niedziela, 31 sierpnia 2025

COLETTE - VALERIE PERRIN

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: maj 2025
Liczba stron: 576
Moja bardzo subiektywna ocena: 10/10  


***

Ta książka to prawdziwe puzzle. Mamy tu wiele wątków, wiele osób i ich losy poprzeplatane między sobą. Jest historia rodzinna i mnóstwo tajemnic, które trzymają czytelnika w napięciu. Ja czytałam z zapartym tchem, byłam ogromnie ciekawa tych opowieści i ich wzajemnych połączeń. Przez to, że jest ona tak misternie zbudowana, powoduje, że czytając ją musimy być na jej wyłączność, nie da się mieć podzielnej uwagi np na inną książkę...

Jest rok 2010. Agnes jest reżyserką filmową, w życiu prywatnym mąż odszedł od niej do młodszej kobiety, a ona nie potrafi się z tym pogodzić. W tym właśnie momencie dowiaduje się o śmierci swojej cioci Colette Septembre. Jest jednak ogromnie zdziwiona, bo ciotka zmarła przecież 3 lata temu i wtedy też odbył się jej pogrzeb... I tak zaczyna swoje prywatne śledztwo, chce się dowiedzieć co się stało, kto został pochowany te 3 lata temu. Przenosi się więc do dawnego mieszkania ciotki i tam zaczyna poznawać kolejne losy Colette, o której jak się okazuje tak niewiele wiedziała. Ciotka zostawiła jej także wiele kaset, na których nagrała siebie, ale nie tylko: Agnes w ten sposób poznaje Blanche, jej najlepszą przyjaciółkę.

Valerie Perrin umieściła w tej książce bardzo wiele różnych historii i wątków. Podczas czytania oczywiście ja skupiona byłam na tym jak poskładać tą układankę i jak zazębiają się jej poszczególne elementy. Ale później po zakończeniu długo zastanawiałam się po co Autorka umieściła je wszystkie w jednej książce, jaki był jej zamysł. Najpierw pomyślałam, że niektóre były dla zmyłki, jako fałszywy trop, ale później doszłam jednak do wniosku, że chciała ona pokazać różne formy przemocy: Blanche, matka Blanche, Louise, Colette, a z drugiej strony pokazała, że rodzinę tworzą ludzie i nie zawsze muszą być między nimi więzy krwi. Liczą się zbudowane między ludźmi relacje, liczy się wzajemne traktowanie siebie: z miłością i szacunkiem. Szacunkiem, który jest zbudowany przez obustronne zachowanie się wobec siebie, dostrzeganie i akceptowanie swoich potrzeb, a nie szacunkiem wymuszonym przez miejsce, pozycję, w której się urodziliśmy. Rodzinę tworzą również ludzie, którzy widzą swoje wzajemne potrzeby i wzajemnie pomagają sobie w ich realizacji. 

"Colette" to skomplikowana, pogmatwana i niezwykle smutna historia. Ale zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Myślę, że długo nie zapomnę jej bohaterów i będę do nich wracać myślami. To historia skłaniająca do refleksji, zmuszania do zatrzymania się na chwilę, zwolnienia biegu. Melancholijna i nostalgiczna. Na wskroś francuska. 

*** 

Dedykacja:

Claude'owi Lelouchowi

Memu bratu Yannickowi

I Nieobecnym,

Jerome'owi Chaussinowi

i Jeanowi-Paulowi Didierlaurentowi

***

Cytaty:

Okrutnych ludzi często porównuje się do zwierząt. Mówi się: „Postępują jak zwierzęta". Ale nigdy żadne zwierzę nie dorówna ludziom w okrucieństwie. 

To jest twój pokój. Ja nigdy tu nie wejdę. Musisz go sama sprzątać. I ma zostać w takim samym stanie dla ucznia, który przyjdzie tu po tobie. Zawsze trzeba myśleć o tych, którzy przyjdą po tobie, niezależnie od tego, gdzie jesteś. Jeśli wszyscy tak robią, Ziemia kręci się, jak trzeba.  

im mniej osób zna tajemnicę, tym jest cenniejsza

Nie rozumiałam, dlaczego tak uparcie wciąż ćwiczy, przecież klawiatura była przedłużeniem jego ciała.
- Bo wszystko można stracić, kochanie - odpowiedział kiedyś, gdy go o to zapytała.
- Wszystko stracić?
- Trzeba pracować każdego dnia, żeby nie stracić fortepianu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:) Zapraszam zatem do dyskusji:)