niedziela, 8 marca 2026

KIEDY ŻURAWIE ODLATUJĄ NA POŁUDNIE - LISA RIDZEN

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: wrzesień 2025
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10  


***

Bosse jest już u schyłku swojego życia, ciało niestety zaczyna go zawodzić. Nie panuje nad nim, wiele dolegliwości zaczyna mu dokuczać, część jest wręcz upokarzająca. Do tego jeszcze zaczyna szwankować mu pamięć. Niedawno też jego żona trafiła do ośrodka dla osób cierpiących na demencję. Bosse pozostał sam w domu. odwiedzają go jego syn i czasem wnuczka, a w codziennych sprawach pomagają pracownicy pomocy społecznej. Staruszek ma jednak jednego ukochanego towarzysza: psa Sixtena. Jednak syn Bossego uważa, że ojciec już nie ma za bardzo jak opiekować się swoim psiakiem i nalega na niego, aby oddać zwierzę.

Poznajemy życie codzienne staruszka, który od czasu do czasu wspomina swoje życie. Wspomina i niejako je podsumowuje. Zastanawia się co zrobił dobrze, a co źle. Czasem zastanawia się czemu tak, a nie inaczej potoczyły się jego losy.

W tej historii nie ma akcji pędzącej na łeb na szyję. Tu poznajemy codzienność starszego człowieka. Pomagają mu oczywiście inni: rodzina, pracownicy opieki społecznej. Ale tu dostajemy coś więcej: Bosse uzmysławia nam jak się w tym wszystkim czuje. Bo oczywiście zawodzi go jego ciało, ale umysł nadal pracuje i nadal czuje... Jest to bardzo, bardzo trudne, ale też zdaje się nieuniknione. I czasem warto sobie niektóre rzeczy uzmysłowić, bo może to spotkać nas: może my kiedyś będziemy jak Bosse, a może to my będziemy się opiekować kimś takim... 

Na mnie bardzo duże wrażenie zrobiły wizyty Bossego (i jego syna) u jego żony w ośrodku oraz relacja Bossego z jego najlepszym przyjacielem. I tu naprawdę czytałam ze ściśniętym gardłem...

W pamięci zapadła mi również jedna scena, gdzie syn mówi do niego, że przecież mu to mówił ostatnio, a Bosse teraz zapomniał. Niby nic się nie stało, ale Bosse po prostu czuje upokorzenie...

Ta historia jest smutna, wzruszająca, ale bardzo ważna. Bo my wiemy o tym wszystkim, ale często o tym zapominamy w pędzie dnia codziennego...

***

Dedykacja:

Dla Camerona

Jakie to szczęście, że mamy siebie 

***

Cytaty:

Miałem ochotę wstać, walnąć laską o stół i spytać, jak to możliwe, że człowiek może mieć dłonie, którymi nie jest w stanie otworzyć puszki śledzi, a na dodatek musi wybierać między reumatyzmem a zawałem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:) Zapraszam zatem do dyskusji:)