piątek, 1 stycznia 2021

ŻYCZENIA


 Wszystkiego dobrego w nowym 2021 roku, przede wszystkim duuuużo zdrowia, szczęścia i pomyślności!

 

Rok 2020 był bardzo dziwnym rokiem, ciężkim pod wieloma względami dla każdego z nas. Mam nadzieję, że ten nowy, nadchodzący rok będzie lepszy... oby... 

Ja przede wszystkim chciałam podziewać Wam wszystkim, którzy tu do mnie zaglądają, a od czasu do czasu zostawią parę słów. Niestety moje udzielanie się na blogu i na Waszych blogach zdecydowanie spadło, ale wynika to głównie z braku czasu i możliwości. Choć nie ukrywam, że w wolnej chwili podglądam co Was słychać...  A niektórych odnalazłam też na instagramie:P

Pod względem czytelniczym ten rok był całkiem przyjemny. Kolejny raz poznałam wielu nowych autorów. I to właśnie głównie podglądaniu Waszych blogów:) Łącznie przeczytałam 34 książki. Nie jest to oszałamiająca ilość, ale niestety takie tylko są teraz moje możliwości. Ale trafiłam na książki, które w większości mi się bardzo podobały, z czego jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Zresztą dzięki blogowaniu mój wybór książek jest bardziej świadomy i mniej przypadkowy:) 

Listy najgorszych książek nie będę tworzyć, bo uważam, że jest to kwestia gustu i czasu w jakim czytamy daną lekturę. Za to do książek, które na pewno zostaną ze mną na dłużej należą tytuły poniżej. Ich kolejność jest przypadkowa.

* Trylogia Białego Miasta - Eva Garcia Saenz de Urturi

* "Zasady magii" i "Totalna magia" - Alice Hoffman

* "Listy pełne marzeń" - Magdalena Witkiewicz

* "Molly" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

* "Szóstka wron" i "Królewstwo kanciarzy" - Leigh Bardugo

* "Bez pożegnania" i "Bez przebaczenia" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

* seria Enola Holmes - Nancy Springer

* "Dziewczyna od trawnika" - Dorota Pasek

* "Moje serce w dwóch światach" - Jojo Moyes

* seria Cztery płatki śniegu - Joanna Szarańska 

A w 2021 roku życzę nam wszystkim przede wszystkim zdrowia, resztę jakoś ogarniemy... 

czwartek, 24 grudnia 2020

ŻYCZENIA

 

 
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
wszystkiego najlepszego, 
duuuuuużo zdrowia, serdeczności 
i wielu chwil spędzonych w gronie rodzinnym. 
Oraz wielu książkowych prezentów!

Kasia
Księgozbiór Kasiny

niedziela, 13 grudnia 2020

WŁADCY CZASU - EVA GARCIA SAENZ DE URTURI

Trylogia Białego Miasta
Cisza białego miasta || Rytuały wody || Władcy czasu

Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: luty 2020
Liczba stron: 512
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

"Władcy czasu" to trzecia część trylogii Białego Miasta. 

Tym razem Kraken rozwiązuje sprawę czterech zabójstw, które są łudząco podobne do opisanych w właśnie wydawanej książce "Władcy czasu". Co ciekawe Autor tej powieści jest anonimowy, a wydarzenia w niej opisane dotyczą prawdziwej histori z XII wieku. Sprawa ta jest o tyle trudna, że morderstwa są wyjątkowo okrutne (zatrucie trucizną, która wypala wnętrzności, zamurowanie żywcem czy utopienie w beczce z psem, kotem, kogutem i wężem), dotyczą też dzieci oraz osoby bliskiej Unai. Do tego kolejny raz zagrożone są osoby bliskie inspektorowi. Sprawę utrudnia fakt, że u głównego podejrzanego stwierdzono dysocjacyjne zaburzenie osobowości.

Mamy tu wpleciony bardzo ciekawy zabieg jakim jest umieszczenie jednej powieści w drugiej. Ta równoległa historia jest równie ciekawa, a dzięki niej poznajemy historię roku z jakiego wywodzi się inspektor Kraken. Hrabia Diego don Vela wraca po dwóch latach z misji i dowiaduje się, że został uznany za zmarłego, a jego narzeczona Onneca poślubia jego brata. Nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie tego co się stało, bo okazuje się, że gród zostaje oblężony przez nieprzyjaciela, a jego mieszkańcy wahają się czy mają się poddać czy bronić go za wszelką cenę i czekać na pomoc ze strony króla. 

Książka utrzymana jest w tym samym klimacie co poprzednie części. Możemy więc wprost poczuć tu zapach i atmosferę kraju basków. Autorka tak malowniczo posługuje się piórem, że naszej wyobraźni niewiele pozostaje do zrobienia, aby poczuć zapach, usłyszeć szum czy zobaczyć hiszpańską Vitorię. W fantastyczny sposób mamy wplecione elementy baskijskiej kultury, legendy oraz opisy zabytków.

Ta część to także rozterki wewnętrzne Krakena. Zauważa on bowiem, że jego praca ma ogromny wpływ nie tylko na niego, ale także na jego bliskich. Prawie każdy z jego otoczenia znalazł się już w niebezpieczeństwie i poniósł niewyobrażalną cenę za to, aby on mógł bronić miasta. Książka, i zresztą cały cykl kończy się poważną decyzją jaką podjął Unai, aby móc chronić najważniejsze dla siebie osoby.

Książka ta ma w sobie coś niesamowitego, może to coś z realizmu magicznego?! Napisana jest z wielkim rozmachem, perfekcyjnie i z dbałością o szczegóły, których jest tu naprawdę ogrom. Autorka zapoznaje nas nie tylko z historią i spuścizną kulturową tego kraju, ale także przekazuje nam ogrom wiedzy z dziedziny profilera kryminalnego czy psychiatrii. A dzięki temu lektura ciekawi i skupia uwagę. Przez cały czas analizujemy kto mógł dokonać tych zbrodni, jak i dlaczego. A jest to niewątpliwie atutem dobrze napisanej powieści kryminalnej.

 ***

Wybrane cytaty:

Neurolodzy twierdzą, że kiedy rozwiążesz jakąś zagadkę, w twoim mózgu wydziela się duża ilość dopaminy, która poprawia ci humor. Ja byłem uzależniony od tych momentów olśnienia.

Bądź osobą, którą tylko ty możesz być.

Nie unikał placu zabaw, na którym Tasio go pobił i porwał moją córkę. Jego filozofia normalności, w której wychował mnie i Germana, a teraz wychowywał Debę, zakładała, że żadnych przeciwności losu nie powinno się zmieniać w traumę. 

piątek, 4 grudnia 2020

LISTY PEŁNE MARZEŃ - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 368
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Odkąd mam swojego osobistego bloga, zaczęłam czytać książki świąteczne. Tm samym wkroczyłam w magiczny i bajkowy świat. W tym roku na pierwszy ogień poszła książka Magdaleny Witkiewicz. Dlaczego? Bo jeszcze nigdy nie zawiodłam się na jej książce, a ta świąteczna z tamtego roku "Uwierz w Mikołaja" była naprawdę super:)

Maryla Jędrzejewska ma już siedemdziesiąt lat. Ale dopiero teraz tak naprawdę zaczęła żyć. Przede wszystkim dlatego, że żyje tak jak chce i robi w tym życiu to co chce. A głównym zajęciem Maryli jest przechwytywanie listów do Świętego Mikołaja i pomaganie w przeróżny sposób ich nadawcom. W całym przedsięwzięciu kobiecie pomagają dwaj listonosze: Marcin, któremu Maryla kiedyś również pomogła oraz Janusz, który od lat młodości kocha się w niej, a ona w nim...Pomagają jej również wszyscy ci, którym ona kiedyś też spełniła choć jedno marzenie. Pewnego dnia jednak sytuacja nieco się komplikuje, kiedy Maryla otrzymuje list do siebie z ... prokuratury!

Książkę czyta się bardzo szybko i sprawnie przede wszystkim dzięki krótkim rozdziałom. Każdy z nich dotyczy jednak innych osób w różnym czasie. To taka opowieść poprzeplatana retrospekcjami. I oczywiście listami do Świętego Mikołaja! Strony przewracają się więc same.

To bardzo ciepła i pogodna opowieść o tym, że każdy z nas może czynić dobro. Maryla jest bowiem przykładem osoby, która nie posiada swojej rodziny i swoich dzieci, ale pomaga innym dzieciom. I ta pomoc nie sprowadza się tylko do kupienia prezentów wymienionych w listach. To przede wszystkim próba dostrzeżenia czego dane dziecko potrzebuje,aby móc się dalej rozwijać. Z jednej strony może to być pianino, które pozwoli na rozwijanie talentu muzycznego, a z drugiej może to być możliwość zarobienia pieniędzy na korepetycje z chemii, aby dostać się na medycynę i zostać lekarzem. A na przykład w przypadku Marcina jest to spędzenie "normalnej" wigilii i wpłynięcie na ojca, aby i on się zmienił... Bardzo ciekawym zabiegiem było pokazanie tutaj historii tych dzieci od momentu napisania przez nich listu, spełnienia się danego marzenia oraz ich obecnego życia. Przez to dowiadujemy się jak bardzo działalność Maryli miała wpływ na los tych dzieciaczków. I jak bardzo małe i drobne rzeczy dla nas, mogą mieć ogromny wpływ na kogoś.

Mi bardzo podobała się także historia Maryli i Janusza, która z kolei pokazuje, że nigdy na nic nie jest za późno. I najważniejsze to cieszyć się dniem dzisiejszym i być z tą ukochaną osobą. Ale z drugiej strony niektórych rzeczy nie należy odkładać. I czasem trzeba dać troszkę szczęścia i sobie samemu!

"Listy pełne marzeń" otulają niczym ciepły kocyk, pokazują, że prezenty, choinka i świąteczna atmosfera, to tylko pretekst do czynienia dobra i do pomagania innym. Mówi się, że dobro powraca. Magdalena Witkiewicz zwraca tu uwagę, że jest to efekt niejako kuli śnieżnej: komuś pomogliśmy, a teraz ten ktoś może pomóc kolejnym osobom itd itd itd... Później możemy już być jak Maryla, tylko koordynatorem, poznającym ze sobą osoby, które mogą pomóc sobie nawzajem:) A co najważniejsze, Maryla czyni to bezinteresownie, bo ona przecież nie potrzebuje zbyt wiele... I właśnie o to w tym wszystkich chodzi!

***

Wybrane cytaty: 

 (...) nie żyj tylko dla siebie. Taki człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy. Tak więc najwyższą formą egoizmu jest ... altruizm.

Dobro zawsze wraca. Czasem nieco inaczej, krętymi drogami, naokoło, czasem od innych ludzi, ale wraca zawsze.

Masz dwa wyjścia. Albo spruć, albo zostawić. Naprawienie błędu będzie wymagało od ciebie odrobiny wysiłku. Im szybciej go naprawisz, tym będzie to łatwiejsze. A jeżeli zdecydujesz się zostawić ten błąd, będziesz zawsze żyła ze świadomością, że on jest. Z czasem się przyzwyczaisz do tej myśli, ale może cię drażnić całe życie.

Nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa. Nigdy nie jest za późno, by zaczynać cokolwiek. Nigdy nie jesteśmy za starzy na pewne działania.


 

  

 

środa, 25 listopada 2020

TOTALNA MAGIA - ALICE HOFFMAN

Practical Magic

Zasady magii || Totalna magia

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: styczeń 2020

Liczba stron: 320
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10


* * *

 Po pierwszej części od razu sięgnęłam po drugą. Nie chciałam odrywać się od tego wyjątkowego klimatu jaki stworzyła Autorka.

W "Totalnej magii" główne role dostały Sally i Gillian - wnuczki Vincenta. Jako małe dziewczynki straciły rodziców i trafiły pod opiekę ciotek Jet i Franny. Dorastały więc w bardzo specyficznym domu pełnym magii i niesamowitych, ale i niewytłumaczalnych zdarzeń. Sally okazała się bardzo racjonalna i odpowiedzialna, starała się sama sobie wszystko tłumaczyć w logiczny sposób. Choć niekiedy to tłumaczenie było nieco na siłę. Gillian natomiast była przeciwieństwem siostry. Ciągnęło ją do życia, do chłopaków, co niejeden raz przypłaciła kłopotami. Gillian bardzo szybko postanowiła uciec z domu i rozpoczęła swoją życiową podróż. Sally w pewnym momencie też podjęła decyzję o wyprowadzeniu się od ciotek i rozpoczęciu życia tam gdzie nikt jej nie znał. Z całego serca chciała bowiem prowadzić normalne życie. Wszystko zmienia się, gdy Gillian niespodziewanie przyjeżdża do siostry i prosi ją o pomoc w rozwiązaniu swojego kłopotu na jaki napotkała. 

Druga część jest zdecydowanie bardziej dynamiczna i pełna emocji. Tu nie ma czasu na nudę. A sama końcówka to pełne szaleństwo. Wszystko oczywiście utrzymane jest w klimacie magii, czarów, niewytłumaczalnych zjawisk. Jest mroczno i posępnie. Cały czas nad kobietami z tej rodziny ciąży klątwa, z którą walczyć jest wyjątkowo trudno.

W tej części Autorka porusza również tematy dorastania, akceptacji siebie, poszukiwanie swojej tożsamości i próby zdefiniowania swojej osoby. To także powieści o rodzajach miłości i jej znaczeniu w naszym życiu. Ale jest też poruszony temat straty bliskiej nam osoby i radzenia sobie po tej stracie. I w końcu jest to też opowieść o rodzinie i sile jaka w niej jest. Są bowiem w życiu sytuacje, w których jedynie rodzina może pomóc i zawsze, ale to zawsze można na nią liczyć. Nawet jeśli nam się wydaje inaczej.

Świetnie wykreowane zostały postacie. Każda z tych kobiet jest jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. To indywiduum, który tak właściwie każdy z nas jest. I zasługuje na takie przedstawienie i prezentację. I Sally i Gillian poznajemy z ich punktu widzenia i naprawdę trudno nam jest określić, która postępuje właściwie. Każda z nich jest inna, ale każda ma swoje powody, aby postępować tak jak uważa i są to słuszne powody... I pomimo, że wybrały one dwie różne życiowe drogi, to samo myślenie o miłości miały bardzo podobne - obie bowiem wierzyły, że przeżycie miłości nie jest im dane...

"Totalna magia" to świetna kontynuacja pierwszej części. Mnie wciągnęła w swój niepowtarzalny klimat tajemnic i magicznych zdarzeń. Przenoszona z pokolenia na pokolenie klątwa przeraża i nie daje o sobie zapomnieć przez wiele wiele lat...

poniedziałek, 23 listopada 2020

ZASADY MAGII - ALICE HOFFMAN

Practical Magic

Zasady magii || Totalna magia

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: październik 2019

Liczba stron: 378
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10
 

 
***

Od jakiegoś czasu ta książka mnie bardzo kusiła. Teraz przyszedł czas, gdzie miałam ochotę zagłębić się w świat magii. Po tą książkę sięgnęłam mają tylko ogólny o niej zarys. To co otrzymałam totalnie przerosło moje oczekiwania.  

 Poznajemy rodzinę Owensów, która jest wyjątkową rodziną, gdyż jej członkowie zajmują się magią. Susanna Owens jest przerażona jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać na jej dzieci: Franny, Jet i Vincenta. Każde z nich jest inne i powoli zaczynają odkrywać swoje dotąd skrywane moce. Franny ma krwistoczerwone włosy i fantastycznie "współpracuje" z ptakami i potrafi zjednać sobie każde skrzydlate stworzenie, w końcu nawet doczekała się swojego chowańca - kruka. Jet jest niezmiernie wrażliwa, piękna, a jej darem jest umiejętność czytania w myślach. Vincent z kolei jest charyzmatyczny i potrafi rozkochać w sobie każdą dziewczynę. Pewnego lata odwiedzają w wakacje swoją ciotkę Isabelle, dzięki której zaczynają powoli rozumieć swój dar jaki otrzymali od losu. Zaczynają też poznawać historię swojej rodziny i dowiadują się dlaczego ciąży nad nimi klątwa i jakie to niesie za sobą konsekwencje. Okazuje się bowiem, że nie jest im dane życie z ukochaną osobą, ponieważ każda osoba, którą obdarzą takim uczuciem ginie.

Jest to bardzo wyjątkowa książka. Właściwie magia jest tutaj jedynie tłem do prawdziwej opowieści o poszukiwaniu miłości, o nietolerancji wobec inności, o różnych odcieniach miłości. Pokazuje jak ważne jest to uczucie i jak trudno bez niego żyć. Akcja powieści toczy się niespiesznie przez co mamy czas na delektowanie się nią i refleksje jakie rodzą się podczas czytania. To wszystko sprawia, że książka jest wyjątkowo nostalgiczna i sentymentalna. To także książka o poszukiwaniu samego siebie i swojego "ja" i określeniu swojej tożsamości.

Bardzo mocnym elementem tej powieści są jej bohaterowie. Każde z rodzeństwa jest inne, ale stanowi wielką indywidualność, jest niepowtarzalne i ma swoją aurę wokół siebie. Mi nawet trudno powiedzieć, czy któreś z nich polubiłam bardziej. Wszyscy bowiem po części skradli moje serce i każdemu z nich kibicowałam do samego końca. 

Czary, niewytłumaczalne zjawiska, zaklęcia, różnego rodzaju rytuały i sporządzane mikstury nadają niesamowity i niepowtarzalny klimat opowieści. Lektura przyniosła mi wiele naprawdę niesamowitych wrażeń. I co tu dużo mówić: od razu sięgnęłam po tom drugi!

***

Wybrane cytaty: 
 
Nie rozumiała, że kiedy naprawdę kogoś kochasz i ten ktoś kocha ciebie, razem rujnujecie sobie życie. To nie jest klątwa, to jest życie, dziewczyno. Wszyscy odejdziemy, wszyscy obrócimy się w proch, ale nasza miłość przetrwa.
 
Teraz może być ostrożna, jeśli właśnie tego chce, ale wiem z doświadczenia, że miłość jest jak pociąg, który pędzi z pełną szybkością, czy tego chcesz, czy nie, więc równie dobrze możesz się cieszyć przejażdżką. Jeśli próbujesz tego unikać, tylko pogarszasz sytuację. Co ma się stać, to się stanie.

Nie trać czasu, kiedy jest ktoś, kogo kochasz.

poniedziałek, 2 listopada 2020

MOLLY - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA


Wydawnictwo:
BURDA KSIĄŻKI
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 416
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

"Molly" to książka, na którą długo czekałam. Bardzo lubię powieści Pani Agnieszki i wiem, że są to pewniaki i mogę po nie sięgać tylko wtedy jak mam wolny wieczór, bo nie sposób ich odłożyć nawet na sekundę. Tej byłam ogromnie ciekawa ze względu na tytułową postać: czyż "bad girl" nie brzmi intrygująco? a może "femme fatale"?!

Ale zacznijmy od początku. Melania Tarczyńska, 21-letnia dziewczyna, piękna, zgrabna, ale i inteligentna, mająca niewyparzony język, a do tego mająca jeszcze dość niespotykaną i nieco ekstrawagancką pasję: "pożyczania" sobie najlepiej szybkich i drogich aut. Molly to dziewczyna, która wiele już w swoim życiu przeszła: śmierć matki, ojca w więzieniu, dom dziecka, a później jeszcze mniej przyjazne rodziny zastępcze. Na swojej drodze spotkała Robsona, który stał się dla niej wszystkim: starszym przyrodnim bratem, ojcem, opiekunem, obrońcą, ale i pierwszą miłością. Zawsze mogła na niego liczyć i oboje wspierali się jak tylko mogli. Dla Molly liczyć się tylko chwila tu i teraz, chce się bawić, potańczyć w klubie, a od czasu do czasu "pożyczyć"szybki samochód i poszaleć nim na drogach. Pewnego dnia spotyka jednak w klubie Wiktora Tuli. Oboje pamiętają się jeszcze z dzieciństwa. Wiktor jest teraz spokojnym, rozważnym businessmanem i prezesem w firmie odziedziczonej po ojcu. To na pozór przypadkowe spotkanie w klubie wpłynie na losy tej dwójki i od tej chwili będziemy świadkami przemiany zarówno u Molly, jak i u Wiktora...

Dla mnie postać Molly jest fantastyczna. Bardzo byłam ciekawa jak wypadnie jej kreacja, bo wydawało mi się, że jej stworzenie wcale nie należało do łatwych. Melania jest z jednej strony zadziorna, pewna siebie, wie jak używać sarkazm i ironii, a z drugiej strony okazuje się niewątpliwie wrażliwą i kruchą dziewczyną. I tutaj właściwie książka ta nabiera głębszego wymiaru. Poznajemy bowiem dziewczynę, która poprzez lata samotności i tułanjia się po domach zastępczych stworzyła skorupę wokół siebie, nauczyła się liczyć sama na siebie. A tu nagle zjawia się ktoś, kto próbuje tą skorupę zburzyć. Molly marzy o tym, żeby mu zaufać, jednak boi się, bo co będzie jeśli on zawiedzie, oszuka, zostawi?! Czy wtedy ona będzie w stanie się po tym pozbierać?

Wiktor natomiast wydaje się tutaj jedynie tłem dla Molly. Ale jakie to tło! Poza tym obie te postacie najlepiej rozkwitają w połączeniu ze sobą! I to właśnie jest prawdziwa magia tej powieści. Każde z nich fantastycznie wpływa na to drugie i okazuje się, że wydobywają z siebie te najbardziej skrywane cechy. 

I w końcu mamy Robsona, człowieka równie zagubionego i skrzywdzonego przez los jak Molly. W pewnym momencie troszkę zagubiłam się w wzajemnej relacji Robsona i Molly. Ale wraz z upływem stron przekonałam się i do niego, a kontakt pomiędzy tą dwójką jest tak skomplikowany jak życie w jakim przyszło im razem żyć...

Tym razem Pani Agnieszka dała nam świetne połączenie sensacji z wątkiem romantycznym. I moim zdaniem zrobiła to wyjątkowo intrygująco i niesztampowo. Nie ma tu banalnych rozwiązań, a wszystko jest w utrzymane w dobrym smaku! Pierwsze skrzypce grają tu oczywiście emocje, których jest całe mnóstwo i prowadzą czytelnika z jednej strony przez uśmiech, a z drugiej przez wzruszenie. Ale są i momenty, gdzie na chwilę wstrzymujemy oddech przed tym co za chwilę ma się wydarzyć: czy uda się? czy da radę? i co on/ona na to?! Poza tym ja wnioskuje o ekranizację "Molly"!