sobota, 31 grudnia 2022

TELEFON OD MIKOŁAJA - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: Wydawnictwo FLOW
Data wydania: listopad 2022
Liczba stron: 384
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10 

Czyta: Mikołaj Krawczyk


***

"Telefon od Mikołaja" to moja pierwsza przeczytana książka świąteczna w tym roku. Pani Magdalena Witkiewicz nigdy nie zawodzi, więc tym razem nie mogło być inaczej!

W tej książce spotykamy niektórych bohaterów z książki "Uwierz w Mikołaja". Jednak znajomość poprzedniej części naprawdę nie jest potrzebna.

Wincentyna czeka na telefon od Mikołaja, jej ukochany kiedyś ją opuścił i obiecał, że zadzwoni, jednak do tej chwili tego nie uczynił. A minęło naprawdę sporo lat...Tuż przed świętami postanawia, że wyjedzie na święta. A ponieważ zawsze wyjeżdżała z dziećmi, to teraz postanowiła, że mają już tych 90+ lat wyjedzie wreszcie sama! Celem stał się dom seniora Happy End!

Dorota to nauczycielka, matka i żona. Przeżywa jednak właśnie kryzys. W domu czuje się przede wszystkim zapomniana i niedoceniana. Gdy przez przypadek słyszy, że najbliżsi nie mają dla niej nawet świątecznego prezentu, Dorota wychodzi bez słowa z domu...

Maciej, to samotnie wychowujący córki ojciec. Stara się być perfekcyjny w każdym calu. Ciągle walczy ze swoją byłą żoną, która ma zdecydowanie inne priorytety w życiu niż on... Ich córki Pola i Marta pomagają mu ją mogą i starają się go wspierać, choć z czasem i one same potrzebują pomocy, zwłaszcza starsza Pola...

A wszystko to dzieje się w przedświątecznym czasie, a w tle słychać "księżycową audycję" Klemensa Wiśniowieckiego!

Świąteczne książki Pani Magdaleny Witkiewicz mają wszystko to co, potrzebują mieć: klimat, ciepło, powodują, że od razu robi się miło i pokrzepiająco na sercu. I ta powieść nie odbiega od tych standardów: jest wzruszająca, nostalgiczna, melancholijna. Idealna przed świętami i w trakcie świąt! Wystarczy tylko zacząć i dać się ponieść tej cudownej bożonarodzeniowej atmosferze...

piątek, 23 grudnia 2022

IT'S SNOWTIME - ANITA CHRZĄSZCZ

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: listopad 2022
Liczba stron: 340
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10 


***

"It's snowtime" to debiut literacki Anity Chrząszcz. Ale ja już wiem, że po następną jej książkę muszę też koniecznie sięgnąć.

Kornelia, to młoda kobieta, która właśnie dowiaduje się, że jej chłopak, z którym mieszkała, zdradza ją. Roni postanawia wyprowadzić się do domku na odludziu. Jej sąsiadem jest jednak Kamil, jej przyjaciel z dzieciństwa. Oboje odwiedzają się nawzajem, często grają z karty albo planszówki, ale wspierają się także w swoich zawodowych trudnościach. Kornelia jest pisarką i musi napisać kolejną powieść, a totalnie nie ma weny. Kamil za to jest pośrednikiem w wynajmie i sprzedaży nieruchomości, a ostatnimi czasy też zawisły nad nim czarne chmury...

To fantastyczna, prześmieszna opowieść o dwójce przyjaciół. Ich przepychanki słowne były genialne, a poczucie humoru, używanie ironii i sarkazmu idealnie wpasowało się w moje! Perypetie Roni z upierdliwym redaktorem, panikującą Mamą czy niewiernym hydraulikiem były zabawne, potrafiły rozbawić mnie do łez. A wsparcie Kamila było rewelacyjne i czytając ciągle czekałam na ich wspólne rozmowy przy herbatce z rumem:)   

Książka idealna na odstresowanie i pośmianie się. Oczywiście w zimowym klimacie, który niejednokrotnie nasi bohaterowie odczuwali podczas odśnieżania:) I na pewno będę wypatrywać kolejnych książek Autorki!

***

Wybrane cytaty:

Dorosłość zaczyna się wtedy, gdy idziesz spać nie dlatego, że chcesz, tylko dlatego, że musisz.

Weź się ogarnij, bo twoje życie nie zaczeka i kopniesz w kalendarz w najbardziej idiotyczny sposób, na jaki cię stać! Będziesz pośmiewiskiem w niebie! 

(...) jak poniedziałek idzie za dobrze, to wtorek już zaciera ręce. 

piątek, 16 grudnia 2022

CÓRKA GENERAŁA - MAGDALENA WITKIEWICZ

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: luty 2022
Liczba stron: 382
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10 


***

Książki Magdaleny Witkiewicz są dla mnie totalnymi pewnikami. I tu nie było inaczej. A historię tą przeczytałam jednym tchem.

Jest tutaj kilku głównych bohaterów. Historia zaczyna się od Elise, czyli tytułowej córki generała. Generała von Hummel, Niemca zafascynowanego ideologią Hitlera. Elise najpierw przyjaźni się z Andrzejem, Haliną i Józkiem, a później zakochuje w Andrzeju Taperze. Niestety ojciec nie akceptuje ich relacji, zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się widmo wojny... 

Jest to książka inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. I to sprawia, że całkiem inaczej patrzymy na tą powieść. Poza tym dotyka ona tematu wojny, a ja czytając książki o wojnie zawsze z tylu głowy mam myśl, że przecież takich historii było mnóstwo...

"Córka generała" to bardzo wzruszająca opowieść o młodych ludziach, których młodość i pierwsze lata dorosłości przypadły na lata wojny. O ich miłości, przyjaźni, wspólnym życiu. Autorka pokazuje jak bardzo ludzie byli bezradni wokół tego co się działo (na niektóre sprawy nie mieli w ogóle żadnego wpływu), ale z drugiej strony jak bardzo potrafili być zaradni i sobie wzajemnie pomagali. To pokrzepiająca historia, która pozwala uwierzyć w drugiego człowieka oraz w to, że po każdej burzy wyjdzie słońce.

Magdalena Witkiewicz opisuje tu także Wolne Miasto Gdańsk i jego mieszkańców w tamtych dramatycznych latach. Przedstawia jak sobie radzili i próbowali przetrwać.

***

Wybrane cytaty:

Kiedyś jeszcze będzie pięknie. Niebo będzie tak samo niebieskie, słońce tak samo będzie raziło w oczy. Trawa pozostanie zielona. Wiatr będzie nadal rozwiewał nam włosy i tak samo będziemy się denerwować, gdy zacznie padać deszcz, a my nie weźmiemy parasola. 

Cieszmy się chwilą, codziennością. Każdym dniem. I żyjmy tak, jakby jutra miało nie być. 

Zawsze w życiu jest coś za coś. I dlatego chyba nie ma sensu się zastanawiać nad wyborami, których nigdy nie mieliśmy szansy dokonać. Życie jest tak pomyślane, że decyzje podejmujemy tylko raz. Gdy wybierzemy złą drogę i pobłądzimy w lesie, możemy zawrócić, ale przy wyborze drogi życiowej jest nieco inaczej". 

Kiedy dzieje się coś złego, trzeba dać sobie chwilę na cierpienie, a później podnieść dumnie głowę i ruszyć do przodu. 

Kolejny raz trudno jest zaufać, gdy ktoś nas wcześniej zawiódł. 


 

LILIE - MIECZYSŁAW GORZKA

Cienie przeszłości
Martwy sad || Iluzja || Totentanz || Lilie
 

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: październik 2022
Liczba stron: 483
Moja bardzo subiektywna ocena: 9/10

Czyta: Filip Kosior

*** 

"Lilie" to czwarty tom serii "Cienie przeszłości" o nadkomisarzu Marcinie Zakrzewskim. Tym razem policjant prowadzi śledztwo zaginięcia doktora Jakuba Bernatowicza, lekarza mającego prywatną klinikę ginekologiczną i mieszkającego z żoną w domu niedaleko bagien. Okazuje się, że Bernatowicz chwilę przed zaginięciem pokłócił się z żoną, a tematem kłótni były jego kochanki...Poza tym w pościgu za pewnym wojskowym Zakrzewski trafia na ciała zamordowanych kobiet. Równolegle inny policjant z lokalnej komendy zaczyna drążyć sprawę sprzed lat, gdzie pewien człowiek został skazany za gwałt na swojej ukochanej, a teraz ów policjant zaczyna domniemywać, że był on skazany niesłusznie. Czy Bestia nadal grasuje i morduje kobiety? Kto nią jest? Jaki ma ona związek z wojskiem i czy jest powiązana ze sprawą sprzed lat ?!

Kolejny fantastyczny kryminał spod pióra Pana Mieczysława Gorzki. Będę się powtarzać i kolejny raz napiszę, że to rasowy kryminał, który ma wszystko co powinien zawierać. Sprawa jest zawiła, pogmatwana, ma naprawdę wiele wątków, ale Autor genialnie je łączy, spina misternie w całość. Widać, że wszystko ma tu dopracowane i przemyślane od samego początku. Nie ma tu przypadkowych scen i chaotycznie podawanych informacji. Akcja toczy się równomiernie, nie ma wzlotów i upadków, cały czas bowiem trzyma w napięciu.

W tej części mamy nieco mniej życia prywatnego Marcina Zakrzewskiego, jest ono tylko nieznacznie nakreślone. Chociaż Autor pokazuje nam jak bardzo praca policjanta wpływa na życie Marcina, jak on i jego podejście do wielu spraw się zmienia na przestrzeni lat i pod wpływem prowadzonych przez niego spraw.

Mnie, jak zwykle, urzekł niesamowity klimat tej historii. Jest mroczno, duszno, zimno. Położenie domu Bernatowiczów na skraju lasów, tuż przy bagnach robi naprawdę dużo roboty. Do tego niesamowity głos Filip Kosiora i mamy duet idealny! A ja w większości tej historii słuchałam w drodze do pracy, bardzo wczesnym rankiem, gdzie jeszcze mamy ciemno, a teraz w grudniu jeszcze zimno...

sobota, 3 grudnia 2022

LUDZIE, KTÓRYCH SPOTYKAMY NA WAKACJACH - EMILY HENRY

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: czerwiec 2022
Liczba stron: 480
Moja bardzo subiektywna ocena: 6/10 

Czyta: Jagoda Małyszek


***

"Ludzie, których spotykamy na wakacjach" to wyjątkowo wakacyjna książka. Ja zaczęłam ją wprawdzie właśnie na swoim urlopie, ale skończyłam dopiero teraz.

Poppy to dusza towarzystwa, prowadzi bloga podróżniczego, pracuje jako dziennikarka specjalizująca się w tej dziedzinie, ma właściwie wszystko czego potrzebuje. Alex jest z kolei jej przeciwieństwem, stroni od ludzi, woli zaszyć się w domu z książką. Na co dzień mieszkają w dwóch różnych miastach, z dala od siebie. Jednak co roku spotykają się i jadą na wspólne wakacje. Sytuacja się zmienia, gdy dochodzi do nieporozumienia, a oni przestają ze sobą rozmawiać. Cały czas jednak za sobą tęsknią. Pewnego razu Poppy uzmysławia sobie, że te najszczęśliwsze chwile spędziła właśnie ze swoim przyjacielem. Postanawia więc odnowić ich kontakt.

Powieść ta zbudowana jest za zasadzie przeplatanki ich wspólnych wakacyjnych historii. Jedne z nich są tymi aktualnymi, pozostałe to wspomnienia Poppy. Mi przyznam się szczerze czasem myliły się te momenty na osi czasu, jeśli odpowiednio nie skupiłam się na lekturze.

To dość przyjemna historia romantyczna. Romantyczna, bo Poppy z czasem zauważa, że czuje do Aleksa coś więcej i coś innego niż powinna czuć przyjaciółka. Zdaje sobie jednak sprawę, że są oni tak bardzo różni, że nie byliby w stanie stworzyć naprawdę szczęśliwego związku. 

Książka ta przesycona jest żartami, głównie słownymi, pomiędzy tą dwójką bohaterów. Ja osobiście niestety nie byłam w stanie wielu z nich zrozumieć i to jest główny powód, dla którego uważam, że powieść ta jest tylko ok. 

***

Wybrane cytaty:

- (...) poczucie sensu liczy się bardziej niż zadowolenie. Miałaś milion celów zawodowych, które nadawały twojemu życiu sens. Zrealizowałaś je wszystkie po kolei. Et voila: straciłaś sens.
- Czyli potrzebuję kolejnych celów. 

piątek, 25 listopada 2022

SIOSTRA BURZY - LUCINDA RILEY

Siedem sióstr
Siedem sióstr || Siostra burzy || Siostra cienia || Siostra Perły || Siostra księżyca || Siostra Słońca || Zaginiona siostra
 

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: czerwiec 2017
Liczba stron: 576
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

*** 

"Siostra burzy" to drugi tom serii o siedmiu siostrach. Ja wcześniej nie znałam twórczości Lucindy Riley, a teraz wiem, że chciałabym przeczytać cały ten cykl i nadrobię pozostałe jej powieści.

Bohaterką drugiego tomu jest Ally. Gdy dowiedziała się o śmierci Taty zaczyna mieć wyrzuty sumienia, że spędzała wtedy czas w ukochanym. Jednak po wszystkich tragicznych wydarzeniach, które ją spotkały postanawia odkryć swoje pochodzenie, a do tego wykorzystuje wskazówki zostawione przez Pa Salta. A oprócz książki biografii Anny Landvik napisanej przez jej męża Jensa Halvorsena dostała małą zieloną żabkę. Sama nie wiedziała kim są bohaterowie tej książki, dlatego wyruszyła do Norwegii i dotarła nawet do praprawnuka tej pary.

Historia Ally wzbudziła we mnie wiele emocji, przede wszystkim złość na niesprawiedliwość losu. Losy Anny z kolei bardzo mnie zainteresowały i wciągnęły i byłam bardzo ciekawa jak one się zakończą. A w pewnym momencie chciałam bardzo poznać motywy pewnej jej decyzji. A to wszystko sprawiło, że książka mnie wciągnęła i każdego dnia czekałam jak będę mogła usiąść wieczorem, przed snem i móc przeczytać choć parę stron.

Tą część czytało mi się o wiele lepiej niż pierwszą. Być może dlatego, że znałam już styl pisania Autorki i łatwiej i szybciej udało mi się zapoznać ze światem przedstawionym w powieści. A jest to wyjątkowo nastrojowa, nostalgiczna historia, idealna na długie jesienno-zimowe wieczory spędzone pod kocem i z kubkiem gorącem herbaty czy kawy...

Ta część opowiada o Annie, kobiecie bardzo odważnej i wyjątkowo silnej. Udowodniła ona, że zawsze warto walczyć o siebie i się nie poddawać. Warto spełniać swoje marzenia i o nie walczyć. Ale zawsze warto też postępować zgodnie ze swoimi wartościami moralnymi, bo te są naszym filarem.  

***

Wybrane cytaty:

W chwilach słabości znajdziesz swą największą silę. 

[...] ludzi przeważnie najbardziej irytują te uwagi na ich temat, w których jest ziarno prawdy. 

 Zresztą kto jak kto, ale ty na pewno wiesz, że nie jest ważne to, skąd wzięły się nasze geny, ale to, na kogo wyrastamy. 

A jednak, oprócz tego, że każdy musi się urodzić, to śmierć jest jedynym, co mamy na tym świecie zapewnione.  

[...] ktoś kiedyś powiedział, że życie wymierza nam tylko takie ciosy, z którymi jesteśmy w stanie sobie poradzić. 

Najpotężniejszy wróg człowieka to strach.  

Nigdy nie jest za wcześnie, żeby się cieszyć tym co dobre. 

Przecież kocha się kogoś nie za to, jak wygląda, ale za to, jaki jest. A żeby się o tym przekonać, trzeba tego kogoś dobrze poznać.  

Skorzystaj z każdej możliwości, dzięki której wyszkolisz swój głos i dowiesz się więcej o świecie. Nie bój się tego i pamiętaj, że pod pięknymi ubraniami tych, których poznasz, są zwykli ludzie, tacy jak Ty czy ja. 

Na pewno miliony ludzi mają różne naturalne umiejętności, ale musimy je jeszcze ujarzmić i skupić się na ich doskonaleniu, bo inaczej nigdy w pełni się nie rozwiniemy.  

Ale życie toczy się dalej, i to nie tylko życie nas, ludzi, ale dla całej natury. Róża rozwija się, osiąga szczyt swego piękna, a potem umiera, a w jej miejsce na tym samym krzaku zakwita następna. 

Mamy tylko chwile, Ally. Nigdy o tym nie zapominaj.  

Nigdy nie jest za wcześnie, żeby cieszyć się tym, co dobre. 

Niektóre tajemnice powinny pozostać w ukryciu, nie uważasz? Zresztą kto jak kto, ale ty na pewno wiesz, że nie jest ważne to, skąd wzięły się nasze geny, ale to, na kogo wyrastamy.

Pomyślałam, że Felix miał rację: nie ma znaczenia, kto mnie spłodził. Najważniejsze, że otrzymała dar i to ode mnie zależy, czy zrobię z niego i z siebie możliwie najlepszy użytek.

Potem uciszył audytorium i zadedykował swoje wykonanie zmarłemu ojcu i swoim dzieciom. Gest ten był dla mnie żywym dowodem, że można iść do przodu. I dokonywać zmian, które - nawet jeśli z trudem - inni w końcu zaakceptują.

sobota, 19 listopada 2022

DZIEWCZYNA, KTÓRA CZUŁA ZBYT MOCNO - MONIKA CIELUCH

Dziewczyna, która czuła zbyt mocno
Dziewczyna, która czuła zbyt mocno
|| Chłopak, który pragnął kochać
 

Wydawnictwo: Amare
Data wydania: lipiec 2022
Liczba stron: 488
Moja bardzo subiektywna ocena: 8/10

*** 

Jakiś czas temu odkryłam książki Moniki Cieluch. Przeczytałam ich już kilka i żadna mnie jeszcze nie zawiodła. Sięgając po tą książkę nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Okładka zapowiada bowiem lekką, wakacyjną lekturę, ale tytuł już jest nieco niepokojący...

London to dziewczyna, która przeprowadza się do nadmorskiej miejscowości Torguay. Tam poznaje dwóch braci: Jareda i Tylera. Jared jest zawodowym żołnierzem i poza armią nie widzi świata. Tyler z kolei samotnie wychowuje malutką córeczkę i nie rozumie co tak bardzo Jareda ciągnie w stronę wojska. Nie rozumie zwłaszcza, po tym jak ich rodzina przeżyła tragedię, ich ojciec bowiem też był zawodowym wojskowym, przez wiele lat ich matka prosiła go, aby z tym z tym skończył. On jednak nie chciał. I w końcu zginął na polu walki. Serce London jest rozdarte, bowiem zakochała się w Jaredzie, ale przy Tylerze czuje się bezpiecznie. Poza tym ma też pewne swoje tajemnice.

Jest to dość nietypowa książka. Porusza dwa bardzo ważne tematy. Pierwszym pokazany jest na przykładzie życia z zawodowym żołnierzem. Tutaj London i Jared zmagają się z tym ile każde z nich jest w stanie poświęcić dla miłości. Czy jest w stanie zaakceptować tak bardzo ekstremalne konsekwencje i żyć w ten sposób... London zadaje sobie w końcu pytanie czy właśnie na tym polega miłość?! Drugim tematem jest dolegliwość na jaką cierpi dziewczyna. Więcej nie mogę napisać, żeby za dużo nie zdradzić. Ale tu dochodzimy do problemu samoakceptacji siebie i akceptacji nas przez otoczenie. Dla mnie obydwa tematy były bardzo ciekawe i bardzo fajnie przedstawione. Jednak ja chyba ujęłabym je w dwóch osobnych powieściach. No chyba, że drugi tom jeszcze to jakoś połączy.

Ta historia jest bardzo, ale to bardzo emocjonalna. Ja musiałam ją sobie czasem po prostu dawkować. Jest tu naprawdę wiele rzeczy, które skłaniają do refleksji i dalszych rozważań. Ja niejednokrotnie próbowałam myśleć co ja zrobiłabym na miejscu London albo Jareda... Monika Cieluch kolejny raz udowodniła, że potrafi pisać o emocjach i dylematach z jakimi czasem musimy się zmagać. I naprawdę świetnie opisała rozterki z jakimi zmagają się bohaterowie.

Zakończenie książki jest takie, że koniecznie trzeba mieć drugi tom pod ręką, jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się skończy. 

***

Wybrane cytaty:

Zrozumiałam, że by móc godnie dźwigać swój krzyż, najpierw trzeba siebie zaakceptować, pogodzić się z tym, co zostało nam dane. A ja wciąż byłam pełna buntu. Kłóciłam się z losem, nie mogąc zdzierżyć nie tyle swojej inności, co pogardliwych spojrzeń drugiego człowieka. 

Każdy człowiek potrzebuje kogoś, kto sprawi, że jego życie nabierze sensu.  

Ludzie do szczęścia potrzebują wyłącznie drugiego człowieka, który obdarzy ich swoim czasem, wyrozumiałością, uraczy obecnością i wspólnym milczeniem, które potrafi być bardziej wymowne niż tysiące słów. Podobno gdy się milczy w obecności drugiego człowieka, świadczy to o tym, że nie ma się przed nim tajemnic, że nie udaje się kogoś, kim się nie jest. Z reguły, gdy ludzie kłamią, używają do tego mnóstwa zbędnych słów. 

Bo ludzi kocha się za to, kim są, a nie za to, jak bardzo uda nam się ich zmienić.  

Życie weryfikuje nasze wyobrażenia o idealnym mężczyźnie. Najpierw chcesz, by był przystojny, dobry w łóżku, wysportowany, z pasją, a później marzysz już tylko o tym, by czuć się przy nim bezpiecznie.

(...) najgorsze, co można zrobić, to poddać się, zanim człowiek podejmie walkę.  

Życie jest krótkie (...) dlatego kochaj całym sercem, śmiej się pełną piersią i nigdy nie żałuj podjętych decyzji. Żałować możesz tylko niewykorzystanych szans. 

(...) w życiu nic nie dzieje się bez powodu i że czasami najlepsze, co możemy zrobić, to powierzyć swoją przyszłość losowi z nadzieją, że łagodnie się z nią obejdzie.  

I właśnie na tym postanowiłam się skupić. Na małych rzeczach, które potrafiły sprawić mi radość. Bo jeśli człowiek nie nauczy się doceniać tego, czym obdarzył go los, to już zawsze będzie zgorzkniały. 

Ciągłe zastanawianie się i doszukiwanie sensu w cudzym postępowaniu jest niebywale męczące, a przede wszystkim toksyczne.  

Mieć w dupie tych, którzy nie widzą tego, jak wyjątkową osoba jesteś. Nie warto przejmować się ludźmi, którzy oceniają nas po pozorach. Szkoda na to życia. 

 Ludzie z taką łatwością potrafią ranić drugiego człowieka, ani przez chwilę nie zastanawiając się nad tym, z czym mierzy się atakowana przez nich osoba. 

Skóra to tylko powłoka. Liczy się to, co masz wewnątrz.  

Ludzie boją się inności. 

Czyżby miłość była aż tak prosta? Czy naprawdę szczęście zależało od tak drobnych, zupełnie normalnych czynności, jak zapewnienie kogoś o tym, że świetnie gotuje? Jedno wiedziałam na pewno: kochali się miłością prawdziwą, szczerą, taką, która nie rani, lecz dba o to, by czuć się w niej bezpiecznym i docenionym.  

Nie należałam do kobiet lubiących się dzielić swoim życiem prywatnym z innymi. Wychodziłam z założenia, że to, co łączy mnie i Jareda, powinno zostać pomiędzy nami. Stanowić naszą intymną bańkę, w której możemy się skryć, gdy świat stanie się dla nas niewygodny. Nie chciałam dzielić się czymś tak wyjątkowym z kimś dla mnie tak mało istotnym. 

Ludzie do szczęścia potrzebują wyłącznie drugiego człowieka, który obdarzy ich swoim czasem, wyrozumiałością, uraczy obecnością i wspólnym milczeniem, które potrafi być bardziej wymowne niż tysiące słów. Podobno gdy się milczy w obecności drugiego człowieka, świadczy to o tym, że nie ma się przed nim tajemnic, że nie udaje się kogoś, kim się nie jest. Z reguły, gdy ludzie kłamią, używają do tego mnóstwa zbędnych słów.  

(...) szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli. 

London, najgorsza prawda jest lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo.