kawałek drogi w jego butach.  

Niczego w życiu nie żałuję. Ufam, że wszystko, co się zdarzyło, miało jakiś cel. Gdyby nie tamta noc, pewnie nie byłbym teraz tak szczęśliwy.  

sobota, 26 lipca 2025

WIATR OD MORZA. SZTORM - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wiatr od morza
Sztorm || Sztil

 
Wydawnictwo: Pracownia Dobrych Myśli 
Data wydania: maj 2025
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

Czyta: Maciej Więckowski, Anna Ryźlak 

***

Anna jest dojrzałą kobietą, ma rodzinę i żyje swoim życiem. Dostaje jednak zaproszenie na spotkanie absolwentów swojego liceum. Zaczyna zastanawiać się czy powinna z mężem na nie pójść. To zaproszenie jest impulsem do wspomnień tamtych lat. I tak przenosimy się do Gdańska lat 80. Mamy grupkę przyjaciół. To młodzież, która rozpoczyna swoje życie, zaczyna wchodzić w dorosłość, ale jak się okazuje rzeczywistość zmusza ich do podejmowania dużo poważniejszych decyzji niż te, którymi powinni zajmować się ludzie w ich wieku.

Lata 80 to czas napięć politycznych, przemian, które wymagały od ludzi podejmowania decyzji, a te bezwzględnie miały konsekwencje i wpływały na dalsze ich życie. A ci młodzi ludzie (Anna, Władek, Andrzej, Krzysiek, Bożena) musieli tu i teraz tak szybko dorosnąć... 

Magdalena Witkiewicz niezwykle plastycznie przenosi nas w tamte czasy kaset magnetofonowych, kolejek z sklepie, zdobywania różnych rzeczy w różny sposób. Bo jak okazuje rajstopy nie tylko służyły do noszenia, ale były pomocne przy procesie drukowania ulotek i gazetek...  

Ta książka jest całkowicie kompletnym dziełem. Mamy tu piękną i mądrą opowieść o tym, że każdy z nas ma jakiś wybór, którego musi dokonać i potem musi ponieść konsekwencje swojego wyboru. Ja wprawdzie słuchałam tej historii w postaci audiobooka, ale wydanie tej książki, jej szata graficzna i wszystkie detale są na najwyższym poziomie, dopracowane w każdym szczególe. Do tego mamy niesamowitą gratkę w postaci playlisty „The Best of 80’s” do odsłuchania na Spotify - którą nagrywał Władek i na którą nagrał swoje wspomnienia...

W książka Pani Magdaleny uwielbiam też czytać posłowie, gdzie wyjaśnia które elementy tej historii były zaczerpnięte z prawdziwego życia. Tutaj chociażby rzeczywiście kiedyś była taka impreza młodych ludzi, na którą nie dotarł jeden z uczestników... A na mnie największe wrażenie zrobiła scena z balonami i na pewno zostanie ona we mnie bardzo, bardzo długo...

***

Dedykacja:

Dla Oli Nowok-Dziekońskiej.

Bo jesteś dla mnie bardzo ważna...  

***

Cytaty:

Dziś jestem przekonana, że te dobre dni powinniśmy kolekcjonować niczym najcenniejsze skarby. I tak staram się robić.
A te złe? Te gorsze powinniśmy obserwować, analizować, pytać: „dlaczego właśnie mnie to spotkało? Po co? Czy jest w tym jakaś lekcja?"
Czasem trudno nam uwierzyć, że te najtrudniejsze momenty dzieją się w jakimś celu. Przecież często, pogrążeni rozpaczy czy smutku, nie widzimy w nich żadnego sensu".

Bóg stworzył człowieka z oczami z przodu, a nie z tyłu głowy, co znaczy, że człowiek ma się zajmować tym co będzie, a nie tym co było. 

niedziela, 16 marca 2025

PENSJONAT MARZEŃ - MAGDALENA WITKIEWICZ

Szkoła żon
Szkoła żon || Pensjonat marzeń
 

Wydawnictwo: Pracownia dobrych myśli
Data wydania: luty 2014 (luty 2025)
Liczba stron:
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10 

Czyta:  Anna Ryźlak

*** 

Druga część cyklu. Tym razem przed bohaterkami stoi nowe wyzwanie: stworzenie "Pensjonatu marzeń". Zaczynają więc działać, a przy okazji wspierają siebie nawzajem w swoich życiowych problemach i rozterkach.

To książka o kobiecej solidarności, wspieraniu się i wspólnym pokonywaniu trudności. Każda z tych historii: Julki, Miśki, Marty, jej trenerki Agnieszki i Jagody uczy nas czegoś innego. Ale wspólnym mianownikiem jest dążenie do spełniania swoich marzeń, o które trzeba walczyć! Bo najważniejsze w życiu jest to, żebyśmy byli szczęśliwi! I to my mamy być szczęśliwi, a nie spełniać oczekiwania innych...

***

Dedykacja:

Dla Ciebie. Byś umiała dostrzec szczęście.

***

Cytaty:

Kiedy ci się wydaje, że nie możesz, to jeszcze chwilę możesz.  

Jakie to dziwne, że na zewnątrz człowiek ma stare opakowanie, a w środku jest tą samą młodą, uśmiechniętą kobietą. Dziwne i trochę niesprawiedliwe...  

Nie lubiła ćwiczyć. W dalszym ciągu wolałaby w tym czasie robić tysiąc innych rzeczy. Ale kochała ten stan zaraz po. To zadowolenie z siebie, satysfakcję.

niedziela, 2 marca 2025

SZKOŁA ŻON - MAGDALENA WITKIEWICZ

Szkoła żon
Szkoła żon
|| Pensjonat marzeń
 

Wydawnictwo: Pracownia dobrych myśli
Data wydania: kwiecień 2013 (luty 2025)
Liczba stron:
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10 

Czyta:  Anna Ryźlak

*** 

Bardzo lubię książki Pani Magdaleny Witkiewicz. Tutaj wiedziałam, że jest to całkiem inna książka niż pozostałe. I po odsłuchaniu jej powiem tak: Pani Magdalena Witkiewicz to marka sama w sobie. 

Książka jest zabawna, z poczuciem humoru i rezerwą. Sceny erotyczne są poprowadzone z wielkim wyczuciem i smakiem. A to naprawdę jest ważne i trudne, żeby w takiej scenie zachować ogień, oddać emocje, ale być delikatnym i subtelnym. Każda z bohaterek jest inna, ale wyraziście przedstawiona, tak, że jest wyjątkowa w swoim rodzaju. Każda jest na innym etapie w swoim życiu, a przez to ma inny cel, inaczej patrzy na niektóre rzeczy, a co za tym idzie inną naukę wynosi ze Szkoły żon.

To przede wszystkim książka feministyczna. Pokazująca, że kobieta powinna być ważna sama dla siebie, dbać o siebie, swoją przyjemność i poczucie samozadowolenia, a nie tylko dla innych: mężów, kochanków, partnerów. Poza tym czas leci, my ciągle się wewnątrz czujemy młodzi, ale na zewnątrz już jesteśmy inni i inni ludzie nas już inaczej postrzegają. To też czasem, w niektórych sytuacjach musimy wziąć pod uwagę.

Szkoła zon to ekskluzywne miejsce, gdzie za miliony monet kobiety uczą się jak być ważną dla siebie, jak zacząć spełniać swoje priorytety, a nie przejmować się oczekiwaniami otoczenia. Mamy cztery bohaterki. Julia to młoda kobieta świeżo po rozwodzie. Jadwiga to pięćdziesięcioparoletnia nauczycielka, którą notorycznie zdradza mąż. Michalina/Misia to jeszcze dziecko, ma z dziewiętnaście lat, ale chce zrobić wszystko, aby jej "Misio" był z niej zadowolony. Marta to zmęczona życiem i codziennością kobieta. Moimi ulubionymi stały się rozmowy Misi z Jagódką:)

***

Dedykacja:

Kobietom. By zawsze miały siłę otworzyć drzwi, za którymi stoi nieśmiałe Szczęście.

***

Cytaty:

Jestem starsza od ciebie o ponad trzydzieści lat. Czy ty wiesz, jak to szybko minie? U siebie się nie zauważa tego wieku. Te zmarszczki widać u twoich przyjaciół i wrogów. A ty? W głębi serca masz zawsze te dziewiętnaście lat, jesteś seksowna, piękna i uważasz, że z błyskiem w oku zawojujesz cały świat.  

Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie

Wiesz, moja mama mówiła mi zawsze, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli coś się dzieje, to tylko po to, by pociągnęło za sobą jakieś inne sznurki, które poruszą to, co musi i tak nas spotkać. I coś w tym chyba jest. 

niedziela, 7 lipca 2024

ULOTNY ZAPACH CZEREŚNI - MAGDALENA WITKIEWICZ

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Czereśnie zawsze muszą być dwie || Ulotny zapach czereśni

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: kwiecień 2024
Liczba stron: 300
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Magdalena Witkiewicz jest mistrzynią w snuciu pięknych, przejmujących opowieści. Mamy tu dwie linie czasowe. W czasach współczesnych poznajemy Mariannę i Michała. Marianna to siostra Jacka, przyjaciela Szymona z "Czereśni...". Marianna zaczyna wspominać i opowiada swoją historię, to jak zakochała się w Michale, jak jej mama i babcia były przeciwne temu związkowi. Dowiadujemy się jak tak opowieść się potoczyła i jakie ma konsekwencje teraz. Marianna poznaje także historię swojej rodziny i to co wydarzyło się przed wojną i w jej trakcie. Poznaje losy swojej prababci Elsy Zellmer i jej męża Maksymiliana Brzozowskiego...

Książka wciągnęła mnie do reszty, naprawdę ciężko się od niej oderwać. I za to właśnie uwielbiam Magdalenę Witkiewicz. Tu przeszłość przeplata się z teraźniejszością. I pomimo, że czasy się zmieniły, niektóre problemy pozostały takie same.

Mnie chyba najbardziej spodobało się kilka słów od Autorki, z których dowiadujemy się jak tworzyła ona tą powieść i skąd czerpała inspirację do stworzenia fabuły. I tak okazało się, że Elsa i Maksymilian istnieli naprawdę, oczywiście pod innymi imionami, ale oni i ich historia wydarzyła się naprawdę. Była Eugenie oraz Stanisław Sitek pracujący w urzędzie. Ale nie tylko postacie z wątku z przeszłości zostały zaczerpnięte z prawdziwego życia. Była także Marianna, która uwielbiała żeglować i wyjeżdzała do Biskupic... I to właśnie sprawia, że cała ta opowieść nabiera całkiem innego wymiaru!

Poza tym dla mnie to będzie także bardzo sentymentalna książka. Bowiem obydwie części czytałam zaraz po powrocie z wycieczki do Gdańska i Gdyni, a właśnie w Gdańsku mieszka Zosia i później Marianna!

***

Wybrane cytaty:

(…) bo przecież życie zaczyna się właśnie teraz. Nieważne, ile masz lat i w jakim momencie się właśnie znajdujesz. Teraz. 

Marzenia uskrzydlają. I jeżeli masz obok kogoś, kto dmucha w twoje żagle, to naprawdę możesz popłynąć daleko.

- Kobieta musi być niezależna – przekonywała mnie. – Na tym polega miłość. Do partnera i samej siebie.
- Na niezależności? – dziwiłam się.
- Tak, na tym, że z kimś chcesz być, Anie że musisz, bo jesteś od niego zależna. Nieważne czy finansowo, czy w jakikolwiek inny sposób. Musisz zdobyć zawód, iść do pracy. Musisz mieć świadomość, że w razie czego jesteś w stanie dać sobie radę. Utrzymać siebie i dzieci.  

niedziela, 30 czerwca 2024

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE - MAGDALENA WITKIEWICZ

Czereśnie zawsze muszą być dwie

Czereśnie zawsze muszą być dwie || Ulotny zapach czereśni

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 496
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Bardzo rzadko czytam drugi raz książki. Wynika to przede wszystkim z faktu, że jest tak bardzo dużo nowych, super ciekawych książek, a ja mam tak mało czasu... Do tej książki wróciłam, bo czytałam ją dawno temu, teraz pojawiła się jej kontynuacja, więc postanowiłam przypomnieć sobie cześć pierwszą!


W tej książce pierwsze skrzypce grają emocje. I to dzięki nim nie możemy oderwać się od czytania. A emocji mamy tutaj pełen wachlarz: od szczęścia i miłości, przez smutek, do melancholii i zadumy. Ale emocje nie gnają tu na łeb na szyję, ale powolutku nas pochłaniają. Nawet nie wiemy kiedy złapaliśmy haczyk,a już jesteśmy emocjonalnie związani z naszymi bohaterami.

Autorka wiele kart książki poświęciła zdarzeniom z przeszłości. Zrobiła to poprzez osobę Pana Andrzeja, który przez wiele wieczorów snuje swoją opowieść, przekazuje Zosi i Szymonowi historię nieszczęśliwej miłości przodków, Stefanii oraz historię willi, którą odziedziczyła Zosia. Autorka przenosi nas zatem do lat trzydziestych, a robi to na tyle umiejętnie i plastycznie, że naprawdę mamy wrażenie jakbyśmy oglądali film. Nasza wyobraźnia szaleje, widzimy piękny dworek, starą maszynę do szycia i Annę szyjąca na niej suknie ślubne, firany, pościele, widzimy piękny sad czereśniowy, starą ławeczkę w ogrodzie. Niewiele potrzeba, aby wyobrazić sobie i poczuć zapach ciasta lub aromat rosołu, które pomogły wyzdrowieć Henrykowi. Czujemy też świeżość wysprzątanego przez Annę domu, w którym dziewczyna znalazła schronienie i miłość.

Główną bohaterkę Zosie poznajemy już w szkole podstawowej, a właściwie pod sam jej koniec. Jest sumienną, piątkowa uczennicą, która pierwszy raz w życiu decyduje się na wagary. Robi to przede wszystkim pod presją grupy, bardzo chce być zaakceptowana przez rówieśników.  Zostaje jednak przez nich wyśmiana. W domu wcale też nie jest lepiej - ojciec jest małomówny, matka ciągle chwali się przed przyjaciółkami, a oboje tylko wymagają od Zosi samych piątek i ćwiczenia gam na pianinie. Karą za wagary okazuje się pomoc Pani Stefani, staruszce, która niby wymaga pomocy, ale nie jest to tak do końca jej potrzebne. Pani Stefania okazuje się prawdziwym skarbem dla Zosi, jest jedyną osobą, która zwraca na nią uwagę, słucha jej i nie ocenia. Jednak Pani Stefania pewnego dnia zaczyna się źle czuć i niestety pobyt w szpitalu kończy się jej śmiercią. W spadku po sobie zostawia Zosi mieszkanie w Gdańsku i willę w Rudzie Pabianickiej niedaleko Łodzi. Zosia zaczyna wtedy swoje prawdziwe dorosłe życie. Boryka się z wieloma problemami, próbuje znaleźć swoje miejsce na świecie i stworzyć swój dom. Szuka miejsca gdzie będzie czuła się przede wszystkim bezpiecznie i gdzie będzie zawsze chciała wracać. Takim właśnie miejscem okazuje się willa w Rudzie Pabianickiej. Zosia odkrywa na strychu wiele pamiątek pozostawionych przez poprzednich właścicieli, m. in. skrzyneczkę z wycinkami z gazet z lat trzydziestych, ze wzorami szydełkowych cudów, kawałkiem włóczki koloru morskiego, czy kolczykami, które idealnie pasują do naszyjnika od Pani Stefani. Zosia odkrywa też krzyż w lesie, który najprawdopodobniej jest miejscem pochówku Anny. Pan Andrzej opowiada im także historię tego miejsca. Wiec wszystkie te elementy powoli zaczynają łączyć się w całość i tworzą obraz dziejów ludzi tu żyjących, ich miłości, namiętności, ale też odkryte zostają tajemnice skrywane dotąd przez tyle lat.

W naszej codzienności nie zwracamy również uwagi na to gdzie żyjemy, jaka jest historia naszego domu, parku koło nas, który codziennie odwiedzamy. Książka jednak jest impulsem do takich właśnie rozmyślań: kto przed nami mieszkał w naszym domu? jakie miał losy? co czuł wyglądając przez okno czy siedząc w fotelu, w którym teraz właśnie my pijemy herbatę. Myślimy czy ludzie tu mieszkający byli szczęśliwi, kochali się, co lubili, a czego unikali. Ja np dowiedziałam się też niedawno, że na terenie parku, do którego chodzimy teraz z dziećmi, był kiedyś cmentarz. Podczas jednego z takich spacerów znaleźliśmy nawet starą płytę nagrobkowa!

Pani Witkiewicz z wielkim wyczuciem i talentem wprowadza elementy magii i tajemniczości, które pojawiają się dyskretnie, z ogromnym taktem, tak że czytelnik tego nie widzi, ale czuje doskonale. To wprowadza nas w niesamowity nastrój melancholii i magii. Duch Anny ma naprawdę ogromną moc, siłę i prowadzi Zosie do określonego celu.

Powieść pokazuje nam tu dokładnie, że wszystko co robimy w życiu, każde zdarzenie, podjęta decyzja jest ważna i jest po coś. Nie ma tu miejsca na przypadek. Każde zdarzenie nas gdzieś prowadzi, czegoś uczy, lub po prostu musi się zdarzyć, aby było początkiem kolejnego zdarzenia. Czasem nawet nie zwracamy na to uwagi, żyjemy i najzwyczajniej w świecie się nad tym nie zastanawiamy. A każdy, nawet najmniejszy szczegół jest ważny. Nawet jeśli wydarzy się coś złego, to może to być konieczne, aby potem mogło przyjść dobro. Np Zosia musiała iść na wagary i dostać karę, aby poznała Panią Stefanie. Albo np Kuba Rzepecki musiał gonić Annę, aby ta mogła uciekać i aby znalazła bezpieczne schronienie w domu Henryka.

Książka, jeśli mogę tak powiedzieć, czyta się sama. Po przeczytaniu jej już wiem, że to była moja pierwsza przygoda z Panią Witkiewicz, ale na pewno nie ostatnia. I teraz wiem, że z ogromną przyjemnością poznam wcześniejsze powieści Autorki. Bo chce więcej i więcej takich powieści i opowieści, chce więcej takiej pozytywnej energii jaka płynie z tych kart, dzięki której my czujemy się bardziej uskrzydleni i mamy więcej energii do działania. To bardzo mądra książka, którą na pewno warto przeczytać!

I jeszcze jedno ważne przesłanie książki jest takie, żeby każdego dnia zrobić wszystko, by żyć pięknie, tak żeby wieczorem kładąc się spać niczego nie żałować.

***

Wybrane cytaty:

Człowiek nie powinien być sam na tym świecie. Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha-rozkwita. 

Dom to nie tylko mury i szczelne okna. Dom to przede wszystkim ludzie. Śmiech, oddechy, głośne rozmowy i szepty. Tylko noc musi minąć. Za dnia częściej jesteśmy optymistami. I wszystko wydaje się łatwiejsze.  

Czas i tak upłynie. Czy tego chcesz, czy nie chcesz. Od nas zależy, jak go wykorzystamy. Tylko i wyłącznie od nas. 

Chodzi o to, by pięknie przeżyć każdy dzień, By zasypiać z myślą, że zrobiło się wszystko. By tak żyć, że wieczorem, gdy kładziesz się spać, niczego nie żałować.  

Życie chyba tak wygląda, że czasem musi być bardzo, bardzo źle, właśnie po to, by zaczęło być dobrze. Pokręcone te ludzkie losy. 

Wiem, że ludzie w naszym życiu pojawiają się po coś. Przychodzą, czasem zostają z nami na dłużej, a czasem odchodzą. Ważne, byśmy zrozumieli, po co los postawił ich na naszej drodze.  

Czasem marzenia spełniają się w nieco inny sposób, niż tego oczekujemy. 

W tych czasach trzeba być pewnym siebie. Kto ma być ciebie pewnym, jeżeli nie ty sam?  

Zawsze uważałem, że gdy coś złego dzieje się w naszym życiu, to tylko po to, by za jakiś czas zdarzyło się coś dobrego. 

Życie to przede wszystkim relacje między ludźmi. I nasza przyszłość zależy od tego, obok kogo właśnie stoimy.  

Najbardziej cieszy oczekiwanie. Nie to, że już zanurzasz usta w tym drogim napoju. Najpiękniejszy moment to ten tuż przed. Tuż przed tym, jak zdecydujesz się po niego sięgnąć. Tak jest ze wszystkim. Najpiękniejszy jest moment czekania na coś cudownego. Nie należy tego odwlekać, ale należy się zastanowić, czy czasem nie wydłużyć sobie tego cudnego momentu. Byle nie za długo! 

Jakie to cudowne, gdy masz w życiu kogoś, na kogo zawsze możesz liczyć. Gdy masz rodzinę, przyjaciół, których drzwi są zawsze dla ciebie otwarte. Gdy znasz taki numer, pod który zadzwonisz w środku nocy i ktoś odbierze.  

Kiedy mamy dużo energii, nie mamy rozumu, który by nam podpowiadał, jak tę energię spożytkować. Gdy jesteśmy już starzy i rozum funkcjonuje dobrze, kompletnie nie starcza nam na nic siły. 

I nie ufaj tym, którym kiedyś przestałaś ufać.  

Wszyscy chodzimy w labiryncie poplątanych życiowych dróg. W zależności od tego, w którą ścieżkę skręcimy, nasza droga zakończy się w tym lub innym miejscu. Niezależnie od tego, czy wybór drogi życiowej będzie naszą decyzją, czy podejmiemy ją pod wpływem wiatru napędzanego przez los. 

Czasem tak w życiu bywa. Że coś lub ktoś, kto wydawał nam się fascynujący, nagle jest rozczarowaniem.  

sobota, 27 stycznia 2024

ZIMA W MAŁEJ PRZYTULNEJ - MAGDALENA WITKIEWICZ

Mała Przytulna
Perfumeria na rozstaju dróg || Zielarnia pod Starym Dębem || Zima w Małej Przytulnej
 

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: listopad 2023
Liczba stron: 360
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

Czyta: Agnieszka Postrzygacz

*** 

To już trzeci raz jak spotykamy się z bohaterami Małej Przytulnej. Oczywiście pojawiają się tu nowi bohaterowie jak pan Kazik z poczty, pan doktor, ekscentryczna para Francuzów czy Antoś ze swoją Mamą. 

Bardzo fajnie było mi wrócić do Małej Przytulnej i "ogrzać" serducho przy tych serdecznych ludziach. Bo gdy każdego dnia gonimy w pędzie, a wśród nas jest wiele mało życzliwych osób, to taka lektura jest niczym balsam dla duszy. Ja uwielbiam powieści pani Magdaleny, staram się regularnie po nie sięgać, są one dla mnie takim balsamem dla duszy. I uwielbiam to, że jest w nich idealna równowaga pomiędzy "złotymi" myślami, samą opowieścią a wplecionym humorem.

***

Wybrane cytaty:

Naprawdę zaskakujące jest to, że często ostatnią osobą, o której na co dzień myślimy, jesteśmy my sami. Jakoś pokutuje u nas to, że boimy się być uznani za egoistę albo samoluba. Wiecznie gonimy za tym, by zadowolić najpierw innych, a potem, na szarym końcu, siebie. W życiu zupełnie nie stosujemy zasady z samolotu, że najpierw trzeba założyć maskę sobie, a potem dziecku. Że najpierw trzeba zadbać o siebie. I najgorsze jest to, że gdy w końcu nie wytrzymujemy, mówimy „stop” i wybieramy siebie, zamiast ogólnego zadowolenia naszych bliskich czy ludzi, z którymi współpracujemy, z przykrością odkrywamy, że część tych osób jest na nas śmiertelnie obrażona…
Bo to przecież takie niemodne być słabym. Takie niepopularne, by przyznać się do tego, że się nie ma siły albo nawet ochoty. Czy to kwestia wychowania? Pewnie tak. I tego, że od dziecka jesteśmy uczeni, że trzeba być grzecznym, uczynnym, miłym. Oczywiście, jest to w życiu bardzo ważne. Tylko chyba wszyscy zapominają, że zasady miłości i uczynności trzeba przede wszystkim zacząć odnosić do siebie...  

Wiem, że czas leczy rany i naprawdę chciałabym, by było już to „kiedyś”, kiedy nie będzie bolało wcale. Ale dzisiaj myślę, że to nigdy nie nastąpi.


niedziela, 22 października 2023

ZIELARNIA POD STARYM DĘBEM - MAGDALENA WITKIEWICZ

Mała Przytulna
Perfumeria na rozstaju dróg || Zielarnia pod Starym Dębem || Zima w Małej Przytulnej
 

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: maj 2023
Liczba stron: 352
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

*** 

W "Zielarni pod starym dębem" wracamy do Małej Przytulnej. Od pewnego czasu dzieją się w niej dziwne i mało przyjemne rzeczy. Halina, jedna ze staruszek, zaczyna podejrzewać, że to wina nowoprzybyłej Renaty. Ale okazuje się, że Renata ma również swoją historię: ma już swoje lata, do tej pory prowadziła prężną firmę z mężem, a właściwie z byłym mężem. Teraz, po rozwodzie, zamieszkała w domku po swojej babci, zaczęła cieszyć się wiejskim życiem i poznawać jego uroki. Przy okazji stara się także poznać historię swojej babci, poznaje Tomka, młodego chłopaka, który jak się okazuje znał babcię lepiej niż jej sama wnuczka. Renata dowiaduje się dlaczego tak właśnie potoczyło się jej życie i nie miały szansy poznać swojej rodziny. Sama obecnie też jest w trudnej sytuacji, nie może bowiem porozumieć się z własną córką. A poznanie historii babci wpłynie na jej decyzję w stosunku do córki...

To bardzo ciepła, magiczna opowieść. Przypomina nam o tych najważniejszych w życiu rzeczach, a mianowicie o rodzinie i o naszych korzeniach. Warto je znać i wiedzieć czemu losy naszej rodziny potoczyły się tak, a nie inaczej. Warto też wziąć pod uwagę, że każdy z nas jest inny, podejmuje inne decyzje i nie zawsze są one złe, chociaż nie są zgodne z naszymi. Powinniśmy czasem zaufać naszym bliskim, zaufać podjętym przez nich decyzjom, bo to ich życie i ich decyzje. A my powinniśmy być z boku i wspierać ich, a nie się od nich odwracać...

Wybrane cytaty:

Chcemy zawsze, ale to zawsze mieć rację i nic innego się wtedy nie liczy. Całe życie dbamy o to, by mieć wpływ na to, co robi nasze dziecko i jakich wyborów dokonuje. Zapominamy, że ono już nie ma pięciu lat, a ma dwadzieścia czy trzydzieści i naprawdę jest kowalem własnego losu. Naszym zadaniem jest je wesprzeć w marzeniach i planach, ostrzec, gdy ewidentnie wchodzi na minę, jednak gdy po raz usłyszymy, że jego decyzja jest trafna, powinniśmy to zaakceptować. I nigdy nie powiedzieć: "a nie mówiłam", tylko gdy przyjdzie do ciebie się wypłakać, mocno przytulić i pokazać, że jesteś blisko.

piątek, 14 lipca 2023

PERFUMERIA NA ROZSTAJU DRÓG - MAGDALENA WITKIEWICZ

Mała Przytulna
Perfumeria na rozstaju dróg
|| Zielarnia pod Starym Dębem
 

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: marzec 2023
Liczba stron: ...
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

*** 

"Perfumeria na rozstaju dróg" to piękna, bardzo klimatyczna opowieść. 

Laura z córką po wielu zbiegach okoliczności trafiają do Małej Przytulnej, małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna. Laura zostaje przyjęta przez mieszkańców bardzo serdecznie, a w momencie gdy chce otworzyć własną perfumerię wszyscy jej pomagają.

Laura ma niesamowity dar sporządzania odpowiednich perfum dla każdej osoby. Gdy bierze ją za ręce, stara się wyczuć jej aurę, klimat, potrzeb i na podstawie energii płynącej od danego człowieka komponuje wyjątkowy i niepowtarzalny bukiet zapachów. Poza tym podczas takiej "sesji" jest w stanie wyczuć zdecydowanie więcej niż widać to gołym okiem. A jest w tym dużo magii i czarów.

"Perfumeria na rozstaju dróg" to piękna, magiczna opowieść. Jest w niej wiele zbiegów okoliczności, wręcz nieprawdopodobnych. Jednak dajmy ponieść się magii z niej płynącej i otulającej niczym ciepły kocyk. To opowieść dająca nadzieję, budująca wiarę w to, że zawsze trzeba wierzyć we własne siły i nigdy się nie poddawać. Pokazuje, że po każdej burzy w naszym życiu wychodzi słońce i na nie zawsze warto czekać.

***

Wybrane cytaty:

Ale Dom jest tam, gdzie są przyjaciele, życzliwi ludzie, gdzie nikt nie sądzi żywopłotu, by nie widzieć twoich okien... 

- Co jest okej?
- To, że mówisz brzydkie słowa.
- Dlaczego okej?
- Bo nie używasz ich jako przecinka, tylko po to, by wyrazić ekstremalne emocje. I ja to rozumiem.
-Babcia Aniela ci to powiedziała?
- Tak i ciocia Wandzia. Wtedy, gdy mnie uczyły szyć i jedna się ukłuła igłą.
- I... wyraziła wtedy swoje emocje?
- Bardzo głośno wyraziła. I powiem ci, mamo, że te brzydkie słowa są takie ładne!  

- Ależ ona jest niegrzeczna! - wściekała się czasem Laura.
- I bardzo dobrze! - cieszyła się Aniela.
- Dobrze? Babciu Anielo, co babcia mówi? Dzieci powinny być grzeczne.
- Bzdura! - prychnęła staruszka. - Najpierw się każe dzieciom, by były grzeczne, by się słuchały wszystkich, a potem, kiedy są już dorosłe, wymaga się, by umiały się postawić. Kiedy mają się tego nauczyć? (...) Całe dzieciństwo jesteś uczona tego, by mówić "tak", a potem nagle, gdy na przykład ktoś w pracy się do ciebie dobiera, masz nagle umieć powiedzieć "nie"? Paranoja!
- Ale jak ja mogę pozwalać, by ona się do ciebie zwracała tak bez szacunku?!
- Bez szacunku? Nie, ona po prostu wyraża swoją opinię. Nie ma na coś ochoty i mówi to wprost.
- Ale powinna wiedzieć, w jaki sposób może się do ciebie zwracać...
- Bo co? Bo jestem starsza? Moja droga, czasem nawet starcy to źli ludzie. 

Na szacunek zasługuje każdy, nawet gdy ma trzy lata. Nie wystarczy się zestarzeć, by go z automatu zyskać. Trzeba sobie na niego zapracować. A nawet najgorszy padalec ma szansę się zestarzeć i to nie znaczy, że nagle będę dla niego miła.  

Mam jedną zasadę w życiu: nie błagam o nic. Nie znoszę sytuacji, kiedy ktoś miałby się nade mną litować. Jeżeli ktoś chce ze mną być, zabiega o mnie. A jeśli mnie również na tym kimś zależy, wtedy mamy szansę stworzyć coś razem.

sobota, 31 grudnia 2022

TELEFON OD MIKOŁAJA - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: listopad 2022
Liczba stron: 384
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10 

Czyta: Mikołaj Krawczyk


***

"Telefon od Mikołaja" to moja pierwsza przeczytana książka świąteczna w tym roku. Pani Magdalena Witkiewicz nigdy nie zawodzi, więc tym razem nie mogło być inaczej!

W tej książce spotykamy niektórych bohaterów z książki "Uwierz w Mikołaja". Jednak znajomość poprzedniej części naprawdę nie jest potrzebna.

Wincentyna czeka na telefon od Mikołaja, jej ukochany kiedyś ją opuścił i obiecał, że zadzwoni, jednak do tej chwili tego nie uczynił. A minęło naprawdę sporo lat...Tuż przed świętami postanawia, że wyjedzie na święta. A ponieważ zawsze wyjeżdżała z dziećmi, to teraz postanowiła, że mają już tych 90+ lat wyjedzie wreszcie sama! Celem stał się dom seniora Happy End!

Dorota to nauczycielka, matka i żona. Przeżywa jednak właśnie kryzys. W domu czuje się przede wszystkim zapomniana i niedoceniana. Gdy przez przypadek słyszy, że najbliżsi nie mają dla niej nawet świątecznego prezentu, Dorota wychodzi bez słowa z domu...

Maciej, to samotnie wychowujący córki ojciec. Stara się być perfekcyjny w każdym calu. Ciągle walczy ze swoją byłą żoną, która ma zdecydowanie inne priorytety w życiu niż on... Ich córki Pola i Marta pomagają mu ją mogą i starają się go wspierać, choć z czasem i one same potrzebują pomocy, zwłaszcza starsza Pola...

A wszystko to dzieje się w przedświątecznym czasie, a w tle słychać "księżycową audycję" Klemensa Wiśniowieckiego!

Świąteczne książki Pani Magdaleny Witkiewicz mają wszystko to co, potrzebują mieć: klimat, ciepło, powodują, że od razu robi się miło i pokrzepiająco na sercu. I ta powieść nie odbiega od tych standardów: jest wzruszająca, nostalgiczna, melancholijna. Idealna przed świętami i w trakcie świąt! Wystarczy tylko zacząć i dać się ponieść tej cudownej bożonarodzeniowej atmosferze...

piątek, 16 grudnia 2022

CÓRKA GENERAŁA - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: luty 2022
Liczba stron: 382
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10 


***

Książki Magdaleny Witkiewicz są dla mnie totalnymi pewnikami. I tu nie było inaczej. A historię tą przeczytałam jednym tchem.

Jest tutaj kilku głównych bohaterów. Historia zaczyna się od Elise, czyli tytułowej córki generała. Generała von Hummel, Niemca zafascynowanego ideologią Hitlera. Elise najpierw przyjaźni się z Andrzejem, Haliną i Józkiem, a później zakochuje w Andrzeju Taperze. Niestety ojciec nie akceptuje ich relacji, zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się widmo wojny... 

Jest to książka inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. I to sprawia, że całkiem inaczej patrzymy na tą powieść. Poza tym dotyka ona tematu wojny, a ja czytając książki o wojnie zawsze z tylu głowy mam myśl, że przecież takich historii było mnóstwo...

"Córka generała" to bardzo wzruszająca opowieść o młodych ludziach, których młodość i pierwsze lata dorosłości przypadły na lata wojny. O ich miłości, przyjaźni, wspólnym życiu. Autorka pokazuje jak bardzo ludzie byli bezradni wokół tego co się działo (na niektóre sprawy nie mieli w ogóle żadnego wpływu), ale z drugiej strony jak bardzo potrafili być zaradni i sobie wzajemnie pomagali. To pokrzepiająca historia, która pozwala uwierzyć w drugiego człowieka oraz w to, że po każdej burzy wyjdzie słońce.

Magdalena Witkiewicz opisuje tu także Wolne Miasto Gdańsk i jego mieszkańców w tamtych dramatycznych latach. Przedstawia jak sobie radzili i próbowali przetrwać.

***

Wybrane cytaty:

Kiedyś jeszcze będzie pięknie. Niebo będzie tak samo niebieskie, słońce tak samo będzie raziło w oczy. Trawa pozostanie zielona. Wiatr będzie nadal rozwiewał nam włosy i tak samo będziemy się denerwować, gdy zacznie padać deszcz, a my nie weźmiemy parasola. 

Cieszmy się chwilą, codziennością. Każdym dniem. I żyjmy tak, jakby jutra miało nie być. 

Zawsze w życiu jest coś za coś. I dlatego chyba nie ma sensu się zastanawiać nad wyborami, których nigdy nie mieliśmy szansy dokonać. Życie jest tak pomyślane, że decyzje podejmujemy tylko raz. Gdy wybierzemy złą drogę i pobłądzimy w lesie, możemy zawrócić, ale przy wyborze drogi życiowej jest nieco inaczej". 

Kiedy dzieje się coś złego, trzeba dać sobie chwilę na cierpienie, a później podnieść dumnie głowę i ruszyć do przodu. 

Kolejny raz trudno jest zaufać, gdy ktoś nas wcześniej zawiódł. 


 

wtorek, 18 stycznia 2022

MIĘDZY LISTAMI...DO M - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: Storyside
Data wydania: listopad 2020
Liczba stron:
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

Audiobook czyta: Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk

*** 

Od niedawna odkryłam audiobooki i namiętnie słucham ich jadąc do pracy i wracając z pracy. A kiedy zobaczyłam "Między listami ... do M" nie wahałam się ani razu.

Karina i Szczepan to małżeństwo, które wiele lat ze sobą przeżyło. Przeżyło i wzloty i upadki. Karina nie raz wpadała w objęcia pewnego świętego Mikołaja o imieniu Mel. Szczepan raz skoczył z dachu wieżowca i cudem to przeżył. Jednak o każdy związek należy dbać, a jeśli nie nie udaje się to samemu,to trzeba udać się do specjalisty, czyli na terapię małżeńską.

Powiem krótko i na temat: treść super, zarąbista, a wykonanie rewelacyjne! Uśmiałam się do łez. Naprawdę fantastyczna sprawa!
 

sobota, 20 listopada 2021

DRZEWKO SZCZĘŚCIA - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2021
Liczba stron: 384
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Odkąd mam bloga zaczęłam czytać książki świąteczne. Na początku nie byłam do nich przekonana, ale po każdej kolejnej przekonuję się, że to super pomysł! W tym roku świąteczne czytanie zaczęłam dużo wcześniej. Dlaczego? Bo czytam zgodnie ze swoim nastrojem! A teraz właśnie potrzebuję tego typu powieści!

"Drzewko szczęścia" to historia pewnej rodziny. Najstarsza z roku Kornelia Trzpiot to ponad dziewięćdziesięcioletnia starsza pani. Pewnej wigilii postanawia, że musi jakoś zjednoczyć swoją familię,a  idealnym do tego wydaje się zadanie im wspólnego zadania do wykonania. Kornelia wymyśliła sobie, że nie może umrzeć póki wspólnie nie odnajdą herbu rodzinnego. Czy wspólne poszukiwania przyniosą pożądany efekt? I jak to możliwe, że tworzenie i odkrywanie drzewa genealogicznego razem jest w stanie połączyć członków oddalającej się rodziny?

Pierwszą moją myślą podczas czytania tej historii było: o rany, jaki fajny, oryginalny pomysł! Bardzo, ale bardzo spodobała mi się ta opowieść. Było zabawnie i dowcipnie, było klimatycznie i świątecznie, było rodzinnie! I to właśnie było mi teraz potrzebne.  

To fantastyczny galimatias rodzinny. Mamy tu przekrój przez wszystkie pokolenia. Jest sędziwa Kornelia Trzpiot: żwawa, rezolutna i zdecydowanie niepoprawna, zwłaszcza podczas rozmów ze swoim najlepszym przyjacielem księdzem. Jest pokolenie w średnim wieku: ludzie, którzy popadli w gonitwę codzienności i zapomnieli, to co tak naprawdę liczy się w życiu. I w końcu młode pokolenie, które wkracza w dorosłość lub przeżywa swoje pierwsze poważne problemy.

I tak jak zawsze u Magdaleny Witkiewicz każda opowieść ma głębszy wymiar, jest życiowa i zwraca uwagę na rzeczy, o których często zapominamy. A o wszystko skłania do refleksji i zastanowienia się jak te wszystkie sprawy mają się u nas. Jet tu chociażby kobieta, która zagubiła się w pracy i pogoni za pieniądzem, a zapomniała o swoich dzieciach. Jest małżeństwo, które popadło w rutynę, już myśleli o rozstaniu, a nie doceniali tego co mają i że właśnie to jest najcenniejsze...

"Drzewko szczęścia" to fantastyczna, rodzinna historia. Ja ubawiłam się podczas jej czytania, odprężyłam i zrelaksowałam. Jest zabawna, ale i wzruszająca. A zwraca uwagę nie tylko na ludzi, ale i na zwierzęta, które jak chociażby krowa Felicja potrzebują czasem przytulenia:)

***

Wybrane cytaty:

Moja mama mówiła, że dobry dzień jest zawsze początkiem dobrych dni. Bo gdy się ma zły dzień, to istnieje duża szansa, że następny będzie lepszy.

Anaszpan, dokładnie tak. Gdyby grzecznie zjadł cały obiadek, wolałabym do niego: " Dobry jeżu, Anaszpanie!" - Zarechotała.

 

piątek, 4 grudnia 2020

LISTY PEŁNE MARZEŃ - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Odkąd mam swojego osobistego bloga, zaczęłam czytać książki świąteczne. Tm samym wkroczyłam w magiczny i bajkowy świat. W tym roku na pierwszy ogień poszła książka Magdaleny Witkiewicz. Dlaczego? Bo jeszcze nigdy nie zawiodłam się na jej książce, a ta świąteczna z tamtego roku "Uwierz w Mikołaja" była naprawdę super:)

Maryla Jędrzejewska ma już siedemdziesiąt lat. Ale dopiero teraz tak naprawdę zaczęła żyć. Przede wszystkim dlatego, że żyje tak jak chce i robi w tym życiu to co chce. A głównym zajęciem Maryli jest przechwytywanie listów do Świętego Mikołaja i pomaganie w przeróżny sposób ich nadawcom. W całym przedsięwzięciu kobiecie pomagają dwaj listonosze: Marcin, któremu Maryla kiedyś również pomogła oraz Janusz, który od lat młodości kocha się w niej, a ona w nim...Pomagają jej również wszyscy ci, którym ona kiedyś też spełniła choć jedno marzenie. Pewnego dnia jednak sytuacja nieco się komplikuje, kiedy Maryla otrzymuje list do siebie z ... prokuratury!

Książkę czyta się bardzo szybko i sprawnie przede wszystkim dzięki krótkim rozdziałom. Każdy z nich dotyczy jednak innych osób w różnym czasie. To taka opowieść poprzeplatana retrospekcjami. I oczywiście listami do Świętego Mikołaja! Strony przewracają się więc same.

To bardzo ciepła i pogodna opowieść o tym, że każdy z nas może czynić dobro. Maryla jest bowiem przykładem osoby, która nie posiada swojej rodziny i swoich dzieci, ale pomaga innym dzieciom. I ta pomoc nie sprowadza się tylko do kupienia prezentów wymienionych w listach. To przede wszystkim próba dostrzeżenia czego dane dziecko potrzebuje,aby móc się dalej rozwijać. Z jednej strony może to być pianino, które pozwoli na rozwijanie talentu muzycznego, a z drugiej może to być możliwość zarobienia pieniędzy na korepetycje z chemii, aby dostać się na medycynę i zostać lekarzem. A na przykład w przypadku Marcina jest to spędzenie "normalnej" wigilii i wpłynięcie na ojca, aby i on się zmienił... Bardzo ciekawym zabiegiem było pokazanie tutaj historii tych dzieci od momentu napisania przez nich listu, spełnienia się danego marzenia oraz ich obecnego życia. Przez to dowiadujemy się jak bardzo działalność Maryli miała wpływ na los tych dzieciaczków. I jak bardzo małe i drobne rzeczy dla nas, mogą mieć ogromny wpływ na kogoś.

Mi bardzo podobała się także historia Maryli i Janusza, która z kolei pokazuje, że nigdy na nic nie jest za późno. I najważniejsze to cieszyć się dniem dzisiejszym i być z tą ukochaną osobą. Ale z drugiej strony niektórych rzeczy nie należy odkładać. I czasem trzeba dać troszkę szczęścia i sobie samemu!

"Listy pełne marzeń" otulają niczym ciepły kocyk, pokazują, że prezenty, choinka i świąteczna atmosfera, to tylko pretekst do czynienia dobra i do pomagania innym. Mówi się, że dobro powraca. Magdalena Witkiewicz zwraca tu uwagę, że jest to efekt niejako kuli śnieżnej: komuś pomogliśmy, a teraz ten ktoś może pomóc kolejnym osobom itd itd itd... Później możemy już być jak Maryla, tylko koordynatorem, poznającym ze sobą osoby, które mogą pomóc sobie nawzajem:) A co najważniejsze, Maryla czyni to bezinteresownie, bo ona przecież nie potrzebuje zbyt wiele... I właśnie o to w tym wszystkich chodzi!

***

Wybrane cytaty: 

 (...) nie żyj tylko dla siebie. Taki człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy. Tak więc najwyższą formą egoizmu jest ... altruizm.

Dobro zawsze wraca. Czasem nieco inaczej, krętymi drogami, naokoło, czasem od innych ludzi, ale wraca zawsze.

Masz dwa wyjścia. Albo spruć, albo zostawić. Naprawienie błędu będzie wymagało od ciebie odrobiny wysiłku. Im szybciej go naprawisz, tym będzie to łatwiejsze. A jeżeli zdecydujesz się zostawić ten błąd, będziesz zawsze żyła ze świadomością, że on jest. Z czasem się przyzwyczaisz do tej myśli, ale może cię drażnić całe życie.

Nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa. Nigdy nie jest za późno, by zaczynać cokolwiek. Nigdy nie jesteśmy za starzy na pewne działania.


 

  

 

niedziela, 8 grudnia 2019

UWIERZ W MIKOŁAJA - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: FILIA

Data wydania: październik 2019
Liczba stron: 408
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Po książki Pani Magdaleny Witkiewicz sięgam z wielką przyjemnością, bo wiem, że czeka mnie naprawdę wspaniała czytelnicza przygoda. Do tego to moja pierwsza w tym roku książka świąteczna, więc musiałam wybrać pewniaka!

Agnieszka to studentka anglistyki, którą wychowała babcia Helenka, po tym jak rodzice zginęli w wypadku. Obydwie są ze sobą bardzo związane i nie wyobrażają sobie Świąt Bożego Narodzenia spędzonych osobno. Tym dziwniejsze wydaje się, że babcia informuje Agnieszkę, że ma w tym roku do niej nie przyjeżdżać na święta, tylko jechać ze znajomymi do ciepłych krajów. Dziewczyna nie może w to uwierzyć i aby sprawdzić jak naprawdę wygląda sytuacja wybiera się na Kaszuby, do domu babci. Okazuje się, że babci nie ma, a w czasie nocy tak napadało śniegu, że Agnieszka została odcięta od świata... Rano dziewczyna w szopie spotyka pewnego nieznajomego przebranego za świętego Mikołaja. Okazuje się, że to rzeczywiście Mikołaj – brat jej przyjaciółki, w którym to kiedyś Agnieszka się podkochiwała, a który był wtedy na etapie skakania z kwiatka na kwiatek. Tym razem okazało się, że się zgubił gdy wracał do swojego samochodu. Teraz zostali odcięci od świata na kilka dni i to bez prądu, internetu czy telefonów komórkowych. W tym czasie babcia Helenka przebywa w domu seniorów „Happy end”, a znalazła się tam bo złamała nogę spadając z drabiny. Podczas pobytu tam poznaje kilkoro przesympatycznych starszych osób. Jest m.in. Sabina, która udaje przed wszystkimi, że ma córkę, zięcia i kochaną wnuczkę, a w rzeczywistości jest bardzo samotna.

Właścicielką domu seniorów jest pani Krystyna, a prywatnie mama Mikołaja. Pani Krystyna zajęła się prowadzeniem domu dla starszych ludzi, aby uciec od samotności w związku. Teraz tęskni za mężem, za dziećmi, które ciągle gdzieś są zabiegane, w rozjazdach, a nauczone przez lata wolą spędzać święta w ciepłych krajach zamiast z rodziną. Mąż pani Krystyny jest z kolei właścicielem wielkiego centrum handlowego i potrafi godziny spędzać w swoim gabinecie. W głębi serca też tęskni za swoja żoną, byłą żoną właściwie, bo rozwiedli się, by zyskać w biznesie. Oboje chcieliby do siebie wrócić i stworzyć prawdziwą kochającą rodzinę, sami jednak nie wiedzą jak i od czego zacząć.

W międzyczasie poznajemy też historię Anny i jej córki Zosi. Ania chciała stworzyć kiedyś rodzinę, podjęła jednak złą decyzję wybierając swojego partnera, który okazał się alkoholikiem, do tego często wykorzystywał Annę i zataił przed nią fakt, że jeszcze się nie rozwiódł. Anna chciałaby od niego odejść, ale mając malutką Zosię nie jest w stanie zapewnić jej dachu nad głową. Nie ma bowiem żadnych oszczędności ani majątku, a wyjątkowo konserwatywni rodzice nie potrafią zaakceptować tego, że ma chociażby nieślubne dziecko. W najtrudniejszych chwilach przy Annie zawsze zjawia się Robert, policjant z pobliskiego komisariatu, który niczym Anioł Stróż ratuje zawsze dziewczynę z opresji.

Autora stworzyła historię z wieloma jakże różnymi bohaterami. Mamy tu całą ich plejadę. Głównymi bohaterami są wprawdzie Agnieszka i Mikołaj. Ale ta opowieść nie byłaby taka sama bez malutkiej Zosi, mocno wierzącej w Świętego Mikołaja czy całej wesołej ferajny seniorów z domu Happy End.

„Uwierz w Mikołaja” to fantastyczna, świąteczna książka. Klimatem przypominała mi troszkę „Listy do M.”, bo na początku poznajemy wiele różnych bohaterów, a z czasem ich losy zaczynają się przeplatać. Do tego Pani Magdalena tak plastycznie posługuje się językiem polskim, że miałam wrażenie jakbym oglądała film😊 Jest to lektura, która wprowadza nas w ten świąteczny, magiczny czas. Jest bowiem śnieg, jest i zimno, ale można ogrzać się pod kołdrą w cieplutkim dresie😊 Ale nie tylko oprawa zewnętrzna jest tutaj ważna. Jeszcze ważniejsze w okresie świąt są nasze refleksje i przemyślenia. A i takie właśnie tutaj znajdziemy. A głównym ich prowodyrem jest nie kto i inny jak Mikołaj! Zdaje on sobie bowiem sprawę, że odcięcie od mediów czy wszelkiej elektroniki jest możliwe, a może być nawet i przyjemne😊 Ma wtedy czas na swoje przemyślenia co jest dla niego najważniejsze w życiu, do czego dąży i co chce osiągnąć.

Pani Magdalenie w idealny sposób udało się wypośrodkować w tej powieści to co śmieszne i zabawne z tymi bardziej nostalgicznymi fragmentami. Magia okresu świątecznego przeplata się tu z codziennymi troskami i problemami, których nie brakuje nam w życiu. Oczywiście jest tu dużo zbiegów okoliczności i niewiarygodnych splotów akcji. Ale czy w takiej opowieści nie musi tak być?!

***

Wybrane cytaty: 

Agnieszko, nie musisz robić wielu rzeczy w życiu - zwykła mawiać - ale musisz je umieć robić. A przynajmniej nie bać się spróbować.

Coraz częściej nie patrzy się już na świat oczami, ale przez mały ekran smartfona. (...) Dopiero tutaj zdałem sobie z tego sprawę. tak często staramy się uchwycić ulotne chwile, że zamiast się nimi cieszyć tu i teraz, wyciągamy telefony i nagrywamy czy robimy zdjęcia.

Niby tak tęsknimy za wakacjami, za odpoczynkiem, za tym, żeby zwolnić, żeby wreszcie przestać wciąż tak pędzić przez ten świat, a jak mamy szansę na własnie takie nicnierobienie, to w ogóle nie wiemy, jak się zachować.  

Wyzwanie: ZATYTUŁUJ SIĘ
  

środa, 6 listopada 2019

JESZCZE SIĘ KIEDYŚ SPOTKAMY - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 450
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

„Jeszcze się kiedyś spotkamy” to kolejna, przeczytana przeze mnie książka Pani Magdaleny Witkiewicz. Na jej książki czekam z wielką niecierpliwością, bo wiem, że kawał dobrej i porządnej powieści obyczajowej.

Książka dotyczy dwóch płaszczyzn czasowych. Jedne wydarzenia rozpoczynają kilka dni przed wybuchem drugiej wojny światowej, a drugie maja miejsce współcześnie. Bohaterami wydarzeń sprzed lat jest kilkoro przyjaciół Adela, Franciszek, Janek, Joachim oraz Rachela. Przed wojna wszyscy oni byli przyjaciółmi, przyszła wojna i ogromne znaczenie zaczęło mieć pochodzenie i narodowość. Adela zakochuje się we Franku. Z czasem zdaje sobie też sprawę, że kocha się w niej także Janek. I Franek i Janek dostają jednak wezwanie na front… Jesteśmy więc świadkami ich walki o przetrwanie, możemy przeczytać listy jakie do siebie piszą, jak tęsknią, jak próbują żyć w obliczu tragedii jaką jest wojna. Przemyślenia Adeli pokazują nam jakie dylematy nią targały, gdy pisała listy, ale nie otrzymywała w zamian odpowiedzi… Zgoła inną sytuację mieli Joachim i Rachela. On Niemiec, ona Żydówka, a na ich drodze jeszcze zazdrosna Sara… We współczesnych czasach poznajemy z kolei Justynę, wnuczkę Adeli i Franka. Dziewczynę poznajemy, gdy zaczyna wchodzić w swoje dorosłe życie, marzy o domu i rodzinie. Jest jednak w zawieszeniu, bo jej chłopak Michał wyjechał do Stanów najpierw na 3 miesiące, później na pół roku, a później i na dłużej… Gdy pewnego dnia poznaje historię życia swojej babci Adeli, zmienia się jej pogląd na niektóre sprawy, a część z nich ulega na nowo przewartościowaniu.

Ta wspaniała historia daje nam wiele do myślenia. Przede wszystkim o czekaniu na coś w życiu. W obydwu tych historiach wspólnym mianownikiem jest czekanie. Ale czy warto? Niekoniecznie. Życie nasze jest bowiem na tyle krótkie, że powinniśmy żyć tu i teraz, cieszyć się z każdego danego nam dnia, bo jutro nie wiadomo co nam przyniesie.

Jednym z bohaterów książki jest także miasto Grudziądz. Autorka w bardzo ciekawy i przystępny sposób opowiada nam jak zmieniał się świat w obliczu wojny. Jak obywatele Polski musieli wpisywać się na Volkslistę, jakie wiązały się z tym konsekwencje i jakie mieli dylematy. Opisuje jak zmieniało się to miasto i jego mieszkańcy. A ludzie, aby przeżyć musieli walczyć o każdy kawałek chleba.

Książka jest dopracowana w każdym szczególe. Widać ogrom pracy jaką Autorka włożyła w jej stworzenie. Zebrała mnóstwo informacji, detali, które zostały przez nią umiejętnie połączone. To takie swego rodzaju puzzle, które na sam koniec ułożyły się w piękną i mądrą całość.

Książka ta ma piękny, wspaniały klimat. Czytając mamy wrażenie jakbyśmy sami siedzieli gdzieś na strychu domu babci czy dziadka i czytali ich stare, miłosne listy, oglądali pozostałe po nich pamiątki i ślady po ich wspólnym życiu. A jeśli do tego zaparzymy sobie herbatę w pięknych, ale kruchych filiżankach z niezapominajkami, to już całkowicie zapomnimy o wszystkim dookoła. Ja zdecydowanie miałam takie wrażenie podczas czytania. A nie ukrywam, że książkę przeczytałam jednym tchem i denerwowałam się za każdym razem, gdy musiałam (ze względu na obowiązki domowe) ją odłożyć.

Powieść jak powieść powiecie. Owszem, ale na mnie piorunujące wrażenie zrobiło także posłowie Autorki. W notatce tej Magdalena Witkiewicz napisała, że część sytuacji jakie opisała w książce wydarzyło się gdzieś i kiedyś naprawdę. I w tym momencie cała historia nabrała jeszcze innej barwy… Bo to co przeczytałam może i jest fikcją literacką, ale ile takich historii wydarzyło się naprawdę?! Powieść skłania nas także do poszukiwania i poznawania losów naszej rodziny. Ja żałuję, że niestety nie miałam możliwości (będąc już osoba dorosłą) porozmawiania ze swoimi babciami i dziadkami. Historię rodziny znam jedynie z opowieści moich rodziców…

Jestem tą książka po prostu oczarowana. Wywarła na mnie naprawdę ogromne wrażenie. I na pewno jest to historia, która bardzo długo zapadnie mi w pamięci… Z powieściami Pani Magdaleny mam tak, że mogłabym pisać o nich pisać, a powiem krótko: uwielbiam takie właśnie książki, ich się nie czyta, je się smakuje...


***

Wybrane cytaty: 

Nie warto czekać całe życie. Nie warto chować swojego życia za szkło i czekać na lepsze okazje, by z niego korzystać. Trzeba chłonąć każdy dzień i się nim cieszyć. Rano być wdzięcznym za to, że się obudziliśmy, a wieczorem dziękować za to, że mamy zapisaną kolejną kartkę z kalendarza naszego życia.

Bo życie ludzkie jest jak porcelanowe filiżanki. Kruche, delikatne. Po latach możemy spotkać się, niby jesteśmy tacy sami, a jednak rysy, którymi życie nas naznaczyło, mogą uczynić nas zupełnie innymi ludźmi. Tak jak spękania na filiżankach mogą narysować na nich zupełnie nowy wzór.

Szkoda czasu na żałowanie tego, co się straciło, czy tego, czego się nie zrobiło. Pamiętaj o tym. Każdy dzień przynosi ci nowe, zupełnie nowe dwadzieścia cztery godziny. I tylko od ciebie zależy, czym te godziny wypełnisz. Szkoda czasu na wspominanie tego, co było, bo, jak widzisz, twój czas się kiedyś skończy.

Psychika ludzka jest tak samo delikatna, jak te filiżanki. Życie odciska na człowieku jeszcze większe piętno niż czas na kruchej porcelanie. Każdego dnia trzeba dbać o drugiego, szczególnie bliskiego ci człowieka. Gdy go zranisz, to jego duszę pewnie da się posklejać, ale rysy, czasem bardzo głębokie, pozostaną na zawsze.

Filiżanki stoją nadal za szkłem, ale wyciągamy je wtedy, gdy mamy na to ochotę. Nie czekamy na okazję, bo ta, gdy się nadarzy, może nas rozczarować. Żyjemy chwilą i łapiemy życie takim, jakie ono jest. A jest piękne! Nauczyliśmy się, że trzeba się z nim delikatnie obchodzić i o nie dbać, ale też korzystać z niego, jak z tych kruchych filiżanek. Delikatnie, z troską i miłością. Korzystamy z każdego dnia i nie marnujemy czasu na rozliczanie przeszłości, tylko staramy się budować cudowną przyszłość.

Najcenniejsze, co możesz dać drugiemu człowiekowi, to twój czas.

Staram się nie myśleć, "co by było gdyby", bo to niczego nie zmieni. Lepiej przeznaczyć czas na robienie dobrych rzeczy, niż na rozpamiętywanie i rozliczanie tych złych. lepiej planować przyszłość, niż zastanawiać się, jak mogłaby wyglądać teraźniejszość, gdyby ktoś kiedyś podjął inne decyzje.

Miłość czasem mija, mijają emocje, fajerwerki, te słynne motyle w brzuchu czasem odlatują, a przyjaźń? Przyjaźń chyba zostaje.

...bo zawsze cenniejsze wydaje nam się to, na co nie możemy sobie pozwolić. Marzymy o tym dniami i nocami, a bardzo często nie doceniamy tego co mamy obok.

Nie martwię się jutrem. Po co się przejmować? Jutro i tak nadejdzie i to, jakie będzie, zależy w dużej mierze od tego jakie jest nasze dziś i jakie było nasze wczoraj.

Ale czy docenilibyśmy dobro, które nas spotyka, gdyby przychodziło ot tak?

I wciąż czekałam na szczęście. Czy szczęście przyszło wtedy, gdy na nie czekałam? Nie. Przestałam czekać? Tak, teraz nie czekam. Jedynie na autobus, chociaż zwykle jeżdżę samochodem. Czasem czekam na dzieci z obiadem czy nowy odcinek serialu. Ale nie czekam, aż ktoś coś zrobi. Sama jasno komunikuję, czego oczekuję. I często to dostaję. A jak nie dostaję? Nie mam o to żalu.

Jak się czeka na właściwy moment, to można go przegapić. Bo skąd masz wiedzieć, że to właśnie ten? Może on jest akurat teraz?

Przede wszystkim wciąż czekałam. Czekałam na wszystko. najpierw czekałam na pierwsze dziecko, potem na drugie. Czekałam, aż Konrad wróci z pracy, potem - aż do niej wyjdzie. Jak dzieci dorosną, zaczną chodzić, mówić, uśmiechać się... Czekałam też, aż Konrad będzie pamiętać o moich urodzinach, rocznicach zakupie prezentów świątecznych. Znałam go jednak i wiedziałam, że nie będzie pamiętał, więc czekałam, aż będę miała tę satysfakcję, by wieczorem, w moje urodziny, z wyrzutem móc mu powiedzieć: "Zapomniałeś". W zasadzie chyba cały dzień na to czekałam, by mu o tym właśnie powiedzieć! Teraz jest zupełnie inaczej. Dwa tygodnie przed urodzinami wpisuję mu do kalendarza, że jego kochana żona ma urodziny. Miesiąc przed świętami wysyłam maila z linkami do konkretnych produktów w sklepach internetowych. Tym samym unikam rozczarowań. Przecież rozczarowania są tak niepotrzebne. Wtedy było zupełnie inaczej. Myślałam, że go zmienię, chciałam by był dokładnie taki, jakim bym chciała go widzieć, a to przecież niemożliwe. Wyszłam za mąż za dojrzałego, ukształtowanego w pełni człowieka.

(...) ludzie bez sensu szukają jakiejś megamiłości, takiego trafienia piorunem. A możesz na ten piorun nigdy w życiu nie trafić albo możesz trafić, ale potem zniszczenia będą nie do ogarnięcia. Taki piorun może siać spustoszenie. Tak naprawdę chodzi o spokojne życie razem. By wspólnie się śmiać i by ta druga osoba cię nie denerwowała. Po prostu.

(...) tylko od nas zależy, jak bardzo będziemy się cieszyć naszym życiem. To od nas zależy, czy będziemy widzieć różowe chmury.

(...) wszystko zostało już zaplanowane. I los tak naprawdę dokładnie wie, co zrobisz. tylko ty tego jeszcze nie wiesz.

wtorek, 24 kwietnia 2018

PIERWSZA NA LIŚCIE - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: styczeń 2015
Liczba stron: 345
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

"Pierwsza na liście" to kolejna książka Pani Witkiewicz, którą miałam przyjemność przeczytać. Wypożyczając ją z biblioteki w ogóle nie spodziewałam się takiej historii i takiego tematu. Jest on wyjątkowo trudny, ale na tyle ważny, że trzeba go poruszać i przede wszystkim uświadamiać się. I tym razem Pani Magdalena dała nam lekturę na najwyższym poziomie: lekko i w dość przystępnej formie przemyciła nam istotne kwestie i sugestie oraz dała sporo materiału do przemyślenia i refleksji…. Ja na pewno długo nie będę w stanie zapomnieć tej historii…

Główną bohaterką jest Karola. Jej mama Patrycja zachorowała na białaczkę, większość czasu przebywa w szpitalu. A na głowie nastoletniej dziewczyny zostały wszystkie "dorosłe" sprawy w domu, w tym także opieka nad młodszą sześcioletnią siostrą Majką. Karola przez przypadek odrywa listy jakie jej Mama zaczęła pisać do niej i do jej siostry, gdy była już świadoma, że pewnego dnia może jej zabraknąć. Znajduje także listę osób, które powinny im pomóc po jej śmierci. A pierwsza na liście jest Ina, dawna przyjaciółka Patrycji. Nie chce za dużo zdradzać, bo popsułabym lekturę, tym którzy jeszcze nie czytali książki. Powiem tylko, że poznajemy historię z młodości Patrycji, Iny i Piotra. Ta historia niewątpliwie ukształtowała ich już dorosłe życie i sposób postrzegania niektórych rzeczy. Poznajemy także historię Grażyny, która niewątpliwie ma również ogromny wpływ na życie naszych bohaterów.

W całej historii polubiłam właściwie wszystkich bohaterów (oprócz oczywiście Piotra). Szczególną sympatię poczułam jednak do Karoli i Filipa - młodych ludzi, ale jakże mądrych życiowo i odpowiedzialnych…

Pani Magdalena porusza w swojej książce bardzo ważny temat choroby, oswajania się ze śmiercią. Ale także temat przeszczepów i przede wszystkim dawców. Zachęca tym samym do zarejestrowania się w bazie i możliwości uratowania komuś życia. Przecież komuś możemy uratować życie, a tym samym możemy komuś innemu uratować, mamę, tatę, siostrę, brata... Każdy z nas powinien zatem podjąć taką decyzję czy chce. W książce pojawia się także apel, aby to była jednak przemyślana decyzja. Żebyśmy nie rezygnowali podczas trwania już przygotowań do przeszczepu i badań. Przede wszystkim te badania kosztują, więc jeśli my zrezygnujemy, to one przepadają, a mogą być inaczej wykorzystane. A po drugie u pacjenta, który jest przygotowywany do przeszczepu niszczone są komórki, więc jeśli w ostatniej chwili przeszczep jest odwołany, to pacjent umrze…

„Pierwsza na liście” to mądra i życiowa książka, która pokazuje nam jak bardzo kruche i delikatne jest nasze życie. I pokazuje nam i niejako zachęca do pomagania innym ludziom w miarę naszych możliwości. Daje nam też nadzieję na wyjście z kłopotów, więc zawsze trzeba myśleć pozytywnie… To każde książka o sile miłości i przyjaźni. Nie warto trzymać w sobie urazy za wydarzenia i krzywdy z przeszłości, trzeba kochać, wybaczać, czasem przeprosić…. Na złość, niedomówienia czy gniewanie się najzwyczajniej w świecie szkoda czasu…


 

Wyzwanie: 2 w 1