Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja
Data wydania: maj 2025
Liczba stron: 284
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10
***
Bardzo ciekawy pomysł na fabułę. Otóż głównym bohaterem jest Witold, który nie żyje, zmarł dosłownie parę dni temu. Jest jednak teraz duchem, który siedzi w swoim ulubionym fotelu w domu. Wszystko słyszy i wszystko widzi co się dzieje dookoła niego. Jednak inni nie widzą i nie słyszą jego. I tak jest świadkiem odwiedzin kilku osób, które przychodzą do jego żony: jej przyjaciela księdza Marka, jego rodziców, Prezesa z Henrykiem, pielęgniarki Marty. Gdy pojawiają się te osoby, Witek zaczyna wspominać i opowiada swoje życie. Tak poznajemy najważniejsze wydarzenia z niego. On sam dowiaduje się kilku rzeczy o sobie, których nie wiedział. Zaczyna się także zastanawiać czy on sam był dobrym człowiekiem, co zrobił źle, co chciałby zmienić, czy był szczęśliwy i spełniony...
Autorka pisze w bardzo lekki, humorystyczny sposób, Witold często sobie żartuje, jednak poruszane tematy wcale nie są żartobliwe. Wręcz przeciwnie: zaczynamy zastanawiać się i my nad sensem naszego życia, nad tym jakimi ludźmi jesteśmy i jacy jesteśmy dla innych. Bo okazuje się, że często myślimy jacy inni są dla nas, a nie odwrotnie... Okazuje się też, że część rzeczy robimy, bo inni od nas tego oczekują, np tak Witold został notariuszem, bo jego teść to na nim wymusił, tak Maria nie poszła na studia prawnicze, bo zamiast niej poszedł na nie Witold...
To książka, która zdecydowanie wyróżnia się na tle innych. Jest krótka, czyta się szybko i sprawnie, ale daje dużo do myślenia i zostawia czytelnika z całkiem sporym bagażem przemyśleń...