Spacer Aleją Róż
Cień burzowych chmur || Łąki kwitnące purpurą ||
Drzewa szumiące nadzieją || Szarość miejskich mgieł || Powiew ciepłego
wiatru
Wydawnictwo: REPLIKA
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 352
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10
***
Ostatnimi czasy poznałam wielu nowych i do tego naszych polskich,
rodzimych Autorów. Cieszę się tym bardziej, bo mamy się czym pochwalić!
"Cień burzowych chmur" to zatem moja pierwsza przeczytana książka Pani
Edyty Świętek, pierwszy tom serii "Spacer Aleją Róż". I powiem tak:
historia zauroczyła mnie już od pierwszych stron! Właściwie pierwszy raz
miałam okazję czytać tego typu książkę - tak mocno osadzoną w danym
czasie i przedstawiającą tak mocno realia wtedy panujące jakimi są
zmiany ustrojowe i społeczne po II wojnie światowej.
Mamy rok 1949. Tuż po wojnie. Rodzina Szymczaków to matka, ojciec, który
zginął na wojnie i sześcioro rodzeństwa: Bronek (najstarszy z
rodzeństwa, który teraz dba i chroni pozostałych jak głowa rodziny),
Leszek (opuścił dom rodziny, ponieważ wyjechał do wojska), Jędrek
(najmłodszy z braci), Dorotka (to ona z rodzeństwa odniosła najgorsze
rany podczas wojny, została wielokrotnie zgwałcona, skatowana,
okaleczona nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, stąd teraz jest
wycofana i skryta), Krystyna (swoje szczęście upatruje w zamążpójściu,
najlepiej za bogatego i wpływowego kandydata) oraz Julka (tej z kolei
wcale nie spieszy się do zamążpójścia, marzy o opuszczeniu wsi i
poznaniu większego świata). Gdy po wojnie Szymczakowie cieszą się, że
udało im się przetrwać wojnę, nie tylko w większości przeżyli, ale
jeszcze uratowali ojcowiznę, okazuje się, że zaczyna się proces
wywłaszczania chłopów. Ich ziemia zostaje im zabrana na rzecz
państwowych spółdzielni i wspólnego dobra. Wówczas Bronek nie mający
perspektyw na wsi, wyrusza w podróż do Nowej Huty, gdzie zaczyna pracę
przy budowie nowego miasta. Tam z kolei jest świadkiem propagandy jaka
jest szerzona wśród robotników, poznaje najsłynniejszego przodownika
pracy, bierze udział w wyrabianiu normy.
Narracja jest wyjątkowa. Wynika to przede wszystkim z tego, że idealnie
odzwierciedla czasy jakich dotyczy. Przede wszystkim język jakim
posługiwali się ówcześni ludzie i sposób ich myślenia. Ten oryginalny
sposób snucia tej opowieści ułatwia nam przeniesienie się w tamten
odległy czas, którego my nie znamy. To pozwala nam poczuć wręcz tamten
klimat, atmosferę panującą najpierw na wsi, w domu rodzinnym Szymczaków,
a później w Nowej Hucie, gdzie ludzie żyją w wielkim skupisku, w
barakach i często we wspólnych izbach.
Muszę zwrócić uwagę, że Autorka wykonała sporo pracy, aby zebrać
odpowiedni materiał do tej książki. Przez wiele lat mieszkała w Nowej
Hucie, co ułatwiło jej tylko gromadzenie materiałów. Mamy tu bardzo
rzetelnie i drobiazgowo przedstawioną historię. Pani Świętek drobiazgowo
zadbała o szczegóły, które pojedynczo może nie są tak istotne, ale w
całości tworzą spójną i harmonijną kompozycję. I ten ogrom włożonej tu
pracy od razu widać. Moim zdaniem trzeba to docenić. Poza tym to
sprawia, że książka staje się czymś więcej niż tylko fikcją literacką.
Za jakiś czas po jej przeczytaniu oczywiście zapomnimy dokładne losy
bohaterów, ale ogólny klimat i całokształt na pewno zapadną nam na
dłużej w pamięci. Zawsze będziemy wspominać czar i urok książki. To
także świetny sposób na poznanie historii naszego kraju, bo taką
zbeletryzowaną opowieść o wiele lepiej zapamiętamy, niż suche fakty
jakich uczono nas w szkole. A Autorka idealnie wplotła losy bohaterów w
rzeczywiste wydarzenia jakie kiedyś miały miejsce. Oprócz tego książka
stała się dla mnie impulsem, sama zaciekawiłam się losem swojej rodziny:
jak moja Prababcia i Babcia z Dziadkiem przeżyli ten ciężki czas… I z
wielkim zaciekawieniem wysłuchałam tych wspomnień.
Książka pokazuje nam także jak ważna jest w życiu rodzina i jedność w
niej. Jak wielokrotnie bowiem potrzebujemy jej wsparcia i pomocy. Dla
mnie tutaj taką opoką rodziny był wprawdzie Bronek, który dbał o
wszystkich i niejako bronił ich „na zewnątrz”, ale także Dorotka, która
zawsze służyła dobrym słowem, pocieszeniem, zrozumieniem, radą, była
dobrym duchem tego domu. Edyta Świętek zwraca nam też uwagę jak ważne
jest rozmawianie, nie bazowanie na domysłach, bo one czasem są bardzo
mylne. Czasem nawet to co zobaczymy może być złudne, dopowiemy sobie
coś, dobudujemy swoją wersję wydarzeń, więc nie powinniśmy na bazie tego
podejmować decyzji. Zawsze trzeba się upewnić, porozmawiać, dowiedzieć.
Przykładem tutaj może być chociażby relacja Bronka z Bogusią (gdzie
takie niedopowiedzenia miały miejsce kilka razy) i nastawienie Krystyny
do Julki.
"Cień burzowych chmur" jest wyjątkową książką, oryginalną, bogatą,
ciekawą. To prawdziwa lekcja historii! Wprawdzie czytało mi się ją
niespiesznie (sama nie wiem czemu, może przez początek roku szkolnego, w
który tym razem wkraczamy z naszą Córą?! może przez to, że czas na
czytanie mam dopiero bardzo późnym wieczorem, a rano 5.30 trzeba
wstawać?! ), ale od razu mnie zaciekawiła, wciągnęła w swój świat,
jednym słowem zaczarowała. Idealnie będzie nadawała się na nadchodzące
jesienne wieczory. Nie zastanawiajcie się zbyt długo, tylko dorwijcie
swój ulubiony kocyk, zróbcie gorące kakao lub zaparzcie aromatycznej
herbaty, bo zaczytacie się na pewno! Ja już nie mogę doczekać się tomu
drugiego, bo zdecydowanie mam na niego ochotę. Niestety kolejka w
bibliotece jest, a to też o czymś świadczy, prawda?:) W końcu muszę
dowiedzieć jak dalej radzili sobie Szymczakowie, a szczególnie będę
kibicować Bronkowi, Julce i Dorotce😊
Wyzwanie: 2 w 1