środa, 25 listopada 2020

TOTALNA MAGIA - ALICE HOFFMAN

Practical Magic

Zasady magii || Totalna magia

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: styczeń 2020

Liczba stron: 320
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10


* * *

 Po pierwszej części od razu sięgnęłam po drugą. Nie chciałam odrywać się od tego wyjątkowego klimatu jaki stworzyła Autorka.

W "Totalnej magii" główne role dostały Sally i Gillian - wnuczki Vincenta. Jako małe dziewczynki straciły rodziców i trafiły pod opiekę ciotek Jet i Franny. Dorastały więc w bardzo specyficznym domu pełnym magii i niesamowitych, ale i niewytłumaczalnych zdarzeń. Sally okazała się bardzo racjonalna i odpowiedzialna, starała się sama sobie wszystko tłumaczyć w logiczny sposób. Choć niekiedy to tłumaczenie było nieco na siłę. Gillian natomiast była przeciwieństwem siostry. Ciągnęło ją do życia, do chłopaków, co niejeden raz przypłaciła kłopotami. Gillian bardzo szybko postanowiła uciec z domu i rozpoczęła swoją życiową podróż. Sally w pewnym momencie też podjęła decyzję o wyprowadzeniu się od ciotek i rozpoczęciu życia tam gdzie nikt jej nie znał. Z całego serca chciała bowiem prowadzić normalne życie. Wszystko zmienia się, gdy Gillian niespodziewanie przyjeżdża do siostry i prosi ją o pomoc w rozwiązaniu swojego kłopotu na jaki napotkała. 

Druga część jest zdecydowanie bardziej dynamiczna i pełna emocji. Tu nie ma czasu na nudę. A sama końcówka to pełne szaleństwo. Wszystko oczywiście utrzymane jest w klimacie magii, czarów, niewytłumaczalnych zjawisk. Jest mroczno i posępnie. Cały czas nad kobietami z tej rodziny ciąży klątwa, z którą walczyć jest wyjątkowo trudno.

W tej części Autorka porusza również tematy dorastania, akceptacji siebie, poszukiwanie swojej tożsamości i próby zdefiniowania swojej osoby. To także powieści o rodzajach miłości i jej znaczeniu w naszym życiu. Ale jest też poruszony temat straty bliskiej nam osoby i radzenia sobie po tej stracie. I w końcu jest to też opowieść o rodzinie i sile jaka w niej jest. Są bowiem w życiu sytuacje, w których jedynie rodzina może pomóc i zawsze, ale to zawsze można na nią liczyć. Nawet jeśli nam się wydaje inaczej.

Świetnie wykreowane zostały postacie. Każda z tych kobiet jest jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. To indywiduum, który tak właściwie każdy z nas jest. I zasługuje na takie przedstawienie i prezentację. I Sally i Gillian poznajemy z ich punktu widzenia i naprawdę trudno nam jest określić, która postępuje właściwie. Każda z nich jest inna, ale każda ma swoje powody, aby postępować tak jak uważa i są to słuszne powody... I pomimo, że wybrały one dwie różne życiowe drogi, to samo myślenie o miłości miały bardzo podobne - obie bowiem wierzyły, że przeżycie miłości nie jest im dane...

"Totalna magia" to świetna kontynuacja pierwszej części. Mnie wciągnęła w swój niepowtarzalny klimat tajemnic i magicznych zdarzeń. Przenoszona z pokolenia na pokolenie klątwa przeraża i nie daje o sobie zapomnieć przez wiele wiele lat...

poniedziałek, 23 listopada 2020

ZASADY MAGII - ALICE HOFFMAN

Practical Magic

Zasady magii || Totalna magia

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: październik 2019

Liczba stron: 378
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10
 

 
***

Od jakiegoś czasu ta książka mnie bardzo kusiła. Teraz przyszedł czas, gdzie miałam ochotę zagłębić się w świat magii. Po tą książkę sięgnęłam mają tylko ogólny o niej zarys. To co otrzymałam totalnie przerosło moje oczekiwania.  

 Poznajemy rodzinę Owensów, która jest wyjątkową rodziną, gdyż jej członkowie zajmują się magią. Susanna Owens jest przerażona jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać na jej dzieci: Franny, Jet i Vincenta. Każde z nich jest inne i powoli zaczynają odkrywać swoje dotąd skrywane moce. Franny ma krwistoczerwone włosy i fantastycznie "współpracuje" z ptakami i potrafi zjednać sobie każde skrzydlate stworzenie, w końcu nawet doczekała się swojego chowańca - kruka. Jet jest niezmiernie wrażliwa, piękna, a jej darem jest umiejętność czytania w myślach. Vincent z kolei jest charyzmatyczny i potrafi rozkochać w sobie każdą dziewczynę. Pewnego lata odwiedzają w wakacje swoją ciotkę Isabelle, dzięki której zaczynają powoli rozumieć swój dar jaki otrzymali od losu. Zaczynają też poznawać historię swojej rodziny i dowiadują się dlaczego ciąży nad nimi klątwa i jakie to niesie za sobą konsekwencje. Okazuje się bowiem, że nie jest im dane życie z ukochaną osobą, ponieważ każda osoba, którą obdarzą takim uczuciem ginie.

Jest to bardzo wyjątkowa książka. Właściwie magia jest tutaj jedynie tłem do prawdziwej opowieści o poszukiwaniu miłości, o nietolerancji wobec inności, o różnych odcieniach miłości. Pokazuje jak ważne jest to uczucie i jak trudno bez niego żyć. Akcja powieści toczy się niespiesznie przez co mamy czas na delektowanie się nią i refleksje jakie rodzą się podczas czytania. To wszystko sprawia, że książka jest wyjątkowo nostalgiczna i sentymentalna. To także książka o poszukiwaniu samego siebie i swojego "ja" i określeniu swojej tożsamości.

Bardzo mocnym elementem tej powieści są jej bohaterowie. Każde z rodzeństwa jest inne, ale stanowi wielką indywidualność, jest niepowtarzalne i ma swoją aurę wokół siebie. Mi nawet trudno powiedzieć, czy któreś z nich polubiłam bardziej. Wszyscy bowiem po części skradli moje serce i każdemu z nich kibicowałam do samego końca. 

Czary, niewytłumaczalne zjawiska, zaklęcia, różnego rodzaju rytuały i sporządzane mikstury nadają niesamowity i niepowtarzalny klimat opowieści. Lektura przyniosła mi wiele naprawdę niesamowitych wrażeń. I co tu dużo mówić: od razu sięgnęłam po tom drugi!

***

Wybrane cytaty: 
 
Nie rozumiała, że kiedy naprawdę kogoś kochasz i ten ktoś kocha ciebie, razem rujnujecie sobie życie. To nie jest klątwa, to jest życie, dziewczyno. Wszyscy odejdziemy, wszyscy obrócimy się w proch, ale nasza miłość przetrwa.
 
Teraz może być ostrożna, jeśli właśnie tego chce, ale wiem z doświadczenia, że miłość jest jak pociąg, który pędzi z pełną szybkością, czy tego chcesz, czy nie, więc równie dobrze możesz się cieszyć przejażdżką. Jeśli próbujesz tego unikać, tylko pogarszasz sytuację. Co ma się stać, to się stanie.

Nie trać czasu, kiedy jest ktoś, kogo kochasz.

poniedziałek, 2 listopada 2020

MOLLY - AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA


Wydawnictwo:
BURDA KSIĄŻKI
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 416
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

"Molly" to książka, na którą długo czekałam. Bardzo lubię powieści Pani Agnieszki i wiem, że są to pewniaki i mogę po nie sięgać tylko wtedy jak mam wolny wieczór, bo nie sposób ich odłożyć nawet na sekundę. Tej byłam ogromnie ciekawa ze względu na tytułową postać: czyż "bad girl" nie brzmi intrygująco? a może "femme fatale"?!

Ale zacznijmy od początku. Melania Tarczyńska, 21-letnia dziewczyna, piękna, zgrabna, ale i inteligentna, mająca niewyparzony język, a do tego mająca jeszcze dość niespotykaną i nieco ekstrawagancką pasję: "pożyczania" sobie najlepiej szybkich i drogich aut. Molly to dziewczyna, która wiele już w swoim życiu przeszła: śmierć matki, ojca w więzieniu, dom dziecka, a później jeszcze mniej przyjazne rodziny zastępcze. Na swojej drodze spotkała Robsona, który stał się dla niej wszystkim: starszym przyrodnim bratem, ojcem, opiekunem, obrońcą, ale i pierwszą miłością. Zawsze mogła na niego liczyć i oboje wspierali się jak tylko mogli. Dla Molly liczyć się tylko chwila tu i teraz, chce się bawić, potańczyć w klubie, a od czasu do czasu "pożyczyć"szybki samochód i poszaleć nim na drogach. Pewnego dnia spotyka jednak w klubie Wiktora Tuli. Oboje pamiętają się jeszcze z dzieciństwa. Wiktor jest teraz spokojnym, rozważnym businessmanem i prezesem w firmie odziedziczonej po ojcu. To na pozór przypadkowe spotkanie w klubie wpłynie na losy tej dwójki i od tej chwili będziemy świadkami przemiany zarówno u Molly, jak i u Wiktora...

Dla mnie postać Molly jest fantastyczna. Bardzo byłam ciekawa jak wypadnie jej kreacja, bo wydawało mi się, że jej stworzenie wcale nie należało do łatwych. Melania jest z jednej strony zadziorna, pewna siebie, wie jak używać sarkazm i ironii, a z drugiej strony okazuje się niewątpliwie wrażliwą i kruchą dziewczyną. I tutaj właściwie książka ta nabiera głębszego wymiaru. Poznajemy bowiem dziewczynę, która poprzez lata samotności i tułanjia się po domach zastępczych stworzyła skorupę wokół siebie, nauczyła się liczyć sama na siebie. A tu nagle zjawia się ktoś, kto próbuje tą skorupę zburzyć. Molly marzy o tym, żeby mu zaufać, jednak boi się, bo co będzie jeśli on zawiedzie, oszuka, zostawi?! Czy wtedy ona będzie w stanie się po tym pozbierać?

Wiktor natomiast wydaje się tutaj jedynie tłem dla Molly. Ale jakie to tło! Poza tym obie te postacie najlepiej rozkwitają w połączeniu ze sobą! I to właśnie jest prawdziwa magia tej powieści. Każde z nich fantastycznie wpływa na to drugie i okazuje się, że wydobywają z siebie te najbardziej skrywane cechy. 

I w końcu mamy Robsona, człowieka równie zagubionego i skrzywdzonego przez los jak Molly. W pewnym momencie troszkę zagubiłam się w wzajemnej relacji Robsona i Molly. Ale wraz z upływem stron przekonałam się i do niego, a kontakt pomiędzy tą dwójką jest tak skomplikowany jak życie w jakim przyszło im razem żyć...

Tym razem Pani Agnieszka dała nam świetne połączenie sensacji z wątkiem romantycznym. I moim zdaniem zrobiła to wyjątkowo intrygująco i niesztampowo. Nie ma tu banalnych rozwiązań, a wszystko jest w utrzymane w dobrym smaku! Pierwsze skrzypce grają tu oczywiście emocje, których jest całe mnóstwo i prowadzą czytelnika z jednej strony przez uśmiech, a z drugiej przez wzruszenie. Ale są i momenty, gdzie na chwilę wstrzymujemy oddech przed tym co za chwilę ma się wydarzyć: czy uda się? czy da radę? i co on/ona na to?! Poza tym ja wnioskuje o ekranizację "Molly"!

wtorek, 20 października 2020

OSTATNIA ARYSTOKRATKA - EVZEN BOCEK

Arystokratka
Ostatnia arystokratka || Arystokratka w ukropie || Arystokratka na koniu || Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka


Wydawnictwo: STARA SZKOŁA
Data wydania: styczeń 2015
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

 O tej książce słyszałam już od dawna. Zbierałam się do niej i zbierałam, aż wreszcie przyszedł i na nią odpowiedni moment. 

Opowiada o Marii Kostce, młodej dziewczynie, która wraz ze swoimi rodzicami dowiaduje się, że odziedziczyła zamek Kostka w Czechach. Opowieść zaczyna się, gdy we trójką przeprowadzają się z Ameryki, gdzie obecnie mieszkali, do Czech. Szybko okazuje się jednak, że zamek jest, ale jego finansów praktycznie nie ma. Maria wraz rodzicami szuka więc sposobu, aby te pieniądze zdobyć. Przede wszystkim starają się zwabić na zamek turystów. W całym tym przedsięwzięciu pomagają im Pani Cicha - kucharka i sprzątaczka w jednym, mająca słabość do orzechówki, kasztelan Józef - wyjątkowo leniwy, chodzący w szlafroku oraz niecierpiący turystów i Pan Spock - ogrodnik i hipochondryk. Z zaprzyjaźnionego po sąsiedzku zamku przyjeżdża także Miranda, która stara się im podsuwać bardziej profesjonalne sposoby walki o klienta.

Książka to szereg absurdów z jakimi walczą nasi bohaterowie. Maria okazuje się jedną jedyną rozsądną tu osobą. Reszta mieszkańców Kostki ma swoje "dominujące" cechy, które zakrawają do rangi dziwactw. Moim ulubieńcem był zdecydowanie Józef, który nie mógł zdzierżyć podjęcia jakichkolwiek prób, aby zwabić na zamek turystów, czyli według niego "zło konieczne". 

To opowieść, która pokazuje zderzenie sposobu myślenia amerykańskiego z czeskim.  Poza tym widzimy ciągłe starania, aby zachować choć pozory bycia arystokratą, co tym bardziej wydaje się śmieszne i zabawna. Całość opisana jest w formie zapisków dziennika Marii, która dzień po dniu przedstawia ich życie na zamku.

To bardzo zabawna i humorystyczna lektura, podczas której większość czasu gościł uśmiech na mojej twarzy. Na początku czytania mocno skojarzyła mi się z "Dożywociem" Marty Kisiel, choć ta jest zdecydowanie całkowicie "przyziemną" lekturą:) W kolejce czekają już trzy następne tomy i na pewno po nie sięgnę. To idealna propozycja na lekturę poprawiającą humor!

A warto także zaznaczyć, że autor tejże książki sam jest kasztelanem na zamku w Miloticach:)

***

Wybrane cytaty: 
 
Wszyscy Kostkowie byli katolikami. My też jesteśmy katolikami, ale umiarkowanymi. W Nowym Jorku chodziliśmy do kościoła raz w roku - na mszę, którą ojciec zamawiał za swoich krewnych, ponieważ im to obiecał.
 
Józef ma grypę zawsze, kiedy istnieje zagrożenie, że musiałby coś zrobić. 
 
Dwa miesiące po ukończeniu budowy Kostkę zdobyli rycerze zakonu krzyżackiego. Potem Kostkę zdobywał praktycznie każdy, kto akurat koło niej przechodził.
 
Jeśli ktoś chciałby wyrobić sobie pogląd o arystokracji u schyłku XX wieku i jako jej typowego przedstawiciela wybrałby mojego ojca, musiałby stwierdzić, że szlachcic większość czasu spędza na uczeniu psów aportowania papuci i żyje w permanentnym strachu przed komornikiem.
 
Józef sądzi, że artysta fotografik to równie bezsensowne połączenie słów jak na przykład artysta motorniczy. W jego opinii bluźnierstwem jest mówienie o sztuce w przypadku czynności, która nie wymaga nic oprócz sprawnego palca wskazującego.

piątek, 9 października 2020

ADWOKAT DIABŁA - ANDREW NEIDERMAN

Wydawnictwo: VESPER
Data wydania: lipiec 2019
Liczba stron: 336
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

***

Większość z nas pewnie zna już tą historię. Przede wszystkim ze względu na jej ekranizację z Keanu Reeves i Al Pacino w rolach głównych. Ja jednak lubię poznać też wersję książkową. I często to właśnie po nią sięgam najpierw. Tu było jednak odwrotnie...

Głównym bohaterem jest młody, wspaniale zapowiadający się adwokat Kevin Taylor. Pewnego razu podejmuje się (wbrew swoim przełożonym) dość nietypowej sprawy: obrony nauczycielki oskarżonej o molestowanej nastoletniej uczennicy. Przygotowując się do sprawy, Kevin zbiera informacje nie tylko o ofierze, ale i o swojej klientce. Szybko też dochodzi do wniosku, że jest ona winna. Nie przeszkadza mu jednak to, i nadal ją broni. A broni ją do tego stopnia, że nie zważa ani na krzywdę dziewczynki, ani na konsekwencje jakie niesie za sobą uwolnienie pedofila. Dla Kevina w tym momencie najważniejsze są własne ambicje i spełnienie zawodowe. Po tej sprawie dostaje propozycję pracy w wielkiej i odnoszącej sukcesy kancelarii John Milton i Wspólnicy, która specjalizuje się w prawie karnym. Kevin na wstępnie dostaje nie tylko piękny gabinet, ale i mieszkanie, a właściwie apartament, na Manhattanie. Od razu przeprowadzają się tam z żoną Miriam. Mieszkanie to wprost spełnienie ich marzeń, jest tam wszystko czego potrzebują, a nawet i więcej. Do tego Miriam szybko zaprzyjaźnia się z żonami innych adwokatów spółki Pana Miltona, a te wciągają ją w wystawne życie towarzyskie. Z czasem jednak dochodzi do coraz to nowych zdarzeń, które zaczynają wzbudzać w Kevinie wątpliwości. 

Ta książka to prawdziwy majstersztyk. Jest dopracowana w każdym szczególe. Tu nie ma scen przypadkowych. Wszystko jest na swoim miejscu, akcja prowadzona jest równomiernie, więc książkę czyta się bardzo sprawnie i przyjemnie. A bohaterowie wykreowani są fantastycznie i wyjątkowo realistycznie. Każdy z nich posiada niejako swoją aurę. Czasem podczas czytania miałam nawet wrażenie, że są oni bohaterami, którzy mają do odebrania swoją konkretną rolę do jakiej zostali przeznaczeni. To wszystko wpływa bardzo mocno na sam klimat książki, a tu z każdą przeczytaną stroną atmosfera robi się coraz bardziej duszna, gęstniejąca i mroczna...

Jest tu też wiele ukrytych symboli, jak chociażby imię i nazwisko samego Pana Miltona. Wiele z tych symboli wyjaśnia i przybliża czytelnikowi sam tłumacz w posłowiu książki. I te parę stron od niego są równie ciekawe jak sama powieść. Nawet samo zakończenie jest symboliczne i wyjątkowo wymowne. Ale i przez to po prostu genialne.

A podczas czytania niejednokrotnie sami zastanawiamy się co my byśmy zrobili będąc na miejscu Kevina. Czy bylibyśmy w stanie stłumić własne sumienia, aby osiągnąć wyznaczony cel?! No ile bylibyśmy w stanie zaprzedać swoją duszę?! A jeśli tak, co jak byśmy się z tym czuli? Ta powieść pobudza w nas potrzebę zdefiniowania swojego, własnego systemu wartości jakim kierujemy się w życiu. Na ile jesteśmy skłonni poświęcić swoje spokojne sumienie na rzecz osiągnięcia zwycięstwa, poczucia jego triumfu czy wzbogacenia się.


***

Wybrane cytaty: 

Gdy przychodzi co do czego, Kevin, ludzie wybierają to, co dla nich najkorzystniejsze. Ideały, zasady, nieważne jak to nazwiemy, nie mają znaczenia w ostatecznych rozrachunku.

Gdy w grę wchodzi prawo, sumienie to jedynie zbędny balast.

niedziela, 6 września 2020

WŁAM SIĘ DO MÓZGU - RADEK KOTARSKI

Wydawnictwo: ALTENBERG
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 300
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

***

Nauka zawsze mnie ciekawiła. Bardzo chętnie chodziłam i do szkoły i na studia. I nie jest tajemnicą, że musimy uczyć się przez całe życie, a nie tylko w szkole. Postęp technologiczny jest tak szybki, że swoją wiedzę musimy uaktualniać cały czas. Do tego zmiany wszelkich przepisów w naszym świecie wymuszają na nas zaznajamianie się z nimi, jeśli chcemy nadal pracować (a właściwie w każdym zawodzie zmiany następują wyjątkowo szybko). 

Ta książka to nie beletrystyka, a swego rodzaju poradnik o nauce. A dokładnie o tym jak się uczyć! Szkoda, że nie miałam możliwości przeczytania tej książki w szkole średniej! Choć powiem szczerze, że wiele z tych metod stosowałam, nawet o nich nie wiedząc... W książce są one zebrane, uszeregowane i odpowiednio nazwane. 

Każdy rozdział dotyczy innej z metod. Dla mnie są one opisane bardzo ciekawie i plastycznie poprzez wiele ciekawych przykładów, dzięki którym łatwiej je zapamiętać i później skojarzyć. Poza tym każdy z rozdziałów kończy się podsumowaniem najważniejszych założeń, które warto zapamiętać, aby stosować daną metodę.

Książka zawiera wiele dygresji związanych z prywatnym życiem Radka Kotarskiego. To być może nie spodoba się części osób. Mi raczej nie przeszkadzało. Poza tym na swoim przykładzie Autor opisuje zastosowanie danych metod. Co moim zdaniem ułatwia zobrazowanie sobie danego zagadnienia.

Ciekawa, interesująca książka. Ja jej już w większym zakresie nie zastosuję, bo jestem po studiach (chociaż nigdy nie wiadomo - człowiek uczy się przez całe życie)... Aczkolwiek na początku września, wraz z pierwszym dzwonkiem w szkole będę w stanie podpowiedzieć niektóre najciekawsze pomysły mojemu dziecku:) Bo doskonale zdaję sobie sprawę, że uczyć też trzeba się nauczyć!

czwartek, 27 sierpnia 2020

KOCHANIE, WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE - NATALIA SOŃSKA

 Jagodowa miłość
Cała przyjemność po mojej stronie || Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić? || Zacznijmy jeszcze raz || Zawsze możesz na mnie liczyć || Kochanie, wszystko będzie dobrze

Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data wydania: lipiec 2020
Liczba stron: 328
Moja bardzo subiektywna ocena: 7/10

***

To już piąta i ostatnia część jagodowej serii. I moim zdaniem jest to najlepsza część z tej serii!

Jagoda zaczyna wreszcie prowadzić "Słodką" na własny rachunek. Nie zapomina oczywiście o udoskonalaniu oferty ciast i ciasteczek. Jak tylko może stara się eksperymentować w kuchni i wymyślać coraz to nowe wypieki. Pomysł z rozbudową wnętrza cukierni też nabiera coraz realniejszych kształtów.  Za to w życiu prywatnym Jagody dzieje się znacznie więcej. Wreszcie pogodzili się z Tomaszem (trochę drażniła mnie ta forma imienia, czemu nie zwyczajnie Tomek?!), wyjaśnili sobie wszystkie nieporozumienia związane z niemówieniem sobie prawdy i obiecali, że od teraz będą ze sobą szczerzy. Bo tajemnice i niedomówienia nie sprzyjają tworzeniu poważnego związku. Jednak ciągle koło nich pojawiają się inne, nieułatwiające niczego osoby jak Paulina, Teodor czy były mąż Jagody... Jagoda także próbuje rozwikłać zagadkę swoich rodziców i swojego pochodzenia.

 Według mnie, ta część była najlepszą ze wszystkich. Dlaczego? Najbardziej dynamiczna, najwięcej się tu działo i co ważne - wszystkie wątki zostały wyjaśnione i zakończone. Pani Natalia Sońska bardzo subtelnie i z wyczuciem przedstawia nam tą historię. Dlatego jest to świetna książka na lekkie, odprężające popołudnie lub wieczór. Jest to opowieść dająca ciepło i pozwalająca odzyskać wewnętrzny spokój. 

 Ta część porusza jeszcze kwestię uczuć jakie czujemy do naszych rodziców. Czy prawdziwi rodzice to ci, którzy nas wychowali czy ci, którzy są naszymi biologicznymi rodzicami? Czy ważne jest to kiedy nam powiedzą prawdę i czy w ogóle? Czy jest na to dobry czas, aby przekazać dziecku taką informację?

To wprawdzie ostatnia część tego cyklu, ale moim zdaniem, to dobrze. Nawet i tak za dużo było tych części. Takie historie lubię czytać, ale gdy nie są aż tak mocno rozciągnięte. Poza tym teraz czekam na kolejny, nowy cykl:)