sobota, 4 marca 2023

PROFESOR WILCZUR - TADEUSZ DOŁĘGA-MOSTOWICZ

Znachor
Znachor || Profesor Wilczur
 

Wydawnictwo: 
Data wydania: 1939
Liczba stron: 270
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

Czyta: Antoni Rot

*** 

"Profesor Wilczur" to kontynuacja "Znachora". Bardzo się cieszę, że wreszcie mogłam poznać całość tej historii.

Rafał Wilczur odzyskuje swoje dawne życie, powraca do pracy w lecznicy, odzyskuje szacunek i uznanie. Jednak, jak to zwykle w życiu bywa, niektórzy nie są w stanie tego zaakceptować. Zaczynają się różnego rodzaju intrygi, a tym przewodniczy Dobraniecki. To wszystko doprowadza do tego, że profesor Wilczur postanawia wrócić do na wieś i tam prowadzić spokojne życie, a przy okazji pomagać ludziom, którzy niejednokrotnie są tak biedni, że nie są w stanie pozwolić sobie na leczenie. Razem z profesorem Wilczurem wyjeżdża Łucja, która jest bezgranicznie w nim zakochana. Pewnego dnia u profesora na wsi zjawia się żona Dobranieckiego, która błaga o pomoc i podjecie się operacji nad swoim śmiertelnie chorym mężem.

W tej części poruszonych jest aż kilka wątków. Przede wszystkim jest tu gloryfikacja życia na wsi, gdzie życie toczy się spokojniej, wolniej, bez zbędnego pędu ku karierze i za pieniądzem. 

Druga ważna kwestia to dylemat Wilczura (chociaż ten decyzję podejmuje w ekspresowym tempie) czy pomóc Dobranieckiemu i podjąć się jego operacji. To właśnie dzięki działaniom Dobranieckiego profesor zrezygnował z pracy w lecznicy i wrócił do leczenia ludzi na wsi. I tu zaczynamy zastanawiać się jak my byśmy postąpili, czy uratowalibyśmy życie największemu wrogowi?

I trzecim wątkiem i chyba najbardziej rozbudowanym jest wątek miłosny pomiędzy Wilczurem a Łucją. Ona młoda, całkowicie w nim zakochana. On u schyłku swojego życia, zastanawia się czy powinien się z nią na stałe związać. Czy jest szansa związku pomiędzy dwojgiem ludzi z taką różnicą wieku? Czy starość jest w stanie dotrzymać kroku młodości? Czy Łucja prawidłowo odczytuje swoje uczucia? Nie myli miłości z zafascynowaniem? Wątek ten nieco mnie irytował, niezdecydowanie Wilczura, zbyt duża pewność Łucji, aczkolwiek zakończył się po mojej myśli:)

W tej części brakowało mi także Marysi i relacji ojciec - córka, która została zapoczątkowana w "Znachorze".

A teraz czas na film...

***

Wybrane cytaty:

Mój drogi, bądź przekonany, że jeżeli o kimś mówisz źle, zawsze Ci uwierzą. 

Gdyby ktoś, chcąc mnie zabić, sam się skaleczył, ratowałbym go tak samo jak każdego innego. Wiem, że pani nie łatwo jest w to uwierzyć, gdyż różnimy się biegunowo w poglądach etycznych. 

[...] chyba nie można dać ścisłej definicji szczęścia, bo w różnym wieku człowiek zupełnie różnie je pojmuje. 

 Czymże jest cmentarz?… Ot, śmietnisko, gdzie zsypano do dołów resztki, zużyte, niepotrzebne resztki po ludziach, którzy kiedyś żyli. Tak to rozumiem może dlatego, że jestem lekarzem. Że obcując od tylu lat z materią, nauczyłem się patrzeć na nią jak na futerał, w którym zamknięty jest człowiek… Ciało. Tylko ciało. Mechanizm obdarzony zdolnością ruchu, odżywiania się i wydzielania. Ale tylko mechanizm.
— Jestem również lekarką — zauważyła tonem opozycji.
— No właśnie, i powinna pani tak patrzeć na te sprawy jak ja. Niechże mi pani powie, czy uważa pani, że trzeba otaczać pietyzmem na przykład palec albo rękę, którą pani komuś amputowała?
— To co innego.
— Jak to co innego?
— Po prostu to są cząstki ciała, w dodatku chore.
— Nie chore, lecz umarłe. Jeżeli zaś pani uważa, że na przykład martwa ręka nie zasługuje na szacunek, to niechże pani mi powie, którą część ciała powinniśmy czcić?
— Profesor żartuje.
— Przypuśćmy — ciągnął Wilczur — że bomba rozszarpała kogoś na kawałki. Przy którym z nich mieści pani swoją adorację?
Łucja żachnęła się.
— Ależ ja nie mówię o adoracji. Chodzi po prostu o związanie wspomnień o jakimś bliskim zmarłym z określonym miejscem.
— Właśnie tu się różnimy — zaprotestował Wilczur. — Zmarły nikomu nie może być bliski. Zmarły w znaczeniu zwłok. Bliski nam pozostaje człowiek, człowiek żywy. Dlaczegóż tedy wiązać swoje wspomnienia, wspomnienia o człowieku żywym z czymś, co jest po prostu antytezą życia, z trupem?… W mojej wyobraźni pamięć o kimś raczej kojarzy się z domem, w którym ten ktoś mieszkał, z przedmiotem, którego używał, z fotografią, nie z cmentarzem. 

9 komentarzy:

  1. Obie części znam tylko z ekranizacji, ale na pewno będę czytała te książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja filmy gdzieś tam oglądałam, ale teraz po zapoznaniu się z książkami, muszę obejrzeć jeszcze raz...

      Usuń
  2. Muszę przeczytać w końcu "Znachora".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta kategoria książek, które zawsze odkładamy, prawda?:)

      Usuń
  3. "Znachora" czytałem i mam w księgozbiorze. Ekranizację zaś też oglądałem, pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Znachora czytałam kilkukrotnie bo bardzo lubię, a Profesora tylko raz, pamiętam że mnie zasmuciła ta książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie strasznie irytowała Łucja, chociaż być może to był taki celowy zamysł....

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:) Zapraszam zatem do dyskusji:)