czwartek, 14 września 2017

PAX - SARA PENNYPACKER

Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: październik 2016
Liczba stron: 296
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Pax to lisek, Peter to chłopiec. Oboje stanowią nierozłączną parę. Pewnego dnia jednak okazuje się, że ojciec chłopca zostaje powołany do wojska, gdyż istnieje zagrożenie wojną. Chłopiec musi zatem przeprowadzić się do dziadka, który mieszka spory kawałek od nich. Lisek natomiast, pomimo protestów Petera zostaje wypuszczony do lasu i pozostawiony tam sam. Dla obojga z nich jest to szok, oboje nie potrafią się w tym odnaleźć. Chłopiec ma wyrzuty sumienia, że nie potrafił zaopiekować się swoim liskiem, za którego czuje się odpowiedzialny. Lisek natomiast jest strasznie zagubiony w lesie, nie wie co się z nim dzieje, próbuje odnaleźć się w brutalnej codzienności. Musi na nowo nauczyć się żyć i walczyć o przeżycie. Lisek w lesie poznaje inne lisy, z którymi się zaprzyjaźnia. Jest Nastroszona, która nie ufa Paxowi, bo ten śmierdzi ludźmi, jest jej młodszy brat Chuderlak, który uwielbia się bawić z Paxem, ale i w trudnej sytuacji przynosi Paxowi kilka przepiórczych jajek do zjedzenia, jest Szary, stary lis, który podejmuje z Paxem wędrówkę. Peter natomiast musi nauczyć się wielu nowych rzeczy. Gdy zostaje skaleczony w nogę, trafia do starego domku na odludziu, gdzie poznaje Violę, inwalidkę wojenną. Oboje zawierają ze sobą umowę i przez to pomagają sobie nawzajem.

Narratorami na przemian jest chłopiec i lisek. Więc równocześnie możemy śledzić losy i jednego i drugiego. To bardzo pomysłowy zabieg, szczególnie z perspektywy liska. Możemy bowiem dowiedzieć się co lisek myśli i jak się czuje. Tylko ostatnia scena książki, gdzie (troszkę zdradzę) chłopiec spotyka się z liskiem jest przedstawiona jedynie z poziomu chłopca. A szkoda, bo właśnie tutaj ciekawiło mnie też jak to lisek odebrał:) 

Ta książeczka kierowana jest do dzieci. Zanim ją kupiłam, słyszałam, że jest o przyjaźni i wolności, że jest wzruszająca i chwytająca za serce. Dlatego zamówiłam, chciałam ją przeczytać ze swoją Córą. Po przeczytaniu jednak uważam, że książeczka (moim zdaniem) skierowana jest bardziej do tych starszych dzieci. Przede wszystkim dlatego, że jest w niej dużo opisów, mniej dialogów i młodsze pociechy mogą się najzwyczajniej nudzić. Poza tym tematyka tej książeczki jest bardzo poważna. To przede wszystkim pozostawienie liska samego w lesie i rozstanie przyjaciół jest bardzo emocjonalne i smutne. Chłopiec płacze, lisek nie wie co się dzieje, młodsze dziecko może po prostu tego nie rozumieć. Do tego dochodzi temat wojny, do której szykują się ludzie. Wybuchy bomb, przewody elektryczne w lesie, obozowisko żołnierzy to też tematy trudne do poruszenia z przedszkolakiem. Ale starszym dzieciom lub dorosłemu czytelnikowi jak najbardziej książeczkę polecam. Widzimy przede wszystkim jak zwierzątka muszą sobie radzić na wolności. Widzimy jak zwierzątko, które było dotychczas udomowione jest bezradne w dzikim lesie. Gdyby nie pomoc Nastroszonej, Chuderlaka i Szarego nasz lisek zdechłby z głodu, nie umiał polować, nie wiedział gdzie szukać i jak szukać pożywienia i kryjówek. Widzimy też jak zwierzątka nawzajem bronią się i dbają o siebie. Mają swój kodeks honorowy i zawsze postępują według jego reguł. Do tego zwierzęta mają proste zasady, nie kombinują jak ludzie, nie są podstępni i przebiegli. To rzeczywiście piękna i wzruszająca opowieść. Smutna, ale dająca dużo do myślenia. Ucząca odpowiedzialności: jeśli bowiem bierzemy do domu zwierzątko, to musimy się nim do końca opiekować, to nasz obowiązek i nie ma odstępstw. Bo to wtedy my jesteśmy dla tego zwierzątka całym światem!



Wyzwanie: GRA W KOLORY 









Wyzwanie: CZTERY PORY ROKU
 

poniedziałek, 11 września 2017

INTRYGANTKI - ERIC EMMANUEL SCHMITT

Wydawnictwo: ZNAK
Data wydania: luty 2013
Liczba stron: 240
Moja bardzo subiektywna ocena: 3/10

***

Przeczytałam już kilka książek Erica Emmanuela Schmitta, ta była kolejna. Długo zastanawiałam się co mogę o niej napisać. I niestety nie napiszę za dużo - tej książki nie zrozumiałam, dlatego nie przypadła mi do gustu. Stwierdziłam też, że moja przygoda z tym Autorem wygląda tak: albo książka bardzo mi się podoba i uważam, że jest rewelacyjna np "Dziecko Noego" lub "Oskar i Pani Róża", albo w ogóle nie potrafię znaleźć w niej nic dla siebie, tak jak w tym przypadku. Szkoda, trudno, spróbujcie sami przeczytać, może znajdziecie coś dla siebie.

Książka zawiera cztery części, każda z nich stanowi osobną historię. Napisane są w formie dramatu. Pierwsza "Noc w Valognes" to opowieść o kobietach, które postanawiają zemścić się na swoim byłym kochanku Don Juanie. Kobiety te pełne nienawiści do tego mężczyzny próbują go osądzić. Wtedy jednak okazuje się, że wcale nie są tak obojętne na jego wpływy. Druga "Gość" to opowieść o doktorze Freudzie, jego rozmowie z Bogiem i walka z nazistami. Pada tu odwieczne pytanie: jak Bóg mógł pozwolić na okrutne zło jakim jest wojna światowa. Trzecia "Knebel" to opowieść człowieka umierającego na chorobę zakaźną, którą zaraził się od swego partnera seksualnego. Przyniósł tym wstyd rodzicom, którzy są bardziej zawstydzeni, niż przerażeni, że ich syn umiera. Czwarta "Szatańska filozofia" to opowieść o diabłach, które zastanawiają się jak jeszcze bardziej rozpowszechnić zło na świecie.


czwartek, 7 września 2017

ZAPISANE W WODZIE - PAULA HAWKINS

Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

Gdybym miała użyć jednego słowa opisującego tą książkę, to byłby to smutek. Bo z kart tej książki wręcz bije smutek, a całość jest niezwykle depresyjna i dołująca. Jest to thriller solidny i dobry, trzymający w napięciu, pomimo, że praktycznie nie ma tutaj akcji. Jest prowadzone śledztwo , toczą się rozmowy, przesłuchania świadków. Kolejne rozdziały dotyczą poszczególnych osób, więc z nich możemy dowiedzieć się co dany bohater myśli i co wie. Rozdziały są wymieszane czasowo: jedne dotyczą teraźniejszości, inne przeszłości. A czytelnik czytając powolutku składa sobie w głowie całą układankę i powoli wszystkie elementy historii trafiają na właściwe miejsce. A samo rozwiązanie mamy przedstawione dosłownie na ostatniej stronie.

Mała miejscowość, wszyscy się znają bardzo dobrze, każdy o każdym wszystko wie. Książka zaczyna się gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie kobieta Nel Abbott. Powstaje pytanie: czy została zamordowana? czy sama popełniła samobójstwo? Dlaczego? Jak? Po co? Dalsze karty książki to przeprowadzane śledztwo w tej spawie. Poznajemy córkę ofiary Lenę, zbuntowaną nastolatkę oraz siostrę Jules, zakompleksioną kobietę, która czuje się emocjonalnie mocno związana z Nel, pomimo, że przez lata ze sobą nie rozmawiały i Jules nie odbierała od siostry telefonów, pomimo, że ta dzwoniła. Poznajemy także rodzinę Leny przyjaciółki Katie. Katie jakiś czas wcześniej również utonęła w rzece, śledztwo wykazało, że było to samobójstwo, ale rodzice dziewczyny do tej pory nie umieją wytłumaczyć sobie dlaczego dziewczyna dopuściła się takiego poważnego kroku i co ją do tego skłoniło skoro była szczęśliwa, a jej bat Josh nie umie do tej pory uporać się z tą stratą. Te dwie kobiety nie są jednak jedynymi ofiarami, jakie pochłonęła rzeka. W przeszłości było wiele takich kobiet: Libby - ponoć czarownica, która została utopiona; Anna - kobieta, której życie mąż zamienił w piekło; Louise - matka Seana, policjanta z pobliskiego komisariatu oraz żona Patricka, również posterunkowego. A więc rzeka gra tutaj bardzo istotną, kluczową rolę, jest miejscem pełnym nieodkrytych tajemnic. To tutaj wiele ludzi z wioski przychodzi na spacer albo popływać. To tutaj młodzież spędzała większość swojego wolnego czasu. Historia tego miejsca zafascynowała Nel Abbott do tego stopnia, że kobieta zaczęła pisać książkę o kobietach, które tutaj zginęły. Zbierała informacje, odtwarzała wydarzenia, robiła zdjęcia i zbierała dowody. Zainstalowała nawet kamerkę nad rzeką!

Dużym plusem tego thrillera są dobrze wykreowani bohaterowie. Właściwie cała powieść opiera się na ich przemyśleniach i rozmowach. Nie ma tu akcji, są ludzie. Ci, którzy jeszcze żyją i ci, którzy już odeszli w niewyjaśnionych okolicznościach. Autorka bardzo dobrze ich wykreowała, dobrze oddała atmosferę małej mieściny, która jest duszna, stęchła, wręcz nie ma czym oddychać.

A myśl jaka towarzyszyła mi przez większość czytania, to coraz bardziej rodzące się przeświadczenie, że trzeba rozmawiać! Większość problemów i nieporozumień wynika z braku rozmowy. My widzimy daną sytuację tak a nie inaczej, ktoś inny widzi ją całkiem inaczej. Są też sytuacje w życiu, gdzie myślimy, że ktoś coś słyszał albo widział. Ale nie powinniśmy zakładać tego w 100%, póki nie upewnimy się, że tak faktycznie jest. Być może ten ktoś w ogóle nie miał o tym pojęcia, a mówił nam o całkiem czymś innym.

Czy podobała mi się ta książka? Niestety nie za bardzo przypadła mi do gustu. Nie mówię, że jest zła. Nie, nawet powiedziałabym, że Autorka wykonała kawałek dobrej i solidnej pracy, a napisanie tej historii wymagało wiele talentu. Książka jest bardzo logiczna, przemyślana, bohaterowie są dobrze wykreowani, a wszystko kunsztownie napisane. Jednak mi osobiście nie przypadła ona do gustu przede wszystkim ze względu na wszechobecny smutek. Książka nie potrafiła mnie wciągnąć, strasznie ciężko mi się ją czytało, nie potrafiłam poczuć tej melodii. Po prostu nie zaiskrzyło. Właściwie były co chwilę momenty, gdzie chciałam oddać ją z powrotem do biblioteki i zapomnieć. Jedyne co mnie powstrzymywało, to chęć dowiedzenia się jak to rzeczywiście z tymi utonięciami było. I szczerze powiedziawszy książka wciągnęła mnie dopiero pod koniec.

niedziela, 3 września 2017

POCHŁANIACZ - KATARZYNA BONDA

Cztery żywioły Saszy Załuskiej
Pochłaniacz || Okularnik || Lampiony || Czerwony pająk

Wydawnictwo:MUZA
Data wydania: maj 2014
Liczba stron: 672
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

To pierwsza część cyklu, a także pierwsza książka Katarzyny Bondy jaką miałam okazję przeczytać. I przyznam szczerze, że przeczytałam ją z przyjemnością. Bardzo ciekawy kryminał, dość skomplikowana intryga, zagmatwana, ale wciągająca.

Sasza Załuska to bohaterka z krwi i kości, nie jest cukierkowa, ma swoje osobiste problemy jak alkohol czy mało udane życie osobiste. Jest profilerem, który pomaga policji w stworzeniu profilu sprawcy. Sasza specjalizuje się w profilowaniu geograficznym. Zostaje zaangażowana przez przypadek w śledztwo, które swoich korzeni zaczyna sięgać w przeszłości. Kluczem do zagadki jest m.in. tekst znanej piosenki, w niej jest ukryta tajemnica. Od razu polubiłam komisarza Ducha i jego dziwne poczucie humoru oraz Jenkylla, technika policyjnego, którego praca zawsze najbardziej mnie ciekawiła.

Bardzo podobało mi się pokazanie pracy policji. W tej części możemy poznać przede wszystkim jak wygląda procedura badania zapachu i zbieranie dowodów zbrodni o charakterze zapachu. Później czytamy o tym jak jest pobierany zapach od podejrzanej, a następnie weryfikowany przez psa policyjnego do tego celu odpowiednio przygotowanego. Właśnie to daje smaczku literaturze, którego ja osobiście szukam w kryminałach. Świadczy też o wielkim przygotowaniu autora do pracy oraz poważnym potraktowaniu tematu. Dlatego aż miło czytało się "Pochłaniacza".
Jedyne co dla mnie było minusem w książce, to troszkę zbyt skomplikowana intryga, za którą nie zawsze mogłam do końca nadążyć i wyjaśnić sobie wszystkie elementy. Jak czytam kryminał lubię dokładnie wiedzieć co z czego wynika i dlaczego. Sama lubię tropić sprawcę razem z bohaterem, a tutaj niestety czasem musiałam dać za wygraną. Ale to tylko malutki minusik. A być może gdybym przeczytała książkę drugi raz lub trzeci więcej bym zauważyła:)

A więc jeśli ktoś chce przeczytać dobry kryminał, to polecam!

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

IGRAJĄC Z OGNIEM - TESS GERRITSEN

Wydawnictwo: ALBATROS
Data wydania: maj 2016
Liczba stron: 352
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Najnowsza książka Tess Gerritsen. Do tej pory tylko raz miałam szansę spotkać się z jej twórczością i na pewno było to spotkanie bardzo udane. Ta książka to mój prezent urodzinowy, więc tym bardziej z miłą chęcią po nią sięgnęłam. Książka ta jest rzeczywiście całkiem inna niż poprzednia. Jednak moim zdaniem nie można jej zestawić w porównaniu ze zwykłym thrillerem czy książką sensacyjną. Poprzez wprowadzenie tutaj wątku losów Żydów podczas II wojny światowej, lektura ta staje się o wiele bardziej wartościowa. Pokazuje nam bowiem kawałek historii, który miał miejsce w realnym świecie. Historia Lorenza i Laury jest historią tragiczną, nie mieli oni nawet cienia szansy, aby ze sobą być, przeżyć w sposób normalny życie, spróbować być rodziną. Jednak najbardziej tragiczne i przerażające jest to, że takich historii podczas jednej i drugiej wojny światowej były tysiące...
Jedyna rzecz, która mi najmniej pasowała w tej książce jest próba połączenia wątku z przeszłości i wątku z teraźniejszości. Było to dla mnie najmniej przekonujące.

Spotykamy tutaj najzwyczajniejszą rodzinę: ona Julia jest artystą grająca na skrzypcach, on Rob prostym księgowym. Jest trzyletnia córeczka Lilly, kotek, pomagająca ciocia. Julie poznajemy jak jest we Włoszech i kupuje właśnie w antykwariacie zeszyt ze starymi nutami. Po przeczytaniu samych tylko nut jest zafascynowana walcem jaki jest w nich zapisany. Gdy wraca do domu, zaczyna ćwiczyć jego grę na skrzypcach. Podczas dwóch prób takich ćwiczeń dochodzi do dziwnych wypadków w domu: za pierwszym razem trzyletnia dziewczynka zabija ich kotka, za drugim dźga matkę szkłem w nogę, za trzecim podstawia jej samochodzik, na którym kobieta się przewraca i spada ze schodów. Podczas pobytu w szpitalu i rozmowy z psychologiem Julia dochodzi do wniosku, że istnieje jakieś powiązanie pomiędzy muzyką a tymi niepokojącymi zdarzeniami w ich domu. Julia za wszelką cenę próbuje znaleźć powiązanie pomiędzy muzyką, a dziwnym zachowaniem córki. W tym celu zaczyna zgłębiać informacje o kompozytorze tego dziwnego walca, dlatego ucieka aż do Włoch, do Wenecji, gdzie podąża śladami historii.

Z drugiej strony natomiast przenosimy się do Włoszech sprzed drugiej wojny światowej. Tu poznajemy Lorenza, który potrafi pięknie grać na skrzypcach (dostaje nawet wyjątkowy egzemplarz tego instrumentu, który wcześniej był przekazywany z pokolenia na pokolenie od swojego dziadka-lutnika). Jego dziadek namawia go wraz ze swoim przyjacielem, aby Lorenzo, który przygotowuje się do udziału w konkursie, stworzył duet z wnuczką tego przyjaciela. Chłopak zgadza się tylko ze względu na tych dwoje starszych ludzi, do domu dziewczyny idzie zrezygnowany i przekonany, że zastanie okropną paskudę, która nie potrafi grać. Na miejscu jest pozytywnie rozczarowany, bowiem dziewczyna jest nie tylko piękna, potrafi grać na wiolonczeli, ale jest do tego bardzo pewna siebie, ambitna, uparta i zdecydowana, aby wygrać konkurs. Jednak jest to również czas gdzie Żydzi są coraz bardziej piętnowani, odbiera im się coraz większej ilości praw. Lorenzo np nie może wystąpić w konkursie. Gdy jednak na siłę wchodzą na scenę i grają najlepiej ze wszystkich i tak nie wygrywają konkursu. Chłopak zostaje wyrzucony i pobity. Od tego czasu nie widuje się z Laurą. Po pięciu latach przychodzi ona jednak do sklepu, w którym on sprzedaje zrobione przez ojca skrzypce i ostrzega go o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Jednak jest już za późno – cała rodzina zostaje schwytana i deportowana do okupowanej Polski. Lorenzo zostaje jednak w innym obozie, jako muzyk zwrócił na siebie uwagę pewnego pułkownika SS, który miał za zadanie stworzyć swego rodzaju orkiestrę. Miała ona grać codziennie muzykę na żywo, aby zagłuszyć krzyki ginących w krematorium ludzi...

Bardzo cieszę się, że miałam przyjemność przeczytania tej książki. Na pewno jest ona pozycją wartościową i nie daje po sobie długo zapomnieć.

czwartek, 24 sierpnia 2017

ZŁODZIEJ CIENI - MARC LEVY

Wydawnictwo: ALBATROS
Data wydania: sierpień 2013
Liczba stron: 304
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10

***

Po przeczytaniu tej książki długo zastanawiałam się co o niej napisać, jak ją określić. Długo nie mogłam znaleźć odpowiednich słów. W końcu doszłam do wniosku, że najlepiej określi ją melancholia,  nostalgia i magia. Takie właśnie uczucia towarzyszyły mi podczas tej lektury. Akcja powieści jest niespieszna, wydarzenia można powiedzieć spokojnie i powoli następują po sobie. To niby wskazywałoby na to, że czytelnik może się nudzić. Ale nic podobnego, po przeczytaniu początkowych stron jesteśmy tak pochłonięci, że nie słyszymy nic dookoła, że nie możemy zamknąć książki i pójść spokojnie spać.

Książka podzielona jest na dwie części: w pierwszej nasz bohater ma jedenaście lat i zmaga się z trudami dzieciństwa, początkiem w nowej szkole, rozejściem rodziców czy kompleksem niskiego wzrostu, a w drugiej jest już na czwartym roku studiów medycznych, jest już dorosłym i dojrzałym człowiekiem. Poznajemy go, gdy odkrywa, że ma niezwykły dar - potrafi ukraść na chwilkę dłuższą lub krótszą cień drugiego człowieka, i jeszcze z nim porozmawiać, i jeszcze dowiedzieć się od tego cienia o najskrytszych tajemnicach jego właściciela. I tak nasz bohater zaczyna zastanawiać się w jaki sposób może wykorzystać najlepiej swój dar. I zaczyna pomagać ludziom w bardzo dyskretny sposób. Tak podrzuca woźnemu list od matki, który został napisany zanim ten się urodził, bo wie, że woźny tęskni za swoją mamą, która umarła przy porodzie; tak przestaje być zły na swojego największego rywala w klasie, bo wie, że nie ma on prawdziwego, kochającego domu; tak zapewnia Cleę, że ma piękny głos.

Zastanawiałam się o czym właściwie jest ta książka. I stwierdziłam, że ma wiele wątków. Głównym oczywiście jest pomaganie ludziom za pomocą rozmowy z ich cieniami, ale poza tym mamy jeszcze uczucie jakie rodzi się pomiędzy naszym bohaterem, a Cleą - głuchoniemą dziewczynką, z którą poznają się nad morzem i która potrafi za pomocą latawca napisać "S" i "8", ale też potrafi napisać "tęskniłam". Zaczyna ich łączyć ta pierwsza w życiu miłość, pierwsza i najważniejsza, ta najsilniejsza.

To także piękna historia o relacji matki i syna. O tym jak dzieci postrzegają rodziców, a rodzice dzieci. Kiedy chłopiec prosi matkę o napisanie listu, który później postanawia skserować i podrzucić woźnemu, a kiedy woźny oddaje mu ten list po śmierci matki, padają moim zdaniem najpiękniejsze słowa matki do dziecka, że dopóki dziecko będzie kochało i będzie kochane, dopóty będzie spełniało wszelkie nadzieje jakie matka w nim pokłada. Autor pokazał nam, że w relacji rodzica z dzieckiem najważniejsze są te najprostsze chwile, te codzienne rzeczy, których zazwyczaj w ogóle nie dostrzegamy i nie przywiązujemy do nich wagi, to wspólne posiłki, wspólne wieczory, czasem nawet spędzone w milczeniu. Gdy chłopiec był mały, matka czasem nie mogła przyjść na rozdanie świadectw, bo była aż tak zapracowana, bo brała często nadgodziny, aby zarobić na życie. Ale role się odwróciły, gdy ona była już na emeryturze i była staruszką, a on był stażystą i często nie był w stanie przyjechać do niej np na święta czy sylwestra. Tu mamy wiele przemyśleń dotyczących przemijania i wzajemnych relacji w rodzinie. Mamy też motyw ojca, który odchodzi od rodziny. Przez cały czas chłopiec obwinia się, że to przez niego tak się stało, że ojciec nie był zadowolony z syna i dlatego opuścił rodzinę. Dopiero po śmierci matki, chłopak otrzymuje wszystkie listy, które dostawał od ojca, ale matka mu ich nie przekazywała... A zatem nie zawsze wszystko jest takie jak wygląda na pierwszy rzut oka...

To też powieść o przyjaźni jaka łączy naszego złodzieja cieni z kolegą ze szkoły Luciem. Chciałabym mieć właśnie takiego przyjaciela, bo to najprawdziwsza przyjaźń. Zawsze sobie bowiem pomagają, ale gdy sytuacja tego wymaga też potrafią powiedzieć co myślą. Są szczerzy wobec siebie i uczciwi. A będąc też przy Lucu bardzo podobał mi się wątek z wyborem drogi zawodowej Luca. Na początku chłopak ma przejąć piekarnię ojca, dlatego ten uczy go zawodu. Jednak za sprawą naszego bohatera, rodzice Luca pozwalają mu rozpocząć studia medyczne. Jednak po roku Luc i tak wraca do piekarni, wybiera zawód piekarza, bo uważa, że w ten sposób też może pomóc ludziom serwując swoje przepyszne wypieki. A więc przede wszystkim prostota.

Marc Levy pisze dość specyficzne książki, które moim zdaniem nie łatwo zaklasyfikować w jakiekolwiek konkretne ramy. Zawsze dodaje do swojej powieści jakiś element metafizyki lub abstrakcji, który musimy przyjąć za pewnik, na którym bazuje powieść. Ja przeczytałam już kilka jego książek i to uczucie po przeczytaniu jest zazwyczaj podobne - to książki, o których długo nie można zapomnieć, wnikamy w ten stworzony przez Autora świat i długo nie możemy go opuścić. Długo jeszcze myślimy o bohaterach i ich losach. Ja dzisiaj piszę te moje przemyślenia, ale doskonale wiem, że długo jeszcze będą w mojej głowie pojawiać się inne myśli, uczucia na temat tej książki. To fajne, bo nawet po jej przeczytaniu mamy ją w głowie:) To na pewno jedna z tych książek, do których możemy powracać niejeden raz, czytać ją kolejny i za każdym razem znaleźć w niej coś nowego. Bez  wahania sięgnę po kolejne książki tego Autora, a i nabrałam chęci przypomnienia sobie tych co kiedyś, dawno temu miałam przyjemność przeczytać.


Wyzwanie: GRA W KOLORY 










Wyzwanie: CZTERY PORY ROKU
 
 

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

DO TRZECH RAZY ŚMIERĆ - ALEK ROGOZIŃSKI

Róża Krull na tropie
Do trzech razy śmierć || Lustereczko powiedz przecie || ...

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: luty 2017
Liczba stron:328
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Ostatnio cały czas poznaję nowych autorów i jestem bardzo mile zaskoczona, że w większości są to polscy pisarze:) Na trop Alka Rogozińskiego trafiłam dzięki Pani Magdalenie Witkiewicz, która z tego co pamiętam polecała idealne książki na wakacje na portalu lubimyczytac.pl! Informacja z okładki głosi, że to pierwsza część serii komedii kryminalnych. Czy to komedia kryminalna? Zdecydowanie tak. Proza lekka, łatwa, choć ewidentnie widać, że Pan Autor lubi bawić się słowem. Książka jest bowiem przesycona gierkami słownymi. Jest w niej także duży ładunek humoru i uśmiechu.

Róża Krull to autorka powieści kryminalnych. Poznajemy ją w momencie, gdy zajmujący się PR-em jej książek Pepe przekazuje jej wiadomość, że oto zapisał ją na zjazd literatów, gdzie mają wręczyć jej nagrodę. Róża jest totalnie niezadowolona z tego pomysłu, okazuje się, że nie przepada za koleżankami po piórze. Pisarka jednak jedzie na ów zlot, a odbywa się on w starym dworku, urządzonym na styl dawnego pałacyku, z wielkim łożem z baldachimem, meblami zdobionymi motywami liści i girland, pięknymi, bogatymi tkaninami. Dworek jest otoczony zewsząd drzewami i bagnami. A do najbliższego sklepu jest kilka ładnych kilometrów. Podczas uroczystej kolacji dochodzi do tragicznej w skutkach sytuacji - otóż jedna z zaproszonych pisarek zostaje otruta - ktoś wsypał jej cyjanek potasu do wina! I tak zaczyna się śledztwo, które z jednej strony prowadzi komisarz Darski, a z drugiej Róża, której pomagają w tym Pepe, trzy blogerki: Ruda, Ania i Wiola, Betty (ukochana komisarza, ale o tym nikt nie wie) oraz zaprzyjaźniony boy hotelowy Kuba. Szybko po tym zdarzeniu zostaje zamordowana kolejna pisarka - aksamitnym szalem. A już za nią jeden z kelnerów, który przypadkowo pojawił się na linii strzału. We wszystkich trzech przypadkach elementem wspólnym jest czarna róża, którą zabójca pozostawia na miejscu zbrodni.

Wszystkich bohaterów od razu lubimy. Każdy ma z nich swoje konkretne i charakterystyczne cechy, przez co są bardziej wyraziści, ale to przerysowanie nie przeszkadza, a wręcz powiedziałabym, że dodaje im uroku. Róża jest postrzelona, na głowie ma ciągle panujący nieład, po jednym jej wyjeździe za granicę rozeszła się plotka, że bardzo szybko opróżnia hotelowy barek i podrywa nieletnich młodzieńców. Ona sama dementuje owe pogłoski, z różnym niestety skutkiem. Pepe jest zafascynowany gotowaniem i nawet otrzymuje telefon z propozycją pracy u samej Magdy Gessler! Betty i Darski to para, która ciągle prowadzi między sobą gierki słowne nasycone podtekstem seksualnym, ale czytając dialogi między nimi czuje się, że darzą się dużym uczuciem.

Bardzo cieszę się, że miałam przyjemność przeczytania tej książki. To bardzo przyjemnie spędzony czas pozwalający odpocząć i zrelaksować się. Na pewno chcę poznać dalsze przygody Róży Krull i spotkać się z nią i jej przyjaciółmi jeszcze raz. A jeśli ktoś szuka komedii kryminalnej, ma tutaj ją jak w banku!